Piotruś
Hanko, jeszcze chwila i tę buzię ujmiesz w dłonie. Niech Ci się teraz dzieje, co dla Ciebie najlepsze, najpotrzebniejsze i to, co napisałaś noc wcześniej.
Odpowiedz
(\')
Odpowiedz
Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin Piotrusiu.

Dobrego i spokojnego dnia Hanko.
Odpowiedz
Dla Piotrusia [*]
Odpowiedz
Światełko dla Piotrusia * i spokojnie przeżytego dnia dla jego Mamy.
Odpowiedz
HANKO, dla Twojego Piotrusia [*]
Odpowiedz
Dziękuję Wam bardzo. Same wiecie jakie to miłe, kiedy śmierć naszych dzieci dla kogoś też coś znaczy. Z nami rocznicę obchodziły dwie babcie i dziadek oraz moja siostra. I Justyna mama chrzestna Piotrka. Teraz zdałam sobie sprawę, że tylko moja siostra nie widziała go nigdy. Bardzo dba o jego pamięć, opowiada o nim swojej dwuletniej córce i pewnie ta córka będzie go odwiedzać do śmierci o ile wszyscy spoczniemy na tym samym cmentarzu. To bardzo dobry cmentarz, na którym nigdy nic nam nie ukradziono.

Udało mi się dzisiaj odwiedzić niektóre miejsca zawiązane z Piotrusiem. Jego grób, msza dziękczynna za niego, potem dominikanie i kaplica, w której go żegnaliśmy. Tutaj się rozryczałam. Jego trumna na katafalku to jakieś kuriozum, nawet w porównaniu z martwym dzieckiem w moich ramionach. To był spokojny dzień zgodnie z Waszymi życzeniami. Nawet brak właściwego efektu mimo czterogodzinnego malowania krzyża na złoto na cmentarnym wietrze, nie doprowadził mnie do histerii. Tragedie mają swoją miarę w takim dniu.

A Piotruś urodził się i umarł w święto małej Tereski. I zawsze w rocznicę słucham tych samych słów - \"jeżeli nie staniecie się jak dzieci nie wejdziecie do królestwa niebieskiego\" i \"Ich niemowlęta będą noszone na rękach i na kolanach będą pieszczone. Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was pocieszać będę\" (Izajasz). Piotruś bardzo nas obdarował. Przyszedł na świat prosząc o miłość za nic. Odszedł nic nie zostawiając. Tylko to wezwanie - kochaj mnie za nic. Mnie i całą resztę przecież. Mam co robić do końca życia. Tylko bardzo za nim tęsknię.
Odpowiedz
Dla Piotrusia (*)
Odpowiedz
(*) Piotrusiowi

HANKO, przytulam całym sercem.
Odpowiedz
A w Jutrzni wczorajszej jest też: \"Przyszedłem na świat jako światło \"(J 12, 46)

Dla Piotrusia (*)
Odpowiedz
Dziękuję.
Długo mówiłam sobie, że Piotruś przyszedł na świat pod postacią ciszy. Gdy tylko milkły głosy np. wsiadałam do samochodu pod pracą, zostawałam z nim. Cisza była też kiedy się urodził. Jak w kościele. Ani jedno narzędzie nie skrzypnęło, ani jeden but nie szurnął, kiedy lekarz pokazał mi go nad chirurgicznym parawanem. A ja patrzyłam i miałam to samo wrażenie co z Hanią, że dobrze znam tę buzię, jakbym go co dzień widywała. Długo to trwało, aż powiodłam wzrokiem po twarzach męża i lekarzy szukając potwierdzenia, że nie żyje. I potwierdzili bez słowa. Wydawało mi się, że nic nie czuję. A to pewnie zaszła jakaś emocjonalna interferencja, przeciwstawne uczucia znosiły się. Rozpacz wystrzeliła z mojej piersi bez żadnych \"ale może\", dawno noszona nie musiała już na nic czekać. A z drugiej strony czułam równie potężną ulgę i radość, że Piotruś nie cierpi, nie dusi się, nie intubują go i nie szarpią, nie zabierają ode mnie. Wiedziałam, że lepszej śmierci bym dla niego nie zaplanowała sama, ale to jednak była śmierć, ostatnia rzecz jakiej dla niego chciałam. Tyle czasu minęło, niektóre sprawy się ułożyły inne nie, a nadal bywa tak okropnie.
Odpowiedz
Najjasniejsze swiatelko dla Piotrusia (*)
Odpowiedz
Hanko...
Odpowiedz
Wyrazy współczucia w związku z Piotrusiem...
mam ochotę zachować Wasze zdjęcie... i myśleć tak o naszym Synku...

Widziałam tylko brzuszek, rączki i nóżki...naszego dzieciątka...
główka była zmiażdżona, mój Mąż zasłonił...
Franuś przyszedł na świat o wiele wcześniej, bo w prawie 18 tc...

Piotrusiu, wstawiaj się za rodzicami...w Niebie, w którym jesteś..


Powiem szczerze, że czytając Ciebie i widząc to zdjęcie ból rozrywa mi serce...
Odpowiedz
HANKO, im bliżej mojej październikowej daty, tym bardziej jesteście w moich myślach. Jest Piotruś. A w sumie dwaj Piotrusie.
Nie wiem, dlaczego jesteście tak \"blisko\". Nie umiem złapać kontekstu. Czy to wzruszenie, bo październik przecież jest Wasz. Czy to jakieś moje lęki i myśl o tym, że Wy pokazujecie, że tak naprawdę niczego nie trzeba się bać. Nie wiem. Chciałam, żebyś wiedziała. Dużo myśli Ci ślę.
Odpowiedz
Mamo aniołków dziękuję bardzo.
Też Ci współczuję śmierci Franka.
Ja w 18 tygodniu dowiedziałam się o wadzie letalnej Piotrusia. Pamiętam jak porównywałam go do kostki masła, żeby wyobrazić sobie jaki byłby duży, gdyby się wówczas musiał urodzić. Miałam obsesję, że muszę mieć dla niego jakieś okrycie. Następnego dnia kupiłam becik w Smyku. To była ulga.
Ściskam serdecznie.

Marta a ja się z kolei jakoś niewytłumaczalnie cieszę, że Tobie teraz przypadł właśnie październik. Bo to nie jest zły miesiąc. Dziękuję za wszystko.
Odpowiedz
Mamo aniołków, ja mama do dziś zdjęcia zmarłych dzieci wyszukanych w Internecie i z projektu NILMDTS. Nosiłam je wydrukowane w portfelu. Jedno miałam na pulpicie długi czas...
Odpowiedz
Aniu, my nie mieliśmy takiej opieki lekarzy jak Wam się udało...u nas to była jeszcze większa trauma, jeszcze większe tabu, odzianie z godności... jak teraz o tym myślę... kiedy jestem w Kościele... to było jak Droga Krzyżowa Jezusa... najpierw wiadomość o śmierci (przestało bić serce), potem modlitwy, łzy, \"krwisty pot\", prośby, aby to nie była prawda..że przecież to już było dwa razy...już wydawało się, że poronienia są za nami... potem oczekiwanie na poród.... coraz większy brak wsparcia ze strony personelu, nasza samotność w bólu i cierpieniu... Boże, jeśli możliwe oddal od nas ten kielich...potem dzień porodu, Mąż ubrał się odświętnie, przyjechał do mnie, przyszedł Ksiądz, dał nam Komunię, pobłogłosławił, modliliśmy się, nadeszła chwila uspokojenia...
a potem rozdarcie...serca, poród w którym lekarz i położna nie byli ludzcy... w którym nie pozwolono, aby towarzyszył Mąż, to był przeciez zabieg.... moja prośba o niekawałkowanie płodu... niestety... potem zastaszanie mnie, że dziecko ma wady genetyczne i nie mogę Go widzieć... jak się okazało w dniu pogrzebu...kiedy otworzyliśmy trumienkę... był przepiękny...tylko miał zmasakrowaną główkę... był normalny, badaliśmy Jego DNA...

Apropos kostki masła, jak Franuś się urodził (nazwaliśmy Go Zosia, Maria..bo lekarz ocenił płeć na dziewczęcą, nie winimy Go za to, rozumiejąc, że na tym etapie ocena nie jest jednoznaczna) nie widzieliśmy Go...został nam odebrany jako wadliwy towar... jako genetycznie wadliwy płód... położna z miną obrzydzenia orzekła, ze możemy zostawić Go w szpitalu, że inni zostawiają, a szpital się \"tym\" zajmuje... włożyła go w pognięcione opakowanie po rękawiczce jałowej i przykleiła plaster z moim imieniem i nazwiskiem oraz napisem płód żeński...
Nikt się z nami nie \"cackał\", nie podarował nam wspólnych chwil..
jakby nie mój Mąż to takby pozostało....
w dniu poprzedzającym pogrzeb bardzo się baliśmy, że trumienka, którą zrobił Mąż będzie za mała...rano w dniu pogrzebu zamiast tulić nasze dziecko jeździliśmy po sklepach szukając skrzyneczki... ja się tak bardzo bałam...że się nie zmieści...

Lekarze i położna wtłoczyli w nas lęk przed własnym dzieckiem... przemogliśmy go, Bogu dzięki...i spędziliśmy razem pare godzin...


Przepraszam, że zaśmiecam Twój wątek...ale nasz Franuś ma termin na 8 października...to tuż, tuż..
Piotruś urodził się 1 października... cześć Jego Pamięci....
Odpowiedz
Jesteście niezwykle dzielni, że stawiliście czoła temu lękowi, tak głupio i nieludzko Wam zaszczepianemu. Twoja historia jest bardzo smutna i poruszająca. Dziękuję, że się nią podzieliłaś. Wzbogaciłaś mnie, a nie zaśmieciłaś wątek.
Tak 8 października bardzo niedługo. Będę myśleć o Was.
Dla Franka [\']
Odpowiedz
Dziękuję Ci Aniu,
Zapraszam na mój wątek - Zosia/Maria 17/18 tc. - nasz skarbek.. - jest tam opowiedziana szerzej nasza historia...


Dziękuję....
Odpowiedz
HANKO, chciałam odpisać w \"uwagach\", ale to się tam nie nadaje. Chciałam Ci powiedzieć, że bardzo mnie wzruszasz swoim pisaniem. Nie tylko samą historią, ale sposobem w jaki piszesz. Dlatego pewnie bezczelnie sięgnęłam po Twój wątek w rozmowie z moderatorami - jako punkt odniesienia dla pozostałych, raz jeszcze przepraszam.
I chciałabym też zapalić światełko Piotrusiowi (*). Jako poród mojej Natalii miałam zaplanowane cesarskie cięcie. Pamiętam, że początkowo lekarz zaproponował 1 października, ale potem przesunął to o kilka dni wstecz. Odkąd znam Twoją historię, cieszę się że nie był to 1 października. To Wasza data. Data Piotrusia - i naprawdę myślałam o Nim tych kilka dni temu. W sposób nie zmieszany z pamięcią o jakichkolwiek innych zdarzeniach.
Odpowiedz
Dziękuję Axamitko. Miło mi było dowiedzieć się, że też czytasz wątek o Piotrusiu. Pozdrawiam.
Odpowiedz
Hanko, moźe to nie jest trafne słowo, ale \"lubię\" Twój wątek. Zapewne Twoja umiejętność opowiadania o swoich przeżyciach tworzy ten wątek poczytnym i może jeszcze ten mój sentyment do Piotrusiów.
W innych okolicznościach pewnie wygrałabyś w kategorii top of the top Smile
Odpowiedz
Kordi dziękuję za Twoje \"lubienie\". Nie mam wielu doświadczeń w wygrywaniu, ale sądzę, że cieszyłoby mnie przez chwilę. Wolę Wasze \"lubienie\". A żadnego uznania nie zamieniłabym za to uczucie ulgi, gdy uda się znaleźć słowo zbliżone do tego, co się chce powiedzieć. To jak podrapać się w miejsce, które bardzo swędzi. Chyba wszystkie tego tutaj szukamy wspólnymi siłami. Pozdrawiam, dobrego dnia.
Odpowiedz
Dopiero, można powiedzieć, uczę się czytać tego działu. Dotychczas nie mogłam nawet patrzeć na jego nazwę by od razu nie zalewać się łzami.
Płaczę razem z Tobą.. i podziwiam.... Wiesz tak się zastanawiałam co bym zrobiła gdybym się dowiedziała, że moje dziecko jest chore i myślę, dzięki Twoim wypowiedziom, że zachowałabym się podobnie... Czytając to wszystko doszłam do przekonania, że nie można inaczej, to mnie uspokoiło na przyszłość.
Światełko (*) dla Twojego syneczka.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości