czy nie wystarczy Ci już moich bliskich?
#1
Boże
zabrałeś do siebie dwójkę moich dzieci
Maleńką Oleńkę i Maleńkiego Huga - są u Twego boku.
Teraz mój ojciec leży w szpitalu. Jest jeszcze młody... ale Ty już wzywasz go do siebie? Starczy! Zostaw go nam jeszcze, zostaw go mi!
Hugo odszedł dopiero 3 tygodnie temu, jeszcze nie pogodziłam się z jego stratą a Ty już straszysz następną...
Proszę nie rób mi tego...
To za dużo jak na jednego człowieka...
Odpowiedz
#2
Bóg nie zabiera. Bardziej przyjmuje tych, którzy odchodzą z tego świata do Swojego królestwa ratując nas od wiecznej kary. Mam nadzieje, że Bóg wysłucha Twojej prośby. Uzdrowienie chorych módl się za nim.
Odpowiedz
#3
Pewnie Ksiądz ma racje że Bóg przyjmuje ale niech Ksiądz uwierzy że w chwilach kiedy odchodzi twój najlepszy przyjaciel,po nim w krótkim okresie babcia, po babci siostrzeniec, ukochany dziadek, dziadek który przecież przez wiele lat zastępował Ci ojca, po dziadku w niespełna trzy miesiące syn, a później najbardziej Kochana i jedyna w swoim rodzaju osoba Twój Brat z którym stanowiłaś jedno serce i jedną duszę trudno rozmawiać z Bogiem inaczej niz Dlaczego??? ile jeszcze??? i nagle dowiadujesz się że Twoja mama jest bardzo chora i po operacji w Twoich ramionach dostaje zapaści naprawdę mimo głębokiej wiary mówisz Boże wystarczy ale nie On dalej swoje i dowiadujesz sie że Ty tez jesteś chory. Mam w sobie dużo wiary i nadziei i gdyby nie to juz dawno bym zwariowała ale czasami naprawdę bardzo trudno jest pogodzić się z Wolą Boga i przyjąć ją jak coś dobrego bo przecież wszystko co pochodzi od Niego jest dobre przecież.

beex dużo siły, z modlitwą.
Odpowiedz
#4
\"Bo do nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka - uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła w świat przez zawiść diabła...\" (Mdr 2, 23n)

\"Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjacych.\" (Mdr 1, 13)

Powtarzam sobie często te wersety, bo też nie rozumiem tego świata...
Dużo sił
Odpowiedz
#5
Kochane moje - beex, beatko cóż rzec...pamiętam o Was i waszych bliskich tyle mogę zrobić...
a i polecam: http://tygodnik.onet.pl/32,0,18574,8222n...tykul.html
trochę inna sytuacja, ale te same pytania....
Odpowiedz
#6
Rzeczywiście są takie chwile, że człowiekowi wydaje się nie do uniesienia całe to życie. Tak jest, że kumulacja tych smutnych wydarzeń człowieka przygniata. Nic na to nie zrobimy. Takie jest życie. Inni mogą tylko być z Tymi osobami, które przeżywają tragedie, aby być z Nimi w tych trudnych chwilach. Ta zwykła obecność może choć w małym stopniu pomóc, że będzie lżej dźwigać ten ciężar bólu i smutku.
Odpowiedz
#7
Cieszę się, że ma Ksiądz odwagę przyznać, że \"nic na to nie zrobimy\", że \"takie jest życie\". Piszę \"odwagę\" bo wielu księży mówi o ciągłej modlitwie, zaufaniu, jakby nie umieli powiedzieć, że po ludzku tak to właśnie jest, że na tym świecie tak jest, że jesteśmy zwyczajnie bezradni. Czasem takich prostych słów bardzo brakuje, czasem te proste słowa są lepsze niż rada o nieustannej modlitwie, która w trudzie może nas tylko zniechęcać lub zwyczajnie zezłościć. Często modlitwa przychodzi później, kiedy emocje opadną, kiedy się za Jezusem zatęskni, kiedy się uwierzy, że On ociera łzy.


beex - pomodlę się o zdrowie i spokój i dla Was.
Pozdrawiam. J.
Odpowiedz
#8
Dziękuję Wam wszystkim za modlitwę i proszę o więcej.
Jest odrobinkę lepiej ale ciągle zagrożenie życia...
Aniołki moje kochane, Oleńko i Hugo - czuwajcie nad Waszym dziadkiem i dajcie mu siłę walki, bądźcie z nim...
Ciebie Boże proszę o jeszcze trochę zdrowia dla ojca.
Odpowiedz
#9
beex - pamietam w modlitwie.
Odpowiedz
#10
pytanie do ksTomasza. prosze mi wytłumaczyc dlaczego Bóg skoro jest taki dobry ,nie pozwala kobiecie zostac matka?czy to jest jakas indywidualna kara dla kazdej z osobna?czy On nie ma na to wpływu?najpierw daje szanse a potem w 10 czy kolejnym tygodniu zabiera?po co to wszystko,a nie miało byc tak ze wszyscy mieli być równi,Bóg miał kochac tak samo wszystkich przecierz nie ma wyjątków dla Niego czy są?ja nie chciałam oddac Jemu mojego dziecka najpierw dał a potem zabrał..... Sad
Odpowiedz
#11
Trzeba pamiętać, że Bóg dał człowiekowi wolność z której korzysta. óg mogłby pozbawić nas tej wolności, ale wtedy przestalibyśmy być ludźmi. Bo to co nas wyróżnia to możliwość wyboru. Druga istotna rzecz, którą potrafimy robić dzięki tej wolności to Kochać czyli miłość. Bóg stworzył świat i podarował go człowiekowi. Wszystkie rzeczy stworzył dla człowieka. Jego samego stworzył z miłości i dla miłości. Nawet kiedy człowiek odszedł od Niego w raju to on pierwszy szukał go a później obiecał odkupiciela. My zawsze patrzymy po ludzku. Bóg jesnak widzi wszystko przez życie wieczne, którym obdarował człowieka. Nowy człowiek zostaje obdarowany tym życiem dzięki duszy nieśmiertelnej. Czy Bóg, który tak kocha człowieka mógłby go tak karać. On nawet w czyśćcu nas oczyszcza, byśmy mogli wejść do Jego Królestwa. On, który kochał tak dzieci. Jezus mówił: Pozwólcie przychodzić dzieciom do Mnie. Do takich należy królestwo niebieskie.
On, który jest miłością i uczy miłości nie mógłby krzywdzić.
Odpowiedz
#12
ksTomasz. nie rozumiemkochac ,jak mam kochac ?wspomnienie?z miłosci dla miłości po co mi miłosc kogo mam nia obdarowac jak Bóg zabiera mi wszystko co kocham,i to je4st kara tylko nie wiem za co bo ja nie zabiłam mojego dziecka Bóg mi go dał i zabrał.a jak mozna to nazwac nie krzywdą nie skrzywdził co na mnie czy innych matkach odbijac ma sie to ze jeden czowiek zdradził boga?reszta świata ma dobrze tylko nieliczni będą karani. to co ksiadz napisał nie ma nic do tego co ja czuje,bo poprostu chyba nikt nie ma sensownej odpowiedzi na liczne pytanie z tym zwiazane
Odpowiedz
#13
Jeżeli Bóg istnieje to znaczy, że Twoje dzieci też żyją i na końcu czasów zmartwychwstaną. Można więc Je dalej kochać bo One żyją. Oskarżając Boga uznajemy, że On jest, ze On istnieje. Może tak być, że nie ma sensownej odpowiedzi, bo trudno ukoić ból rodziców cierpiących po stracie dziecka, ale Bóg daje człowiekowi jedną rzecz: NADZIEJĘ, że One żyją i będą żyć wiecznie.
Odpowiedz
#14
Aneczko przykro mi ze stracilas malenstwo.
Domyslam sie comozesz czuc...
Ja gdy stracilam swoje 3 dziecko, nakrzyczalam na Boga, mialam tyle samo watpliwosci co Ty.
Tyle samo pytan bez odpowiedzi.
Schowalam wszystkie wizerunki Matki Bozej, Jezusa powiedzialam :\"Nie moze byc Boga skoro trace dzieci.Gdyby byl nie pozwolil by na te bezsensowne smierci naszych Dzieci\"
Po kilku dniach zaczelam tesknic.
\"Za kim tesknie jak Go nie ma ? \"
\"Wiec moze jednak jest ?\"
Ta walka mysli trwala jakis czas.
Tesknota za bliskoscia Boga byla bardzo duza, nie potrafie tego wytlumaczyc.

Smierc dzieci wiele we mnie zmienila.
Przyjelam ze kiedys przytule sie do moich dzieci w niebie i mam nadzieje ze do dziecka ziemskiego.
Do dzisiaj nie mam odpowiedzi na wiele pytan.
Moze to jest tak ze w obecnych czasach na wszystko znajdujemy odpowiedz i nie jestesmy przyzwyczajeni do jej braku?
Moge zadreczac sie dociekaniam na niewyjasnione pytania ale co to da ?
Nie jest mi latwo, czesto zloszcze sie podczas modlitwy, czesto placze. Jest to mieszanka zaufania i zalu za niespelnionym.
Ale nie mam wyrzutow sumienia na ten sposob kontaktu z Panem.
Przeczytalam ze jako moj przyjaciel zniesie wszystko a ja postaram sie mimo niespelnienia spelniac sie w zyciu.
Mimo braku odpowiedzi kocham i mam nadzieje.

Pozdrawiam Cie Aneczko
Juka
Odpowiedz
#15
Dziekuje za pozdrowienia.ja wierze w Boga ks Tomasz pisze zeby miec nadzieje ze moje dziecko żyje...i co mi po tym jak umre to umre i bedzie juz inaczej a do śmierci nie bede widziec ani przytulac mojego dziecka nikt mi szklanki wody nie poda bo nie mam dzieci nikt po mnie nie zapłacze bo nie mam dzieci czym jest małżenstwo co to rodzina 2 osobowa bez dzieci?co ja i mój maz poczniemy sami samotnosc zabija,po to człowiek zakłada rodzine zeby miec i dzieci a nie całe życie siedziec we dwoje dopełnienie karzdego małzenstwa według mnie to poczecie potomka...dla kogo charuje dla kogo składam pieniadze remątuje dom dla dziecka w niebie?wiem ze to może jest materialne ale jednak realne niestety kto powie do mnie mamo kocham cie mamo .....nie usłysze tego słowa mama jak moge sie cieszyc ze moje dziecko jest w niebie ono do mnie nie powie mamo nie martw sie przytul mnie jest mi dobrze.Ja ogólnie to nie mam pretesji do Boga widocznie tak musiało byc tylko dlaczego...no własnie dlaczego...... POZDRAWIAM
Odpowiedz
#16
Aneczko, bardzo Ci współczuję...
Na początku pytanie \"dlaczego?\" prześladuje... Po pewnym czasie może zacząć niszczyć... I albo nauczymy się z nim żyć, albo możemy zupełnie się załamać... Niestety na ziemi na wiele z tych \"dlaczego?\" odpowiedzi nie znajdziemy...i z pewnością na ziemi nie doczekamy się sprawiedliwości...
Mylę, że wiele z Twoich pytań jest także moimi... 06.06. tego roku straciłam swoje drugie Dzieciątko(to był 5tc)...
Ale myślę też, że istotna jest nadzieja i ufność w to, że jeszcze kiedyś utulimy w ramionach nasze ziemskie Maluszki...
Odpowiedz
#17
Niestety stwierdzam ze taka nadzieja ze kiedys kiedyś po śmierci ...to jest zbędna nadzieja i ja takiej nie mam bo to jest bez sensu teraz mam czekac na śmierc zeby zobaczyc moje dziecko...a nie powinno byc tu teraz przy mnie ja przy nim tworzac rodzine....nie interesuje mnie co bedzie po smierci i wiem ze nie zmienie faktu ze moje malenstwo nie żyje ale nie umiem sie cieszyc z tego ze kiedys tam je przytule bo nie tak miało byc...i nie umiem sie cieszyc z tego ze jest w niebie i takie tam...przykro mi z tego powodu ale takie jest moje szczere zdanie
Odpowiedz
#18
Ja często miałam wrażenie , że wręcz tego szczęścia, jakim jest zycie wieczne nie mogę zabrać swoim dzieciom. To się im należy. Moja matczyna miłość zraniona, tak, moje serce pękło na pół , tak, ale nie do mnie należy to szczęście jakim Bóg obdarował moje dzieci.
Dlatego czasami stoję nad ich grobkim i mówię - tak się cieszę i tak wam zazdroszczę.....
Odpowiedz
#19
Cytat:[autor cytatu=ks tomasz]
Jeżeli Bóg istnieje to znaczy, że Twoje dzieci też żyją i na końcu czasów zmartwychwstaną. Można więc Je dalej kochać bo One żyją. Oskarżając Boga uznajemy, że On jest, ze On istnieje. Może tak być, że nie ma sensownej odpowiedzi, bo trudno ukoić ból rodziców cierpiących po stracie dziecka, ale Bóg daje człowiekowi jedną rzecz: NADZIEJĘ, że One żyją i będą żyć wiecznie.

jak ja sie kurczowo tego trzymam......
Odpowiedz
#20
Niestety jestem na etapie żalu, złości ... myśle podobnie jak \\aAneczka23.......przestałam sie modlić, chodzic do kościoła... mam sobie zbyt wiele żalu że nas to spotkało.... że nasz Maluszek odszedł.... na 4 dni po tym jak dowiedziała sie o tym moja najbliższa rodzina.. dziadkowie strasznie to przeżywają.. nie mogłeś ustrzec chociaż ich przed tą tragedią i pokierowac moim życiem tak, abym wstrzymała sie jeszcze tydzień z wieściami o ciąży?? Wielka pustka......
Odpowiedz
#21
Bettino a moze to lepiej ze Dziadkowie wiedza ze sa dziadkami?? nie bedziesz sama ze swoim cierpieniem i pustka....bardzo bardzo wspolczuje i przytulam....
Odpowiedz
#22
Na pewne pytania nikt nam tutaj nie odpowie,bo zawsze pozostanie tajemnicą-dlaczego coś się zdarzyło i dlaczego akurat nam?Możemy zrzucić winę, na lekarzy, na siebie, na Boga,na kogokolwiek, ale czy to nas uspokoi?Chyba żadna odpowiedź nie będzie pełna,bo często chcemy wiedzieć,to co przekracza ludzką wiedzę...współczuję i nie znam odpowiedzi dlaczego...
Odpowiedz
#23
\"Ludzie nie odchodzą na zawsze.Ci , co odeszli , doskonale wiedzą , że do nich przychodzimy , odwiedzamy ich , szukamy z nimi kontaktu.
Dwa światy , żywych i umarłych , przenikają się wzajemnie i oddziałują na siebie.
Myślę , że Ci co odeszli , są nawet bardziej obecni.Także oni szukają z nami kontaktu.Chociażby wtedy , gdy przychodzą do nas w snach , gdy pragną nam coś przekazać. I to jest bardzo optymistyczne.\"
/ks.Jan Twardowski \"Śmierć na śmierć nie umiera\"/

I pamiętajmy o tym nawet jak jest nam strasznie ciężko:
\"Ten , którego kochamy , nie może umrzeć.
Nieśmiertelność jest konsekwencją prawdziwej miłości\"
Odpowiedz
#24
Bardzo trudno jest mi pogodzić się z brakiem odpowiedzi na niektóre \"dlaczego?\" Cóż, pozostaje czekać...
Księże Grzegorzu, witamy na forum.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości