Będzie dobrze:)
#1
Dziś mija tydzień od mojej tragedii, właśnie mniej wiecej o tej poże poroniłam mojego Aniołka...
Cały zeszły tydzień czytałam różne wątki na forum, klikałam z niektórymi z Was, z mężem także dużo rozmawialiśmy...płakałam, smuciłam się...aż trafiłam na taki list od Aniołka, gdzie pisze on do swojej mamy, żeby nie płakała, bo z każdą jej łzą jego skrzydełka stają się słabsze...I tak sobie pomyślałam, że musze być twarda! To nie znaczy że już się otrząsnełam, i zapomniałam ale jest mi lżej pamietając o tym, że jest ktoś kto w każdej tragedii i w każdej radości jest ze mną!!! to Jezus- On ze mną niesie mój krzyż, a jak nie mam już siły to niesie mnie...
Wczoraj daliśmy z mężem imię naszemu Aniołkowi, nie znamy płci ale nazwaliśmy go Chrystianek-oddany Chrystusowi. Może ten mały Szkrabek już modli się za nas w niebie, jest naszym małym skrzydlatym Orędownikiem...
Odpowiedz
#2
Wiesz Martynko ja tez czytałam ten list milion razySmile jest naprawde sliczny. Czytam go codziennie, chyba tylko po to zeby sobie przypomniec ze nie mozna płakac bo nasze malenstwo sie smuci. My dalismy Aniołkowi imie Krzyś. To troszke pomaga bo dzidzia nie jest taka anonimowa.
Coz moge jeszcze dodac, badz dzielna w zmaganiu sie z czasem, zycze Ci duzo siły i spokoju ducha:*
Odpowiedz
#3
Ja Tobie również SmilePozdrawiam
Odpowiedz
#4
witaj masz racje piszac ze bedzie dobrze. nie wiadomo tylko kiedy. ale musimy byc twarde. nie tylko dla swaita ale i dla siebie. wiem ze latwiej powiedziec trudniej zrobic ale trzeba sprobowac. w niebie sa nasze anioly, jest Bog. a tu na ziemi sa ludzie ktorych kochamy i ktorzy nas kochaja. trzeba pamietac o tych dzieciach ktore stracilysmy, nawet plakac ale nie mozna przestac zyc. musimy miec czas na zalobe ale i czas na \"po prostu zycie\". bedzie dobrze. dajmy czasowi czas. on nie leczy ran ale przyzwyczaja nas do bolu ktory juz zawsze bedzie z nami, na codzien. przytulam.


swiatelko dla Chrystianka (*)
Odpowiedz
#5
Właśnie o to mi chodzi, nie zapominajmy o naszych dzieciach, płaczmy sobie jak nam źle, ale nie dajmy sie zdołować, nie dajmy się depresji, bo nasi mężowie, partnerzy, nasze rodziny i dzieci nas potrzebują...
Dla Twoich dzieciaczków (*)(*)(*)(*)(*)
Odpowiedz
#6
ja pozwoliłam sobie rozsypać się na kawałki, pozwoliłam sobie na ten \"luksus\", nie umiem udawać twardej. I czuję, że to pomogło w końcu poskładać się na nowo, to cały czas trwa, i zdarzają mi się mocne upadki.
Odpowiedz
#7
Ja także wciąż czuję smutek, ale już nie płaczę, już nie mam łez ... Pomaga mi w moim smutku moja córeczka i powiem Wam że najmądrzejsze słowa wyszły właśnie od niej. Powiedziała: Mamusiu teraz bozia wziela dzidziusia do siebie ale kiedyś przyniesie go do twojego brzuszka z powrotem. Zobaczysz. Niedługo go nam przyniesie

Dziewczyny życzę Wam i sobie aby to czekanie nie trwało zbyt długo...
Odpowiedz
#8
Ze mną też było bardzo źle. Dopiero pobyt córki w szpitalu otworzył mi oczy. Niepokój co jej jest, kiedy przez pierwsze 5 dni nikt nie wiedział... Zrozumiałam, że nie mogę żyć tylko śmiercią mojego dziecka. Teraz wiem, że trzeba żyć dalej, że moi bliscy tu na ziemi bardzo mnie potrzebują. Nigdy nie zapomnę mojego Aniołka i zawsze będę go kochać, ale źle robiłam, że poświęcałam wszystko dla Niego... To mu życia nie wróci, a tylko raniło moich bliskich. Teraz znowu moja córka ma mamę, a mój mąż żonę, chociaż nigdy nie będzie tak jak przedtem. Szkoda tylko, że moja córka musiała tyle wycierpieć zanim zrozumiałam, że trzeba żyć dalej...
Życzę tego każdej z Was, aby nie przestawały żyć dalej, bo może okazać się, że będzie za późno. Gdyby mojej córce coś się stało nigdy bym sobie tego nie wybaczyła, że przez ostatnie 3 miesiące nie byłam dla niej prawdziwą mamą...
Martyna dla Twojego Aniołka (*)(*)(*). Niech opiekuje się Tobą z nieba.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości