depresja, stres posttraumatyczny
#1
Dla tych z nas które czuję sie bardzo żle.Informacje z forum psychologicznego na temat ptsd, czyli stresu pourazowego.

http://www.forum.nerwica.com/viewtopic.php?t=1944

Dziewczyny bardzo pomógł mi ten fragment z innego forum.
Zobaczyłam co jest przyczyną moich wszystkich problemów.
Myslałam że mam depresję, ale to co mam to jest dużo gorsze niż depresja.
PTSD.
NIe chce mi sie żyć, jestem nadwrażliwa, zamknełam sie przed całym światem, odizolowałam od rodziny, planuje rózne warianty samobójstwa, nie mam siły pracować.
Chciałabym chodzic pijana od leków albo alkoholu w niektórych momentach.
A widok kobiety ciężarnej, lub rozmowa na temat czyjejs ciąży to już koszmar.Nóż w samo serce.

Myslałam że to tylko depresja....

Żałoba zawsze jest trudna.
Ale myslę ze śmierc własnych dzieci, tych nienarodzonych to juz wiecej niż tylko żałoba.

To dla tych które czuja że wariują, tak jak ja.
Odpowiedz
#2
to już 7 miesiąc,
ja też mam depresję, zdecydowałam, że będę brała leki na depresję, tak bardzo pragnę spokoju, wyciszenia, ulgi, leki ziołowe nie dają tej ulgi.

mam wrażenie, że rodzina ma mnie już za lekką wariatkę, wkurza mnie, że oni tego nie rozumieją, że ten żal za straconym dzieckiem nie chce minąć,

mam kłopoty z koncentracją, raz przejechałam na czerwonym świetle, często wyłączam się gdy ktoś za długo coś mi opowiada, ogólnie jestem roztrzęsiona, źle śpię.

Czy któraś z was pomagała sobie lekami na depresję i jak się wtedy czułyście?
Odpowiedz
#3
Ja też mam wszystkie powyższe objawy. Źle śpię, przed rodziną udaję, że wszystko jest dobrze, bo tego ode mnie oczekują, nie mam siły na nic, nie mogę się skupić na pracy magisterskiej, którą piszę, przez 2 miesiące nie napisałam ani jednej strony, a jutro wracam do pracy. Bardzo się tego boje, bo nic dla mnie nie ma sensu. Najchętniej spędzam dnie przed komputerem albo zaprowadzam córkę do przedszkola i kładę się z powrotem do łóżka. Raz nie jadłam nic trzy dni aż zrobiło mi się słabo... Nie wiem, czy nie iść do psychiatry po jakieś leki. Raz już brałam, czułam się po nich ogólnie lepiej, ale mają to do siebie, że rośnie apetyt (a i tak wszyscy mówią, że po tej ciąży sporo przytyłam) i przez pierwszy miesiąc wciąż chciało mi się spać.
Chciałam za miesiąc spróbować ponowne starania, ale im więcej czasu mija tym bardziej zaczynam się zastanawiać... Pragnę dziecka, ale drugi raz nie przeżyję jego straty, a jak widzę kobiety w ciąży, czy małe dzieci to po prostu tak mnie ściska żal, że z trudem się powstrzymuję żeby nie wybuchnąć płaczem.
Odpowiedz
#4
Czasami mam takie ataki, że zaczynam się trząść, że nie mogę nic utrzymać w ręku, rozlewam wszystko i wszystko leci mi z rąk. Wiem, że mam problem i nie wiem, czy poradzę sobie z nim sama...
Odpowiedz
#5
Dziewczyny, ja myślę, że nie ma co czekać aż stan się pogorszy. Przecież to nic złęgo szukać pomocy u fachowca.
Odpowiedz
#6
Ja nie mam doświadczeń z lekami innymi niż ziołowe, ale moja pani psycholog mówiła onegdaj, że jeśli organizm funcjonuje źle przez dłuższy czas (jak u Was) potrzebna jest konsultacja psychiatryczna i leki. Wśród moich znajomych są osoby, które brały leki psychotropowe przez jakis czasi bardzo je sobie chwalą, bo pozwoliły im wrócić do równowagi.
Odpowiedz
#7
Czasami rzeczywiście leczenie lekami przeciwdepresyjnymi jest konieczne, ale trzeba rozważyć czy brać czy się starać, bo akie leki dzialają długo i po odstawieniu trzeba z miesiąc poczekać ze starankami.
Odpowiedz
#8
Psychika jest bardzo istotna. Najpier trzeba uporać się ze swoją traumą. Zdrowa mama=zdrowe dziecko. Takie jest moje zdanie.
Odpowiedz
#9
No oczywiście, że tak. Tylko trzeba pamiętac o długim działaniu leków przeciwdepresyjnych i dobrze rozważyć czy te leki czy coś innego.
Odpowiedz
#10
Droga Magdo25 po moim poronieniu znajoma, która też poronila tylko 3 lata wcześniej, poradziła mi żebym się zaczęła starać od razu. Ona tak zrobila i urodzila zdrowego synka, natomiast jej koleżanka odczekala i nadal nie ma dziecka, po prostu panicznie boi się poronienia. Ja stwierdzialm że poczekam do pierwszej miesiączki, ale powiem szczerze że im dłużej czekam tym bardziej się boję. Jestem już po miesiączce więc według mojego planu powinnam zacząć się starać, ale ... postanowiłam że zrobię sobie wyniki, więc kolejne moje odniesienie to dzień zrobienia dokładnych badań. Chociaż powiem ci szczerze, że podświadomie szukam kolejnego punktu zaczepienia. Zastanawiam się czy lepiej nie myśleć i starać się od razu ... nie wiem
Odpowiedz
#11
Ja czuję się podobnie. Też chciałam poczekać do pierwszej miesiączki, ale również postanowiłam porobić sobie badania. Potem wszystko zaczęło się komplikować, zaczynam się coraz bardziej wahać... I jeszcze mam dylemat z nadżerką, czy usunąć, czy nie. Sama już nie wiem... Poza tym od miesiąca walczę z drożdżycą i nie mogę jej wyleczyć. Zaraz po poronieniu bardzo pragnęłam zajść od razu w następną ciążę. Teraz jest inaczej, bo strach jest coraz większy. Ja czuję, że im dłużej będę zwlekać tym trudniej przyjdzie podjąć mi decyzję o ciąży, ale to chyba indywidualna sprawa każdej z nas. Bardzo chcę mieć dziecko, ale nie wiem, czy starczy mi tyle siły, żeby myśleć pozytywnie, co jest bardzo ważne. Nie mówiąc o tym, gdyby znowu się nie udało...
Odpowiedz
#12
Dziewczyny, tu nie ma reguły, zdarzają się bezproblemowe ciąże natychmiast po poronieniu, ale też bywa, że ta szybkość powoduje kolejne poronienie. Poza tym pewnie to jest tak, że może lęk przed stratą jest mniejszy zanim się zajdzie w ciążę (bo krótszy), ale nie sądzę, by potem spokojniej znosiło się kolejne miesiące.

To, że po stracie chcemy byc jak najszybciej w ciąży jest chyba naturalne, wiekszość z nas tak miała. Ja jednak, gdy uświadomiłam sobie, że wcale nie marzę o kolejnej ciąży tylko o tej, która sie skończyła i wcale nie tęsknię za jakimkolwiek dzieckiem, tylko za tym konkretnym, które odeszło, postanowiłam poczekać i obecną ciążę znoszę chyba dość mało nerwowo. Ale to indywidulana sprawa, niektóre z nas b. źle znoszą czekanie. I nikt Wam nie powie, które rozwiązanie jest lepsze.
Powodzenia
Odpowiedz
#13
Cytat:[autor cytatu=magdaszkocja]
to już 7 miesiąc,
ja też mam depresję, zdecydowałam, że będę brała leki na depresję, tak bardzo pragnę spokoju, wyciszenia, ulgi, leki ziołowe nie dają tej ulgi.

:lol:
Pozdrawiam Cię. U mnie tez 7 miesiecy mineło.
Mysle że każdy psychiatra bez problemu przepisałby Ci leki.

Myslę że nam to jest potrzebny jakis uspokajacz. Ja tez mam problemy ze snem, i potworne bóle serca. Moje dzieci złamały mi serce :\'( :\'( .

Nie pytaj dziewczyn na forum tylko idź do lekarza :mrgreen: i porozmawiaj z nim.Najlepiej psychiatry. Oni przepisują leki nawet na zmiane pogody :lol: .
Decyzja nalezy do Ciebie.

Ja póki co też łykam ziołowe tabletki, tylko że muszę brać coraz większe dawki.
Ale myslę że jakoś to przeczekam.

powodzenia!

:lol:
Odpowiedz
#14
dzięki dziewczyny,
jestem umówiona już do psychiatry, zobaczymy co powie,
trochę lepiej się ostatnio czuję, lecz boje się, że za chwilę znów coś nieoczekiwanego przybije mnie tak, że znów nie będę mogła normalnie żyć.
Ja też zdałam sobie sprawę, że tęsknię za Mariuszkiem, i nie chcę innego dziecka. Znów w wyobrażni pojawia mi się synek na rękach u jego taty. I widzę te wesołe nóżki. I nie wiem czy to moje utracone dziecko, czy jakiekolwiek.
Czasami mam przebłyski, czy ja jestem normalna, o co ja robię takie halo, dosłownie nikt oprócz mnie i partnera nie czuje, że była to istota żywa, malusieńki człowieczek.
Choć trochę lepiej sie czuję, to jestm jakaś nerwowa, brak mi cierpliwości, nie mogę poczuć się zrelaksowana, tak po prostu dobrze. Nie mam radości w sercu i duszy. Mam problemy z koncentracją.
Coraz bardziej dociera do mnie też, że co się stało to się nieodstanie. I że nie chcę bez końca żyć w takim zawieszeniu.
Jestem pełna sprzeczności.

pozdrawiam was gorąco
Odpowiedz
#15
Witajcie dziewczyny! czytając ten wątek trochę się zaniepokoiłam. Te osoby, które nie zaczęły jeszcze brać psychotropów / andydepresantów. Są takie stany psychiczne które leków wymagają i tylko leków. Nim jednak pójdziecie do psychiatry spotkajcie się z psychologiem. Jeśli uzna ze leki są konieczne to wyśle was do psychiatry.
Jednak leki antydepresyjne maja swoje skutki uboczne, co jest oczywiste przy tego typu lekach. Po odstawieniu nastrój znów się może obniżyć. Ludzie różnie na nie reagują. Nie wolno ich też sobie samemu brać ani odstawiać.
Spróbujcie najpierw skorzystać z pomocy fachowca bez sięgania po środki farmaceutyczne.
Piszę to na podstawie własnej wiedzy i doświadczenia. Piszę dlatego, że rozumiem Wasz ból.

Trzymajcie się!

pozdrawiam,
Iza
Odpowiedz
#16
izka, chodzę regularnie do psychologa od pół roku, to właśnie psycholog namawia mnie na leki. Wiem, że branie samych leków mija się z celem, tak jak piszesz po odstawieniu depresja może wrócić - bo niczego się nie \"przerobiło\", \"nie uleczyło.
Chcę wziąść te leki (w zasadzie jeszcze się ostatecznie nie zdecydowałąm), bo przechodzenie przez terapię wiąże się z silnymi przeżyciami, ja wszystko bardzo przeżywam. Psycholog mówiła, że te leki pomogą lepiej pracować umysłowi, poprawi się koncentracja, samopoczucie, lżej będę przechodzić terapię.
Moja depresja jest spowodowana tym, że nie chcę (nie mogę) pożegnać się z moim dzieckiem, nie mogę pogodzić się z utratą dziecka. To mnie też psychicznie blokuje na starania się o kolejne dziecko.
Poza tym w terapii dotyka się też innych sfer życia, które człowiekowi doskwierają.
Jestem już tak umordowana tym wszystkim, że teraz pragnę tylko jednego - spokoju i ulgi.
Odpowiedz
#17
Polecam artykuł ze strony pareting.pl
https://parenting.pl/portal/depresja-po-poronieniu

Aktualnie przebywam na zwolnieniu od psychiatry i zażywam Seronil. Dziewczyny, jeżeli możecie sobie pomóc po prostu to zróbcie. Nie wstydźcie się prosić o pomoc. Od tego są lekarze psychiatrzy, aby nam pomóc. Ja długo się wahałam aby do niego pójść ale kiedy pojawiła się nerwica, mówienie do siebie i problemu z koncentracją oraz apatia wiedziałam że inaczej sobie nie pomogę.
Jak powyżej napisałyście: Zdrowa mama=zdrowe dziecko.
Ja teraz wiem, że moja niedoczynność, długie leczenie, długie starania, zazdrość o ciąże u innych kobiet a w końcu strata mojego synka spowodowała u mnie głęboką depresję i nerwicę, z której chcę się wyleczyć. Chcę być mamą, chcę być zdrową mamą i uważam że psychiatra, endokrynolog i odpoczynek pozwoli mi wyzdrowieć.
Odpowiedz
#18
Ja tez ma potwierdzony przez fachowców PTSD jednak nie zawsze można brać odpowiednie leki i zastępują je innymi o mniejszej szkodliwości .Lecz sami terapeuci potwierdzają ,że to proces długotrwały po traumatycznych przeżyciach,które są powtarzane.Istnieją osoby,które szybko z tego ,,wychodzą" ja należę do tej drugiej grupy ,gdyż to ciągle trwa i przypominanie u psychologa ,,otwiera " na nowo rany .Niedługo zbliża się kolejna dla mnie traumatyczna data -odejście najstarszego dziecka Aniołka i już się denerwuję .Mam tyle negatywnych emocji w stosunku do ojca dzieci i rodziny ,że tego się nie da opisać .Omijam miejsca związane z nawrotem traumy.Nie zawsze jest to możliwe i tylko nieliczni to rozumieją ile to takie osoby ,,kosztuje "-pokonać lęk .Wejście do piwnicy doprowadza mnie do drgawek i mdleje od razu do dziś nie jest to przepracowane .Nawet z kimś nie wejdę .I to niekoniecznie jest ta sama piwnica ,gdzie byłam wykorzystywana i zastraszana nawet inna .Takich miejsc jest wiele i ciężko wszystkie omijać .Flashback to u mnie częsty nawrót urazu ,który wzbudza bezradność i przerażenie niezrozumiałe dla innych i mają prawo do tego ,gdyż Ja też wszystkich o tym nie informuje .Lecz widać to po zachowaniu ,że coś jest nie tak,gdy te miejsca realnie widzę czy osoby. Obawiam się w realu tych pytań.Nawet jak psycholog-terapeuta wspomina ja bardzo emocjonalnie reaguje wycofuje się ,zmieniam temat ,dostaje ataków drgawek z nerwów .mdleje czy uciekam i po takim jak ja to mówię seansie jestem w rozsypce. Tylko tu na Forum jestem tak odważna w rzeczywistości są to informacje na zasadzie przekazu typu : rysunki ,pisanie i rozmowa dopóki nie dotknie tego bolesnego punktu.Podsumowując jest to bardzo trudny temat .
Symptomy tego zaburzenia nasilają się w pewnych okresach i zanikają bądź ulegają złagodzeniu w innych. jednak widzę to u siebie że symptomy PTSD pozostają zbyt długotrwałe jak i dotkliwe. Chce wierzyć ,że choć coś zminimalizuje w tych lękach bo można naprawdę się zmęczyć takim udawaniem przed innymi,że wszystko gra. Nie poddaje się choć mam okresy załamania a chcę ,,normalnie żyć "na tyle na ile się da .Nie chce ranić ,odstraszać ,motać się .Mam motywację i wiem ,że muszę być silna .Dlatego tak ważne jest wsparcie -nie ,,głaskanie po głowie " jak inni to mówią tylko świadomość bycia Kimś dla kogoś a nie Nikim.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości