miłośc
#1
znalzłam przez przypadek, poruszyła mnie ta historia i blog
http://www.fronda.pl/news/czytaj/milosc_...niz_smierc
Odpowiedz
#2
Dziekuje Kasiu za link.
Odpowiedz
#3
Przeczytałam bloga, do którego link znajduje się pod artykułem. W pięknie całej tej historii jest dla mnie tyle wstrząsających rzeczy... Nie umiałabym, nie dałabym rady. Dużo tam nadziei, to prawda, i dużo wiary Boga i Niebo.

\"God gave mommy faith and hope...\"
Odpowiedz
#4
Wydarzyło się \"to\"niespełna 4 lata temu...
Kasiu, historię dziewczyny i blog przeczytałam dopiero wczoraj.Przez jakiś czas nie miałam dostępu do internetu.
Wydarzyło się \"to\" niespełna 4 lata temu...
Marysia odeszła 2 listopada (Dzień Zaduszny-Wszystkich Wiernych Zmarłych)2005 roku.
Cieszę się,że Pan Bóg wysłuchał mojej prośby oraz modlitw całej rodziny,zabrał naszą Marysię, zaraz po jej narodzinach.
Nie miałam siły ani odwagi zobaczyć i pożegnać się z Malutką.Czy żałuję swojej decyzji?Nie.
Chociaż w czasie porodu był przy mnie mąż,też nie miał sił pożegnać Marysi.
W niespełna rok, po odejściu Malutkiej,urodziła się Julka-2 października(Świętych Aniołów Stróżów)2006 roku.
Kiedy minął rok od śmierci Marysi,Julka miała skończony 1 miesiąc.
Podczas karmienia piersią Julki,łzy płynęły mi po policzkach,wielkie jak groch.Julka miała całą główkę,mózg.Została z nami,nie odeszła.
Teraz, nie bardzo pozwala mi pisać,chce,żeby się nią zając.A mama \"smaruje\"coś na komputerze.
Niedługo będzie 2 listopada i wtedy minie 4 rocznica...Ale miesiąc wcześniej Julka skończy 3 lata.
\"To\" było tak dawno temu,a jednocześnie poród Marysi pamiętam, tak dobrze,jakby był wczoraj.
Odpowiedz
#5
Agik , ja nie miałam odwagi prosić o pochowanie swojego dziecka,bo bałam się reakcji otoczenia, ja podziwiam siłę tej dziewczyny bo nie wiem czy ja bym ją miała, a ciebie przytulam mocno, myslę że zawsze będziesz pamiętać, i my wszystkie bo to jest własnie to nasze trudne macierzyństwo bez dzieci w ramionach, nasza pamięć dowodzi że istniały
Odpowiedz
#6
Kasiu,każda z nas jest inna.I na co innego będzie miała siłę...Inne podejmie decyzje...
Ja Ciebie również, mocno przytulam.
Odpowiedz
#7
kasiu równiez dziękuję za link. Pokazałam go nawet mężowi. Tez był mocno wzruszony.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości