antykoncepcja a koścół ?
#76
Napisałam, że irytuje mnie postawa tzw. \"katolika\"...
Wśród swoich znajomych mam wielu ludzi niewierzących. I tak jak szanuję ich za szczerą swoją postawę, tak oni szanują moje przekonania. Nie mamy problemów w określeniu swego spojrzenia na życie. Oni znają moje ja ich, i tyle. Jednak mogę wymagać od tych, którzy określają się jako Katolicy, aby przynajmniej niepropogowali skrzywionych wyznaczników na poczet usprawiedliwiania siebie. Byłam po drugiej stronie Kościoła i najbardziej w powrocie na jego łono przeszkadzali Ci, którzy głosili to skrzywienie. Naturalnym jest szukanie, naturalnym jest błądzenie. Kiedy dziecko zaczyna się buntować wobec rodziców? Wtedy kiedy co innego mówią a co innego robią.
I w żadnym momencie ani Ciebie ani channach nie oceniłam z waszego życia. Wasze wybory są wasze i tyle.
Odpowiedz
#77
temat antykoncepcji jest bardzo delikatny i wiele na ten temat mozna dyskutowac.
uwazam, ze kazdy ma prawo do swoich pogladow niewazne jakie one sa- czy za , czy przeciw stosowaniu antykoncepcji...
dlatego nie powinno sie kogos krytykowac bo np jesz zwolennikiem brania tabletek antykoncepcyjnych w malzenswtie...

moze i jest w oczach kosciola to grzechem ale ja wcale nie uwazam tego za az takie zle by nazwac to grzechem lub podobnie...
w dzisiejszych czasach jest wiele zla nawet bardzo wiele i wcale nie trzeba daleko szukac-wystarczy sie obrocic by nas doslownie babardowana tzw wolna miloscia... gdzie sie nie obejrzec- wszedzie propagowany jest sex, sex bez milosci...
dla mnie jest to obrzydliwe gdy o tym pomysle...
tu w niemczech mnostwo mlodych ludzi , ba nawet dzieci w wieku 13, 14 lat , uwaza sie za doroslych by uprawiac sex... to przechodzi ludzkie pojecie... w wieku 11, 12 lat ida mamy z ich dziecmi po recepte na tabletki.... czy to jest normalne? nawet nie musze na to odpowiadac bo chyba wiekszeosc jest tego samego zdania co ja
w malzenstwie sex jednak jest czyms naturalym, jest forma zblizenia miedzy dwoma doroslymi ludzmi ,ktorzy w ten sposob okazuja sobie namietnosc i porzadnie plynace z milosci...nie wyobrazam sobie np stosowania antykoncepcji w postaci prezerwatyw miedzy malzonkami-przynajmniej dla mnie jest to cos co nie ma miejsca w milosci
dlaczego jednak kobieta w porozumieniu z partnerem nie ma prawa brania tabletek antykoncepcyjnych? bo jest grzechem przevciwko zyciu i poczeciu itd?
dziecko jest najpieknieszym darem jaki od Boga moze otrzymac kochajace sie malzenstwo ale sa pary ktore nie czuja tej potrzeby ich posiadania i nie powinno sie za to na nich krzywo patrzec...kazdy ma prawo zadecydowac kiedy i ile chce miec potomstwa...czlowiek i instytucja malzenska nie jest zoobowiazana do produkowania masowo dzieci...dlatego z glowa powinno sie tez troche do tego podejsc...sex i sexualnosc jest czyms naturalnym-to czastka kazdego z nas ale warto do tego podejsc z troche wiekszym szacunkiem.. sex jest zrodlem przyjemnosci nie tylko do tzn wyprodukowania potomstwa dlatego tzn zabezpieczanie sie, niewazne w jakie sposob- nie powinno byc traktowane jako grzech przeciwko plodnosci itd...

dla mnie naturalny sposob planowania byl czyms zupelnie innym niz lykania tabletek...oboje wiele czasu i zainteresowania poswiecilismy na wspolne robienie wykresow i ich interpretacje- i to bylo bardzo wazne dla mnie ,bo wiele sie dowiedzialam o sobie... ciezko mi powiedziec czy naturalne planowanie rodziny jest czyms moralnie lepszym niz codzienne lykanie np tabletki...

mam nadzieje ze nikogo moja wypowiedzia nie urazilam bo nie bylo to moim zamiarem...
Odpowiedz
#78
Z całym szacunkiem..ale ja za grzech uznaje to, co napisane w Pismie swiętym i łamanie 10 przykazań Bozych. Nie będę bić sie w pierś tylko dlatego,że Kościół uważa to czy tamto bo niestety teraz uważa jedno a za kilka lat jednak będzie inaczej. Kiedyś jak człowiek w Wigilię nie pościł popełniał grzech!
Teraz jest to zniesione (ja poszcze dalej jednak nie dlatego, że księża tak radzą tylko dla tradycji) Może troszke nie na temat. natomiast co do tabletek antykoncepcyjnych, łatwo jest cos potępiać jesli to nas nie dotyczy. To nie Kościół posiada ryzyko zachorowania na raka piersi i narządów rodnych...te tablketko hormonalne nie tylko zabezpieczają przed ciążą ale w wielu przypadkach leczą i ich zazycie jest nieuniknione. Takie jest moje zdanie i nie uważam ,że osoba zazywająca je jest juz z góry osobą Złą. Bo na śiwecie instenuieje mnóstwo innego zła.
Odpowiedz
#79
masz racje... wydaje mi sie ze najwazniejsze zeby w codziennym zyciu kierowac sie pismem swietym i podstawowami przykazaniami, ktore dal nam Pan Bog...
Odpowiedz
#80
I pomimo tego,że faktycznie kiedyś zazywałam środki antykoncepcyjne bo byłam w pełni dojrzałą kobieta jednak bez slubu i nie chciałam wtedy dziecka przed sl.ubem natomiast niesamowicie kochałam swojego narzeczonego (obecnie męża) i on mnie a że jako ludzie zostalismy stworzeni z potrzebami fizjologicznymi i poragniemy bliskości to tak sie działo. Nie wydaje mi się,że popełnilłam grzech ponieważ nikodo tym nie skrzywdziła i pozostałam naal wrażliwą na krzywde ludzka osobą i kocham ludzi i przyrodę i naprawdę nie jestem złym człowiekiem.
Odpowiedz
#81
A propos Pisma Świętego:
\"Wszystko ma swój czas,
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem:
(...) czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich\" To z Koheleta (rozdział 3).

Ten fragment w ogóle jakoś do nas pasuje:
\"Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono,
czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu,
czas zawodzenia i czas pląsów,
(...)
czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas mówienia,
czas miłowania i czas nienawiści (...)\"

Chciałoby się, żeby ten czas pozytywny był dłuższy, a niektórych w ogóle nie było...

Tu trochę poszukujących rozważań: http://sporniak.blog.onet.pl/ i dużo linków.
Odpowiedz
#82
Cytat:[autor cytatu=_anonimka_]
To nie Kościół posiada ryzyko zachorowania na raka piersi i narządów rodnych...te tablketko hormonalne nie tylko zabezpieczają przed ciążą ale w wielu przypadkach leczą i ich zazycie jest nieuniknione.
abstrachując od npr to uważam, ze to co wyżej napisałaś jest nie prawdą - kosciół to każdy z nas, każda, wiec kościoła rak piersi dotyczy tak jak dotyczy go cała lista skutków ubocznych tabletek antykoncepcyjnych - polecam lekture ulotki (i choć się o tym nie mówi głośno bo nie dopuszcza do tego lobby farmaceutyczne to to jest fakt. np. jak nie było tabletek antyk. to kobiety w wieku 30-40 lat nie umierały na zakrzepice
Odpowiedz
#83
\"pieszczoty cielesne\" ..dlatego wspomniałam , iż byłam na tyle dojrzała osobą by ich zaznawać i poczułam ,że to był właśnie ten czas (byliśmy sobie oddani poprzez Narzeczeństwo...slub to kwestia czasu, my moglismy go wziąc od razu ...ale terminy albo post itd. No ale nie o tym tu.
Mówiąc Kościół miałam na mysli duchownych.
Doskonale znam skutki uboczne zazywania tabletek antykoncepcyjnych...nalezy być odpowiednio dojrzałym by uświadomić sobie ryzyko ich zazyuwania, nie jestem za braniem ich przez nastolatki. Wydaje mi się,że dorosła kobieta potrafi odpowiednio dozowac każde farmaceutyki. (ja robiłam sobie kilkumiesięczne przerwy)Brałam je jednak głównie przez zalecenie lekarzaginekologa ze względu na torbiel na jajniku a że przy okazji chronia przed ciążą owszem skorzystałam. paradoks polega na tym,że wówczas sie jej zapobiegało..teraz nie możemy sie doczekac dziecka....przede wzystkim dlatego,że decyzję o nim odkładałam na \"po slubie\"...ehhh mozna by otym rozpisywać sie bez końca i każda na Was ma po częsci racje. ja osobiście bym zamknęła tę dyskusję ponieważ każda z nas jest inna , ma inne poglądy,odczucia i swoje racje. Pozdrawiam Was gorąco!
Odpowiedz
#84
Skoro nie wiadomo jaką wartość chroni zakaz antykoncepcji, to może wiadomo chociaż jakie przykazanie bezpośrednio narusza? Chcemy nazywać antykoncepcję grzechem i złem.
Do tej pory poruszono takie zagadnienia jak: zamknięcie na życie, odpowiedzialność, wstrzemięźliwość, szacunek dla płodności. Zamkniecie na życie i odrzucenie płodności biologicznej jest istotą każdej antykoncepcji rozumianej jako intencjonalne działanie skierowane na uniknięcie powołania nowego życia, czy to metodami sztucznymi czy naturalnymi. Różnica polega na podejmowaniu wstrzemięźliwości lub nie. Czy wstrzemięźliwość jest dobrem samym w sobie, czy środkiem prowadzącym do czegoś? Czy może jednym z wielu środków? A ten cel można osiągnąć na różne sposoby? Czy tylko wstrzemięźliwość seksualna jest taka ważna czy inne także? Dlaczego taka ideologia nie towarzyszy objadaniu się, czy shoppingowi?
Odpowiedzialność? Każdy musi rozpoznać ją sam, w swoim własnym życiu. Rozumiem, że seks w oderwaniu od jego konsekwencji jaką jest poczęcie dziecka może być zagrożeniem dla dobrego przyjęcia tego dziecka na świecie i dla relacji w związku itp. Może, ale nie musi i bardzo często nie jest.
Czy można uznać za heroizm i odpowiedzialność, kiedy kobieta po wielu cesarskich cięciach, zachodzi jednak w ciążę wbrew swoim planom, która kończy się rozerwaniem macicy i śmiercią dziecka i jej? Wtedy każdy powie, że była po prostu głupia. Nie warto absolutyzować swojego stanowiska wobec sztucznej antykoncepcji. Należy ją odradzać, zalecać inne metody, pokazywać zagrożenia (nie te biologiczne), ale wybór zostawić osobie, której to dotyczy. W przeciwnym wypadku sami księża popadają w absurdy. Mój biedny spowiednik udzielił mi rozgrzeszenia pod warunkiem, że przyznam, że mam dylemat związany z używaniem prezerwatywy, bo nie zgodziłam się przyznać, że tego żałuję, a on nie chciał odmówić mi rozgrzeszenia.
Wiem jedno: wolność nie jest grzechem. Najlepiej zresztą uczy odpowiedzialności. Już św. Tomasz, znany liberał, uznawał prymat własnego sumienia nad nauką Kościoła. Kościół, czyli my wszyscy, jesteśmy po to by głosić dobrą nowinę, a nie nakazywać, zakazywać i mówić innym co mają robić.
Odpowiedz
#85
Dokładnie tak myslę .
Odpowiedz
#86
Cytat:[autor cytatu=HANKA]
Wiem jedno: wolność nie jest grzechem. Najlepiej zresztą uczy odpowiedzialności. Już św. Tomasz, znany liberał, uznawał prymat własnego sumienia nad nauką Kościoła. Kościół, czyli my wszyscy, jesteśmy po to by głosić dobrą nowinę, a nie nakazywać, zakazywać i mówić innym co mają robić.

Bardzo powierzchownie przedstawiłaś stanowisko św. Tomasza.
Po pierwsze św. Tomasz porządkując w pewien sposób nauczanie Kościoła twardo stał na stanowisku, że antykoncepcja (a żył w średniowieczu) oraz aborcja jako jedna z form antykoncepcji jest występkiem przeciwko sakramentowi małżeństwa.
Co do sumienia.
Sumienie czyli moralność to zdolność mądrego osądu ludzkich czynów. To inteligencja zaaplikowana do oceny naszych zachowań w kategorii dobra i zła.
Współczesna cywilizacja walczy z tego typu inteligencją moralną. Narzuca nam się takie myślenie, że wszystkie sposoby postępowania są jednakowo wartościowe i że człowiek jest dobrym sędzią we własnej sprawie. Nie jest to nic innego jak powtarzanie dramatu grzechu pierworodnego. Pierwsi ludzie uwierzyli, iż własną mocą odróżnią dobro od zła. Sądzili, że w ogóle nie muszą konsultować się z Bogiem w tej sprawie. A jeśli już zasięgną czyjejś rady, to posłuchają jedynie „podszeptów węża”. Okazało się jednak, że własną mocą potrafią jedynie mieszać dobro ze złem i grzeszyć.
Brak dojrzałej wrażliwości moralnej sprawia, że człowiek ocenia swoje zachowania w sposób naiwny i ucieka od prawdy o sobie. W konsekwencji błądzi, gdyż czyni to, co łatwiejsze, a nie to, co wartościowsze. Gdy wyrządzamy krzywdę sobie lub innym ludziom, ale odróżniamy dobro od zła, wtedy mamy szansę na nawrócenie i na lepszą przyszłość. Gdy natomiast błądzimy i wmawiamy sobie, że mamy rację ,czy że grzech nie jest grzechem, wtedy skazujemy samych siebie na coraz większe błędy i cierpienia. Prawidłowe odróżnianie dobra od zła nie gwarantuje jeszcze , że będziemy czynili tylko dobro. Gdy jednak mieszamy dobro ze złem, wtedy stajemy się zwykle bezradni wobec naszych wewnętrznych słabości oraz wobec demoralizujących nacisków wewnętrznych. Troska o wrażliwość moralną opartą na respektowaniu Dekalogu i na kierowaniu się zasadami Ewangelii jest dla człowieka dosłownie kwestią życia lub śmierci.

I tak a\'propos wolność cyt.
KKK 1747 Prawo do korzystania z wolności jest nieodłącznym wymogiem godności człowieka, zwłaszcza w dziedzinie religii i moralności. Wolność nie daje nam jednak fałszywego prawa do mówienia i czynienia wszystkiego.

Poza tym droga Hanno czym dla Ciebie jest głoszenie dobrej nowiny?
Nadto w sakramencie pojednania dwie strony obowiązuje zachowanie tajemnicy spowiedzi.
Mnie jako Katolika obowiązuje nauczanie Magisterium Kościoła. Mogę mieć wątpliwości, każdy może, ale nie mogę tworzyć nowych dogmatów.
Z mojej strony kończę spotkanie na tym wątku, bo stoję na stanowisku, że kto przeczyta cały wątek odnajdzie odpowiedź na pytanie \"antykoncepcja a Kościół\".
Pozdrawiam
Nikto
Odpowiedz
#87
Skoro kończysz, to nie będę się fatygować z odpowiedzią.
Odpowiedz
#88
Nikto ależ Ty masz wiarę i umiesz Jej bronić,dzięki Big Grin Wiarę mieć to jedno a drugie to umieć Ją obronić Big Grin
Odpowiedz
#89
hmmm myle ze bronienie wiary jest czyms waznym ale mozna dyskutowac co ma tak naprawde antykoncepcja ma z nia wspolnego...
wiara to Bog i to jest najwazniejsze. koscoil to duchowni czyli ludzie...

antykoncepcja bedzie zawsze tematem dyskusji ale kazdy ma prawo sam decydowac o sobie i swoim zyciu...-

czy kadza decyzja jest dobra? na to pytanie musi sobie kazdy sam odpowiedziec..
Odpowiedz
#90
Cytat:[autor cytatu=Prinzessin]
koscoil to duchowni czyli ludzie...

Kosciol to przede wszystkim Chrystus. \"Szawle, Szawle, dlaczego MNIE przesladujesz?\" - pyta Jezus Szawla, pozniejszego sw. Pawla, w drodze do Damaszku. A przeciez on, przesladowal Kosciol, chrzescijan, ludzi.
Kosciol - to Matka dla nalezacych do tej wspolnoty.
Kosciol to tez ludzie - swieci na mocy Chrztu i Sakramentow i tego wszystkiego, co daje zywy kontakt z Bogiem - ale tez nieswieci na wskutek grzechow i wlasnej slabosci.

Kosciol - to tez cale nauczanie zwiazane z papiezem, to Katechizm, encykliki, listy, wyjasnienia roznych koscielnych instytucji, wskazowki, odpowiedzi na pytania \'naszych czasow\'.

Prinzessin - mozesz miec inna wizje \'Kosciola\', ale prosze uszanuj wrazliwosc tych, ktorzy do Kosciola naleza i dla ktorych jest czescia ich tozsamosci. Nie jestem osoba duchowna, ale jak najbardziej czuje sie czescia Kosciola.

Monika
Odpowiedz
#91
Hanka, a boisz się swojej śmierci?

Pytam trochę nieuprzejmie może, ale obserwuję różne skrajności pojawiające się w rodzicach po śmierci dziecka. Także w tej kwestii: od postawy \"nie ważne kiedy umrę, najlepiej szybko, bo życie jako takie jest do niczego, no może jeszcze się trochę dobrze byłoby poczekać, bo przydam dzieciom zanim podrosną\" do \"w każdej chwili boję się, że umrę, życie jest takie kruche\".
A propos dzieci: od \"natychmiast chcę być znowu w ciąży\" do \"już nigdy więcej\".
Nie wszystkie rozumiem, ale wszystkie zdają mi się być naturalne i możliwe.
Po śmierci dziecka próbujemy jakoś funkcjonować w każdej sferze, także prokreacyjnej, wszystko podporządkowane jednemu celowi - żeby przetrwać.
Dużo, dużo sił
Odpowiedz
#92
Małgosiu nie boję się śmierci. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że gdyby poważna choroba zajrzała mi w oczy to wszystko by się znowu odmieniło. Taka beztroska z luksusu.
Ale za najgorszy scenariusz uznałabym umrzeć będąc w ciąży. A najgorsze scenariusze nie wydają mi się mało prawdopodobne.
W kwestii dzieci nie potrafię się znaleźć po żadnej stronie. Nie wyobrażam sobie być znowu w ciąży, ani nie być już nigdy. Jeszcze mniej sobie wyobrażam nie tulić nigdy więcej niemowlaka. A na wszystko i tak mam mało czasu. Starość mnie niedługo zastanie.
Odpowiedz
#93
Czas po smierci dziecka plynie zupelnie inaczej.

Niby doba ma 24h, miesiac ok. 30 dni, rok 365 - ale ta matematyka ma sie nijak do rzeczywistosci, ktorej sie doswiadcza.

Czasami jest to wrazenie, ze cale zycie juz za mna, czasami wprost przeciwnie.
Odpowiedz
#94
Cytat:[autor cytatu=Prinzessin]
hmmm myle ze bronienie wiary jest czyms waznym ale mozna dyskutowac co ma tak naprawde antykoncepcja ma z nia wspolnego...

Jesli przeżyłyśmy poronienie to juz jeden list Pan Bóg do nas napisał.
Być może straciłysmy nasze dzieci , bo ktoś gdzieś w innym miejscu na świecie popełniał jakis grzech cięzki. Na nas spadło brzemię tego grzechu. Więc zanim wszystkie napiszemy , ze jestesmy za antykoncepcją, za aborcją itd... to pomyślmy, która z nas przy nastepnej ciąży za to zapłaci.
Bóg nie ma nic wspólnego z antykoncepcją, Bóg też nie ma nic wspólnego ze współżyciem przed czy poza małzenskim. Bóg jest nieskończona dobrocią i nasz grzech JEGO RANI.
Cały świat żyje bo jeszcze jest cierpienie na tym świecie. Każde chore dziecko nosi brzemię. Zupełnie niewinnie. Każda matka takiego dziekca też, chociaz jest niewinna.
Każdy zyje jak mu sie podoba, ale niestety, to co widzimy jest tylko tłem dla prawdziwych rozgrywek o ten świat.
Tu nie chodzi o to żebyśmy się pozabijały o rację!!!!
Tu chodzi o życie wieczne.

Uważam, że każda kobieta która straciła dziecko, została doświadczona w potworny sposób. Jednak to jest jej szansa na świętośc.
Dlatego zanim wszystkie sie uprzemy , że życie w grzechu jest dla nas najlepsze itd. pomyślmy czy przypadkiem śmierć dziecka nie była na marne.
Nasze dzieci umarły aby nas uświęcić, a my , obolałe i przygnębione zaczniemy brnąć w rzeczy które nas od Boga oddalają. To tak jakbyśmy zmarnowały ofiarę naszych dzieci.
Odpowiedz
#95
Zuza myślę, że piszesz o tym jak Ty przeżywasz swój dramat. Zgodzisz się ze mną? Jako świadectwo Twoja opinia ma dużą wartość. Jako pouczenie jak inni mają przeżywać swój dramat? Ja mam uczulenie na to. Odkryć coś naprawdę można tylko w wolności, tam gdzie można stawiać pytania, a nie przeżuwać czyjeś odpowiedzi.
Moja opinia:
Jestem przekonana, że Bóg nie pisze do ludzi listów śmiercią. Śmierci On nie uczynił. Myślę nawet, że nie chce, żebyśmy cierpieli. Skoro jednak tutaj rządzi ślepa nieubłagana Konieczność, to On wziął ją również na siebie, razem z nami i zmartwychwstał. Co my zrobimy z naszym cierpieniem?

PS. Czytam świetną książkę na Wielki Tydzień - Tomas Halik \"Dotknij ran\". Zachęca do odwagi.

\"Jeśli człowiek trzyma się Chrystusa i masztu Jego krzyża, jeśli wedle słów Pawła stał się \"ukrzyżowany dla świata, a świat dla niego\", to wówczas wszystkich głosów świata może słuchać bez obawy, że go omamią i sprowadzą na manowce\"
Odpowiedz
#96
Nikto chcialam Ci podziekowac za Twoje posty i odwage bronienia swojego zdania. Madrze piszesz i zgadzam sie z kazdym slowem.

Nie mnie osadzac, najlepiej zeby kazdy w swoim sumieniu rozeznal czy to co robi to grzech czy nie....jesli kobieta zazywa tabletki antykoncepcyjne i umie z tym zyc, jej sprawa, tylko potem chyba nie ma co plakac, ze nie moge zajsc w ciaze, ze organizm wariuje, ze kolejnej ciazy nie udalo sie donosic...
Odpowiedz
#97
dlatego napisalam ze temat antykoncepcjii jest bardzo delikatny i kazdy ma prawo do swojego zdania-jednak to prawda- nie wolno nam starcic z oczu,w pogoni za tzw wolnoscia, tego co najwazniejsze...szancunku dla swego ciala, ktore jest darem Bozym i wartosci ktore sa wazniejsze niz sex...
Odpowiedz
#98
Zuzo245, jest coś głębokiego w Twej myśli, że strata dziecka to szansa na świętość... \"dzieci umarły, by nas uświęcić\". Ale i straszliwego, w sposób dla mnie nie do zaakceptowania. Śmierć dzieci jako zamierzone źrodło naszego samodokonalenia na drodze ku zbawieniu. Lecz przecież człowiek nigdy nie powinien być tylko środkiem, lecz zawsze (przynajmniej również) celem. To po pierwsze. Po drugie - śmierć dzieci jako żertwa, ofiara - może i tak - ale w takim razie jakim sposobem moglibyśmy ofiarę tę odrzucić, sprawić, by \"poszła na marne\"? To oznaczałoby, że śmierć ta staje sią żetonem w jakiejś grze: zostanie rzucona, a potem okazuje się, czy da wygraną.
Nie, jeśli jest to jakaś ofiara, to ona żadnym sposobem nie może zostac obrócona wniwecz, zbyt byłaby na to cenna.
Renko, wybacz, ale nie podoba mi się Twoja uwaga, że kobiety korzystające z antykoncepcji \"nie mają co płakać\", że nie udaje im się zajść w ciązę, nie ciąży nie donosiły... Jest ona nielitościwa (pomijam, czy prawdziwa od strony medycznej - ja nie czuję się kompetentna, by to osądzać). Czy nie wiesz, że kobieta w takiej sytuacji często obsesyjnie poszukuje w sobie winy? Jaką strunę poruszasz, wypowiadając taką uwagę?
Dodam - jeśli kogoś to interesuje i może wpłynąć na odbiór mojej wypowiedzi - że staram się żyć zgodnie ze wskazaniami KK, nie używam środków antykoncepcyjnych, wykluczam in vitro itp. Kiedyś owszem, przez kilka lat korzystałam z antykoncepcji, czego obecnie żałuję.

Łatwy osąd jest często nie tylko niemiłosierny, ale też - po prostu - fałszywy.
Odpowiedz
#99
nie nam osadzac innych ludzi...

,,smierc dziecka jako zamierzone zrodlo naszego udoskonalenia na drodze ku zbawieniu,,
moze w tym cos jest- wiem ze jestem tylko czlowiekiem, i nigdy nie osmielilam sie krytykowac Boga.. On mial jakis cel w ten sposob mnie, nas doswiadczajac- moze tego celu nigdy nie poznam ale wierze ze TO nie wydarzylo sie bez powodu...

ja wlasciwie tez nigdy nie korzystalam z antykoncepcji jako zrodla zabezpieczenia tzn urzywalam tabletek antykoncepcyjnych po tym jak maz mnie zostawil przez pare miesiecy.. jestem w stalym zwiazku, mam nadzieje ze w przszlym roku sie pobierzemy-i nie wyobrazam sobie urzywania tabletek albo prezerwatyw-ale nigdy nie bede kogos negatywnie oceniac....sa sytuacje i sytuacje...

nauczylam sie szanowac zycie i dar macierzynstwa jak nigdy przedtem i patrze na to jako wielki Dar od Boga...to jest cos wyjatkowego i trzeba to szanowac...
Odpowiedz
Prinzessin ja też nie śmiem Boga krytykować... Tyle tylko, że może Jego intencja jest jednak inna od przypisywanej Mu przez Zuzę? Twój pogląd jest mi bliższy: otwarte uznanie własnej niewiedzy co do zamierzeń Bożych + pokora. Pozwol, że się pod tym podpiszę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości