niemoge jeść...
#1
mam problem...otóż od dnia w którym straciłam moje maleństwo (8.07.05)przestałam jeść...ciągle tylko pale a moje smutki topie w alkocholu...;( niewiem co ze soba zrobic wstydze sie o tym powiedziec nawet chłopakowi prosze o jakas radeSad
Odpowiedz
#2
Witam w klubie,

ja też nie mogłam jeść. Po zabiegu nie jadłam, traciłam siły tydzień później znowu trafiłam do szpitala na kolejny zabieg. Nic nie jadłam i chyba było to widać, bo pielegniarki same prosiły zebym coś zjadła, a ja nie moglam. Pamiętam ile trwało zjedzenie jogurtu - to niesamowite. Mój mąż prosił, siedział przy moim łóżku i wmuszał jogurt a ja nie moglam i już. Z czasem zaczęłam jeść, bo opadłam z sił tak bardzo, że trudno było mi wstać z łóżka. Zaczęłam od jogurcików. Musiałam zacząć jeść, bo zdałam sobie sprawę, że moja choroba (anoreksja) znowu może powrócić, a właściwie to już puka do drzwi.

U mnie to była kara za to co się stało. Karałam siebie, mówiłam sobie, że nie zasługuje na jedzenie, bo moja dzidzia też już nie je. Teraz jest mi łatwiej, chociaż czasami nie daje już rady. Nadal są dni kiedy nic nie jem.

Nie potrafie Ci powiedzieć co masz zrobić, zeby zacząć jeść, ale będę trzymała za Ciebie kciuki żeby Ci sie udało. Może na początek jogurcik?

Pozdrawiam, Ania


Odpowiedz
#3
Jedz! Ja tez stracilam dziecko wciaz z tego powodu cierpie ale nie pozwol aby Twoje zdrowie bylo w jeszcze gorszym stanie niz jest.

Dbaj o siebie! Postaraj sie aby w przyszlosci urodzic dziecko i zeby bylo zdrowe, zebys mogla kochac je cala swoja miloscia, bo zapewne masz w sobie wiele nieprzelanej milosci!

Trzymam kciuki. Poradzisz sobie, kazda z nas musi sobie dawac rade.



Badz silna!
Odpowiedz
#4
Są chwile kiedy naprawde dopada mnie wilczy głód ale kiedy otworze lodówke stwierdzam ze tak wcale niejest..od tego strasznego dnia mineły niecałe 2 miesiace...postaram sie jeśc ale zrobie to jedynie dla mojego anio leczka ponieważ on napewno martwi sie teraz o mnie tam na góże...dziękóje wam slicznie i naprawde postaram sie!!!
Odpowiedz
#5
Moniko,

to wszystko co piszesz wydaje mi się tak niesamowite, że aż..... nierealne.

Przeczytałem Twoje wypowiedzi na wielu różnych forach, a że sam jestem lekarzem, pragnę powiedzieć Ci parę słów.

Chciałbym Ci przede wszystkim uzmysłowić, że żadna porada czy wsparcie psychiczne w tych forach nie zastąpią wizyty u lekarza - ginekologa.

Z tego co pisałaś wnioskuję, że poroniłaś w domu i nigdy nie byłaś u gina. Nigdzie nie znalazłem informacji na temat zaawansowania ciąży i jeśli to nie była tylko 3-4 tygodniowa ciąża, to powinnaś natychmiast zgłosić się do specjalisty. Musisz sobie uzmysłowić, że chodzi tu o Twoje zdrowie. Takie zaniedbanie może prowadzić w konsekwencji do przykrych następstw w przyszłości. Dlatego proszę Cię o wizytę u ginekologa, gdyż wsparcie psychiczne jest bardzo ważne, ale to nie wszystko. Musisz zadbać o swoje zdrowie, a tym samym o zdrowie swoich przyszłych dzieci, tym bardziej, że jesteś w tak młodym wieku.

Co do kłopotów z jedzeniem to dołączam się do wypowiedzi mojej żony - Anutka, choć ona w trochę inny sposób odczuwała niechęć do jedzenia.

Pozdrawiam Cię i jeszcze raz proszę - zgłoś się do specjalisty:-)

Krzysiek
Odpowiedz
#6
Tak to prawda poroniłam w domu i niebyłam u ginekologa.POroniłam w 4 tyg.nierealne to znaczy??że sobie to wymysliłam niewiem jak mam to rozumiec...przykro mi ze tak myslisz acz kolwiek bardzo dziekuje za szczera wypowiedz pozdrawiam monika...
Odpowiedz
#7
Monia tak nie możesz musisz sobie zdać sprawę że jeżeli twoje ciało odrzuciło tego maluszka to dlatego że tak musiało być.Mam propozycje wyjdź z domu, idź na cmentarz i pożegnaj swojego dzidziusia napewno znajdziesz jakiś nie odwiedzany nagrobek tam nadaj imię i zapal świeczkę to pomaga, naprawde to pomaga. Ja straciłam moją AGATKĘ w 7 tyg. było to 04.08.2005 r. I tak jak pisali inni mam prośbę idź do lekarza on sprawdzi czy wszystko jest ok i poradzi co dalej.Moniu ja wiem, że dziś o tym nie myślisz, ale pomyśl,o kolejnym dzidziusiu któremu możesz dać życię, ale do tego potrzebny nam jest silny organizm, więc po malutku zacznij jeść i jeszcze jedno pamiętaj, że nie jesteś sama pogadaj z kimś może rodzice może twój chłopak. I proszę TRZYMAJ SIĘ
Odpowiedz
#8
Monika!!! Musisz się wziąć w garść, nie jesteś sama, po 7 miesiącach od straty córki, zaczynam normalnie jeść, z fajkami gorzej, nie truj organizmu alkoholem, bo będziesz żałować, gdy lekarz oznajmi ci kiedyś znowu tą wspaniałą nowinę, że znów jesteś w ciąży, Ja tak bardzo Cię proszę, właśnie sama się zdecydowałam na ten krok i planuję zabić tę pustkę, planuję znowu spróbować, jeśli się znowu nie powiedzie to jeszcze raz.
Odpowiedz
#9
Ja wiem że musze sie trzymać,jeść i funkcjonowac w miare normalnie ale niemoge...niewiem są chwile kiedy mówie sobie:JEST SUPER CHYBA SOBIE Z TYM RADZE ale za jakis czas KURWA PRZECIERZ JA WOGOLE SOBIE Z TYM NIERADZE.znajomi mowia ze widac po mnie ze z moja psychika jest cos nie tak..w koncu dziwic sie niema czemu.Pojde do lekarza poniewaz chce miec w przyszlosci dzieci to wszystko...dziekoje wam bardzo serdecznie z calego serca pozdrawiam monika
Odpowiedz
#10
Cześć,

To teraz ja zareaguję szczerze... Jesteśmy tu po to, żeby sobie pomagać. Nie zastąpimy jednak (nie mamy takiego zamiaru !!!) porady lekarza ginekologa/psychologa/endokrynologa/... Nie radzisz sobie - skontaktuj się ze specjalistą.



A TAKIE słowa to już na pewno nam nie pomogą... Nie tego tutaj szukamy! Wiem, że wiele sytuacji budzi agresję, ale ulga może być krótka, a niemiłe wrażenie zostanie...

Pozdrawiam,

Monika
Odpowiedz
#11
myslalam ze po to zebym mogla przelac tu caly swoj bol...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości