163 dzien
#1
Wczoraj minał 163 dzien mojej ciazy której od 4ech miesiecy w zasadzie juz nie ma...czas pedzi tak szybko, a ja mam wrazenie ze jest gorzej i gorzej...targaja mna wewnetrzne sprzecznosci z jednej strony tak bardzo chciałabym moc przytulic mała istotke która byłaby tylko moja, a z drugiej strony nie moge sie pogodzic z odejsciem moje sloneczka, którego juz nigdy nie zobacze...
chcialabym sie czyms zajac zeby nie myslec, ale ciagle zadaje sobie pytanie a jak bede w ciazy to jak sobie poradze z przytłaczajacymi obowiazkami...i tak nie angazuje sie nic...
czuje sie jak zawieszona w prozni...ale czy uda mi sie zajsc w ciaze, czy w ogóle doczkeam porodu ...i tak dzien po dniu zadaje sobie pytania na które nie znajduje odpowiedzi. A najgorsze jest to ze nikt nie jest w stanie mi pomoc. Chyba nawet ja sama
I ciagle zadaje sobie pytanie DLACZEGO JA? DLACZEGO NIE MOGE BYC TA CHOLERNA MAMA, CZY CHCIAŁAM ZA DUZO, CZY NIE ZASŁUZYŁAM?????????????Sad
Odpowiedz
#2
Na pytania dlaczego ja, co takiego zrobiłam itd chyba żadna z nas nie znalazła odpowiedzi. Jedynym sposobem na dojście do siebie jest chyba wyłącznie oswojenie się ze świadomością ze niegdy nie zobaczymy naszych dzieci. Jeśli chodzi o zawieszenie w próżni to nigdy nie zapomnę godzin bezmyślnie spędzanych przed ekranem komputera-nawet w pracy siedziałam nic nie robiąc... Dużo sił, kochana Smile
Odpowiedz
#3
nawet nie wiesz jak bardzo dobrze cie rozumiem. ja jestem w 128 dniu ciazy ktorej nie ma juz od 65 dni. i mowisz ze ja tez nie zasluzylam? w maju 2007 roku mialo urodzic sie moje drugie dziecko . ale nie zasluzylam. w sierpniu 2007 roku mialo urodzic sie moje trzecie dziecko. ale i tym razem nie zasluzylam.w styczniu 2008 roku mialo urodzic sie moje czwarte dziecko. po raz kolejny nie zasluzylam . w lipcu 2008 roku nie urodzi sie moje piate dziecko. nie zasluzylam. w listopadzie 2008 roku moje szoste dziecko rowniez sie nie urodzi. bo znowu nie zasluzylam. kiedy zasluze? tzrymaj sie kolezanko. bedzie lepiej. musi byc. tylko nie wiem kiedy, tego ci nie napisze.
Odpowiedz
#4
Anno Mario nie wiem gdzie w tymwszystkim sens, co musi zrobic matka by miec dziecko. Przeciez to wszystko jest niby takie oczywiste, masz mezczyzne zycia i do szczescia brakuje tylko dziecka, a ono sie nie pojawia...współczuje ci z całego serca, ze tyle musialas wycierpiec.
No ale tak jak powiedzialas moze kiedys zasłuzymy, tylko kto o tym decyduje????
Odpowiedz
#5
no wlasnie kto? jesli sie dowiesz, daj mi znac. poprosze go o to, by kazda z nas ktora chce miec dziecko mogla go miec przy sobie na zawsze. ty, ja i kazda inna.
Odpowiedz
#6
Dziewczyny, to nie tak, że na dziecko się zasługuje albo nie zasługuje. Wielu ludzi, któzy niepowinni mieć dzieci, bo je krzywdzą, rodzą bez problemu, a wielu dobrych ludzi pozostaje bezdzietnych albo ich dzieci odchodzą maleńkie.

Wszystkie nas łączy miłość do dzieci, tych któe są i tych które się jeszcze pojawią. I nie ma w tym naszej winy, że niektóre z nich umieraja tak szybko. Ja także sensu w tym nie widzę, ale czytałam kiedyś (w tekście znalezionym przez wuchową) tekst pewnego rabina, który twierdzi, że każdy człowiek ma na ziemi jakieś zadanie do spełnienia, jedni takie rozpisane na lata, a innym wypełnienie ich roli zajmuje kilka tygodni czy nawet ułamek sekundy.

Ściskam Was mocno
Odpowiedz
#7
Dzisiaj w pracy rozmawialismy o ogródkach domowych Ot taki zwykły temat. kolega mowi ze jak sie ma dzieci to trzeba gotowac zdrowo i nagle zapytal sie mnie a ty jestes mama? miała ochote powiedziec tak jestem, ale moje malenstwo jest w niebie , wiec w zasadzie jestem mama Aniołka...ale nie powiedzialam nic, bo wydaje mi sie ze w oczach tej szczesliwej reszty spoleczeństwa nie jestem uwazana za mame:|
Przyłapałam sie dzisiaj w autobusie na tym ze usiadłam na miejscu dla kobiet w ciązy i jak w kalejdoskopie zobaczyłam siebie 4 miesiace temu...niby nic...ale wracaj te najpiekniejsze wspomnienia...Boze jaka ja bylam wtedy dumna z tego ze bede miała duzy brzuszek i bede mogła \"legalnie\" tam siedziec...ach pisze od rzeczy...ale musiałam sie wygadac
Odpowiedz
#8
Kip, pisz tu jak najwięcej, choć wydaje Ci się, że od rzeczy. Wiele osób tu wcale tak nie myśli, a wręcz ma takie same, jak Ty odczucia... Bardzo mi przykro, że dołączasz do grona aniołkowych mam... Nie ma w tym ani logiki, ani sprawiedliwości, choć każda z nas oddałaby wiele, aby je odnaleźć.
Światełko dla Twojego Aniołka (*) i dużo sił dla Ciebie.
Odpowiedz
#9
Cytat:[autor cytatu=Mirka]
Jeśli chodzi o zawieszenie w próżni to nigdy nie zapomnę godzin bezmyślnie spędzanych przed ekranem komputera-nawet w pracy siedziałam nic nie robiąc... Dużo sił, kochana Smile
cieszę się, że to napisałaś. Myślałam, że tylko ja nie miałam ochoty, siły zainteresowania pracą, i dużo czasu przesiedziałam na forum i innych stronach internetu, byle tylko nie pracować.
Na szczęście teraz jest trochę lepiej i nowa szefowa jest chyba zadowolona.
Odpowiedz
#10
też myślę, że mój synek miał wielkie zadanie do spełnienia na tej Ziemi. Dzięki niemu moja rodzina zbliżyła się do siebie, ja stałam się inną osobą, przeszłam jakąś psychiczną granicę, przez którą kiedyś nie mogłam się przebić. Mój Syn żył i umarł dla mnie. Dzięki niemu wszystko się rozpadło i zostałam zmuszona wszystkie elementy mojego życia budować na nowo, ale już inaczej, lepiej, sensowniej, prawdziwiej. Bez niego bym tego nie zrobiła. Dzięki niemu uczę się życia na nowo. On jest moim zbawieniem.
Odpowiedz
#11
wiesz co, pomalu zaczynam myslec ze i smierc moich dzieci miala jakis sens. tak jak piszesz rozpadlam sie na kawalki pomalu musze sie pozbierac, poskladac elementy ukladanki ale tak by pasowaly do siebie, nic na sile, zaczelam widziec to czego nie widzialam wczesniej, a moze widzialam ale nie tak naprawde, musze poskladac moja rodzine \"do kupy\" zadbac o to co mam cennego, zaczynam doceniac rzeczy naprawde malutkie, wiem ze kazda chwila szczescia jest bezcenna, nieoceniona, ulotna. i zaczynam umiec odrozniac rzeczy wazne od tych mniej waznych. nie staram sie juz byc doskonala za wszelka cene, pozwalam sobie na placz, smiech i radosc, pamietam o moich zmarlych dzieciaczkach, ale i tych ktorzy zyja, nie zyje juz tylko dla siebie, moze to one mialy mnie tego nauczyc i przygotowac na cos jeszcze? cos co nadejdzie kiedys? mam nadzieje ze nie za bardzo chaotycznie napisalam.
Odpowiedz
#12
MOze to okrutne co napisze, ale ja przez to ze straciłam dziecko zmieniłam prace, bo w tamtej nic mnie juz nic nie trzymało. W tamtej wykanczałam sie powoli, wiec moze moje malenstwo ofiarowało sie dla mnie, abym ja mogla zyc spokojniej(no moze nie do konca). W kazdym razie staram sie dostrzec jakied \"dobre\" strony tego co sie stało.
Teraz zdaje sobie sprawe jak kruche jest zycie...ale ciesze sie ze moglam byc mama przez 7 tygodni, bo to niezapomniane przezycie. I mam nadzieje ze moj Krzys patrzy na mnie z góry i jest ze mnie dumny, ze staram sie jakos przezyc dzien po dniu, staram sie usmiechac, i kochac jego tatusia jak nigdy przedtem, bo teraz został mi tylko on...i staram sie juz nie płakac tyle, zeby nie znikneły mu te malenkie skrzydełka.
Odpowiedz
#13
ja bardzo chce przestac plakac, ale nie moge.... chociaz to ze trafilam tu na to forum naprawde mi pomoglo. wiem ze jak wroce do domu bedzie lepiej. na razie tak sobie trwam, poplacze, popisze i troszke lepiej sie czuje.
Odpowiedz
#14
Coz napisalam sie pred chwilka i wszystko mi sie niechcacy wykasowalo.
Po pierwsze moim zdaniem nie ma pojecia ze ktos zasluzyl czy nie na dzieco inaczej moi sasiedzi ktorzy w zyciu nie powinni miec dzieci a maja 6 i zadnego nie zauja nie kochaja, nie mieliby ich.
Po drugie, nie mialas kip83 na to zadnego wplywu co sie stalo, i pewnie niegdy zadna z nas nie znajdzie odpowiedzi na to okrpnie przesladujace pytanie DLACZEGO?
Po trzecie doskonale rozumiem co czujesz kiedy siadasz do tego autobusu na miejscu dla kobiet ciezarnych, szkoda ze w PKS takich nie ma, bo kiedy auto mialam zepsute i dojezdzalam autobusem nie bylo nikogo kto by mi ustapil, a fatalnie sie czulam poczatkowo w ciazy. Nie o tym mowa, wiem jak sie czujesz, bo mi do dzisiaj kazde miejsce gdzie przechodzilam czy ktore w jakis sposob mi sie utrwalilo w czasie ciazy dzis wywoluje ... strasznie za tym tesknie a za 3 dni termin mojego porodu.
Po czwarte msle sobie ze twoje zawieszenie w prozni moze gdzies minac kiedy na kolejnym tescie zobaczysz druga kreske, tylko wtedy zapewne pojawi sie to o czym wiele nas pisze na tym forum - strach o kazdy dzien tej nowej ciazy. Tego pewnie nie uniekniemy i dla nas wszystkich kazda kolejnaciaza po stracie bedzie juz inna niz ta pierwsza nieskalna.
Po piate, ciesze sie, ze nadalas ime swoemu malenstwu i zapalam swiatelko dla Krzysia (*), ja w pon. po zabiegu u gin bylam z mezem na cmentarzu pokazac mu gdzie lezy nasza kruszyna, oboje milczlismy i obojgu nam bylo okropnie smutno. Ciesz sie, ze zobaczylam jego smutek, chyba jest mi dzis troche latwiej, bo wiem ze on przezywa toco ja, do tj pory myslalam ze jest inaczej.
Po szoste trzymaj sie cieplutko i oby jak najmniej spotykaly ciebie takie pytania, czy ty juz jestes mama, albo podobne. By serduszko moglo spokojnie sie goic.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości