Stracilam swoja kruszynke.
#26
Wiola1980, ja wierzę że się doczekasz dzieciątka i tego bardzo wam życzę.
Mnie też nurtowało co czuje mój mąż? Co prawda rozmawialiśmy o tym co się stało, ale...?
W poszukiwaniu odpowiedzi co czują faceci weszłam na forum dla tatusiów. I oni przeżywają nie tylko stratę dzieci ale przeżywają też, że nie ochronili Nas kobiet. Boją się o nas. Obserwowałam męża i zauważyłam że podbiera mi tabletki na uspokojenie. Faceci też bywają na skraju wytrzymałości, mimo że udają twardzieli. Mąż przyznał, że chciałby się rozpłakać i wyrzucić z siebie cały ten żal i złość na Boga. Kulminacyjnym punktem, była spowiedź. Maż odkładał i nie chciał się spowiadać ale Bóg wyciągał do niego rękę. I tak w wielką sobotę gdzie nigdy u nas nie było spowiedzi ksiądz przy święceniu koszyków ogłosił że od 15.00 będzie spowiadał i zaprasza wszystkich bardzo serdecznie z największym grzechami i problemami. Mój mąż wrócił prze 18.00 był cały zapłakany. Jemu pomogła spowiedź i rozmowa z księdzem, gdzie usłyszał że to co się stało to nie jest jego wina. I że Bóg nas Kocha, a nasz synek jest w niebie.
To tyle przytulam Was i życzę spokojnych ciąz i cudownych dzieciaczków.
Odpowiedz
#27
Droga Wiola1980 twój małżonek napewno bardzo cierpi tylko chce cię chronić Sad wiem że jest ciężko bo mnie samą dobija jak mój małżonek nigdy sam nie poruszy tematu Czesia Sad ale widocznie mężczyźni już tacy są, ale pamiętaj że chcą dla nas jak najlepiej. Ja nie wiem jaka by była moja reakcja na ciążę kogoś bliskiego ale domyślam się że taka sama jak twoja Sad nie mogę się patrzeć na kobiety ciężarne nie mówiąc już o głębokich wózkach Sad a jak byłam na usg przed zabiegiem i musiałam czekać bo przedemną cztery kobiety z brzuchami i mają problem bo puchną im nogi to miałam ochotę podejść i pociągnąć z liścia, taka byłam zła na wszystkich na cały świat Sad ja stałam i żegnałam się z moim synkiem a one nawet nie pomyślały o swoich dzieciach tylko o nogach Sad
Ściskam cię Bardzo Mocno i Światełko dla Aniołków [*]
Odpowiedz
#28
Dziekuje dziewczyny, jest ni troche lzej wiedzac ze nie jestem sama. Strasznie przezywam powrot do pracy, nie moge spac ani jesc na mysl ze juz w pon bede musiala stawic czolo okrutnej rzeczywistosci. Nie wiem czy dam rada, mysle nawet o tym zeby zrezygnowac z pracy, bo jak ja spojrze na te mamy w ciazy, na ich malenstwa a w pracy na codzien sie z nimi spotykam. Jak o tym mysle to strach mnie paralizuje. Co mam zrobic? Czy dam rade stawic im czolo? Dziekuje za to ze jestescie dziewczyny, bez was byloby jeszcze ciezej.
Odpowiedz
#29
Wiolu ja właśnie wrócułam do pracy 4 maja, tylko że mam swoje bióro i nie mam w pobliżu przyszłej mamusi - tyle dobrego nie wiem gdzie pracujesz ani jaka będzie twoja reakcja na powrót do pracy Sad mi jest o tyle lżej że mogłam sobie pogadać z dziewczynami, tylko że powiedziały mi odrazu, że nie wiedzą czy chcę mówić więc jak chcę o tym porozmawiać i się wygadć to mam im powiedzieć napewno jest mi lżej jak mówię i nie wiem jak ty ale ja chcę głośno o tym mówić chociaż to tak strasznie bolii płaczę za każdym razem bo nie da się inaczej Sad boli mnie że moje siostry wogóle nawet nie zadzwonią nie wiem może myślą że nie chcę z nimi rozmawiać ....................... nie wiem co czują ale wiem jedno jest mi smutno i byłoby mi ciężko jak by nie dziewczyny z forum oraz niedoświadczone takim nieszczęściem koleżanki z pracy ( jak opowiadam to płaczą razem ze mną ...............) tęsknię strasznie za swoją mamą która wyjechała na dwa miesiące i zobaczę się z nią dopiero 27 czerwca tak bym chciała się do niej przytulić Sad chociaż wiem że ona tego nie przeszła nie przeżyła śmierci swojego dziecka ale jestem pewna że mnie rozumie i wiem co czuję i jak jest mi ciężko Sad
Odpowiedz
#30
Ja pracuje z poloznymi, w osrodku zdrowia(praca w uk) wiec to bedzie bolesne doswiadczenie. Czy dam rade? Moja psycholog twierdzi ze dam, a ja czasami mysle ze uciekne. Okaze sie w poniedzialek. Nie wiem jaka bedzie ich reakcja i czy beda takie mile jak twoje kolezanki, chociaz ja strasznie sie boje rozmow, bo wtedy okazuje swoje slabosci. Czasami chcialabym poudawac ze nic sie nie stalo. A co do Twoich siostr, to mysle ze one czekaja na jakis znak od Ciebie, moje zareagowaly tak samo, bo nie wiedzialy czy chce z nimi rozmawiac i co powiedziec. Nie boj sie wyciagnac do nich reki, mysle ze warto. Ja tez zalozylam z gory ze nie interesuja sie, ale to nie prawda. Daj im znac ze ich potrzebujesz, powiedz co czujesz. Bedzie Ci lzej na duszy. Ja z kolei nie moge o tym porozmawiac ze swoja mama, ona caly czas unika tego tematu ze mna, ale to inna historia.
Odpowiedz
#31
Pamietaj ze nie mozemy sie poddac, jest nam ciezko ale musimy wierzyc ze bedzie lepiej. Bo co innego pozostaje?
Odpowiedz
#32
Wiesz, innych pocieszac jest latwiej niz siebie. Jakie to dziwne.
Odpowiedz
#33
Masz rację innych pociesza się zupełnie inaczej, a samej sobie nie umiem wytłumaczyć dlaczego tak musiało się stać ................... Mam nadzieję, że dasz radę w pracy, trzymam kciuki i pamiętaj , że nie jesteś sama Smile
Odpowiedz
#34
Dzieki sliczne, zdam Ci relacje jak wrócę. Na razie postanowilam ze juz nie bede o tym myslec, bo co to da. Przysparza mi tylko strasu a nie pomaga. Jeszcze raz dziekuje za wsparcie.
Odpowiedz
#35
to normalne że tak reagujesz na czyjąś ciążę wiem że w moim przypadku będzie identycznie. Wczoraj miałam kolejny zły dzień Sadjuż nie wiem jak to sobie wszystko wytłumaczyć ........... tak bardzo się cieszyłam i czułam się taka wyjątkowa , a teraz czuję się pusta i nadal łapię się na tym że masuję brzuch tak jak by Czesiu nadal tam był.
Odpowiedz
#36
Mam nadzieję, że poniedziałek miną Ci spokojnie.
Jeśli nie to przytulam. Pamiętaj że masz prawo płakać. Wcale nie musisz być dzielna. Byłoby na pewno łatwiej. My Cię tu rozumiemy i czekamy na Ciebie.
Odpowiedz
#37
Wiola1980 mam nadzieję, że jakoś poszło w pracy głowa do góry pamiętaj, że jesteśmy z tobą Smile
Odpowiedz
#38
Oj Wiolu siedzę w pracy i cały czas myślę o tobie dzisiaj wieczorkiem mam nadzieję że będziesz miała na tyle siły żeby ze mna popisać. Ściskam cię bardzo mocno, jestem z tobą
Światełka dla naszych Aniołków [*]
Odpowiedz
#39
Hej Dziewczyny! Jak milo ze sie odezwalyscie, dziekuje za wsparcie. A wiec przed wyjsciem do pracy bylam strasznie zdenerwowana, Usiadlam w lazience ze lzami w oczach i czulam ze nie dam rady, gdyby nie moj maz... Pojechalam, oczywiscie byly lzy zal i ten bol w srodku ale dalam rade. Dziewczyny byly ok, ale tylko 2 ( a pracuje z ok 10) okazaly mi naprawde wspolczucie i wsparcie. Najgorsze bylo jak inni (ci co nie wiedzieli) przychodzili i pytali czy bylam na urlopie bo nie widzieli mnie przez dluzszy okres. I co mialam powiedziec wyburknelam ze nie, ze bylam chora a w srodku az krzyczlo. Najgorsze jeszcze przede mna, dzis mielismy szkolenie. Wrocilam do domu i juz wyzylam sie na mezu i psiaku. Boze co oni ze mna maja. A teraz siedze i chce mi sie ryczec ale nie moge. Czujecie sie tak czasami? Chce mi sie krzyczec ale jest jakas blokada. A moze to maska ktora probuje przybrac i udawac ze wszystko juz jest ok?
Odpowiedz
#40
Pewnie to maska, którą nałożyłaś przed pójściem do pracy. Ale możesz ja już zdjąć, jesteś już z nami.
Ja jak mnie ogarnia wściekłość, a nie chcę płakać to wsiadam na rower i pędzę żeby poczuć wiatr jak jadę po lesie to zdarza mi się krzyczeć i myśleć \"dlaczego to wszystko mi się przydarzyło\".
Dobrze, że masz pierwszy dzień za sobą. To życzę sił na następny dzień.
Przytulam.
Odpowiedz
#41
Dziekuje slicznie. Wlasnie siedze i rycze. Splywa ze mnie calodniowy stres, czy zrobilam dobrze? W pracy zaciskam zeby i udaje ze az tak nie boli ale jak tylko wrocilam do domu to cos peka i wtedy placze i placze. Czy zawsze juz tak bedzie?
Odpowiedz
#42
UŚMIECH NA TWARZY A W SERCU BÓL TO NAJTRUDNIESZA Z ŻYCIOWYCH RÓL -taki mam opis na gg bo tak naprawde się czuję ................Wiolu dorze że jesteś przytulamy cię mocno.
Ja wielki kryzys miałam w sobotę chodziłam i ryczałam i może mój małżonek był zły bo nie lubi jak płaczę ale tylko chodził kołomnie jak kwoka za małymi aż miałam ochotę uciec ...................
Odpowiedz
#43
Jak dobrze ze moge z wami dzielic swoje smutki. Nie dzwigam tego ciezaru sama. Moj maz tez nie lubi jak ja placze, ale duzo z nim rozmawiam i staram sie tlumaczyc ze to dla mojego dobra, ze jak ta cala zlosc, zal i smutek wyplacze to poczuje sie lepiej. aa78 Nie uciekaj od meza, sprobuj z nim porozmawiac o swoich uczuciach. On Cie wyslucha i zrozumie. Ja prosilam swojego meza zeby poczytal \"Pamietnik Ani\" na tej stronie, to zrozumie. Moze nie przeczytal calego ale te najwazniejsze kawalki gdzie jest poruszany ten temat. Pomoglo. Sciskam was wszystkie rownie mocno.
Odpowiedz
#44
Dziś tez jesteśmy z tobą.
Warto też przeczytać https://www.poronienie.pl/pokrzepienie.html rozmowę Smutku z Nadzieja.
Uważam, że jest to bardzo piękne.
Odpowiedz
#45
Dziś już trzeci dzień. Pomodlę się za Ciebie.
Odpowiedz
#46
No i jak tam Wiolu samopoczucie w pracy ??
Odpowiedz
#47
Czy bol po stracie dziecka kiedys mija? 25 kwietnia poronilam w 12 tygodniu ciazy. Z dnia na dzien boli to coraz bardziej . A podobno czas leczy rany Sad
Odpowiedz
#48
Daga28 bardzo mi przykro z powodu straty Twojej kruszynki...
Wiem że jest ciężko... Trudno powiedzieć czy czas leczy rany.. na pewno nie do końca. Wszystko powraca nawet po pół roku od straty. Ale jest łatwiej z czasem... Tęsknota jest ogromna, ciągle brakuje tego dziecka. U nas jest cisza, pomimo że od 2 miesięcy mieliśmy słyszeć płacz dziecka. Zawsze będzie się odczuwać ten brak... Potem będziesz czuć jak Twój Aniołek wspiera Cię z Góry!
Ale musisz przejść przez ten najtrudniejszy okres. Przez te łzy, zaprzeczanie, po prostu żałobę. Duszenie w sobie żalu nie pomoże. Wróci ze zdwojoną siła.
Przytulam Cię serdecznie w tym ciężkim czasie. Bądź dzielna! [\'][\'][\']
Odpowiedz
#49
Witam cię daga28 ja również poroniłam w 12 tygodniu ale sześć dni wcześniej Sad cóż ból nigdy nie minie tak mi się wydaje musimy się nauczyć z nim żyć Sad po stracie cały czas czytałam to http://www.dlaczego.org.pl/forum/view.ph...3&first=40 nawet ten list wydrukowałam i czytam go codziennie pare razy jest poprostu PIĘKNY. Jak byś chciała popisać daj znać gg 7934489
Światełko dla naszych Aniołków [*]
Odpowiedz
#50
daga28 strasznie mi przykro, przytulam Cie mocno.Ja mialam ciaze pozamaciczna ktora stracilam w 5 tc. Tak, mowia ze czas leczy rany, ale to potrwa, badz cierpliwa.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości