wizyta duszpasterska
#1
wczoraj przybyl do nas ksiadz z wizyta duszpasterska . obawialam sie jej bo .....znowu to pytanie o dzieciatko ....moze bylo latwiej poniewaz mamy kwalifikacje i wlasciwie czekamy na telefon . wchodzi ksiadz modlitwa potem gadu gadu bo nowy to nas nie zna ...i zaczyna sie...4 lata po slubie to ....a we mnie cos peklo cos sie odblokowalo...tak tak prosze ksiedza ale my wlasnie mamy prosbe aby nam ksiadz poswiecil wozek ...stoi w malym pokoju bo my bedziemy miec dziecko. ksiadz na too yyyyyyyyyymmmmmmmm spojrzal wymownie nw moj stam ale ciazy jakos nie dojrzal.....
a ja na to tak tak prosze ksiedza pierwsze dziecko nam zmarlo . teraz czekamy juz na telefon z Osrodka adopcyjnego ....ksiadz na to yyyyy mmmm no tak ........ wzrok wryl mu sie w ziemie ...yyyymmmmmm wstal poswiecil wozek ............no to do zobaczenia za rok . i sobie poszedl.............szkoda dziwne to bylo ......moze go oniesmielilismy tak otwarcie o wszystkim mowic .......moze ....ale szkoda ..........

nie nie byla to niemila wizyta ....a wlasciwie moze nie wiem czego oczekiwalam nie wiem ale czuje jakis niedosyt.......
Odpowiedz
#2
Aga36 (*) dla Mateuszka, który urodził się w dniu moich urodzin.

Co do księdza... myślę, że zareagował zaskoczony. I to normalne, bo facet, bo nowy, bo jeszcze tego wszystkiego nie rozumie. Może go też zaskoczysliście bardzo pozytywnie, bo mówiliście o czymś trudnym otwarcie Smile Wiem tylko, że temat śmierci dziecka zamyka wszystkim dookoła buzie i nagle nastaje cisza. To jest nie ucieczka, ale niemożność zrozumienia tego bólu, bo każdy wie, że jest wielki.... i nie wie co powiedzieć.
Wasza decyzja o adopcji na pewno była niesamowitym świadectwem.... nie tylko dla Księdza, dla mnie też Smile
To wymaga dojrzałości i odwagi, i też innego niż większość podejścia do życia...
Pozdrawiam serdecznie.
Odpowiedz
#3
My mamy wspaniałego proboszcza i naprawdę równie wspaniałych księży... Wczoraj na naszym ślubie kościelnym proboszcz powiedział piękne kazanie o nadziei i cudach... wie o tym, że czekamy na adopcję, wspiera nas, dzieli z nami ból straty. nasi duszpasterze nieraz wspierali nas słowami pociechy i zrozumienia, potrafią z nami rozmawiać o adopcji i stracie. To bezcenne. Dlatego smiało mogę napisać, że ja się nie mogę doczekać wizyty duszpasterskiej, wiem, że nasi księża zawsze znajdą odpowiednie słowa, żeby z nami porozmawiać.
Odpowiedz
#4
Aga przykro mi ze ksiadz nie postaral sie bardziej....dusz...Pasterz....a moze to tylko czlowiek wzial w nim gore....
wspieram goraco Was w procesie adopcji..........i trzymam kciuki aby tem poswiecony wozeczek jak najszybciej mial nowego lokatora....Pozdrawiam.
Odpowiedz
#5
Aga ja myślę że sytuacja przerosła waszego kapłana ale on pewnie poczuł się onieśmielony przecież teraz robicie tak wspaniałą rzecz o której była mowa również w liście Episkopatu. Mam nadzieję że ten Wasz wózeczek niedługo będzie śmigał z rodzicami na spacerach. Życzę Wam z całego serca abyście nie czekali już zbyt długo.
Ja również tak jak Agatka cieszę się na myśl o wizycie duszpasterskiej bo nasz Proboszcz od 18 lat jest moim największym przyjacielem a z czasem stał się przyjacielem mojego męża i dzieci. Bez Ks. Jana kto wie jak by potoczyło się moje życie (nieraz przywoływał mnie do porządku i wspierał w tragicznych sytuacjach). Nasza parafia ma 3 tys.wiernych (to mało ) więc kontakty z kapłanami nie są tylko formalnością ale wszyscy są wszystkim znani więc tworzy sie rodzina, która wspierała się już niejednokrotnie w trudach życia. To jednak też zasługa naszego proboszcza który jest wpaniałym wzorem dla każdego kolejnego wikariusza.

Aga jeszcze raz wszystkiego najlepszego obyście mogli przytulić jak najszybciej swój skarb. Smile
Odpowiedz
#6
Mój Proboszcz też jest the best. Znamy się bardzo dobrze i bywa u nas często. Zna również naszą stratę. Nie rozmawiamy jako tako o tym, ale kiedy miałam okropnego doła i płakałam w Kościele to potrafił stanąć na wysokości zadania. Nie zadaje zbędnych pytań, bo albo wie, że to bezsensu, albo nie wie co powiedzieć. Dla mnie to i tak bez znaczenia. On nie udaje, że potrafi więcej Smile Kiedy straciliśmy Igorka po prostu tylko był....
Znam również innego Księdza, który w swoim życiorysie pisze wyraźnie, że jest upragnionym dzieckiem rodziców i jedynym, bo poprzednie jego rodzeństwo niestety nie mogło przyjść na świat... I ten Kapłan jest niesamowity, bo świetnie rozumie problem. Myślę, że trudniej byłoby mu to zrozumieć, kiedy by tego nie doświadczył przez swoich rodziców. I gdyby rodzice mu tego nie mówili, a on ma 45 lat więc kiedy mu mówili to dla wielu był to jeszcze temat \"tabu\".
Relacji z ludźmi uczymy się całe życie. Od nas też zależy czy innym damy szansę....
Odpowiedz
#7
tak rozmowa na temat smierci i nawet adopcjii oniesmiela ....i to nie tylko ksiezy ale nawet najblizsza rodzine ...pamietam jak nawet moj tata trudno sie przelamywal do otwartych rozmow na ten temat . nie nie mam nikomu za zle ze nie potrafi rozmawiac . przedzieramy sciezke lat tematu tabu ...wstydu ...jakiegos oniesmielenia ...ale warto bo w sklepie ze sprzedawczynia gadalysmy o adopcji z pol godziny az moj maz chyba poczul sie ...znudzony ...bo w pracy wszyscy czekaja ze mna ...warto .
Odpowiedz
#8
Daj znak kiedy \"urodzi się\" Wam mała istota. Wiem, że na telefon czeka się czasem długo, a czasem jest to tylko chwila. I tej chwili z całego serca Wam właśnie życzę.
Odpowiedz
#9
nikto bedzie to takie wydarzenie ze chyba bedzie wiedziec cala Polska 8)
pewnie ze podziele sie ta wiadomoscia z Wami .
wizardess napisalam na maila ale nie wiem czy doszedl cos mi sie dzieje z internetem czasami
Odpowiedz
#10
aga, napisze do Ciebie maila, jak tylko będe miała chwilę spokoju - mam najazd rodziny i nie moge się wyrobić. Mail doszedł oczywiście, ale muszę mieć moment spokoju, żeby do Ciebie napisać. Postaram się to zrobic jutro wieczorkiem. Ściskam mocno.
Odpowiedz
#11
Ja też nie jestem zbyt zadowolona z wizyty duszpasterskiej. Ksiądz jak załapał ze jestem w ciązy wyjechał z tekstem ``no dość długo sie zbieraliście...``(jesteśmy 4 i pół roku po ślubie) Powiedzieliśmy ze to nie my tylko ze mieliśmy duże problemy z zajściem w ciąże. Ze poroniłam 2 razy i ze teraz dopiero po ponad 2 latach starań sie nam udało. To stwierdził ze to przez moje złe odżywianie , ze musiałam jeść dużo hemi. NIewiem co miał na myśli mówiąc jeść hemie. A potem zaczą mnie wypytywać jak chce rodzić i pouczać co mi wolno a czego nie... Po pierwsze czułam sie troche skrępowana rozmową z księdzem o porodzie .A po drugie to ja przecież doskonale wiem co mi wolno teraz jeść czy pić ,a czego nie powinnam. Aaa dobrze ze już po ... Ale przyznam ze raczej sie spodziewałam czegoś w rodzaju ``bede sie modlił za was...`` czy coś . A nie jakiś wyrzutów na temad mojego odżywiania sie....

Wizardess wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia i gratuluje.
Odpowiedz
#12
Cytat:To stwierdził ze to przez moje złe odżywianie , ze musiałam jeść dużo hemi.

Confusedhock:

wiesz Kopciuszku ja to jakos nigdy nie lubilam tych wizyt ... jeszcze jak mieszkalam z Rodzicami czepiali sie ze jestem panna ... pozniej czepiali sie o brak potomstwa ...pozniej dwa lata po poronieniu nie przyjelismy ksiedza bo bym chyba tego nie przezyla
...czy tak trudno poprostu powiedziec kilka slow ...milych slow ...ku pokrzepieniu serc ? widocznie tak .
Odpowiedz
#13
Dzięki Kopciuszku Smile

Ja już po wizycie duszpasterskiej. Było super. Przyszedł do nas nasz ksiądz diakon, bardzo zyciowy i sympatyczny Smile Posiedział u nas, pogadaliśmy na tematy różne, życzył nam powodzenia w adopcji (nasi duszpasterze wszystkow iedzą) i był naprawdę świetny. Wszystkim życzę takich duchownych Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości