tak bardzo mi żal mojego Męża
#1
gdy wróciłam dziś do domu mój M przyznał się, że w przerwach w pracy popada w depresje, że jest Mu źle i nie potrafi tego wyartykułować, spytał też czy myślę, że byłby dobrym tatą, a potem dodał, że czytałby Julkowi dużo książek i bawił się piłką. M. mało mówi o takich sprawach- liczy sie albo praca albo ogólnoludzkie idee, niezwykle rzadko odnosi się do swoich uczuć. a tu takie coś. i co ja mam zrobić? to, że nie możemy mieć dzieci to tylko i wyłącznie moja \"wina\"(przyczyny leżą tylko po mojej stronie). M bardzo mnie kocha i mówi, że nie chciałby innej, ale mi jest zwyczajnie żal. gdyby nie ja miałby wspaniałe dzieci, bo to bardzo dobry człowiek. Skoro mnie Bóg już musiał pokarać trudno i tak całe moje życie to pasmo ciągłych zawodów, ale dlaczego musiał też ukarać mojego Męża taką żoną??? jak dzwigać dwie tragedie- własnej bezpłodności i skazywania na nią M? Sad
Odpowiedz
#2
animatua, bardzo mi przykro...może pogadajcie i porozmyślajcie o innych formach posiadania dzieci ?

Znajomi, którzy borykają się z niepłodnością ostatnio zaadaptowali dwumiesięcznego Synka.
Są niesamowicie szczęśliwi.

Ściskam.
Odpowiedz
#3
inne formy odpadają... to już dyskutowaliśmy i obojgu nam specjalnie one nie pasują. znamy przynajmniej 5 przypadków adopcji, w których potem wyszło...FAS. dla dwojga zatwardziałych abstynentów, ascetów odmawiających sobie wakacji, nowych ciuchów, słodyczy, ciepła w domu itpitd. to byłby cios, z którym nie mogliby się pogodzić. Dziecko przy takich rodzicach pewnie też by się kiepsko czuło (myślę sobie, że nasze biologiczne przejawiałoby podobne do naszych \"zboczenia\" i byłoby zadowolone) jedyne rozwiązanie to cofnąć czas- tyleż proste, co nierealne
Odpowiedz
#4
Dajcie sobie czas na przeżycie żałoby.
Rozmawiajcie,wspierajcie,macie siebie a to dużo.
Nie traktujcie straty dziecka jako kary.
Nie myśl o sobie żle,że skoro nie możesz miec potomstwa to jesteś gorsza.Absolutnie tak nie jest!
Nie każdej z nas życie jest usłane różami.Jedni mają wszystko inni muszą iśc krętą drogą.Tak życie jest niesprawiedliwe.Wiele rzeczy nie powinno się stac.
Przeszłości nie zmienicie,ale miejcie nadzieję ,że przyszłośc przyniesie coś dobrego i ukojenie.
Odpowiedz
#5
Kochana!
Nie jesteś ani WINNA ani GORSZA, przez to, że nie możesz mieć dzieci. Tak się czasami zdarza bo niestety świat nie jest sprawiedliwie urządzony. Nie myśl czasem o tym, że mężowi byłoby lepiej z inną kobietą bo On pragnie dziecka ale z Tobą, to jest Wasz wspólny dramat, z którym się musicie zmierzyć oboje i dobrze, że Mąż mówi o swoich uczuciach i emocjach. Pokonacie tą trudną sytuację bo rozmawiacie ze sobą a uwierz mi nie zawsze mężczyźni potrafią mówić o swoim bólu. Życzę Wam poukładania świata na nowo i tak jak pisze Anulaa to jest etap żałoby bo akceptujesz stratę i pustkę. Życzę aby pojawił się uśmiech na Waszych twarzach i żebyście odnaleźli promyki szczęścia w tym wrednym świecie i mimo wszystko życzę Wam także cudu bo czasami trzeba być optymistą mimo wszystko.Pozdrawiam
Odpowiedz
#6
Mi też bardzo szkoda mojego męża, że musiał sobie wziąć taką żonę, która nie potrafi urodzić mu dziecka Sad.
On jest wielkim optymistą, praktycznie zawsze wesołym człowiekiem, i to dzięki niemu w głównej mierze udało mi się jakoś przejść przez to wszystko. Zawsze powtarza, że przecież mamy jeszcze 10 lat starań. A mnie to strasznie dobija Sad. Co jeśli nie będziemy mieli dziecka i zawsze będziemy sami? On na to nie zasłużył Sad.
Odpowiedz
#7
Scarlet jak możesz tak myśleć?????? Nie pozwól sobie wmówić takich rzeczy!!!!
Przepraszam, że krzyczę ale płakać mi się chce. Nie dam nikomu wmówić, że jestem gorsza od innych kobiet. To, że mam problemy z z zajściem w ciążę i urodzeniem dziecka nie oznacza, że to moja wina.
Twoja też nie.
Ja mam za sobą 15 lat starań
Odpowiedz
#8
Tu nie wolno mówić o winie. To niesprawiedliwe, ale taki jest świat.
Dbajcie o siebie.
Odpowiedz
#9
Szukałam czegoś osobnego w tematach, ale to trudne z Tobą niemal jak ze mną. Potem pomyślałam, że równie dobrze mogę Twoje na tle pod-Niego dotykać.

(Thu, 03 Października 2019, 13:39:30)animatua napisał(a): Mam jedno żyjące dziecko i zero szans na kolejne z uwagi na przedwczesne wygaśnięcie funkcji jajników.
Juz 6 lat temu znałam diagnozę i rokowania, więc fakt, ze mam własne biologiczne dziecko jest cudem, ale ciezko mi sie pogodzić z „brakiem”. Ten „brak” przysłania mi faktyczny „stan posiadania”. Nie ma dnia bym o nim nie myślała, nie żałowała, nie złościła się, a ciąże kobiet starszych ode mnie (35 lat) budzą we mnie niemal furię. Mam wrażenie, ze im syn jest starszy to ten stan staje sie bardziej dojmujący.

Chodzi to za mną cały czas, obracam w głowie na różne strony. Wykonałam już tyle salt w niej, że powstało mi parę światów równoległych, więc żeby któryś zmaterializować, zapytam prowokująco o początek, z którego się wszystkie zaczynają. Usiłuję sobie wyobrazić sytuację, gdy zaciążam bezwstydnie na stare lata. Co pocznie furia z taką wizją w Twojej głowie?
I jeszcze jedno w problemie się mieści - mianowicie niezła owulacja, więc o początek przed początkiem. Co z Twoją świadomością samych realnych możliwości, które cały czas miałam (mam) choćby i hipotetycznie?

Furia z realizacji czy szans? Teoretycznie interesujące, czemu (jeśli) nie.

Jest aż tak źle?

(Thu, 03 Października 2019, 13:39:30)animatua napisał(a): Doskonale rozumiem Twoje uczucia.

Padłam - rzuciłaś tekstem sześciolatki.

Na fali prowokacyjnego tonu miałam ochotę uciąć po tym zdaniu. Grę słów zauważyłam już po napisaniu, choć przed zatwierdzeniem, studiując uważnie własną padlinę słowną.
Bywa lubiana i nieznoszona.
Po namyśle uznałam, że jednak dopiszę dla świętego spokoju ogółu - mam na myśli czasokres, nie wiek. Dekada brzmi dumniej, ale jeszcze nie minęła.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości