To juz za tydzien
#1
Takze i ja mam swoja smutna rocznice. Nie wierzylam, ze kiedys ten dzien nadejdzie. W poniedzialek 16 czerwca minie rok jak w 11 tyg ciazy dowiedzialam sie ze moje dziecko nie zyje juz od prawdopodobnie 7tygodnia. Serduszko przestalo bic. Tak po prostu. Tylko tyle i az tyle. To bylo moja trzecia strata dziecka. Potem jeszcze dwie. Wszystko w ciagu dwoch lat. Ile jescze bede w stanie zniesc. Poczucie winy jest tym silniejsze, ze wiem ze to ja zabijalam kazde nastepne dziecko, nie zrobilam zadnych badan, zaden lekarz nie powiedzial mi jakie to niesie zagrozenie dla kazdej nastepnej ciazy, jak wiele ryzykuje.Nie drazylam, nie pytalam, nie planowalam wiecej ciaz. Wybralam ucieczke z miejsca pzestepstwa. Czuje sie tak potwornie winna, nie ma dnia zebym nie plakala, tak wiele stracilam. Przy zyciu trzyma mnie tylko moj syn. Kiedy jestem w domu, z nim, z mezem jest lawiej, tylko wieczory smutne, moge plakac. Ale teraz, kiedy na wlasne zyczenie jestem z dala od tego co mam najcenniejsze, placz to moj wierny towarzysz. Choc plakac nie moge bo pracuje wsrod ludzi, dobrze chociaz, ze na nocna zmiane. Ale to tak strasznie boli, ten niewyrzucony, niewypowiedziany zal...najwiekszy do siebie. Boze, jak bylam glupia, Az dziw bierze ze w tym wieku mozna byc tak glupim. Nieswiadomym zagrozenia. Ale bylam. Duzo bym oddala za cofniecie czasu. Nie potrafie. To ciagle wraca i kopie i kopie.... az do lez. Jestem dzieciobojczynia. Moje dzieci umarly przeze mnie. Nie obchodzi mnie co pomyslicie. Musialam to napisac.
Odpowiedz
#2
Kochana AnnoMario, to nieprawda, co piszesz. Nie jesteś żadną dzieciobójczynią. Bardzo mi przykro, że cierpisz. Chcę, żebyś wiedziała, że ja myślę o Tobie.
Odpowiedz
#3
AnnoMario nic nie ukoi Twojego ból - on jest Twój. Jedyne co mogę dziś dla Ciebie zrobić to \"wznieść swe oczy ku górze...\"
Odpowiedz
#4
witaj, przykro mi bardzo , wiem, ze cierpisz ...

poczucie winy jest normalnym etapem żałoby....prawie każda z nas to przeszła.... jedna z nas dlatego ze posłuchala lekarza, inna z tego powodu ze wieszała pranie (czasem lekarz cos takiego powie na wizycie ze to mogło byc od tego) jeszcze inna ze sie nie pomodliła ... mi nie dawala spokoju myśl ze wypiłam lampke wina(to byla jedyna rzecz ktora sobie moglam zarzucić, długo uważałam ze tylko w rodzinach patologicznych zdarzaja sie poronienia czyli z powodu alkoholu, papierosów i natkotyków)

mam nadzieje, że tym choc troche Ci pomoglam... wiem, ze nie ukoi to Twojego bólu ale mam nazieję, ze choc troche przyblizy Cie to do powrotu do normalnego funkcjonowania...

pozdrawiam

Agata
Odpowiedz
#5
...........Te ogromne poczucie winy.... nieogarnięta rozpacz.... toważyszy mi bez przerwy.... Rozumiem Cię
Odpowiedz
#6
KOchana nie mozesz sie obwiniac...chyba kazda z nas chciałabym cofnac czas...kazda z nas zadaje sobie pytanie dlaczego akurat ja? ale nie ma na nie odpowiedzi...jedyne co pozostaje to nadzieja, ze bedzie dobrze, ze bedziesz miała duzy brzuszekSmile i a dzidzia bedzie kopala bez konca...i ze bedzieSmile
Sama doskonale wiem, ze tych trasznych mysli nie da sie zatrzymac i łzy o dziwo nie koncza sie...
Pociesz sie tym, ze badania nie zawsze sa przydatne, ja mialam zrobione i wszystko szło pieknie, az nagle koniec...i nikt mi nie potrafi powiedziec dlaczego.
Moze to głupie, ale los taki juz jest nieprzewidywalny i to co sie z nami dzieje nie zawsze ma sens...
ZYcze Ci kochana duzo spokoju, wiary wiary i jeszcze raz wiary, ze jeszcze nadejda lepsze czasy i bedziesz sie usmiechac. :* 3maj sie dzielnie droga kolezanko.
Pozdrawiam serdecznie
Kinia
Odpowiedz
#7
dziekuje za te slowa. chociaz nie pomoga ale przynajmniej nie powieksza mojego poczucia winy. napisalam ze nie dbam o to co pomyslicie ale balam sie waszej reakcji. najgorzej uslyszec przykre slowa od innych choc samemu tak sie mysli.dzieki.
Odpowiedz
#8
poczucie winy mnie zabija. czy jest mozliwe zeby w 9tyg ciazy nie bylo widac serca dziecka a ono zylo? ciaza miala 9tyg dziecko z wymiarow rowniez 9tyg. ale moze zabilam wlasne dzecko?
Odpowiedz
#9
ty jesteś niewinna, to lekarze powinni skierować cię na badania, zadbać o ciebie odpowiednio
Odpowiedz
#10
Cytat:[autor cytatu=AnnaMaria]
poczucie winy mnie zabija.
Aniu zobacz ja też straciłam trochę tych maleństw. Nigdy nie dowiem się dlaczego. Traciłam je na samym poczatku 4-5 tc.Takie nic.
Wyszła mi tylko hipeprolaktynemia, ale to bez sensu bo owulacje mam.I w dodatku zaszłam w ciąże z bliżnietami.
Mnie też teraz na żadne badania nikt nie kieruje. Ja też nic nie robię bo nie wiem kiedy następna ciąża.Czasami myślę ża pan Bóg i tak tym kieruje.Też odkładałam zrobienie badań. Ale nigdy nie nazwałabym siebie dzieciobójczynią.Przecież nie dokonałyśmy czegoś z własnej woli.Tak sie stało.

W książce Barton-Smoczyńskiej przeczytałam że po 5 poronieniu jest u kobiety juz przesyt. To już jest full.Kobiety rozchorowują się psychicznie.Mają depresje, biorą leki.Niektóre nie wracają już do pracy, traca mężów, psychicznie izolują się od innych. Przeżyć to raz jest trudne, ale 5 razy.......

Im częściej też coś się nam przydarza tym bardziej zaczynamy myśleć że i tak nie mamy na to wpływu.Po pierwszym poronieniu lekarze oduczyli mnie szukania pomocy u nich.Potraktowano mnie w szpitalu ze śmiechem.To było najgorsze co można mi było zrobić.Bo przestałam szukać pomocy. Rozumiesz?
Jeżeli pies Pawłowa za każdym razem kiedy wychyli głowę z klatki zostanie porażony prądem, pogodzi się z klatką, stwierdzi że każde wychylenie to tylko cierpienie.I pozostanie w niej do konca zycia.Ale wyjście z takiej bezradności jest mozliwe.

Niestety przeżycie 5 krotne takiej traumy musiało na nas zostawić ślady, musiało.Będziemy już nieco inne.
Ja przestałam bać się swojej śmierci i często o niej myślę.Przestałam też bać się wielu innych rzeczy.

Pozdrawiam Cię.

Dla Twoich maleństw(*****)
Odpowiedz
#11
dzieki zuza za te slowa. jakze przykro ze i ty tez. ja nie wiem czemu sie jeszcze nie zalamalam, moze dzieki synkowi. nie wiem. ostatni rok byl bardzo ciezki ale wir pracy zagluszyl zal i bol, tylko ze teraz to wychodzi na wierzch, zaczyna bolec jak nigdy dotad. caly czas udawalo mi sie jakos to spychac na bok, nie mialam czasu plakac az do teraz. zaczynam dostrzegac problem, tylko nikt oprocz mnie. nie zdawalam sobie sprawy co wlasciwie sie stalo to przeciez nic takiego tym razem sie uda .... poza tym naprawde nie wiedzialam ze mozna cos z ta sprawa zrobic leczyc sie itp nikt mi nie powiedzial. teraz wiem. i co z tego. wciaz sobie nie radze. nawet plakac nie moge bo trzeba isc do pracy. ja juz naprawde chce wrocic do domu. a poniedzialek tuz tuz. nie chce zeby w ogole nadchodzil.




skoro wszystko lepiej wiesz
bo patrzysz na nas z lotu ptaka
powiedz czemu tak to jest
ze czasem tylko siasc i plakac

..........

dzis czuje sie jak mrowka gdy
czyjs but tratuje jej mrowisko
czemu mi dales wiare w cud
potem zabrales wszystko




swiatelka dla dzieciaczkow(******)
Odpowiedz
#12
dzis minute po polnocy rozpocznie sie ten ciezki dla mnie dzien. niestety bede w pracy wiec nawet plakac nie bede mogla. niestety nie mam swieczki wiec zadnej nie zapale. niestety moje dziecko nie ma grobu wiec nie bede mogla go odwiedzic. ale jak zwykle bede silna. w koncu dwie rocznice juz za mna. powinnam sie juz chyba przyzwyczaic?
Odpowiedz
#13
(***)
Odpowiedz
#14
AnnoMario, myślę o Tobie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości