Każdy przecież ma jakąś \"babcię\"
#26
Do mamy66,
to o czym piszesz, to tesknota i bol po stracie dzieci, ktorych nie ma tutaj....
Trudno jest ocenic ( musisz sama odpowiedziec), czy wtedy, kilka temu, gdy przezywalas strate dzieci, dane Tobie bylo je oplakac...Tym bardziej , ze doswiadczylas straty az trzykrotnie.... Wiem, ze strasznie boli pamietanie....
Tak to juz jest, ze czlowiek ma do siebie zal, ze stracil dziecko, dzieci.....Moze chcialby cofnac czas, zeby nie przezywac, tego co sie stalo....
Rozumiem Twoj zal,ze nie dane było Tobie zobaczyc synka, gdy odszedl.Gdy w 2005r urodzilam przedwczesnie mojego synka Adasia, potraktowano mnie podobnie. Do dzis czuje zal, ze go nie pozegnalam.I gdy w nastepnym roku znow przedwczesnie urodzilam, tym razem coreczke Zosie, ktora zmarla zaraz po narodzeniu, wiedzialam, ze musze ja zobaczyc.By ja pozegnac.... Ale teraz, gdy urodzilam zdrowa corke - Jadzie, przez dluzszy czas wracal mi obraz Zosi, ktora odeszla...Po urodzeniu wydawaly mi sie niesamowicie podobne....I to uczucie, ze czemu nie mozna cofnac czasu, bo Zosia by miala juz teraz poltora roku..A Adas jeszcze wiecej.....Ale przychodzi rozsadek i pytanie: Czy Jadzia pojawilaby sie na swiecie...Mimo, ze nie przezywam tak skrajnych emocji jak Ty, gdzies we mnie w srodku siedzi niemoznosc odpowiedzenia na pytanie; Czy mialabym kolejne dziecko, gdybym donosila druga ciaze.... Staram sie widzec moje dzieci po tamtej stronie jako te, ktore sa \"opiekunami naszej rodziny tutaj\".
Mam wrazenie, ze ten temat tez mnie przerasta....
Odpowiedz
#27
ja też myślałam, że już będzie lepiej, a od 2 tygodni (od planowanej daty porodu), nie mogę normalnie funkcjonować. Znów stałam się zamknięta, płaczliwa, nerwowa, przygnębiona. Nie mam siły się usmiechnąć. Najchętniej schowałabym w domu. Nie mam siły na nic. To chyba znów depresja. Czuję tak mało zrozumienia od innych ludzi.

Nie mam siły i żadnej radości do obchodzenia dziś moich imienin. W ogóle one mnie nie obchodzą. Nie odbieram telefonu z życzeniami od teściowej, co ona może mi życzyć. Jedynym moim życzeniem jest zapalenie w końcu świec na grobie mojego Syna. Czy te 400 km odległości to taka granica nie do pokonania?
Odpowiedz
#28
Bardzo długo nie mielismy z mężem siły nigdzie wychodzic.Czasem znajomi coś proponowali ale gdyby po nas przyszli,na siłę wyciagneli i doprowadzili na miejsce,to moze bysmy poszli.Sama propozycja to było wtedy za mało.Nie mielismy siły nigdzie wychodzić,chyba balismy sie ludzi.Pamietam pierwsze Boże Narodzenie po...Mielismy urlop na cały ten okres.Siedzielismy w domu,słuchalismy muzyki powaznej,haftowaliśmy obrazy(wtedy zaczelismy,mąz mnie zaskoczył,że go to tez zainteresowało),z nikim sie nie kontaktowalismy i to była swoista terapia.Było nam naprawde bardzo dobrze,jeśli w ogóle mozna użyc tego słowa w naszej sytuacji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości