Progesteron
#1
Dziewczyny, pomóżcie,
czy plamienia przez miesiączką mogą być wynikiem małej ilości wydzielanego progesteronu w organiźmie????
Czy problem z progesteronem może utrudniac zachodzenie w ciążę albo powodowac poronienie?
Od pół roku miewam plamienia na parę dni przezd spodziewana miesiączką. Miesiączka po nich trwa tylko dwa dni.
Parę miesięcy temu zalecono mi branie luteiny ale kolejny lekarz nakazał ją odstawić.
Dziś dopiero, po wielu wizytach u paru różnych lekarzy dostałam od ginekolożki skierowanie na badanie progesteronu z krwi.
Wczesniej z hormonów zlecono mi tylko badania na: TSH, tyroksynę wolną FT4 i prolaktynę. Wyniki wyszły w normie.
Wścieknę się jeżeli dopiero teraz, 10 miesięcy po poronieniu okaże się że mam problem z progesteronem!!!! Ech..

Czy któraś z Was miała podobne plamienia i miało to cos współnego z progesteronem???
Będę wdzięczna za odpowiedzi.
Izuma
Odpowiedz
#2
droga izunio...ja mam od miesiecy z tym problemy...zrobili mi badanbie progesteronu.wyniki byly byrdzo zle pomiar porannej tempertaury to potwierdza.. zrob sobie badania hormonale nie tylko progesteronj alr tez poziom meskich hormonow..ja mialm przez 4 miesiace bardzo duzo problemy z krwawieniami srodcyklicznymi i moje miesiaczki byly jak pare kropli...
Odpowiedz
#3
w którym dniu cyklu najlepiej zbadac progesteron?
Odpowiedz
#4
podobno 20-22 dc jest najlepszy ale nie jestem pewna. Ja dziś miałam 23dc i lekarka kazała mi na miejscu zrobic badanie z krwi.
Odpowiedz
#5
mój wynik progesteronu robiony w 23 dc to: 46,33 nmol/l, więc chyba dobrze przy normie w fazie lutealnej 5,3 - 86.
Przy okazji wynik beta-HCG: 0,1 U/l - więc w ciązy nie jestem niestety...
Powinnam sie cieszyc że progesteron dobry, prolaktyna zresztą też tylko wciąż nie wiem skąd plamienia, brudzenia i krótkie miesiączki. No nie wiem. Zaczynam sie martwic że mój okres starań przedłuży się niemiłosiernie... Tfu!
Odpowiedz
#6
u mnie wyszlo ze mam za duzo testosteronu....zaczely mi wlosy wypadac i zaczelam miec problemy z cera...ale to sie samo unormowalo...ja od razu po poronieniu dostalam 3 dniowa miesiaczke tzn bardzo lekkie plamienie i potem mialam bardzo mocne krwawienia srodcykliczne alr to dzieki bogu tez samo sie unormowalo... a w ktorych dniachj masz izunia takie plamienia?
Odpowiedz
#7
Prinzessin- ja jestem 9 miesięcy po poronieniu a nie \'zaraz po\', poza tym po raz trzeci pytasz mnie o dni plamienia (rozmawiałyśmy o tym również uindywidualnie na gg).
Twoje posty czasem mnie zadziwiają bo sugerują że nie czytasz wypowiedzi innych dokładnie, bądź nie pamiętasz, nie wiem - ale postaraj się coś z tym zrobić proszę.
Przepraszam, że to mówię, mówię bez złośliwości Prinzessin. Ściskam Cię
Odpowiedz
#8
wiem ze 9... ja przez ostsnie dwa dni z kims jeszcze na podobny temat pisalam i nie bylam pewna kto dokladnie kiedy...dlatego zapytalam..
alez ja nie jestem zla, skadze.. ja sie zadko denerwuje na kogos tzn szybciej na sama siebie i prowadze wtedy rozmowy sama ze soba hehe... ja mialam pol roku takie skape miesiaczki ,jestem ciekawe jak bedzie wygladac teraz po zabiegu
Odpowiedz
#9
Natrafiam często na informacje, że na plamienia może wpływać za mały poziom magnezu i należy zwiększyć jego spożycie. A skoro ogólnie się sporo trąbi, że jemy go za mało, to może rzeczywiście warto się tym tematem bliżej zainteresować?
Jednak zastrzelcie mnie, ale nie znalazłam jasnego wytłumaczenia związku między magnezem a plamieniem.
Odpowiedz
#10
I ja też tak mam. Plamienie 3 dni przed. Następnie miesiączka 3 dni, bo 4 to takie plamienie. Progesteron zawsze miałam w normie. Różnica jednak polega na tym, że kiedyś plamienia przed miesiączką były brunatne teraz są żywo czerwone. I tego nie kapuję.
Odpowiedz
#11
Nikto- to jak odróżniasz żywo czerwone plamienia do miesiączki? Czy Twój lekarz zasugerował Ci cokolwiek na wyregulowanie miesiączek albo zlecił jakies badania? Ja plamie jakimiś brudami- nie maja one nic wspólnego z krwią i nigdy przed poronieniem nie zdarzały mi sie podobne rzeczy.
Odpowiedz
#12
Witajcie,
za niski progesteron to bardzo czesta przyczyna poronien i problem jest taki, ze w Polsce i Europie nie sa znane normy na prawidlowy poziom progesteronu w ciazy w danym tygodniu. My sami stracilismy przez to pierwsze dziecko-Marysie. Lekarze powiedzieli, ze pierwszego poronienia sie nie diagnozuje co bardzo nas wkurzylo; że musimy ponownie stracic dziecko, aby sie nami zainsteresowali. Dlatego zaczelismy szukac sami i znalezlismy normy jakie opracowal dr Hilgers z USA.
Dzięki temu i Bogu Agniesia nasza druga coreczka zyje!
Podaje wam, abyscie kontrolowaly ten poziom i jesli jest za niski bierzcie progesteron np. luteine, dufaston etc. To bardzo wazne, aby poziom progesteronu byl odpowiedni bo to hormon odpowiadajacy za utrzymanie ciazy.
Zanim lekarz wam kaze odstawic progesteron zrobcie sobie badanie nawet odplatne, bo sami znamy wiele przypadkow utraty dzieciątka przez odstawienie progesteronu nawet w 6 miesiacu. Jesli sie staracie ponownie o dziecko i sa problemy to zbadajcie sobie ten hormon w dniu PEAK +7
Link do norm: http://naprotechnologia.wroclaw.pl/categ...materialy/
Odpowiedz
#13
Dzięki za informacje.
Ja mam niedomogę lutealną - mój progesteron w dniu 7 po peaku wynosi jedynie 10 ng/ml.
Pytanie stąd.... jaką dawkę progesteronu powinnam przyjmować?

Lekarz jeden mówi, że powinnam dostawać 2x2 duphastonu. Potem badają poziom progesteronu i jeżeli za mały to dodają luteinę. Ale do tego czasu może być najgorsze.

Lekarz drugi uważa, że powinnam zażywać 3x1 duphaston.

Lekarz trzeci uważa, że powinnam brać duphaston 2x1 plus luteina 3x2 tabletki dopochowe

?? który ma rację ??

Jakie są Wasze doświadczenia?
Odpowiedz
#14
Ja też najprawdopodobniej mam niedomogę lutealną - sądząc po objawach, bo badań nie robiłam. Teraz staramy się o dziecko i mimo, że biorę 2x2 luteinę, to już dwa razy miałam takie objawy, jakbym poroniła (dokładniej pisałam o tym przedwczoraj na wątku oczekiwania, wiec nie będę tu się powtarzać), Jutro wieczorem idę w tej sprawie do lekarza. Ciekawa jestem czy zwiększy mi dawki luteiny, czy zamieni na duphaston i czy zasugeruje to i to. Na pewno dam znać.
Odpowiedz
#15
mamo aniołków - jaką dawkę w ciąży? wysoką, bardzo wyskoką, nawet 600-800mg, a do tego dupek na przegryzkę i nie żartuję teraz. Z tego, co wiem, to dziewczyny z boćka biorą luteinę, nawet 4x3, utro 3x2 i dupek przynajmniej 3x1.
Odpowiedz
#16
Właśnie z luteiną zależy od tego czy podjęzykowe czy dopochwowe.
Podjęzykowe - wychodzi 4xdziennie po 3 tabletki (szok).
Dopochwowe 2xdziennie po 3 tabletki.

Cholerka, ostatnią ciążę miałam tylko duphaston 2x1 i dało radę... do 17 tc. - chyba, że wtedy dawka progesteronu była za mała, albo...pojawiły się problemy z krzepnięciem.. do tej pory nie znamy przyczyny śmierci Franeczka.


Jedna lekarka mówiła, że proponuje duphaston 2x2, a jeżeli poziom progesteronu jest za niski to dodają luteinę, ale chyba wolę nie czekać... choć w ostatniej ciąży dało radę...

Zastanawiam się też ze względów finansowych, bo widzę, że na luteinę można mieć refundację i wtedy 30 tabletek za 9 złotych, a dupek zawsze prawie 30 zł za 20 tabletek.

Też nie chcę przesadzić z dawką progesteronu... sama nie wiem, pogadam o tym jeszcze w staraniach z lekarką, ale nieco się boję.
Odpowiedz
#17
i jeszcze jedno, utro czyli ? w jakiej postaci jest i jaka jest nazwa preparatu ?
Odpowiedz
#18
Mamo aniołków, w 17tc to raczej nie niedobór progesteronu jest problemem, bo wtedy działa łożysko i ono sobie radzi. Tak gigantyczne dawki progesteronu pomagają na początku przy niedomodze, a potem - bo podobno prog chroni szyjkę i działa na immunologię, osłabiając ją.
Utro czyli utrogestan, w Polsce niedostępny, można go stosować doustnie i dopochwowo. jeden z najlepszych preparatów progesteronowych.
Odpowiedz
#19
Ja brałam 3x2 duphaston + 3x2 luteina dopochwowo + proluton w zastrzykach co 4 dni. Najpierw schodziliśmy z luteiny od 15 tygodnia, po 20 tygodniu powoli lekarz odstawiał duphaston a po 30 odstawił zastrzyki. Ja miałam problem z immunologią. Tak jak pisze Ania niedomoga lutealna jest groźna do momentu przejęcia funkcji przez łożysko czyli nie w 17 tygodniu. Te duże dawki progesteronu chroniły moją dzidzię przed odrzuceniem przez mój organizm, niestety miałam wcześniej MRL 0%.
Odpowiedz
#20
Dzięki Dziewczyny.
Tak, rozumiem, że łożysko w tym okresie ciąży już działa i powinno przejąć funkcję.
Aczkolwiek 17 tc. przy niedomodze dalej wymaga suplementacji.


dezuzia, w poprzednich ciążąch brałaś jakiś progesteron?
Odpowiedz
#21
W przedostatniejSad 3x2 duphaston + 3x2 luteina dopochwowo, ciąża obumarła na etapie 12 tygodnia około, choć wszystko wyglądało wzorcowo, zarodek rósł, akcja serca była prawidłowa i nawet lekarka mówiła mi, że są duże szanse ale skończyło się masakrycznie-poronienie zatrzymane. Wtedy brałam też encorton
We wcześniejszych ciążach mała suplementacja progesteronem.
U mnie problem z odrzucaniem dzidzi tak jak już pisałam Ci wcześniej, więc potrzebowałam dużej ochrony a mega dawki progesteronu pomagają przy immunologii.
Ja nie chcę jakoś nachalnie Ci doradzać ale proszę zbadaj ten cholerny MRL, po co cierpieć, ja jakbym wcześniej zrobiła to badanie to może nie miała bym aż 5 aniołkówSad
Pozdrawiam
p.s.
część lekarzy podchodzi sceptycznie do tego badania a ja poznałam kilka osób, które roniły i miały brak przeciwciał blokujących, może zapytaj swojego lekarza o opinię na temat tego badania
Pozdrawiam i mocno ściskam kciukiSmile
Odpowiedz
#22
Dezuziu, a badałaś wszystkie zarodki pod kątem genetycznym?
Odpowiedz
#23
Powiem szczerze, że dla mnie badanie MRL to burzenie dotychczasowej koncepcji życia i nastawienia się na nasze macierzyństwo.

Wraz z Mężem uznaliśmy, że immunologię zaawansowaną wolimy zostawić...nie wiem czy to dobrze czy źle.
Jak napisałaś kiedyś, że obecność ANA dyskwalifikuję mnie do szczepień to się ucieszyłam - że chociaż to z głowy.

Gdzie można zbadać to cholerstwo? rozumiem, że krew musimy oddać we dwójkę, tak? jaki jest koszt? eh..
Odpowiedz
#24
Jak ja cię dobrze rozumiem, też odrzucałam to badanie bardzo długo, bo oczywiście że coś takiego istnieje dowiedziałam się z Bociana a nie od moich lekarzy, ale to dla mnie był kosmos, takie coś rzadkie i u nas? W końcu po jakiejś kolejnej nieudanej ciąży zdesperowana (o dziwo najwięcej energii i chęci na różne badania miałam zaraz po poronieniu) pojechaliśmy do Krakowa do szpitala w Prokocimiu tam obydwoje oddaliśmy krew, wynik przyszedł pocztą. Kosztowało to badanie około 300 zł, dokładnie nie pamiętam ile. Jak potrzebowałabyś więcej informacji to poszukam gdzieś numeru telefonu, pamiętam że to badanie wykonywali tylko w środy w godzinach rannych. Łódź i Warszawa też to robi, trzeba by poszukać namiarów. Zły wynik z MRL nie przesądza o macierzyństwie ja dałam rady po szczepieniach, ale moja koleżanka z pracy miała 0 MRL i nie była szczepiona, dostawała duże dawki progesteronu i się też udało. Niestety w naszym kraju nie ma już preparatów w zastrzykach kiedyś był kaprogest, teraz trzeba sprowadzać z zagranicy.
Ja piszę na tym forum bo może komuś uda się zaoszczędzić niepowodzeń, ja za dużo przeszłam i wiem że lepiej zrobić trochę badań więcej i obstawić się lekami.
Daleko masz do Krakowa?
pozdrawiam
Odpowiedz
#25
Dezuziu, mieszkam w województwie lubelskim, do Krakowa nieco mam.
Jednakże ja mam dodatnie ANA, sama pisałaś o tym, że wtedy Kraków nie szczepi.

W dodatku mimo wszystko gdzieś myślę sobie, że gdyby problemem naszym były przeciwciała blokujące to Franuś nie dożyłby do prawie 18 tc....

Nie wiem czy chcę mieszać teraz, kiedy nastawiliśmy się na starania z zestawem i dużymi dawkami progesteronu.
Nie wiem, przykro mi.
Immunologia nie jest sprawdzona i przebadana. W Ameryce, o ile pamiętam nie robią szczepień. Nie uznają tego.
Nie wiem, na ile działają szczepienia, a na ile otoczka - progesteron plus zestaw żelazny.

Podajcie mi namiary konkretnie na miejsce do zbadania MRL, proszę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości