antykoncepcja a koścół ?
#51
Witam.
Ja również uważam że ten wątek nie powinien zostać skasowany, ja znalazłam odpowiedź na nurtujące mnie pytanie, a to że rozinęło się to w dłuższą rozmowę to dobrze, bo warto wysłuchać jest kilku różnych opinii
Pozdrawiam
Odpowiedz
#52
http://adonai.pl/malzenstwo/
Odpowiedz
#53
Chciałabym zapytać, jaka jest naprawdę różnica pomiędzy stosowaniem środków hormonalnych a metody Billingsa - w końcu obie służą antykoncepcji, prawda? Czyli antykoncepcja sama w sobie nie jest grzechem? Jeżeli tak, to dlaczego hormony nim są? Jest to dla mnie nielogiczne.

A tak a propos, dziwię się, że żadna z Was, dziewczyny nie reaguje (chyba, że nie doczytałam) na stwierdzenia typu, cytuję: \"(...)wy kobiety, które macie tyle cierpliwości w chodzeniu po sklepach i szukaniu ciuchów, które Wam się podobają(...)\". Sądzę, ze człowiek wykształcony nie powinien rzucać tak nachalnie stereotypowych uwag. Pozdrawiam.
Odpowiedz
#54
remedios - samo stosowanie roznych metod obserwacji swojego organizmu, aby rozpoznac dni plodne czy nie (np. poprzez mierzenie temperatury, obserwacje sluzu, badanie wysokosci szyjki macicy itd.) nie jest ani dobre ani zle. Ocenie podlega to, co dalej z tym robimy. Wazne jest to, co mamy w sercu. I podstawowe pytanie: dlaczego prowadze obserwacje cyklu?

Beda malzonkowie, ktorzy beda lepiej chcieli poznac cykl, aby doprowadzic do poczecia. Beda tez ci, ktorzy beda chcieli decyzje o poczeciu odlozyc na pozniej albo w ogole \'na nigdy\'.

Kosciol Katolicki malzonkom zostawil decyzje, czy sytuacja w ktorej sie znajduja zezwala na przyjecie kolejnego potomka biorac pod uwage rozne aspekty. Jednak \'zamkniecie na zycie\' w katolickim malzenstwie mozna uznac za moralnie do przyjecia w sytuacjach wyjatkowych a nie zwyczajnych.

Ale, jesli ktos nie chce dziecka z wygody i w tym celu stosuje \'naturalna antykoncepcje\', to nie rozni sie ona w niczym od stosowania srodkow hormonalnych.
Poczucie, \'jestem w porzadku\', bo nie stosuje tabletek anty, prezerwatywy itd. ..., moze swiadczyc o niezrozumieniu sedna sprawy.

Bardzo dobry tekst na ten temat:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat...d=ro21.txt

Serdecznosci,
Monika
Odpowiedz
#55
Co do stereotypowych uwag - to masz racje.
Czasami milczenie jest zlotem.
m
Odpowiedz
#56
Cytat:[autor cytatu=remedios]
A tak a propos, dziwię się, że żadna z Was, dziewczyny nie reaguje (chyba, że nie doczytałam) na stwierdzenia typu, cytuję: \"(...)wy kobiety, które macie tyle cierpliwości w chodzeniu po sklepach i szukaniu ciuchów, które Wam się podobają(...)\". Sądzę, ze człowiek wykształcony nie powinien rzucać tak nachalnie stereotypowych uwag. Pozdrawiam.
poczytaj jeszcze raz watek ;p
Odpowiedz
#57
Cytat:[autor cytatu=remedios]
Chciałabym zapytać, jaka jest naprawdę różnica pomiędzy stosowaniem środków hormonalnych a metody Billingsa - w końcu obie służą antykoncepcji, prawda?

Właśnie, że nieprawda. Metody naturalnego planowania rodziny, np. Billingsa w zamyśle twórców nie mają celu antykoncepcyjnego czyli nic nie czynią przeciw poczęciu czyli służą życiu (szeroko pojętemu: też życiu miłości małżeńskiej). Są to metody rozpoznawania płodności, a więc rozumnego nią kierowania: współżycia w okresach płodnych, kiedy planuje się dzieci i w okresach niepłodnych, kiedy odkłada bądź rezygnuje się z poczęcia dziecka. Ale nawet kiedy się pocznie -nic nie jest czynione przeciwko temuż dziecku, ponieważ w sercu rodziny ma ono prawo do rozwoju i miłości, bo Bóg zawsze planuje lepiej niż my sami.

Dlatego tak dotkliwym ciosem dla rodziny jest antykoncepcja: i chyba głównie chodzi o nasze myślenie. Ona uderza w serce rodziny - dziecko, zabezpieczając się przed nim jak przed jakimś złem. A dziecko powinno przecież pozostać świętością i ukochaną osobą, a nie kimś przed kim mamy się bronić/zabezpieczać.
Miałam kiedyś incydent szpitalny z baaaardzo mocno podwyższonymi wynikami dedimerów. Lekarka powiedziała mi wprost, że gdybym brała pigułki antykoncepcyjne, to prawdopodobnie bym tego nie przeżyła. Dzięki Bogu żyję- stosuję naturalne planowanie rodziny. Bo jednak pigułki niesamowicie też szkodzą samej kobiecie, trując ją samą, zaburzając naturalne działanie jej organizmu. Tu przykładowe działanie pigułek:
http://www.hli.org.pl/xoops/modules/news...oryid=1252
Odpowiedz
#58
\"Dlatego tak dotkliwym ciosem dla rodziny jest antykoncepcja: i chyba głównie chodzi o nasze myślenie. Ona uderza w serce rodziny - dziecko, zabezpieczając się przed nim jak przed jakimś złem. A dziecko powinno przecież pozostać świętością i ukochaną osobą, a nie kimś przed kim mamy się bronić/zabezpieczać.\"

Hm... zależy, w jakim momencie naszego życia dziecko się pojawia. Naiwnością jest twierdzić, że nawet najlepszy związek nie przechodzi kryzysów i ciężkich okresów - jeżeli w takim czasie pojawi się dziecko, uważam, że sytuacja może się pogorszyć (nie zawsze oczywiście, nie chcę generalizować, ale jest taka możliwość).
Brałam pigułki antykoncepcyjne przez wiele lat, zawsze bardzo dobrze na mnie działały i nigdy mnie nie zawiodły (tzn. nie zaszłam w niechcianą i nieplanowaną ciąże), po odstawieniu nie miałam problemów z poczęciem, a ginekolog zapewniał, że pierwsze poronienie absolutnie nie miało związku z przyjmowaniem pigułek. Jestem osobą niewierzącą, jednak interesuję się religią z powodów czysto filozoficznych, dlatego stwierdzenie: \"rozumne kierowanie płodnością\" odnosi się dla mnie do wszystkich SKUTECZNYCH metod planowania rodziny. Nie sądzę, żeby można było robić cokolwiek przeciwko dziecku, które nie tylko jeszcze nie istnieje, ale nie jest nawet w planach.
Odpowiedz
#59
channach, wybacz, faktycznie nie doczytałamSmile
Odpowiedz
#60
Zainteresowałam się tym wątkiem, bo jestem po drugim cc i zdaniem lekarki zajście w ciążę teraz oznacza dla mnie śmierć kolejnego dziecka i amputację macicy.
Ja też nie rozumiem różnicy miedzy NPR, a antykoncepcją, jeżeli intencja ich stosowania jest ta sama. Najbardziej zamknięte na życie są białe małżeństwa, bo wtedy to już żadnych szans na zapłodnienie. Ja stosowałam NPR zawsze ze świadomością, że jest to antykoncepcja. Otwarcie na życie nie polega chyba na tym, że możemy się pomylić w ocenie śluzu. Nie wiem, czy prezerwatywa nie ma mniejszej skuteczności w zapobieganiu ciąży niż NPR? Oznaczałoby to, że jest bardziej prolife. Wiem, że za nic na świecie nie chcę teraz zajść w ciążę. Jestem maksymalnie zamknięta na życie. Jakie ma znaczenie jak uprawiam seks?
Odpowiedz
#61
Cytat:[autor cytatu=remedios]Nie sądzę, żeby można było robić cokolwiek przeciwko dziecku, które nie tylko jeszcze nie istnieje, ale nie jest nawet w planach.

I chyba tym się różnimy. Myślę, że można zrobić wiele dobrego i wiele złego zanim dziecko się pocznie. Np. niszcząc swoje zdrowie fizyczne i psychiczne nie przygotowujemy \"dobrego gruntu\" dla swojego dziecka, dzieci.
Pan Bóg nas wybrał przed założeniem świata, z miłości przeznaczył nas dla siebie: również nasze dzieci wybrał zanim nam się o nich jeszcze śniło.
I to nas zobowiązuje do takiego postępowania, które byłoby zgodne z Jego wolą.
Nie stosowanie antykoncepcji to jest dla mnie też wypełnienie przysięgi małżeńskiej \"Czy chcecie przyjąć i po katolicku wychować dzieci, którymi was Bóg obdarzy?\" My odpowiedzieliśmy: \"tak\". A antykoncepcja (w każdej formie) jest odpowiedzią na to pytanie: \"Nie, my wiemy lepiej od Ciebie Boże, czy mamy mieć dzieci i ile ich mamy mieć\". Tak to rozumiem.
Odpowiedz
#62
Bamba, zgadzam się, pod warunkiem, że NPR zaliczymy do antykoncepcji.
Odpowiedz
#63
Hanka odnosze wrazenie ze to juz nie o sam problem antykoncepcji chodzi a wlasnie o poczecie dziecka. Moze pogadaj z jakim zaufanym ksiedzem niech od strony teologicznej wyjasni Twoje watpliwosci.
Sa ksieza przeszkoleni w pomocy parom borykajacym sie z problemami
Odpowiedz
#64
Różnica jest bardzo duża między antykoncepcją a npr.
1. Człowiek (kobieta i męższczyzna) poznaje swoje ciało i wykorzystuje naturalny cykl płodności swojego organizmu, który otrzymał od Boga. Pomaga to też w lepszym rozumieniu się i szanowaniu.
2. Współżyjąc korzystając z metody npr zakładamy zawsze, że gdyby poczęło się dziecko to je przyjmiemy.

Antykoncepcja jest sztuczna i z samego stosowania zakłada, że nie chcemy mieć dzieci co sprzeciwia się miłości.
Odpowiedz
#65
NPR dla mnie to przede wszystkim uczenie się wstrzemięźliwości i odpowiedzialności. Antykoncepcja często jest troszeczkę pójściem na skróty. W dzisiejszych czasach , bardzo trudnych ekonomicznie itp. myślę że wiele małzenstw boryka się z problemem \"kiedy począć dziecko\". Jednak powstrzymywanie się od współżycia nie jestem jeszcze grzechem przeciwko zyciu. Jest częśto wyrzeczeniem, niełatwym, oj bardzo niełatwym. A lęki i intencje danych osób zna najlepiej sam Pan Bóg.
Myślę, że nie można więc postawić znaku równości między NPR a antykoncepcją.

Wiem , tez że w przypadkach trudnych, gdzie poczęcie dziecka jest jakims zagrożeniem np. dla zdrowia matki, spowiednicy takich osób czasami daja dyspensę na niektóre formy antykoncepcji ( takie które nie prowadzą do zabijania ewentualnie poczętego dziecka). Uważają, że ważne jest też aby dane małzenstwo zupełnie sie nie rozpadło. Podchodza z miłością i współczuciem do problemów danego małzenstwa. Osobiście znam takiego kapłana, który mówił mi o bardzo trudnych, dramatycznych sytuacjach w małżenstwach.
Odpowiedz
#66
Cytat:[autor cytatu=ks tomasz]
Antykoncepcja jest sztuczna i z samego stosowania zakłada, że nie chcemy mieć dzieci co sprzeciwia się miłości.
Ja stosuję antykoncepcję, co jest moim krzyżem i wiem, że gdyby dziecko się poczęło przyjmę je z wielką radością, a ze niestety lekarze mówią wprost, ze powinnam sobie wybić to z głowy, a strach jaki jest we mnie jest zbyt wielki by próbować.
Jak dla mnie księże Tomaszu, uogólnia ksiądz i również idzie na skróty.....
W moim przypadku,uciekając przed antykoncepcją bo jest bee, doszłam z mężem do tego o czym pisze zuza... nasze małżeństwo wisi na włosku... bo oddaliliśmy się od siebie całkowicie.
Odpowiedz
#67
channach pytanie:
czy na pewno oddalenie od męża wynika z ucieczki przed antykoncepcją?
Czy antykoncepcja nie jest czasem ucieczką przed akceptacją i przyjęciem odpowiedzialności?

Ks. Tomasz nie uogólnia i nie idzie na skróty, bo gdyby NPR byłoby drogą na skróty pewnie wielu by z tego skorzystało, a skoro ma problem to znaczy, że nie jest to skrót, a długa niełatwa droga.

Po drugie w tym co piszesz jest wiele sprzeczności.
Cytat:[autor cytatu=channach]
Ja stosuję antykoncepcję, co jest moim krzyżem i wiem, że gdyby dziecko się poczęło przyjmę je z wielką radością
W NPR zakładasz, że może pojawić się dziecko, szczególnie kiedy współżyjesz w pierwszej fazie cyklu, pomimo odkładania poczęcia. W drugiej fazie cyklu (przy dobrym rozpoznaniu) nie ma takiej możliwości. Trud więc polega na wstrzemięźliwości w tej I fazie.
Natomiast antykoncepcja zakłada, że nie będzie dziecka w ogóle, bo stosujesz takie środki hormonalne, które mają zapobiec przenikaniu plemników do pochwy, niszczenia ich jeżeli już tam się dostały, zapobieganiu uwalniania się komórek jajowych etc.
Takie mówienie, stosuję \"anty\" ale jak dziecko się pojawi przyjmę z radością to takie oszukiwanie samego siebie.
Odpowiedz
#68
na pierwsze pytanie odpowiedź TAK, na drugie pytanie odpowiedź NIE. CO do uogólniania. Uogólnianiem jest twierdzenie, ze jeśli ktoś stosuje antykoncepcję, to fakt poczęcia dziecka uważa za tragedię (przynajmniej ja tak to przeczytałam). Ja akurat chciałabym mieć co najmniej 3 dzieci, niestety czasami życie pisze inne scenariusze....

CO do NPR mimo iż wielu twierdzi inaczej, czasami NPR nie da się stosować i nie z wygody to wynika. Wszystkie moje dzieci, były planowane i wywodzą się z NPR....
{Przepraszam, ale wkurza mnie takie traktowanie ludzi - stosuje antykoncepcje - GRZESZNIK i morderca dzieci.....
Odpowiedz
#69
Ale skoro określasz się jako Katolik to musisz stanąć w prawdzie i nazwać rzeczy po imieniu. Antykoncepcja jest grzechem. Nie uciekniesz przed tym.

Nie mam pretensji do kogoś, że stosuje antykoncepcję, ale irytuje mnie postawa tzw. \"katolika\", który usprawiedliwiając swoją niemoc, nieudolność ma pretensje do świata, że sobie z czymś nie radzi i do tego zaczyna zmieniać i udawadniać, że nauczanie Kościoła jest beee. Sztuką jest stanąć w prawdzie i powiedzieć nie radzę (radzimy) sobie z tym. Niestety to wymaga trudu, jak i stosowanie NPR.

Skoro wszystkie Twoje dzieci były planowane to jak rozumiem udaje się Tobie rozpoznać prawidłowo cykl, sama piszesz że wywodzą się z NPR (wtedy metoda była OK?).
Teraz zaś nie chcesz mieć dzieci i stosujesz antykoncepcje (no i nie masz dzieci), ale żeby było wszystko w porządku mówisz, że teraz ta metoda jest Ok.
Odpowiedz
#70
Nikto, co było a nie jest, nie piszę się w rejestr. To że się dawało, nie znaczy, ze nadal tak jest to raz. Dwa nie pisze, że jestem katolikiem, moje dziecko mimo iż ma 15 miesięcy ku zgorszeniu otoczenia nie jest ochrzczone bo nie chce z chrztu robić farsy. Przedstawiłam swoje stanowisko, ale nie jest to chyba miejsce by robić mój rachunek sumienia.
Odpowiedz
#71
Dla mnie zakrawa na obłudę mówienie, zę stosowanie antykoncepcji jest grzechem a jednocześnie, skrupulatne pilnowanie śluzu, temp itd i zanoszenie modłów do Boga byle się nie zdarzyła ciąża....
Ale to jest MOJE zdanie, każdy ma prawo mieć inne. Na całe szczęście nie uczestnicy tego forum, będą nas rozliczać gdzieś tam w innym świecie.
Odpowiedz
#72
Mnie irytuje łatwe ocenianie innych. Nikto życie ma wiele barw.
A mnie nadal nikt nie wytłumaczył jaka wartość stoi za antykoncepcją naturalną vs sztuczną? Wstrzemięźliwość, szacunek dla cyklu menstruacyjnego?
Odpowiedz
#73
A czy wy nie oceniacie?
W którym momencie ja oceniłam?
Channach pisząc o Tobie Katolik odnosiłam się do odległych Twoich wątków, bo gdzieś tam o tym pisałaś.

Cyt. z książki \"bezdroża antykoncpecji\"
\"Różnica pomiędzy NPR a antykoncepcją nie polega wcale na skutku, ale na sposobie dochodzenia do skutku. Nikt nie mówi, że tylko i wyłącznie akt małżeński ma na celu prokreację. Akt małżeński posiada podwójny wymiar: jednoczący i prokreacyjny. Jednak nie zawsze prokreacja zachodzi, gdyż taka jest fizjologia człowieka. Chodzi opełną akceptację drugiej osoby - w tym przypadku kobiety i jej płodności. Z chwilą gdy uciekam się do antykoncepcji to: a) nie ufam drugiej osobie; b) nie akceptuję jej płodności. Czy w takiej sytuacji można jeszcze mówić o pełnej akceptacji, o pełnym oddaniu się drugiej osobie - to znaczy łącznie z cyklami płodnymi i niepłodnymi? Antykoncepcja sprowadza człowieka do rzędu istot bezmyślnych, które nie potrafią panowac nad sobą, które nie potrafią wziąć odpowiedzialności za drugą osobę. Antykoncepcja uczy braku zaufania do osoby. \"

Wiem, że za chwilę dostanę gromy, ale takie jest właśnie nauczanie Kościoła.
Jak piszesz channach każdy ma swoje zdanie i takie jest moje.
Jeśli ktoś pisze, że antykoncepcja jest ok, bo nie wyznaje wartości Kościoła i nie rozumie i nie chce rozumieć to ja to szanuję. Jednak kiedy ktoś próbuje zmieniać nauczanie do swojej rzeczywistości to wtedy muszę zareagować i w żadnym miejscu ani Ciebie ani nikogo nie zamierzam oceniać z życia, ale proszę nie wymagajcie aby stać obojętnie kiedy ktoś błądzi.
Odpowiedz
#74
No cóż prawda wymaga wielkiej odwagi i jestem Ci nikto bardzo wdzięczna za Twoją odwagę nazwania zła złem a dobra dobrem.Masz rację nie można nauki Kościoła naginać do swojej sytuacji.Kościół dla naszego wspólnego dobra daje nam pewne nakazy i zakazy które służą dobru wspólnemu i nie raz się o tym przekonałam.Skoro tabletki antykoncepcyjne są takim dobrem to dlaczego kobiety stosujące antykoncepcję długotrwale często mają problemy z zajściem w ciążę?Dlaczego źle się po nich czują?
I uczą egoizmu?Powiedzcie tak szczerze czy nie czujecie nieakceptowane,wykorzystywane stosując antykoncepcję,bo ja się tak czułam.Czułam się nie akceptowana przez męża i zadałam sobie pytanie czy ja muszę to robić ,czy on mnie naprawdę kocha nie szanując mojej płodności,w imię czego ja mam pozwolić zniszczyć swoje zdrowie aby mój mąż miał chwilę przyjemności,to chyba nie miłość.Teraz już nie dam sobie wmówić że jest to takie dobro i nikt mnie nie przekona.Jeśli myślicie inaczej macie do tego prawo,ale proszę nie nazywajcie tego dobrem,bo ono temu dobru nie służy.
Odpowiedz
#75
Bywa, że przyjemność jest obopólna Smile

Nikto rzeczywiście nie oceniam. Odebrałam ocennie Twoją wypowiedź o \"tak zwanych katolikach\". Trudno utrzymywać, że nie odnosi się ona do Twoich adwersarzy.
Zgadzam sie, że każdy kto stosuje antykoncepcję sztuczną czy naturalną nie akceptuje płodności swojej czy partnerki w tym momencie, bo po to ją stosuje, aby efektów płodności uniknąć. Ale związku z zaufaniem już nie umiem sobie wytłumaczyć.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 7 gości