Gniew.
#1
Nie wiem od czego zaczac, ale musze Ci powiedziec co czuje. Jestem wsciekla na Ciebie Boze! Jak mogles zabrac mi tak dlugo wyczekiwanego aniolka? Dlaczego najpierw dajesz nadzieje a potem ja ludzia odbierasz? Dlaczego nas sprawdzasz? Skad mozesz wiedziec czy jestem wystarczajaco silna zeby to zniesc? A jesli sie mylisz? Jesli to doswiadczenie zmieni mnie na zawsze i nie bede juz ta usmiechnieta, życzliwą dziewczyna? Bo po co? Jesli ty tylko doswiadczasz ludzi dobrych to ja wole byc zla. Jestes okrutnym egoista, myslisz tylko o sobie i o wlasnych planach. Tez chcialabym miec taka władzę. Tylko ze ja w przeciwienstwie do Ciebie nigdy nie odebralabym kobiecie dziecka. Nie byloby bólu i cierpienia. Coraz bardziej odsuwasz mnie od siebie. Nie potrafie juz z Toba rozmawiac i nie wiem czy kiedykolwiek bede potrafila.
#2
Wiolu kochana,
jak dobrze Cie rozumiem...krzyczałam tak jak Ty, wyłam do Boga \"dlaczego\", \"po co\", krzyczałam, ze Go nienawidzę. Ale wierz mi, że nawet w gniewie jesteś z Nim w dialogu, a to sprawia, że nie zamykasz Bogu drogi do siebie, ani sobie drogi do Boga. Masz prawo do tych pytań, masz prawo do gniewu i nie próbuj tylko sobie sama tego prawa nigdy odebrać. Uczucia, które masz w sobie są naturalne, zwyczajne...daj im żyć w Tobie, z czasem bedą coraz cichsze i spokojniejsze....pamiętam o Tobie Kasia
#3
Kasiu dziekuje za zrozumienie. Jakbym chciala zeby to sie juz skonczylo, ta ciagla zlosc, zal i lzy. Chcialabym zeby te uczucia znikly, bo wszystko wydaje sie takie beznadziejne bez mojego aniolka. Zycie bez dzieci jest pozbawione sensu, jest puste a rodzina nie jest pelna rodzina. Bo czy maz i zona tworza juz rodzine? Wiesz, jak zaczelam krwawic wszyscy mowili mysl pozytywnie, to normalne bedzie ok. A ja modlilam sie i tak strasznie chcialam byc optymistka i tak bardzo chcialam wierzyc ze bedzie dobrze. Niestety nie bylo, w 5 tyg moja dziecinka odeszla Sad I kogo mam winic jak nie Boga. Tak strasznie sie modlilam do niego o dziecko, po 2 latach mnie uslyszal ....ale i wysmial. Czym sobie na to zasluzylam. Co mial na celu?
#4
Czy jest tu jakis ksiadz, chcialabym uslyszec jego punkt widzenia.
#5
W tej chwili, na stałe tym forum, nie zajmuje się żaden ksiądz
#6
Wiolu,
dużą część odpowiedzi na swoje pytania znajdziesz w innych wątkach podforum ksiądz, szczególnie z czasów kiedy słuzył nam tutaj o. Marcin. Możesz np przeczytac wątek, który ja dawno temu założyłam \"czy kiedyś zrozumiem\", gdzie o. Marcin i inne osoby pomagały mi się pozbierać....
#7
Dziekuje.
#8
Wiolu, poczytaj co o. Marcin napisał niedawno w miesięczniku \"W Drodze\".
\" Kobiety po poronieniu oskarżają Boga o sadyzm, bluźnią przeciw Niemu, odwracają się od Niego. Czasami mówią, że już nie potrafią się modlić. Próbują nawet wejść do kościoła, ale coś zatrzymuje je w progu. Starają się modlić tak, jak dotychczas, pacierzem, w jakiś sformalizowany sposób. Próbują się w relacji do Boga zachowywać tak, jakby nic się w życiu nie wydarzyło. Tymczasem ich serce chce się modlić buntem, krzykiem, nawet przekleństwami. Chce wołać do Boga: „Dlaczego? Gdzie byłeś, gdy moje dziecko umierało?”. Daję wtedy za przykład słowa Pana Jezusa z krzyża: „Boże mój, Boże, czemuś Mnie opuścił”, bo to jest najlepsza modlitwa w tej sytuacji. Kapłan powinien pomóc tym osobom odkryć, że można się na Boga gniewać, że można mieć do Niego pretensje, że można Mu powiedzieć, że się czuje przez Niego zapomnianym. Czasem jako przykład modlitwy daję takim osobom psalmy, które odzwierciedlają sytuację opuszczenia. Odkrycie takiego zupełnie nowego rodzaju modlitwy wielu osobom pomaga i stopniowo jednają się z Bogiem.\"
http://www.mateusz.pl/wdrodze/nr423/04.htm

Twoja złość na Niego jest zupełnie normalna. Ja tez nie bardzo rozumiem to co się dzieje i sensu żadnego nie widzę w umieraniu tych setek tysięcy dzieci każdego roku na całym świecie z powodu poronień, chorób, wypadków, głodu, wojen.... Ale wierzę, że Bóg jest Miłością i że jest przy nas własnie wtedy gdy najtrudniej. A ostatnio w chwilach zwątpienia powtarzam sobie co mi Wuchowa napisała:
\"Bo śmierci Bog nie uczynił
i nie cieszy sie ze zguby żyjacych.\"
Mdr 1, 13\"
#9
świetny artykuł
#10
Malgosiu zeczywiscie swietny ten artykul. Ja mam czasami ochote isc do spowiedzi, ale boje sie ze nawciskam ksiedzu jak mi powie ze Bog doswiadcza tylko dobrych ludzi, w ogole co oni wiedz o cierpieniu?
#11
Wiolu...nawet nie wiem jak pocieszyc....jestem z Toba, sama pelna pytan....
moze poszukaj ksiedza, ktory wyspowiada Cie ale nie w konfesjonale ale gdzies gdzie siadziecie i pogadacie szczerze.... do bolu i lez nawet. polecam ksiezy zakonnych dominikanie, jezuici nigdy mnie nie zawiedli.
#12
Dziekuje Renka! Ale mieszkam w Birmingham i jakos nie mam zaufania do tutejszych ksiezy. Boje sie ze mnie nie zrozumieja, boje sie konfrontacji. A moze jest jeszcze zbyt wczesnie?
#13
Boze! bylabym juz w 9 tyg ciazy, DLACZEGO!!!!!!!!!!!!!!!!
#14
Moja niunia miałaby już 3 miesiące... !!!! Kląć nie wolno?
#15
Hmmm, tez bym poklela....Moje malenstwo mialo sie urodzic 9 grudnia, taki Bożonarodzeniowy prezent. A tu pustka!
#16
Dziewczyny jak będziecie klnąć pamiętajcie o mnie dołączę się mój SKARB miał się urodzić 6 listopada Sad
#17
Kiedyś nie klęłam.Teraz robię to,coraz częściej i coraz mocniej.Używać zaczynam coraz bardziej niecenzuralnych słów. :oops: :roll: Confusedhock:
#18
Wiola 1980 ja mieszkam kawalek od Birmingham ale mozemy sie spotkac i pogadac jak bedziesz miala tylko ochote jak cos to pisz na iwona38@buziaczek.pl lub na gg 4139371
#19
Iwona38 dziekuje za zaproszenie, postaram sie jutro cos napisac, ale gg niestety nie mam wiec emaila. Sciskam was mocno.
#20
Nie dziwię się, że takie uczucia są w waszych sercach. Można kląć, ale to nie pomoże. Może będzie lżej. Obwinianie Boga może stać się również ludzką modlitwą, bo przecież rozmawiamy z Bogiem może jednostronnie ale zawsze coś. Kiedy Jezus był fałszywie oskarżony i cierpiał, modlił się: Panie przebacz im bo nie wiedą co czynią. Pan Jezus mówił też: Deszcz spada na dobrych i złych.
#21
Malymi krokami staram sie zaufac Bogu ponownie. Potrzebuje modlitwy, jest ona dla mnie wielkim wsparciem szczegolnie teraz, kidy zaczelismy starania o kolejne dziecko. Ale nie jest latwo, mam lepsze i gorsze dni jak kazda z nas. Jednak ciagle istnieje w sercu ta nutka niepewnosci. Czy Bog bedzie mnie chcial sprawdzic jeszcze raz? Czy moge Mu bezgranicznie zaufac?
#22
Tego nie wie nikt oprócz samego Boga. Też się zastanawiam ile radości będzie mi dane w życiu przeżyć i ile rozpaczy. Kiedy poroniłam kłóciłam się z Bogiem, że jeśli on o mnie na chwilę zapomniał, to ja też o nim zapomnę i np przestanę chodzić do kościoła bo on i tak mnie nie widzi. A potem modliłam się, żeby w końcu się zlitował Smile
Matka mojej nieżyjącej cioci miała trójkę dzieci-w tej chwili zostało jej tylko jedno. Inna ciocia zanim donosiła ciążę straciła 4 dzieci, szczęśliwie urodziła czwórkę z czego 20 letnia córka zmarła podczas snu a 27 letni syn trzy lata później zginął w wypadku. Z 8 dzieci żyje tylko 2. Nie wiadomo ile komu cierpienia Bóg przeznaczył. Nie ma jakiejś miarki. Ja nauczyłam się po prostu dziękować za każdy szczęśliwy dzień. Straszne jest to, że nic nie wiemy...
#23
Droga Wiolu....Każdej z nas po stracie najdroższego skarbu jakim jest dziecko jest bardzo ciężko. Obwiniamy wtedy duzo osób Boga męża czy koleżankę bo nas nie rozumią lub te koleżanki kore są w ciąży za to że im się udało urodzić zdrowe dziecko a nam nie.
Mi osobiście uspokoić się pomogła księga Hioba
Ja wiem że to było bardzo dawno temu ale popatrz stracił wszystko dzieci, cały swój majątek, stał sie chorym przechodził ciężkie chwile Przyjaciele zaczeli odwracać się od niego mówiąc że winny temu jest Bóg. I był pewien moment gdy Hiob zwątpił jednak do końca był lojalny i kiedyś Bóg mu to wynagrodził. Gdy czytam tę księgę wierzę że ja kiedyś też dostąpię wynagrodzenia i urodze dziecko. Nie wiem jak Cię jeszcze pocieszyć Trzymaj się mocno i cieplutko
#24
Dziekuje za wsparcie dziewczyny.

Ks Tomaszu a co ksiądz poleciłby na te trudne chwile, może jakąś lekturę?
#25
Wiele jest pewnie rzeczy, które można czytać. Myśle, że dobrze jest przeczytać Pierwszy List do Koryntian Św. Pawła. Jest tam dużo o miłości tej prawdziwej, tej która jest największa.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości