Powrot do pracy
#1
Mam pytanie jak poradziłyscie sobie z powrotem do pracy?? Ja wiem ze nie chce tam wracac Boje sie!!Nie wiem czego ale aktywnie poszukuje pracy chociaz przestaje na chwile myslec o straciejak przeszukuje oferty!! Wink
Odpowiedz
#2
Ten strach po stracie dziecka, to dziwna rzecz, nie mam pojęcia dlaczego on się pojawia, to poprostu strach przed osobami, które wiedziały o ciąży.....Ale powiem Tobie szczerze, że jeżeli w pracy nie masz osoby, która przeżyła to samo....to ludzie szybko zapomną o Twoim dziecku, dla nich życie toczy się bez zmiany. Na pewno w pierwszych dniach możesz liczyć na miłe jak i bardzo przykre słowa..typu nie płacz, nie martw się, jeszcze będziesz miała dzieci....Ale tak naprawdę ludzie nie wiedzą co mają mówić....i przeważnie milczą....Też bałam się powrotu do pracy, dlatego zaraz po stracie pojawiałam się aby każdy mógł mi się \"poprzyglądać\" obdadać ect....teraz nikt, już nie wspomina o tym co się stało sam z siebie.....Mi praca dobrze robi.....nie mam czasu na rozpamiętywanie o tym co się stało(nie oznacza jednak, ze zapomniałam) poprostu życie toczy się dalej...Dla mnie to NOWE ŻYCIE....dla innych....jestem tylko ciekawym przypadkiem do obgadania...
Odpowiedz
#3
No wlasnie u mnie prawie rowny rok temu kolezanka stracila dziecko...Nie wiem mam jeszcze czas bo jestem na macierzynskim ale rosnie we mnie potrzeba zmiany zmiany swojego zycia na lepsze...
Odpowiedz
#4
Ja wróciłam do pracy, to wszyscy wiedzieli co się stalo<zaczęłam ronić w pracy>. Ale nikt o nic nie pytał, nie wspominał, nic. Milczenie można powiedzieć że grobowe.Nawet szczerze powiem nikt nie próbował mnie odciążać<pracowałam w malym sklepie spożywczym z 2kobietami i 3 facetami>. Do pracy wróciłam 3dni po łyżeczkowaniu. Byłam słaba zarówno psychicznie jak i fizycznie. Trudno było mi się skupić na czymkolwiek, miałam nieustanne braki w kasie. Nikt się ze mną nie cackał i nadal dzwigałam pełne skrzynki i stałam na nogach bezustanku nawet po 9 godzin dziennie. Wreszcie nie dałam rady, zwolniłam się. Niemal tydzień nie ruszałam się po tym z domu. Miałam po uszy patrzenie na ludzi i uśmiechanie się do każdego, bo to w końcu \"klient, mój pan\".Okropnie wspominam ten okres.
Ódpoczywaj, odpoczywaj, odpoczywaj i nastaw się psychicznie Aniu.Życzę Ci aby poszło Tobie lepiej niż mi Smile .
Odpowiedz
#5
Ja choć mam spokojną pracę...jestem kadrową...to po poronieniu wzięłam miesiąc urlopu....trzeba ochłonąć dopiero... 1 października wracam, ale jestem przygotowana na dziwne sytuacje....pozdrawiam
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości