Częste infekcje intymne
#51
O dzięki akurat lakto mi się kończy wypróbuj ten invag.. Soczek zurawinowy już czeka na spożycie ale jeszcze jem antybiotyk i ponoć kwaśne rzeczy z dużą ilością Wit.C i antybiotyk źle wpływają na wchłanianie lepiej po kuracji a już dziś się kończy...

Dziękuję Wam za rady Wink
Odpowiedz
#52
Hm, temat jest dość rozległy. Przede wszystkim zanim zaczniesz się leczyć w sposób domowy, dobrze rozpoznać przyczynę infekcji. Czasem jest to na przykład niewłaściwa higiena podczas okresu (choć wydaje mi się, że zdarza się to częściej młodym dziewczętom), czasem osłabienie organizmu, a czasem wystarczy po prostu złapać wilka. Big Grin Tutaj na przykład dokładniej opisano rozpoznanie i zapobieganie infekcjom. http://www.biomedical.pl/kobieta/infekcj...-6276.htma Szkoda tylko, że nie skupili się na domowych sposobach leczenia, ale z własnego doświadczenia wiem, że często bez antybiotyku sie nie obejdziesz, zwłaszcza gdy ma się niski próg bólu :/
Odpowiedz
#53
Co próg bólu ma wspólnego z infekcją i antybiotykiem?
Odpowiedz
#54
Na przykład zapalenie pęcherza (zwłaszcza powracające) zalicza się do infekcji natury intymnej, a ból towarzyszący jest dość dolegliwy. I bez antybiotyku się nie obejdzie... Dla mnie jest to szczególnie uciążliwe, potrafię płakać przy pierwszych dniach miesiączki Sad
Odpowiedz
#55
Antybiotyk nie działa przeciwbólowo, tylko przeciwbakteryjnie. I dlatego się go bierze. Podczas miesiączki bierzesz antybiotyki?
Odpowiedz
#56
I żeby być tu bardzo dokładnym- jesteś pewna, ze na zapalenie pęcherza bierzesz antybiotyki? furagina, cipro-, norfloksacyna-takie pecherzowe standardy to chemioterapeutyki, nie antybiotyki.
Odpowiedz
#57
Titori:

https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid331547


Mój post do późniejszego usunięcia.
Odpowiedz
#58
Tak przy okazji - ja tam na co dzień też nie odróżniam za czorta antybiotyków od chemioterapeutyków, choć gdzieś nawet tą różnicą chyba też się na Forum kiedyś podpierałam. Dam wręcz łeba pod topór katowski, że jakieś 99 % z nas tego nie rozróżnia. Aczkolwiek wiem, że to w ramach uświadamiania dalszego, że pewność w szybkim pisaniu raczej będzie rodziła wiele problemów i że lepiej na Forum mniej pewnym tonem wydawać sąd, bo się można przejechać w dyskusji merytorycznej potem. Zawsze się trafi ktoś, kto raz dwa ocuci bez pardonu.
Muszę sobie zapamiętać o furaginie, nim się sama podłożę niefortunnie.
Ale nie o tym w sumie tym teraz chciałam...

PiBi, akurat tego toku rozumowania Titori - zwalczanie infekcji antybiotykoterapią z powodu bólu - bym broniła. Bo z miesiaczką chodziło już tylko o przykład osoby, która ma problem z niskim progiem bólu i stąd sam ból ma znaczenie jako cel antybiotykoterapii, bo jest (nieraz i najważniejszym) motywatorem do szybkiego farmakologicznego postępowania przy infekcjach, nawet gdyby nie była nim medyczna racja jako taka jeszcze.
Da się taki sens postów tutaj wyczytać i da się w ten sposób go uargumentować.
Bo infekcja ta jest zwykle bolesna, a antybiotyk (niech mu tam będzie, że akurat w tym wypadku chemioterapeutyk) zdecydowanie przynosi ulgę szybko znosząc ból - choćby i drogą pośrednią, ale znosząc - skutecznie i to bez użycia środków przeciwbólowych. Powiem więcej - w przypadku tej grupy zapaleń pewnie niejednokrotnie w praktyce o wiele skuteczniej niż przeciwbólowe. Powiedziałabym wręcz nawet, że tylko to jest przeciwbólowo naprawdę skuteczne, bo znosi przyczynę. A nie tylko działa chwilowo doraźnie objawowo i to nieraz zbyt słabo, bo tylko nieco ból łagodząc. Więc ta argumentacja jest do obronienia - bólu jako motywu nieodwlekania zdecydowanej farmakologii przeciwinfekcyjnej, która niejednokrotnie i tak okazuje się przy ostrym stanie konieczna (a ból nie do wytrzymywania raczej wskazuje na taką). Przy niskim progu tak samo - bo osoba z nim nie jest w stanie długo ciągnąć metod domowych, zwłaszcza gdy niespecjalnie efektywnie by działały.
Odpowiedz
#59
Tak,wyłącznie dlatego, przeciętnemu zjadaczowi chleba ta wiedza jest do niczego niepotrzebna.
Odpowiedz
#60
Właśnie o to mi chodzi, lekarstwo przynosi ulgę, bo szybko zwalczy infekcję. Na sam ból (choćby ten towarzyszący miesiączce) trzeba podziałać środkiem przeciwbólowym. Wink
Odpowiedz
#61
(Tue, 02 Sierpnia 2016, 19:24:00)PiBi napisał(a): Antybiotyk nie działa przeciwbólowo, tylko przeciwbakteryjnie. I dlatego się go bierze. Podczas miesiączki bierzesz antybiotyki?

Też się podpisuje,że antybiotyk to nie antidotum na pozbycie się bólu miesięcznego.On zwalcza bakterie a nie działa rozkurczowo .Osobiście jestem wrogiem antybiotyków i bronię się rękoma i nogami  bowiem po pierwsze czuję się po nich fatalnie a po drugie tak wyjaławiają organizm,że szok mimo probiotyków w trakcie zażywania .Lecz czasem trzeba uchronić się przed dalszą infekcją i wtedy siła wyższa .Lecz miesiączka do nich nie należy.W ruch wchodzą wszelkie leki p.bólowe i rozkurczowe .Każdy już dobiera w/g swojej tolerancji bo nieraz stosował.Ja nie mogę wszystkich zażywać a próg bólowy mam duży i tylko musujące lub w kroplach.Trzeba farmaceucie czasem podpowiedzieć bo ci wciskają wszystko co popadnie a potem mieszanka kilku leków z tej samej grupy przyniesie więcej szkód niż pożytku.Gdy te bóle stają się naprawdę co miesięczną zmorą  wkracza gin i przepisuje hormony bo tu może być przyczyna o wiele bardziej złożona .Kiedyś  w tych dniach ,,chodziłam z bólu po ścianie "pomogła mi laparoskopia .Nieraz nie warto  zażywać całej apteki i to pisze ta ,która teraz niestety musi brać  leki lecz z musu .Co mogę polecić jako odbudowę flory bakteryjnej po wielu lekach  w drogach rodnych to Lactovaginal i maść zewnętrzna Trivagin /sprawdzone/ A co do dolegliwości pęcherza bo to też moja zmora to furagina/nie jest antybiotykiem / , żurawina i hektolitry płynów wypłukujące toksyny .
Odpowiedz
#62
Nie wiedziałem że szłodycze mogą powodować częste infekcje... Moja zona często wlasnie ma ten problem i szukałem jakiegoś rozwiązania bo dla niej to wstydliwy temat./
Odpowiedz
#63
Słodycze?! Nigdy nie słyszałam o takiej diagnozie, ale może coś w tym jest? Sama nie wiem... 
Ja dość długo borykałam się z infekcjami i z pomocą lekarza nie mogłam się ich pożegnać. Dopiero po którejś kuracji pani doktor przepisała mi preparat tantum rosa (https://www.apteka-melissa.pl/produkt/ta...,1718.html) wcześniej czytałam o nim całkiem sporo, ale nie chciałam nic stosować na własną rękę. Nie miałam w planach pogorszenia całej sytuacji. Ale na szczęście po kilkunastu dniach sytuacja zaczęła się poprawiać. Nie miałam też żadnych negatywnych skutków ubocznych, bo tak też się zdarzało. Teraz już udało mi się zapomnieć o tych uciążliwych dolegliwościach. I badania też nie wskazują na to, żeby coś się działo, więc chyba jak dla mnie ten właśnie produkt okazał się najbardziej skuteczny.
Odpowiedz
#64
Słodycze nie powodują infekcji dosłownie. Chodzi o to, że są "cudowną" pożywką dla niepożądanych szczepów grzybów i bakterii, które lubią się nam gnieździć, a przy tym kochają cukier. Powstaje błędne koło, w którym wyjaławiamy organizm farmakologicznie także z bakterii pożądanych, nadal stwarzając idealne warunki do zasiedlenia przez to, co z takim trudem usiłujemy wytłuc.
Trzeba je przerwać i stworzyć lepsze warunki dla pożądanych szczepów i odcinać jednocześnie niepożądane od ich dostaw.
Dlatego naturalne kefiry i jogurty - tak. Cukier i słodycze - nie. Tylko tutaj kłania się także patrzenie na składy, bo te "naturalne" to czasem sztuczna fikcja i to nieźle przesłodzona.
Odpowiedz
#65
Częste infekcje i bolesne miesiączki często wiążą się z endometriozą... Polecam to przemyśleć, czy nie kwalifikujecie się do laparoskopii, która by to potwierdziła/zaprzeczyła. 
Poza tym to mogą być inne bakterie, np. chlamydia. Też wiążą się z zapaleniem pęcherza.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości