Zwątpienie
#1
Od odejścia Tosi trzymałam się Boga i modliłam się o siłę do życia,na każdy następny dzień bez niej.W ostatnim tygodniu przyszły do mnie myśli,które mnie przeraziły,zjawiły się chyba z takiego codziennego buntu.Modliłam się wieczorem i pomyślałam-\"A jeśli to wszystko na nic,jeśli nigdy nie spotkam mojej córeczki\"i to najokropniejsze\"A jeśli Boga nie ma?\" Przecież wierzę,ale ten strach,że śmierć to jednak koniec.Skąd on się bierze?Dlaczego takie myśli mi się przyplątały,ile warta jest ta moja wiara?
Odpowiedz
#2
kochana ja mam tez prawie to samo tylko że nie wątpię że Bóg jest a obwiniam jego siebie i mojego męża to jest spowodowane naszym bólem my to wiemy umysłem ale sercu jest to ciężko przyjąć :* bardzo mocno Cię przytulam
Odpowiedz
#3
wierzyć to znaczy przede wszystkim kochać. Ikar w Tobie jest pełno miłości! Czasami sobie myślę, że wymiar nieba może być różny- może tu na ziemi jest już skrawek nieba w naszych myślach, sercach kochających matek, ktore będą zawsze żyły dla swoich dzieci tych, ktore są aniolkami także. Ja także bardzo cierpię. Przychodzą chwile zwątpienia, momenty pelne łez, żalu, kiedy chciałoby się wykrzyczeć całemu światu jak wielka tragedia nas spotkała. Staram się jednak zaczynać dzień od wyliczania... za co jestem Bogu wdzięczna.
Odpowiedz
#4
A ja myślę, że jeśli wątpisz, to znaczy też że jednak wierzysz... Bóg nie objawia nam się codziennie, nie wita nas rodosnym \"Dzień dobry\". To naszym zadaniem jest odnajdywać go nieustannie w otaczającym nas świecie. I nie tylko poprzez krzywdy, ale przez miłość, miłosierdzie. Myślę, że każda z nas miała w życiu takie momenty - pełne beznadziei i zwątpienia... Ja np byłam zła na Boga - mówiłam mu że skoro on mnie nie widzi to ja też będę udawać, że go nie dostrzegam i że mi go nie brakuje. Ale kiedyś Ellen uświadomiła mi, że Bóg jest miłosierny - i wówczas nade mną też się zlitował... Pozdrawiam.
Odpowiedz
#5
Ikar - Bóg jest! I NA PEWNO spotkasz kiedyś swoją córkę i mocno ją przytulisz.
Za 9 dni minie rok od śmierci mojej Mamy. mam dla kogo żyć. mam męża, synusia... a jednak.... a jednak przy życiu trzyma mnie tylko jedna pewność: KIEDYŚ JĄ SPOTKAM. Tam! I pobiegnę w Jej ramiona. NA PEWNO!
Odpowiedz
#6
Dzięki za wasze słowa.Myślę,że muszę w tym wewnętrznym zamęcie znaleźć najpierw sama siebie,a potem być może uda mi się znaleźć drogę do Boga.Muszę się uporządkować i pogodzić z tym,że życie to nie tylko pasmo sukcesów i szczęścia,bo to też ta ciemna strona.Dopiero teraz widzę ile wymaga od nas wiara.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości