poronienie..
#1
jestem w 15 tygodniu ciazy..jeszcze..wczoraj bylam w szpitalu i uslyszalam od lekarza, ze na 99 proc nie donosze tej ciazy, kwestia kilku dni.nie chce pisac co jak i dlaczego, bo i tak juz jestem wystarczajaca zalamana.moze ktos mi potrafi odpowiedziec jakie dla mnie komplikacje, dla mego zdrowia,jakie niesie poronienie ciazy w tak poznym okresie. Najpierw plakalam cala noc za dzidzia, a teraz jak poczytalam na forum o tym, ze bede musiala miec w szpitalu lyczeczkowanie, znieczulenie itp to jestem przerazona, bo boje sie o siebie...panicznie boje sie wszelkiego rodzaju zabiegow i szpitali.moze ktos byl w podobnej stuacji lub zna sie na tym od strony medycznej?
Odpowiedz
#2
Witaj,



przykro mi, ze i Ciebie to spotkalo...



jesli idzie o szpital, to w dziale Cialo -> Informacje medyczne -> Pobyt w szpitalu znajdziesz opis, co moze sie zdarzyc w szpitalu.



Moze sprobuj porozmawiac z lekarzem, ktory bedzie Cie przyjmowal do szpitala o tym, ze sie boisz... Wyjasnienia od niego moga dopomoc zmniejszyc lek.

W razie czego pytaj.



Duzo nadziei na te trudne dni...

Monika
Odpowiedz
#3
Witaj,



Bardzo Ci wspolczuje... Wiesz, ja dwoje dzieci stracilam w poznej ciazy (19. i 23. tydzien). Jesli chcialabys porozmawiac, prosze, przeslij mi mailem (emily_r@op.pl) kontakt do siebie - wysle Ci wtedy moj numer telefonu (mozesz tez bezposrednio wyslac swoj).



Serdecznie Cie pozdrawiam,



Zaneta
Odpowiedz
#4
czesc ponownie,



bardzo dziekuje za slowa otuchy, tak z grubsza to wiem co mnie czeka w szpitalu bo przeczytalam juz chyba wszystkie mozliwe informacje na forum na ten temat.Jestem o tyle w trudnej sytuacji, ze z lekarzem ciezko bedzie mi porozmawiac, bo nie jestem w Polsce, a moj angielski nie jest na tyle wystarczajacy, zeby poslugiwac sie nim tak jak polskim, a nie chce prosic o tlumacza (zawsze to \"obca\" osoba w tym wszystkim).Z drugiej strony pewnie plusem tej sytuacji jest to (jesli w ogole mozna mowic tu o jakichs plusach), ze opieka medyczna jest tu na wysokim poziomie i z tego co przynajmniej na razie widzialam to ma sie zapewniona intymnosc i zrozumienie.Byc moze dzis pojade do szpitala bo zle sie czuje, a kazano mi przyjechac natychmiast jak bedzie cokolwiek zlego sie dzialo.Dziekuje Zaneto za mozliwosc kontaktu telefonicznego, pewnie gdybym byla w Polsce to bym z niego skorzystala.Szczesciem w nieszczesciu jest to, ze w szkole wyzalilam sie kolezance, ktora niedawno zostala szczescliwa mama i okazalo sie, ze jakis czas temu tez ja spotkala ta sama co mnie tragedia.Teraz ma przesliczna, zdrowa coreczke...Na razie to kiespkie pocieszenie, ze moze nastepnym razem sie uda, ale pewnie za jakis czas bede miec kolejna nadzieje..Na razie to umiera bliska mi osoba i ja jestem niestety bezradna...

Dziwi mnie tylko to, ze nie wszyscy ludzie rozumieja jaka to tragedia dla rodzicow stracic nienarodzone dziecko i az wstyd sie przyznac, ale ja do tego czasu tez nie zdawalam sobie z tego sprawy...

Z pytan praktycznych- czy dlugo sie jest w narkozie???czy jest ryzyko ze moge sie nie obudzic???Wiem,ze to pewnie glupie pytania, no ale niestety draza moja glowe....

pozdrawiam,

Monika






Odpowiedz
#5
DROGA MONIKO,

jest mi bardzo przykro ze musisz przechodzic przez to wszystko.Strach, niepewnosci, smutek...

Kochana zycze Ci wiele sily i odwagi.My kobiety, kiedy tzreba potrafimy byc bardzo silne, uwierz mi..

Ja rowniez bylam w ciazy. w 11 tyg dowiedzielismy sie ze nasza przyszla coreczka ma Zespol Turnera.po poczatkowym szoku, zebrawszy informacje o tej nieprawidlowosci genetycznej, po rozmowach z lekarzami bylismy gotowi na przyjecie Malej.Ciaza rozwijala sie dobrze, czulam sie swietnie, brzuszek rosl...

Niestety ostatnie USG przeprowadzone tydzien temu wykazalo, ze Laura odeszla. serduszko nie poradzilo sobie z plynem znajdujacym sie wciaz w lozysku. w niedziele pod opieka poloznej i pielegniarki urodzilam martwa coreczke.

Monika, nie wiem co powiedzial Ci lekarz.czy na pewno bedzie to zabieg?czy moze podadza Ci srodek na wywolanie skurczy i urodzisz dziecko?

ja bylam w 19 tyg, nie wiem jak to jest w 15.

wnioskuje z Twojego postu, ze jestes w UK.My rowniez mieszakmy w Anglii.Moje doswiadczenia z tutejsza sluzba zdrowia sa bardzo pozytywne.wszyscy lekarze, polozne i pielegniarki okazali nam profesjonalna pomoc i serdeczne wsparcie.

dostalismy osobny pokoj, moj maz byl caly czas przy mnie.opiekowala sie mna polozna i pielegniarka, przedtem mialam takze spotkanie z lekarzem.szpital zajal sie rowniez organizacja i kosztami pochowku.

fizycznie znoslam to wszystko dobrze, psychicznie dochodze do siebie...

jesli moge Ci pomoc w jakikolwiek sposob pisz prosze lub dzwon.

moj e-mail kasiarzepa@btinternet.com

napisz podam Ci nr dom, albo zadzwonie do Ciebie, jak chcesz.

mieszkamy w Dartford(Kent), jesli chcialaby spotkac sie po wszystkim - daj znac, nie ma problemu.

jestem myslami z Toba.Kochana, jestes dzielna i na pewno przetrwasz ten trudny czas. pozdrawiam Kasia
Odpowiedz
#6
aha, jeszcze jedno.

co do narkozy.mialam kiedys,jeszcze w PL, kiedy operowano mi przegrode nosowa.

nie jest ona taka straszna, po prostu spisz.jak dlugo to zalezy od Twojego organizmu, moga sie zdarzyc wymioty po.nie martwilabym sie ewentualnoscia \"nie obudzenia\", dotyczy to jedynie osob z powaznymi problemami zdrowotnymi np.slabe serce, cisnienie itp.

przed decyzja o podaniu narkozy przeprowadza sie wywiad z pacjentem oraz robi sie szereg badan.

nadmieniam, ze to co napisalam powyzej wynika z mojego doswiadczenia, nie jest to profesjonalna wiedza medyczna.

pozdrawiam.kasia
Odpowiedz
#7
Wielki dzieki Kasiu za list...i slowa otuchy. Bylam dzis w przychodni i mialam szczescie spotkac bardzo fajna pania doktor, ktora bardzo przejela sie moja sytuacja, sprawdzila moje badania i powiedziala, ze rzeczywiscie sa fatalne, ale dala mi iskierke nadziei.Powiedziala, ze jesli do poniedzialku uda mi sie donosic malenstwo, to zrobia mi ponownie badanie usg i jeszcze jakies inne genetyczne i wtedy powiedza mi co mi grozi i czego moge sie spodziewac.Na razie kazala mi pic duzo wody (mam problem bo nie mam praktycznie wod plodowych).Zawsze to cos, bo w srode od lekarza w szpitalu uslyszalam,ze najlepiej dla mnie bedzie jak wywolaja poronienie, bo i tak mnie to czeka...Na sluzbe zdrowia tez nie moge narzekac, aczkolwiek jestem w USA w NY, a nie w UKSmile. Tylko czasami odnosze wrazenie, ze jestem dla nich jakims tam problemem i pewnie sie bardziej boja niz ja, ze cos bedzie nie tak i ze pewnie bede ich skarzyc itp, oni tutaj maja fiola na tym punkcie.

Fajnie, ze mi odpowiedzialas na to co mnie meczy (narkoza) i wlasnie o taka wiedze praktyczna mi chodzilo, bo medycznie to wiem, ze powinno byc ok.Mam jednak nadzieje, ze moze nie bedzie mi potrzebna i bede sie modlic, zeby te nowe wyniki okazaly sie dla mnie lepsze,....

Dziekuje za kontakt do siebie, byc moze skorzystam z niego po wszystkim jak juz bedzie wiadomo co i jak.Na razie to nie jestem w stanie z nikim rozmawiac, bo caly czas jak zaczynam o tym myslec i mowic to nie jestem w stanie powstrzymac sie od placzu..

Monika
Odpowiedz
#8
Monika, ciesze sie, ze pojawila sie iskierka nadziei.jestem myslami z Taba. be in touchSmile.
Odpowiedz
#9
Witam. Dowiedziałam się o tym forum i od razu mnie do siebie przekonało, bo jest wiele wątków które są mi pomocne.Do tej pory trzymałam się z daleka od internetu żeby nie zwariować od tych wszystkich teorii i informacji, ale już sobie nie radzę z tą niewiedzą. Chcę znać przyczyny zaistniałych poronień, więc mądra koleżanka poleciła mi tą właśnie stronę.
19.06.2013 poroniłam drugą ciąże (pierwszą w ub.r. w kwietniu). Po pierwszym poronieniu nie zlecono mi żadnych badań, wręcz niechętnie lekarz odpowiadał na moje pytania dotyczące toksoplazmozy i cytomegali. Zajęłam się tylko tarczycą, no i bingo! okazało się że mam hashimoto, zaczęłam ją kontrolować i leczyć eutyroxem. równocześnie udałam się do lekarza po pomoc, bo rok starań nie przynosił efektu, dostałam duphaston i od razu po dwóch miesiącach zaszłam w ciąże. Radość była olbrzymia! byłam pewna że to zasługa uregulowanej tarczycy no i pewnie duphastonu, który de facto lekarz kazał mi odstawić a wiem że nie raz dziewczyny go nadal zażywają. no ale nic to wszystko ok, tarczyce zbadałam raz jeszcze; wynik piękny-1,11, natomiast anty TPO 766,17 co zaniepokoiło moją Panią doktor i zwiększyła mi dawkę euthyroxu na 75, a brałam 50. obiecała że wszystko będzie ok. niestety tak się nie stało, poroniłam, byłam strasznie zawiedziona bo przecież miało być \"ok\" :(
Poszłam do ginekologa prosząc o badania na tokso i cytomegalię, ale stwierdził że nie ma takiej potrzeby, potem już było za późno.Zaraz po poronieniu zrobiłam kompleks badań na własną rękę, tokso nie miałam, natomiast cytomegalia wyszła ponad normę, bo w klasie IGG aż 210,50, zrobiłam również zaraz awidność też wysoka 0,87,więc ewidentnie byłam chora. Teraz czekam na wizytę prywatną, bo w tych konowałów z NFZtu już nie wierzę, mam iść w środę z tymi wynikami i całą historią mojej rozpaczy. już się nie mogę doczekać co usłyszę, ale proszę może któraś z was miała podobnie i wie że to się jakoś leczy?? i czy to ten wirus mógł być przyczyną poronień, czy jednak myślicie że tarczyca?
Dodam że zrobiłam też już kompleksowo zespół antyfosfolipidowy, no i niby wszystko w normie, ale kardiolipina IGG wyszła mi 9,30 a norma jest do 10-ciu więc też się tym zmartwiłam. Przepraszam za długi wywód, ale ulżyło mi trochę jak się \"wygadałam\":) dziękuje jeśli któraś z was poświęci mi chwilę
Odpowiedz
#10
Czy brałaś w ciąży encorton ? Przy takim poziomie przeciwciał powinnaś mieć na tym ciąże, a przed ciążą zbić ich poziom encortonem. Rozumiem, że to badnie tarczycy Twoje to było TSH = 1,11? jeszcze by się przydały ft3 i ft4. Ogólnie bym zmieniła lekarza endokrynologa, jeżeli na podstawie samego TPO i TSH daje euthryox.
Ja przy TPO 50 dostalam już z miejsca: Encorton 10 mg na starania i ciążę. Do tego kwas acetylosalicylowy 100 mg dziennie. PO teście + jak wyżej i clexane 0,4 codziennie + duphaston 3x1.

Cytomegalia - jak Twoje igM? wyska awidność świadczy o dawnym, niezagrażającym zarażeniu.
Napiszę więcej później Smile Nie martw sie, bo masz jasny problem i wiadomo jak można pomóc.
Odpowiedz
#11
Bardzo dziękuje za odzewSmile
Nie brałam niczego w ciąży, jedynie przed ciążą ten Duphaston który mi pomógł zajść ale później już mi go lekarz nie przepisał. myślę że to był błąd, żałuje teraz że od razu nie zmieniłam lekarza, może by się to wszystko inaczej potoczyło? Ale zawsze wyznawałam zasadę że lekarz wie lepiej, a tu nic bardziej mylnego.
A endokrynolog przepisała mi mi te leki na podstawie FT4 - 1,11 TSH - 1,46 no i to TPO - 766,17, gdy byłam z tymi wynikami to już byłam w ok 3 tc. Dlatego mi zwiększyła dawkę euthyroxu na 75 mg, nie wiem czy prawidłowo? może to za silna dawka?

Cytomegalie wykryłam po poronieniu, bo słyszałam że jak się zrobi badania zaraz po to jeszcze organizm wykaże pewnie nieprawidłowości. no i rzeczywiście
IgM miałam 0,260
IgG 210,500

Dwa tygodnie później ponowiłam badania i IgG spadało bo wynosiło 197,600 a IgM bez zmian

Myślisz że mądry lekarz wyciągnie z tych badań wnioski? Mam taką nadzieję że powie dokładnie co mam teraz zażywać itd. Strasznie się denerwuję przed wizytą w środę ale jestem też pełna nadziei że będzie dobrze, bo musi być! Trzeci raz nie chcemy tego przeżywaćSad
Odpowiedz
#12
Syrykatko, moim zdaniem zakażenie cytomegalią nie było świeże. O świeżym zakażeniu świadczy wysokie IgM, a to masz bardzo niziutkie, wręcz można by uznać, że ujemne. IgG wysokie natomiast świadczą o przechorowaniu i nabyciu odporności. Warto byłoby, jak podpowiada mama aniolkow, zrobić badanie awidności przeciwciał IgG, żeby sprawdzić czy przeciwciała odpornościowe wytworzyły się niedawno, czy jakiś czas temu. Wysoka awidność będzie świadczyć, że zakażenie było bardzo dawno. Prawdopodobnie takie właśnie będzie, ponieważ IgM jest ujemne, ale sprawdzić warto. Moim zdaniem już dawno przechorowałaś cytomegalię i najprawdopodobniej to nie ona była przyczyną utraty ciąży.

W Twoim przypadku bardziej skupiłabym się na tej tarczycy... Przede wszystkim uregulować - musisz znaleźć dobrego endokrynologa, który ustali odpowiednią dawkę leków po dokładnym przebadaniu Cię, a nie \"na oko\"...
No i warto byłoby odwiedzić też immunologa, dla dokładniejszej diagnostyki, ponieważ choroby z autoagresji niestety bardzo się lubią i niekiedy nakładają się na siebie i może występować kilka schorzeń jednocześnie. W prawdzie leczenie jest podobne, jednak warto ustalić co i jak, żeby dobrać odpowiednie dawki.

Jeżeli są problemy immunologiczne, a u Ciebie są, o czym świadczy wysokie TPO, to rzeczywiście ciążę powinnaś mieć prowadzoną na encortonie i dodatkowo na lekach przeciwzakrzepowych, tak na wszelki wypadek.
Najlepiej autoagresję wyciszyć jeszcze przed zajściem w ciążę, więc encorton wskazany jest już podczas starań.
Odpowiedz
#13
Masz racje asteroideo, immunolog to dobry trop. Postaram się jak najszybciej załatwić ta tarczycę, mam już namiary na dobrego endokrynologa. No a jutro mam wizytę u ginekologa. dam znać co mi powiedział. Dziękuje wam dziewczynySmile
Odpowiedz
#14
Mam zrobić dodatkowe badania, progesteronu 3x w czasie cyklu, jeszcze raz tsh, ft3 i 4, a mąż badanie nasienia. Miałyście rację że tą cytomegalia nie muszę się przejmować. Kurcze i znowu trzeba szukać przyczynySad to jest dołujące
Odpowiedz
#15
Surykatka, ale Ty masz już znalezioną jedną z przyczyn - tarczyca i wysokie TPO.
Trzeba unormować hormony, znaleźć ginekologa, który nie boi się encortonu, clexanu i innych i działać Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości