prezerwatywy do pobierania nasienia
#1
wiele kobiet przezywa dylematy moralne zwiazane z pozyskiwaniem nasienia meza do badania droga masturbacji. problem rozwiazuje zastosowanie specjalnych prezerwatyw, ktore umozliwaja odbycie normalnego stosunku i pobrania naturalna droga nasienia.
ponizej wklejam link do strony gdzie mozna kupic takie prezerwatywy, niestety strona jest w jezyku angielskim
http://www.fertilityformen.com/
Odpowiedz
#2
Dla tych, co jeszcze tematu nie znają, przypomnę https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=1304

Tak z ciekawości po obczytaniu tego wątku, jakiś czas temu szukałam po necie, na ile są w Polsce dostepne takie gumki. Bo tekstów na ten temat nie brak, lecz znaleźć informację praktyczną, gdzie toto dorwać, jest niełatwo. Podobno (bo tego nie sprawdzałam) można je kupić w klinice Novum na Bocianiej w Warszawie oraz (też podobno) sprowadza je firma związana ze sprzętem laboratoryjno-diagnostycznym:

ARCID Sp. z o.o.
ul. Gen. Maczka 17
60-651 Poznań
tel. (061) 823-35-41

Z tego, co mi się o oczy obijało, koszt około 70-80 zł za sztukę. Niemało, lecz jesli komuś zależy...

Prezerwatywy silikonowe MALE FACTOR PAK http://www.zdlinc.com/collect.html

Tylko zastanawia mnie fakt, że doczytywałam się, że samemu się je dziurkuje, ale - jak mówię - w praktyce się nie stykałam, więc nie dam głowy...
Odpowiedz
#3
http://www.npr.pl/forum/viewtopic.php?t=1293
i tu też coś znalazłam w temacie Smile
Pozdrawiam
Odpowiedz
#4
Niektorzy uzywają do tego celu zwykłej prezerwatywy. Oczywiście bez środka plemnikobójczego, najwilżaczy i talku. Czyli takie najzwyklejsze. Słyszałam o mężczyźnie, który jechał z prezeratywą z nasieniem w spodniach, na miejscu szybko przelał w pokoju do pobrań. Tylko trzeba pamiętać żeby za szybko nie wyjść <zaraz po przelaniu>hehe. Z tego co wiem wyniki wyszły okSmile Były to prezerwatywy lateksowe. Są jeszcze nielateksowe z poliuretanu, ale nie wiem czy sie nadają...\"wiele kobiet przezywa dylematy moralne zwiazane z pozyskiwaniem nasienia\"..ciekawe ilu mężczyznWink
Odpowiedz
#5
z punktu widzenia nauki katolickiej prezerwatywa perforowana jest lepszym rozwiazaniem bo umozliwia odbycie \"normalnego\" stosunku podczas ktorego nasienie trafia do pochwy kobiety a przy okazji jest tez pobierane do badania. mysle ze to glownie jest ten dylemat wierzacych osob czy wogole zastosowac ten sposob w celu pobrania \"matrialu\" do badan.
sadze ze wielu mezczyzna ma wielkie dylematy dotyczace masturbacji w celu pobrania nasienia. jest kilka wypowiedzi takich mezczyzn a linku podanym przez Amelię. jak szczytny nie bylby cel, masturbacja jest jednak uprzedmiotowieniem czlowieka i mezczyzna od ktorego wymaga sie tak wielkiego naruszenia wlasnej intymnosci musi sie czuc bardzo niekomfortowo...
Odpowiedz
#6
dokładnie Madness... lekarze zlecając takie badania nie zastanawiają się czy to może być problem. Mój gin chciał wysłać kiedyś tam mojego męża na to badanie (nie znałam tych rozwiązań co teraz) i powiedziałam gin, że nie. Był zdziwiony, jak to... przecież to zwykłe badanie. Nawet gdyby mój mąż się zgodził (co i tak wiem, że nie wchodzi w grę) to ja czułabym się tych faktem \"zgwałcona\" w pewien sposób.
Odpowiedz
#7
no właśnie on tą zwykła przebił żeby z punktu widzenia kościoła było ok...ja się nie wypowiadam w temacie religii, bo nie chcę nikogo urazić...z tego co wiem Watykan zaczyna skłaniać się do prezerwatyw ze względu na choroby...ja ze względu na zawód też muszę uczyć dzieciaki żeby się zabezpieczały....
Odpowiedz
#8
http://wyborcza.pl/1,75477,7117233,Afryk...atywy.html
Znalazłam taki teskt: \"Z antykoncepcją w Kościele jest sprawa bardzo niekonsekwentna. Kościół uznaje tylko tzw. antykoncepcję naturalną polegającą na kalendarzyku i wyznaczaniu dni płodnych, w których można się kochać, żeby nie zajść w ciążę. I właśnie to jest jedna wielka hipokryzja! Napisałem: \"tzw. antykoncepcja naturalna\", bo jest to przekłamanie, w naturze bowiem antykoncepcja nie występuje\"....muszę o to spytać moją nauczyciekę NPR....
Odpowiedz
#9
A nawiązując do waszych wypowiedzi...zgadzam się....mój mąż też ma opory żeby iść na to badanie, wkońcu to obce miejsce, szpital, ludzie w poczekalni...nawet dla niewierzących to ogromny problem!!!!!! Może w naszym przypadku obejdzie się bez tego badania...
Odpowiedz
#10
moj mezczyzna nie mial z tym problemu mimo ze jest katolikiem. i bylo sie bez prezerwatywy. po prostu zrobil co trzeba bylo w domu a ja zanioslam w staniku kubeczek szybko do kliniki. wszystko odbylo sie bardzo sprawnie. Panie w klinice tez zrobily to bardzo dyskretnie.
Odpowiedz
#11
Jestem zdziwiona... albo walczymy albo nie walczymy?! My nie mielismy potrzeby akurat takiego badania, ale wtedy kiedy walczyliśmy o Dziecko gdybym powiedziała Mężowi, że abyśmy mieli Dziecko musi stanąć na głowie to by stanął na głowie, gdybym powiedizała, że ma oddac nasienie to by je oddał 1000 razy jakby było trzeba i tyle
Odpowiedz
#12
no cóż... każdy w życiu przyjmuje jakiś światopogląd. Dla mnie osobiście nie wszystko \"muszę mieć\". Dla mnie również stawanie na głowie ma pewne granice, akurat te moralne i związane z nauczanie KK. I może ktoś tego nie rozumieć, nieważne. To jest to czym żyję i w granicach przeze mnie wyznawanej etyki. Nie każdemu dane jest posiadanie Dziecka, wiem. Pytanie czy do końca życia toczyć walkę, aby \"mieć\"? Osobiście uważam, że nie. Stąd szukam innych dróg, które zapewne są dla mnie przeznaczone.
Tak a\'propos badanie nasienia przez masturbację jest jednym z rozwiązań... dla mnie niekoniecznie najlepszym.
Odpowiedz
#13
Prezerwatywy z dziurką do badania posiewu ??? ale czyjego ??
Jestem tolerancyjna dla różnych skrajności, ale robienie problemu z czysto technicznych spraw jak pobranie próbki nasienia, to wg mnie przerost formy nad treścią. Może takie pary nie powinny w ogóle się badać, bo skoro dzieci mieć nie mogą, znaczy że Ktoś o tym zdecydował i nie powinno się tego podważać.... ogromna skrajność i niekonsekwencja połączona z szukaniem kruczków w obligujących zasadach.
Rozumiem skrępowanie czy jakieś zażenowanie facetów,bo my przed pierwszą wizytą u ginekologa też takie odczuwałyśmy i myślę że ta pierwsza ingerencja w intymność może być podobnie postrzegana,.... ale do jasnej ciasnej my w staraniu o dziecko musimy rozchylać nogi przed obcymi facetami- lekarzami, pozwalać robić różne nie zawsze przyjemne i pośrednie badania ,ba będąc w szpitalu nawet po kilka razy dziennie. I to ma być dla kobiety normalne, a dla faceta oddanie materiału do badania już jest wyzwaniem i pogwałceniem jego delikatnej psychiki???
A czym to się różni??? Bo kobiecie przy uzyskiwaniu jakiegoś wyniku jest nieprzyjemnie, a facetowi tak??? to niech to zrobi tak by mu nie było, ..niech myśli o kosiarkach spalinowych czy sprzątaniu garażu.
Oba badania są z gruntu nienaturalne. Ale idąc tym tropem cała medycyna taka jest z ginekologią na czele. Wierzysz - nie lecz grypy!!
Nie rozumiem do czego i w jakim celu się dorabia to religijne podłoże??
Poza tym może niech ci delikatni faceci z oporami sami się uderzą w pierś ile razy w okresie dorastania \"poznawali\" swoje ciało zanim powiedzą, że to dla nich niedopuszczalne....

Żeby nie było nie piję do nikogo osobiście... przeczytałam linki, które podałyście i się po prostu zbulwersowałam na tyle, że czułam potrzebę napisania tego co myślę. Szanuję, że ktoś może postrzegać sprawę inaczej i wierzę, że nie tylko ja. ..tylko po prostu nie potrafię jej do końca zrozumieć.
Ale na szczęści w tym przypadku każdy decyduje sam i decyzja ma wpływ przede wszystkim na jego życie.
Odpowiedz
#14
Owlik to prawda nie potrafię sie z Toba nie zgodzic. Niekonsekwencja katolików w tym względzie zakrawa na hipokryzje. Z jaka to łatwoscia przyznaje sie że my kobiety musimy sie obnazyc i wszystko jest w porzadku. Poza tym skoro tak jest jak mowia ,że ma być jak Bóg da to po co chodzą do jakiegokolwiek lekarza? po co noszą np okulary czy gips? w końcu Bóg tak chciał żey niewyraznie widzieli świat. Albo bierzemy religie z calym dobrodziejstwem inwentarza albo nie wybierajmy tylko tego co nam pasuje bo to jest zakłamane. A tak nawiasem mowiac statystyki seksuologow mówia ze 90 % meżczyzn w którymś momencie swojego życia uprawia masturbację ciekawe czy wtedy też mają dylematy moralne. Takie jest moje osobiste zdanie nt temat, ale każdy z nas ma prawo wyboru najgrsza jest jednak moralność Kalego.
Odpowiedz
#15
Prawie bym się z Wami zgodziła, gdyby nie pewna nieścisłość.
Bo mówiąc o niekonsekwencji, popełniacie chyba jeden błąd - Ci \"niekonsekwentni katolicy\" raczej tych gumek nie szukają i nie religią się zasłaniają jako \"alibii\". Cudzysłow, bo jest to słuszny zarzut, jeśli w takim razie swój dyskomfort traktują jak tragedię, cały ciężar przenosząc na kobietę, spodziewając się, że jej dyskomfort jest drobiazgiem.

Ale (!) istnieją ludzie (pary) właśnie konsekwentni na tyle, by chociaż poszukać innych metod. Mnie ciekawość zawiodła na poszukiwania, na ile oni mają realną szansę znaleźć. Nie ukrywam - była to zwykła ciekawość na wtedy.

Jednak inaczej odbieram sam temat. W moich oczach poszukiwanie tej metody nie jest hipokryzją, przeciwnie - nawet, jeśli tych osób jest niewiele, to są to właśnie Ci konsekwentni. Garstka? Lecz godna szacunku. Za wysiłek starań o konsekwencję w swoim życiu. Choćby za wysiłek.

Także przykładowe porównanie do wzroku i okularów (pozwolicie na prywatę, bom okularnica) nie jest do końca trafione - bo ta garstka nie Boga widzi przyczyną wady wzroku i także nie postrzega Go jako zabraniającego prób poprawy tego stanu, lecz wskazuje na NIEDOWOLNOŚĆ obieranych metod w tym celu. To ogromna różnica...

To trudna droga wprowadzania w życie wielce kontrowersyjnej i sławetnej zasady, że cel NIE uświęca środków.

\"Konsekwentnych\" od \"niekonsekwentnych\" dzieli ocena świętości celów i środków, wybory między nimi, gdy są mniej czarno-białe.
I to samo czynią wszyscy, nie ma co katolikom łatki przyczepiać - każdy z nas ma hierarchię wartości i... daj, Boże, byśmy byli tak \"konsekwentni\" w jej trzymaniu, jak o sobie myślimy w czasie wyborów oczywistych i prostych, gdy nadejdzie czas mało czytelny lub kuszący. Kręgosłup moralny nie ogranicza się tylko do religii.

Podobno każdy z nas ma cenę...
Bez podtekstów religijnych, we własnym sumieniu...
Jaką cenę ma mój własny kręgosłup, który sobie przypisuję na co dzień?
Dla jakiego celu sprzedam tę hierarchię, może kawałek hierarchii na poczatek? Jaki środek uświęcę?
Odpowiedz
#16
Zapraszam na poniższy link, aby zrozumieć o co chodzi \"niekonsekwentym katolikom\". Może warto mocniej wejść w temat i spróbować zrozumieć. Nie sądzę tych, którzy nie mają z tym problemu, ale proszę również, aby nie osądzać mnie w swoim spojrzeniu.

cytuję TYLKO CZĘŚĆ SPOJRZENIA za http://adonai.pl/nieplodnosc/?id=6 zapraszam pod ten link do przeczytania całości.
\"...aby oddać nasienie do badania trzeba je pobrać... a najprostszym sposobem jest masturbacja. Chrześcijańscy małżonkowie stają zatem wydawałoby się w sytuacji bez wyjścia. Bo albo zgrzeszyć albo się nie leczyć. Oba wyjścia są złe. Część osób w końcu macha ręką na zasadzie \"najwyżej się wyspowiadam\", część szuka usprawiedliwienia analizując drobiazgowo definicję masturbacji. Przypomnijmy co na ten temat co mówi Katechizm Kościoła Katolickiego. Otóż rozumie ją jako \"dobrowolne pobudzanie narządów płciowych w celu uzyskania przyjemności płciowej\". No więc - tłumaczą niektórzy - skoro celem masturbacji jest przyjemność a w tym przypadku pobranie materiału do badań to czują się rozgrzeszeni, bo przecież nie dla przyjemności się masturbują. Ale nie takie to proste. Wykładnię w tym przedmiocie daje nam Kongregacja Nauki Wiary w deklaracji \"Persona humana\" mówiąc, iż \"bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie władz seksualnych poza prawidłowym pożyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości\"1. Skoro \"bez względu na motyw\" to znaczy, że nawet taki motyw jakim jest badanie masturbacji nie usprawiedliwia. O tym, że w tym przypadku świadomość i dobrowolność czynu ma miejsce nikogo przekonywać nie trzeba. Jasno więc wynika z powyższej wykładni, iż nawet w przypadku gdy masturbacja miałaby zasadniczo służyć czemuś innemu niż przyjemność cielesna (która nota bene zawsze jest \"skutkiem ubocznym\" takiej czynności) - z uwagi na świadomość i dobrowolność użycia przez człowieka swoich narządów płciowych poza małżeństwem (tj. poza prawidłowym aktem płciowym z małżonkiem) nie jest dopuszczalna. Pozostaje ona zawsze czynem moralnie złym i nie można odnosić do niej zasady, iż \"cel uświęca środki\". Mało tego, Kongregacja podkreśla, iż masturbacja nie tylko sprzeciwia celowości użycia narządów płciowych, ale sprzeciwia się w sposób istotny, a zatem stanowi grzech ciężki. A skoro tak to jako sposób pobrania nasienia do badania nie jest dopuszczalna.

A pomijając aspekt moralny z opowieści mężczyzn, który w ten sposób nasienie oddawali wynika, iż masturbacja \"na żądanie\" - do badania sama w sobie komfortowa nie jest. Badanie takie jest możliwe (w zależności od kliniki) albo... w zwykłej toalecie albo w pokoiku pełnym pism pornograficznych, mających ułatwić sprawę mężczyźnie zestresowanemu samą sytuacją i dodatkowo obawiającemu się o wyniki badań. Wziąwszy ponadto pod uwagę, że (zwłaszcza w mniejszych miejscowościach) androlog przyjmuje rzadko i w tym czasie zapisywanych jest sporo pacjentów nie należą do rzadkości sytuacje gdzie mężczyzna z pojemnikiem w łazience ma naprawdę niewiele czasu, bo za nim jest kolejka. Kolejnym czynnikiem upokarzającym jest fakt, że znajduje się poczekalni w towarzystwie innych mężczyzn, którzy nawzajem wiedzą w jakim celu tam czekają. Nasz kolega kiedyś nie wytrzymał presji i wstydu i uciekł. Nic zatem dziwnego, że znaczna część mężczyzn nie czuje się dobrze w takiej sytuacji i chciałoby jej uniknąć - bez względu nawet na przekonania religijne...\"
Odpowiedz
#17
Skoro tak to my na poczekalni u ginekologa tez jestemy upokorzone w koncu kazda z nas wie że ta siedząca obok przyszła rozwalić nogi przed ocym mężczyzną. Mało tego, nierzadko owy obcy nam mężczyzna wkłada nam do pochwy nie tylko różne narzędzia ale także swoje palce??? a badanie na wrogość śluzu niedługo po stosunku z mężęm to nie jest upokarzające??? Kurcze w końcu nikt nie powiedział że tego typu zabiegi są czymś przyjemnym i albo się na nie zgadzamy albo nie i tyle. Jeśli leczenie niepłodności jest sprzeczne z nasza etyką i moralnością pozostaje NPR , a jeśli ta nie przyniesie efektów adopcja lub rodzicielstwo zastępcze. W końcu idąc tym tropem Pan Bóg ma w stosunku do nas określony plan, może nie chce z sobie tylko znanych powodów dać nam naturalnego potomstwa. Ja nikogo nie potępiam każdy robi jak chce tylko boli mnie jak kobiety tak bardzo rozczulają się nad biednymi mężczyznami co przechodzą oddając nasienie. (które nota bene można pobrać w domu i w określonym czasie dostarczyć do badania)
Odpowiedz
#18
A tak nawiasem mówiąc to chyba i tak nawet jeśli taki \"konsekwentny\" katolik w końcu podda się badaniu i okaże się że jest niepłodny to i tak leczenie niepłodności metodą np. in vitro bo często takie tylko pozostają przy bardzo złej jakości nasienia kolejny mur, więc sam pomysł robienia badań w tym kierunku przez takie osoby wydaje sie wątpliwy chyba że chodzi tylko o prośbę żony aby wykluczyć jej niepłodność.
Odpowiedz
#19
warto jeszcze raz przeczytać link, który zamieściłam.
W badaniu nie chodzi o samo nasienie! Chodzi o masturbarcję. Pobranie nasienia ok! Tylko pytanie jak? I to jest szukanie kompromisu u Katolików. Masturbacja jest grzechem (zapraszam do przeczytania linka powyżej). Nie rozczulam się nad samą kwestią badania, bo można dokonać jeszcze biopsji jąder. Z punktu widzenia Konsekwentnego Katolika, który kieruje się nauką Kościoła masturbacja jest grzechem i nawet wtedy, kiedy nasienie potrzebne jest do badania to faktu masturbacji nie da się usprawiedliwić \"celem wyższym\".
Poza tym do ginekologa nie idziesz, aby przeżyć orgazm. Mężczyzna dokonując masturbacji taki cel musi osiągnąć i to jest właśnie sprzeczne, bo dla Katolika przeżywanie płciowości odbywa się w akcie małżeńskim.
Nie mylcie samego badania, bo nasi małżonkowie chodzą do andrologów, ale czy muszą tam się masturbować by przejść badania?
I idąc za tokiem rozumowania opisanego powyżej, że nikt nie mówi, że badanie ma być przyjemne to chyba dla faceta powinno być przyjemne, bo orgazm sam w sobie jest przyjemny Wink To taka mała dygresja.
Proszę nie pisać, że \"In vitro\" to metoda leczenia niepłodności. Tylko metoda zapłodnienia polegająca na doprowadzeniu do połączenia komórki jajowej i plemnika w warunkach laboratoryjnych,
poza żeńskim układem rozrodczymnie.
Jedną z metod leczenia niepłodności jest NAPROTECHNOLOGIA. :lol:
Odpowiedz
#20
Tak tak naprotechnologia jest szczególnie skuteczna dla kobiet z niedrożnymi jajowodami tudzież barkiem obu.... tak w tym momencie jest to niezwykle skuteczna metoda leczenia niepłodności, podobnie zresztą rewelacyjne wyniki naprotechnologia osiąga u par gdzie mężczyźni mają najwyżej kilka żywych prawidłowych pleminków na cały ejakulat. Nazewnictwo nie ma tu specjalnego znaczenia in vitro jest jedna z metod wyjścia z niepłodności kiedy zawiodło wszystko inne... tak samo jak choćby u mojej kochanej Aneczki Prinzessin po tylu latach robienia w tym kierunku absolutnie wszystkiego. Tak jak ktoś wyżej napisał każda z nas za posiadanie dziecka ma swoja cene za którą jest w stanie nawet nagiąć swoj kregosłup etyczno-moralny. Pewnie każda z nas ma ten pułap gdzie indziej, ale ja jednak chce wierzyć w to co powiedział Jezus że ten tam na górze nas kocha i nie chce dla nas źle, a całą resztę norm moralnych filozofii itd wymyślili przez te ponad tys lat ludzie , którzy też się mylą, na nic niestety nie mamy dowodu, wszystko opiera się na naszych ludzi róznych epok dywagacjach. Przecież w końcu żadna ziemska istota nie ma patentu na racje ani kontaktu bezpośredniego z \"szefem\" stąd moje mówiąc delikatnie zdystansowane podejście do religii wszystkich nie tylko katolickiej.
Odpowiedz
#21
Cytat:[autor cytatu=elunia9991]
Pewnie każda z nas ma ten pułap gdzie indziej, ale ja jednak chce wierzyć w to co powiedział Jezus że ten tam na górze nas kocha i nie chce dla nas źle (...)

Dlatego ostatecznie każdy z nas te dylematy i wybory w głębi siebie nosi, wierząc, że w ostatecznym rozrachunku będą dobre lub choć nie na tyle złe, by stały się niewybaczalne.
Ale warto też sprawdzać, na ile znamy dane wpływające na ocenę możliwości, bo ileż razy żałujemy, że o czymś się nie wiedziało, bo gdyby się wiedziało, to decyzja może byłaby inna - odmienna lub tylko nieco zmodyfikowana - lecz inna?
Dlatego i tak warto według mnie czasem i bez przekonania większego rozeznawać temat.

Cytat:[autor cytatu=elunia9991]
(...) sam pomysł robienia badań w tym kierunku przez takie osoby wydaje sie wątpliwy chyba że chodzi tylko o prośbę żony aby wykluczyć jej niepłodność.

Oj, to chyba nie jest TYLKO... Przy tak wielkim poczuciu winy, jakie zwykle nosi w sobie kobieta, a przy jeszcze dodatkowym, którym nieraz obarcza ją otoczenie, ten powód sam w sobie byłby już AŻ...
Ale nie tylko ten istnieje. Bo to nie musi być niepłodność zaraz mężczyzny czy słaba jakość nasienia, to mogą być jeszcze \"te niedobre\" bakterie w nasieniu... Też tylko i też aż.
Kierunek tych badań więc byłby uzasadniony i sensowny, bo może zdecydowanie pomóc ominąć błędną drogę szukania przyczyn tam, gdzie ich nie ma lub znacznie uprościć znalezienie przyczyny stosunkowo szybko i stosunkowo łatwo usuwalnej.

Reakcja na wyniki, jak zawsze, to już nowa historia.
Odpowiedz
#22
Cytat:[autor cytatu=elunia9991]
Nazewnictwo nie ma tu specjalnego znaczenia in vitro jest jedna z metod wyjścia z niepłodności kiedy zawiodło wszystko inne...
No właśnie, że w medycynie nazewnictwo ma znaczenie. Zapłodnienie pozaustrojowe zwykle nie leczy niepłodności, a czasem nawet nie diagnozuje jej przyczyn, każdy lekarz to powie. I żadna religia nie ma tu nic do rzeczy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości