antykoncepcja a koścół ?
ciagle pytam czemu ja? tak bardzo pragne miec rodzine- to nie jest tak wiele...
wiem ze jestem czlowiekiem grzesznym i dlatego nie smiem krytykowac Boga I wiem ze nawet jesli nie bedzie mi dane miec dziecka- nie znienawidze Go
czlowiek jest tylko czlowiekiem-nuiestety.. widzisz ja podjelam decyzje o in vitro choc cale zycie wiele lat bylam temu przeciwna-ale gdy stanelam w takiej sytaucji, podjelam te decyzje-i niech Bog mnie za to oceni bo On jest ponad nami i naszymi ludzkimi motywacjami...
On widzi nas nasze grzechy i nasza motywacje i intencje korzystajac np z tabletek antykoncepcyjnych- czy sluszne jest zabezpieczenie sie majac juz np jedno dziecko i jest sytuacja ze drugiego nie jestesmy w stanie z
wychowac, wyzywic itd- czy np branie tabletek w wieku 16-25 lat po to zeby np 3 razy w tygodniu na dyskotece urzywac sobie dla zabawy z 3 roznymi partnerami
Odpowiedz
Do zuzy.... ale też do wszystkich :-)

Od momentu poczęcia stajemy się częścią rodziny ludzkiej i dziedziczymy zastałą rzeczywistość, czyli dobro i zło które w niej funkcjonują, a której zło jest przyczyną cierpienia. Zło rodzi cierpienie.
CIERPIENIE NIE JEST KARĄ, jaką Bóg wymierza za grzech.
CIERPIENIE JEST skutkiem obiektywnie istniejącego \"grzechu świata\" (http://www.fbiblos.org/Ewangeliarz/Wed%C...fault.aspx tutaj znajdziemy w komentarzu do Ewangelii św. Jana 1, 29 omówienie co to znaczy grzech świata)

I to co zapewne Zuza chciała powiedzieć nam wszystkim to to, że jest walka na tym świecie dobra ze złem o nas, stąd zło raniąc nas chce doprowadzić do sytuacji, w której zejdziemy z drogi wiary, bo jak Bóg mógł nam to uczynić... etc. I to wtedy zwycięża zło, kiedy tylko na tym się zatrzymujemy.
I tak za Księgą Mądrości \"Bo śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących... \" (Mdr 1, 13. 15.

Cierpienie samo z siebie jest bezsensowne i byłoby takie nadal, gdyby Bóg zostawił nas samych, ale tak nie jest. W swojej Ojcowskiej Miłości dał nam swojego Syna, który stając się prawdziwym człowiekiem wziął na siebie cały dramat ludzkiego życia wraz z prawdziwą ludzką śmiercią.
I w ten sposób Jezus Chrystus sprawił, że cierpienie ludzkie ma wymiar drogi zbawienia. Stąd ile razy spotykamy człowieka cierpiącego to Bóg jest pierwszy, który niesie jego ciężar. Obraz Boga nieczułego na nasze cierpienia jest fałszywy, niezgodny z Objawieniem. Bóg nie byłby Miłością, gdyby nie współcierpiał i był obojętny na ludzkie cierpienie.

ps. dziękuję za każde dobre słowo. Wszystko co piszę nie jest ze mnie i dla mnie. Byłam na wielu ścieżkach stąd staram się rozumieć i wskazać to, co w naszym myśleniu o Bogu nas oddala od niego, a co skrzywia naszą wiarę.
Pozdrawiam
Nikto.
Odpowiedz
Dzięki nikto. Dopowiedziałaś to co miałam w sercu.

Bóg bardzo nas kocha, skoro doświadczył nas w taki sposób. \"Miłośc karmi się cierpieniem \"- św. Tereska z Lisieux. I dla mnie jest to nadzieja na sens tego wszystkiego. Na piękny sens.

Wszystkim życzę Spokojnych Świąt!
Odpowiedz
\"Czym jest w swojej istocie ból, ciężar i ciemność krzyża? Nie jest to udręka ciała, nie jest to nawet sama śmierć fizyczna. [...] Ta rana w sercu (Chrystusa) jest czymś o czym mówi wołanie Jezusa na krzyżu, które tylko jeden z ewangelistów miał odwagę utrwalić: Boże mój, Boże mój czemuś mnie opuścił. [...] W tej chwili ukrzyżowana i przebita została Jego wiara, Jego jedność z Ojcem, w tym momencie dla niego (i W Nim) \'umarł Bóg\': Jezus wziął na siebie nie tylko śmierć ludzką, ale także śmierć Bożą.\" Tomas Halik

Być może nie można docenić wartości przyjścia Chrystusa na ziemię, jeżeli się nie doceni grozy wygnania z Edenu i opuszczenia świata przez Boga. \"Co nie zostało przyjęte nie może być odkupione.\"

Oba cytaty pochodzą z \"Dotknij ran\" Tomasa Halika.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości