ostatni dien radosci
#1
Sorki ale musze sie wygadac , dzisiaj wlasnie mija ostatni dzien radosci ,oczekiwan , i wiary w przyjscie na swiat naszego kochanego synka.Do dzis bylismy pewni ze jest wszystko oki z naszym malenstwem nadal czulam jego ruchy i nawet nie zdawalam sobie sprawy co sie dzieje że nasz synek albo już nie żyje albo umiera ........... noc przespana sen okropny żmija ukąsila mnie w noge biegne do doktora i mowie mu ze jestem w ciazy i ukasila mnie zmija i czy to nic nie zaszkodzi mojemu dziecku ........ 24 maja 2007r Poranek spokojny nic sie nie dzieje normalne prace normalny dzien nagle godzina 14.00 cos jest nie tak rdzawe uplawy ,krew , strach panika , prosze Marka zebsmy pojechali do szpitala .....wiec jedziemy Skierowani jestesmy bezposrednio na porodowke przychodzi moj lekarz prowadzacy ciaze (bo mial tego dnia dyzur) pada pytanie pani Renato co sie dzieje wiec mu mówie ,robi mi USG widze panike w jego oczach lecz przychodzi inny doktor cos szeptaja cos pokazuja nagle dociera do mnie co sie dzieje ...widze lzy w oczach u mojego doktorka i nagla jego gl dociera domnie .....PANI RENATO PANI DZIECKO NIE ZYJE ..... nie wiem co sie ze mna dzieje nie wiem co robie co krzycze bol okropny rozdziera moje serce , widze mojego Marka on juz wie co sie stalo tuli mnie do siebie ale to nie pomaga spogladam w jego oczy widze lzy i bol nie mniejsze niz moj ..biegne do doktora i mowie mu ze to pomylka ze sie na pewno myli ze z mim dzieckiem jest wszystko dobrze lecz on opuszcza glowe i tylko slysze przykro mi ... natychmiast na sale porodowa a tam to juz tragedia wywolanie porodu jedna kroplówka ,druga , nastepna zapewnienie doktora ze powinno wszystko to szybko sie skonczyc bo mam krotka szyjke macicy lecz to pomylka Marek jest przy mnie caly czas trzyma mnie za reke i rodzimy razem boli boli coraz bardziej nie przestaje a Bartus nie chce wyjsc jeszcze na swiat ....patrze w meza oczy i bez slow mowie mu ze zaraz umre i slysze jak bez slow do mnie mowi tylko mi nie umieraj ....boli bioli lekarz jest caly czas przy mnie moi rodzice na poczekalni slysza moje krzyki moja siostra placze lecz ja nie mam juz sily kolajne kroplowki ........jeszcze troche nie ma rozwarcia ,doktor wpycha mi reke i przekreca synka glowka do dolu zeby latwiej bylo mi go urodzic boli boil wszystko boli serce najbardziej , serce krwawi dochodzi prawie 21.30 ostatnie parcie nie mam juz sily doktor dzwoni do ordynatora i mowimu ze szykuje mnie do cesarki lecz jeszcze jeden krzyk jest Bartus sie urodzil i zaraz mi go zabrali , za kilka chwil wyszla reszta , lekarz wyprosil meza dostalam zastrzyk i usnelam nie wiem co sie dzialo obudzilam sie okolo 23.00 zawieziono mnie na sale dano cos na spanie lecz sen nie nadchodzil placz wycie do poduszki ....pytania przeklinanie wszystkich i wszystkiego pretensja do wszystkich i wszystkiego i bol rozrywajacy serce NIE MA JUZ NASZEGO SYNKA nigdy go juz nie zobacze nie zobacze jak sie smieje jak dorasta nie poczuje jego raczek na sobie nie zobacze go nigdy ......DZIEN MATKI 26maja 2007r pogrzeb naszego Aniolka i do dzis co dziennie na cmentarz zawsze zapalone znicze .kwiaty zawsze biale .........bol smutek i tesknota tyle mi zostalo i tyle bylo przez ostatni rok... jest mi ciezko ale pozdrawiam wszystkich Renata
Odpowiedz
#2
Polecam stronkę
http://www.adopcjanaodleglosc.pl/

dzidzi Wam na pewno nie pomoże przywrócić ale, jak umysł czyms innym zajęty to i duszy lżej.... i coś dobrego też można przy okazji zrobić....

Cieplutko pozdrawiam KAMA
Odpowiedz
#3
Renato, pierwsza rocznica śmierci każdego z naszych dzieci jest taka trudna. Odżywaja wspomnienia i ból po tym wszystkim co utraciliśmy. I niewiarygodne wydaje się, że aż tyle czasu juz minęło, że tyle przeżyliśmy, przetrwaliśmy. Życzę Wam, by kolejne dni były coraz jaśniejsze.
Dużo sił
Odpowiedz
#4
Renatko,

ten pierwszy rok, podobno, jest najtrudniejszy... co nie znaczy, ze przed Wami nie ma juz bolesnych chwil. Wasz synek czuwa nad Wami i wierze, ze jest takze w tym swiecie duzo blizej nas, niz sobie z tego zdajemy sprawe.
Duzo sil.

Monika
Odpowiedz
#5
moge tylko przytulic cie do serca i powiedziec jak bardzo mi przykro........................
Odpowiedz
#6
Sad(*)
Odpowiedz
#7
Słowa są zbyt puste,żeby wyrazić to, co czuję.
Odpowiedz
#8
Renato, Mila ma rację, słowa są zbyt puste żeby wyrazić jak nam przykro...
Przytulam i życzę dużo sił
Odpowiedz
#9
(*)
Odpowiedz
#10
(*) Dla twojego aniołka
Odpowiedz
#11
(*) dla Waszego Bartusia...
W Twojej niezwykle smutnej historii piękne jest to, że byliscie tam razem:Ty, Marek i Bartuś.Nieważne jak długo.
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#12
Cytat:[autor cytatu=kama]
Polecam stronkę
http://www.adopcjanaodleglosc.pl/

dzidzi Wam na pewno nie pomoże przywrócić ale, jak umysł czyms innym zajęty to i duszy lżej.... i coś dobrego też można przy okazji zrobić....

Cieplutko pozdrawiam KAMA

hmmm - Kamo - nie obraź się - ale masz tendencję do \"nietrafionych pocieszeń\" ... a wystarczy przecież po prostu napisać - bardzo mi przykro ... no - może niezupełnie wystarczy, bo to tylko słowa, ale wyrażają ot taka ludzką empatię, której rodzicom w bólu często brakuje ...
ja nie chciałabym usłyszeć w tych trudnych dniach - adoptuj sobie dziecko na odległość - bo w tych trudnych dniach tęskni sią za tym maleństwem, które odeszło ... nic go nie zastąpi ... i to jest ten czas na łzy, emocje, żal, ból ... a nie na zajmowanie umysłu \"czymś innym\" ...

Marku, Renato - dużo sił na te zbliżające się dni ... jesteśmy z Wami
[*]
Odpowiedz
#13
(*) (*) (*) (*)
Odpowiedz
#14
(*)
Odpowiedz
#15
Tak bardzo mi przykro [*]
Odpowiedz
#16
Witajcie ..... wlasnie mija dzien matki jakos przelecial ,rano cmentarz obraz grobku rozdzierajacy serce , postawilismy swieze kwiaty nowe znicze chwila namyslu zadumy modlitwy .Po cmentarzu przyjechalismy do domu , Marek poszedl zaplacic rachunki lecz wrocil z kilogramem truskawek i piekna roza , wreczajac powiedzial mi ze mimo ze Bartus nie zyje zawsze bede dla niego matka i pocalowal mnie przytulil i dzieki temu wiedialam ze nie jetem sama ze mam jeszcze Marka ze moj bol i tesknote dzielimy zawsze na dwa pozdrawiam idziekuje wszystkim a to swiatelka dla wszystkich waszych Aniolkow od nas [*} [*] [*] [*] [*] [*]
Odpowiedz
#17
Kama przepraszam cie bardzo ale to mnie nie dotyczy w polsce jest wiele dzieci co tez mozna ich kochac przez adopcje ale to ze bede kochac czyjes dziecko nie odda mi mojego Bartusia sorki ale nie nie bawie sie w ciś takiego pozdrawiam
Odpowiedz
#18
Meduza klaniam Ci sie poeknie za twoke slowa bo ja o tym wszystkim wiedzialam ale jakos w tym wszystkich umklo mi i dopiero ty wydalas to na swiatlo dzienne ty jedna widzialas to wszystko za nas .dziekuje p ci za pezypomnienie bardzo dla nas wazne i pozdrawiam cie milutki a tio dla twojego Aniolka [*][*][*]
Odpowiedz
#19
RenataiMarek
[\'] dla Bartusia ... jestescie w moim sercu... Bartus odszedl w dniu moich urodzin... bede zawsze o Was szczegolnie pamietac.
Odpowiedz
#20
dla Bartusia (*)(*)(*)

wczoraj też dostałam różyczki na dzień matki - z rąk narzeczonego od synusia
pozdrawiam was wszystkie mamy
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości