Dziś mija rok...
#1
17 maja 2007 roku odeszły moje dzieci. Moje życie straciło sens. Już nie potrafię się uśmiechać. Co robić? Jak żyć dalej?
Odpowiedz
#2
Bardzo Ci współczuję i łączę się z Tobą w bólu, tylko my wiemy jak bardzo boli śmierć naszych dzieci, moje dwa Aniołki : Alicja i Olga zmarły 24 stycznia 2008 r. (30 tc) a ja nadal nie mogę wrócić do tzw. normalnego życia. Mam tylko nadzieję, że nasze Aniłoeczki bawią się razem w niebie i patrzą na nas i tylko to pozwala mi codziennie wstać z łóżka i zmierzyć się z rzeczywistością bez nich.
Odpowiedz
#3
Amber,dzis jest tez moja smutna rocznica tylko druga,ja w 2006 straciłam córeczke.Moze teraz nasze dzieci bawia sie razem i patrzą na nas?dla twoich aniołków(*)(*)(*)
Odpowiedz
#4
Dla Twoich aniołków (*)(*)(*)
Odpowiedz
#5
Amber i Ewo, zapalam światełka dla waszych dzieci (*)(*)(*)(*)(*)
niech cały świat o nich pamięta
Odpowiedz
#6
Amber, dla Twoich dzieci(*)
Odpowiedz
#7
Dziekuję za światełka i wsparcie
Odpowiedz
#8
[*] [*] [*] amber to dla Twoich Aniolkow
Odpowiedz
#9
Cytat:[autor cytatu=amber]
17 maja 2007 roku odeszły moje dzieci. Moje życie straciło sens. Już nie potrafię się uśmiechać. Co robić? Jak żyć dalej?

W moim życiu tak się ułożyło, że mamy więcej smutnych niż radosnych rocznic. Ten czas jest dla nas szczególnie trudny, wszystko wraca, wszystko w głowie odtwarza się jeszcze raz... godzina po godzinie... i nie można przestać o tym myśleć.
Jestem mamą piątki dzieci ale tylko dwoje jest z nami. To wielkie szczęście ale nie umniejsza to wielkiego bólu, codziennej tęsknoty. Pierwsze Dziecko straciłam trochę ponad 7 lat temu, tuż po Bożym Narodzeniu. Od tego czasu święta są dla mnie wyjątkowo trudnym czasem :\'( Rok temu w maju po długich walkach straciliśmy drugiego Maluszka. Uwielbiałam ten wiosenny miesiąc...do zeszłego roku a tegoroczny maj był koszmarny... ale widocznie było to jeszcze zbyt mało. Tydzień temu umarł nasz trzeci Maleńki Cud . :\'( :\'( :\'(
Nie umiem nikomu poradzić co teraz bo sama nie wiem jak żyć dalej, nie mam ochoty teraz uśmiechać się do świata. Umarłam trzy razy... Za każdym razem musimy budować nasz świat od nowa i jest to już zupełnie inne życie bo my - osieroceni rodzice - jesteśmy już innymi osobami.
Odpowiedz
#10
[\'][\'][\'] rozumiem Cie sama wiem że nić nie załagodzi starty dzieci mam juz synka ma 11 m-cy ale wiąz bardzo tesknie za moja Kuruszynką
Odpowiedz
#11
madawi - bardzo mi przykro... Ja straciłam jedno dziecko, ale jeśli Ty przeszłaś przez to 3 razy to musiało Cię to boleć trzy razy bardziej. Tym bardziej współczuję. Nic więcej nie potrafię napisać.
Odpowiedz
#12
sinka - tak jak piszesz, nic nie złagodzi straty. Szkoda tylko, że tak mało ludzi to rozumie. Wciąż powtarzają mi aż do znudzenia, że muszę się wziąć za siebie, bo mam dwójkę dzieci, że muszę o nich (tylko) pamiętać, myśleć. I to dla nich zamyka cały problem. Pamiętam o nich w każdej sekundzie, każdy ich uśmiech, poranne obudzenie, całus jest dla mnie wielkim prezentem ale to nie sprawia, że tęsknie mniej, że te, które odeszły kocham mniej, tylko dlatego, że Ich tu nie ma...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości