Czy powinnam czuć się lepiej?bo czuję się gorsza..
#1
Bardzo przeżywam stratę mojego nienarodzonego słoneczka , które opuściło mnie po 11-tu tygodniach swojej cudownej obecności pod moim sercem...Wyczekane i wytęsknione , było z nami tak krótko ...Ale mam dwoje dzieci i na każdym kroku odczuwam ,że nie powinnam tak przeżywać , słyszę ,że mam dla kogo żyć(wiem to) i że inne kobiety nie mają wcale dzieci( bardzo im współczuję z tego powodu) Lecz czy to oznacza ,że moja rozpacz i smutek , oraz tęsknota za maluszkiem powinna być mniejsza??Ja bardzo kocham moje córeczki, daję im swoją matczyna miłość w pełni ,ale też kocham swojego Aniołka ,którego tak wiele osób nie uznaje za dziecko, tylko za przykrą sprawę ,z której po dwóch miesiącach powinnam się podnieć . Nie , nie podniosłam się ..i nie wiem ,kiedy ogarnę to co się stało rozumem, z ogromnym trudem przyszło mi zachowanie zimnej krwi,kiedy musiałam córkom odpowiadać na setki pytań, kiedy ocierałam ich łzy....bo tak czekały,tak planowały zabawy z dzidziusiem, tak się cieszyły ...
Czy to,że je mam jest powodem dla którego powinnam odczuwać słabiej rozpacz po stracie mojego dziecka ? Nie wspomnę już o niekompetencji lekarza i traktowania w szpitalu .. zwłaszcza umieszczenia mnie na sali z ciężarną nastolatką , wściekłą z powodu \"wpadki \" gdzie za ścianą znajdowała się sala krzyczących noworodków , z której 10 i 5 lat temu odebrałam do domu moje dwie córki ..
Dlaczego i w imię czego mam się czuć mniej dotknięta, bo mam już dzieci ? Przecież na Boga kocham to maleństwo którego nigdy nie zobaczę ..
Odpowiedz
#2
Kropelko, ja także mam dwie córki, i obie przeżywały ze mną śmierć obu maluszków. I tez słyszałam często: \"Ty przecież masz już dzieci...\" jakby to coś zmieniało. Mówiono nawet, że robię im krzywdę, bo bardziej zajmuje mnie ktoś kogo nie ma niż ci co są przy mnie. I mojego tłumaczenia, że one widząc mój ból wiedzą, że każde moje dziecko jest dla mnie ważne, nikt nie rozumiał.

Ale, jak ktoś kiedyś powiedział: strata każdego palca dłoni boli tak samo. A smierć dziecka jest najtragiczniejszym doświadczeniem zycia, jak tu sie podnieść tak na rozkaz? Żałoba wymaga długiego czasu, nie dwóch miesięcy, u mnie trwała rok. I nadal mam łzy w oczach, kiedy myslę, że dwoje z moich dzieci nie dostaje prezentw urodzinowych czy świątecznych (tylko takie symboliczne), gdy widzę rodziny z czwórka dzieci, a obok mnie tylko dwójka, albo gdy mam odpowiedzieć na pytanie ile mam dzieci. I jak już kiedyś pisałam, mając dzieci (starsze lub młodsze od tego, które odeszło) wiemy dokładnie co straciłysmy, nie tylko marzenia, ale konkretną osobe, która może byłaby podobna do brata/siostry? może miałaby włosy w takim kolorze? Można by tak długo. I tak jak wiemy, że kolejne dziecko nie zastąpi tego, które odeszło, tak samo starsze dzieci go nie zastepują. Tęsknimy bowiem za konkretną osobą, a nie za jakimkolwiek dzieckiem.

Kropelko, to wcale nie jest łatwiej jeśli masz dzieci, a Twoje serce wie najlepiej jak przeżywać ból po stracie Maleństwa. Nie daj sobie wmówic, że nie powinnac czuć tego co czujesz.
Wierzę, że z czasem będzie Ci coraz łatwiej, ale to nie przychodzi szybko.
Dużo sił
Odpowiedz
#3
ja nie mam dzieci tu na Ziemii. I myślę sobie, że Wam musi być trudniej, przeżywać żałobę i jednocześnie żyć dla dzieci, które są tu z Wami. Wyobrażam sobie, że to jest ciągłe szukanie równowagi, aby nikogo nie skrzywdzić. Poza tym myślę, że dzieci też powinny uczestniczyć w żałobie, to też ich dotyczy.
Kiedy ja byłam dzieckiem (pierwszym) moja mama poroniła 4 razy, w międzyczasie urodziła się moja siostra (po 9 latach starań). Moi rodzice udawali przede mną, że nic się nie stało. Niewiele wiedziałam co się działo. Ale nie dało się mnie uchronić przed uczuciami moich rodziców, które nie byli w stanie oszukać. Całe życie nosiłam w sobie ich smutek. Pamiętam, jak ojciec powtarzał mi żebym się wiecej śmiała. A ja nie wiedząc dlaczego nie mogłam, w głębi przeżywałam smutek. Właściwie wypełniał mnie, i generalnie nie czułam się szczęśliwa. Myślę, że taki jest efekt wykluczenia z żałoby dzieci. Dzieci są ogromnie wrażliwe na nastroje rodziców. I przenoszą je na siebie.
Teraz kiedy po latach wiem co się stało, czuję tęsknotę za moimi braćmi, i żałuję że ich nie ma. Ale też czuję, że jako Anioły zawsze byli przy mnie.
Odpowiedz
#4
Chcę wiedzieć czy mogę mówić ,że jestem mamą trójki dzieci , a nie dwójki , wydaje mi sie że mam, mamy takie prawo , tylko społeczeństwo jakoś nie uważa tych słów za poważne . . .Nawet mamy których dzieci są w niebie również są mamusiami ..
Odpowiedz
#5
Kropelko, oczywiście, możesz mówić , że jesteś mamą trójki dzieci. Masz do tego pełne prawo! Pamiętam, jak pewna pani( ze świetlicy w szkole) u mojej córki. Zapytała, widząc Karinę(prawie 7 lat) i Julkę (16 miesięcy), czy to moje dwie córki. Na co, ja odpowiedziałam, że tak. Nie uważałam za stosowne, uświadamiać panią ze świetlicy, o zmarłym dziecku. Na co Karina, odezwała się. \"Nie, ja mam jeszcze siostrę, Marysię\". Nastąpiła kłopotliwa cisza. Dopowiedziałam tylko: \"Tak, to prawda, niestety Marysia nie żyje\". Na tym skończyła się rozmowa z panią ze świetlicy, ale dała mi ona, bardzo dużo do myślenia. Karina mimo tego, ze niedługo kończy 7 lat, jest bardzo dojrzała, jak na swój wiek. Nawet swojemu Dziadkowi, a mojemu Tacie, przypomina, ze Dziadek ma trzy wnuczki(moje córki) i jednego wnuka( mojego bratanka).
Odpowiedz
#6
Kropelko, to pytanie \'ile mam dzieci\' jest tak czesto bolesne dla mam po poronieniu.

Kazda sobie z nim jakos radzi... W zaleznosci od sytuacji, czasami mowie, ze mam 5, ale dwojka nam zmarla, czasami, ze trojke zyjacych, a czasami, ze trojke. Najtrudniej jest mi, gdy ktos mnie przedstawia i mowi: mama trojki dzieci.
A w rozmowach z wuchem, takich zartobliwych, gdy sie pyta: co ja z toba mam? to zawsze odpowiadam, ze piatke dzieci. I przestalam sie przejmowac tym, co rodzina (bo czasami slysza) o tym sobie pomysli.

Do poczytania:
www.poronienie.pl/maszyny_trurla.html

Pomoglo mi tez nadanie imion dzieciom, dzieki temu takze dla innych staly sie bardziej realne.

Duzo sil...
Monika
Odpowiedz
#7
Moniko podsunęłaś mi temat który rozpatruję ... nie wiem jak mam myśleć o maluszku , opcja imienia w tym okresie była przypisana dla obu płci ... niestety nie wiem jaką płeć miało maleństwo... czekaliśmy poprostu na nasze kolejne dzieciątko , wszyscy zyczyli syna , bo mam dwie córeczki , ale mnie to drażniło,, bo płeć nie ma znaczenia , ważny jest ten mały człowieczek, i choćby miała być kolejna córcia to nic nie osłabiłoby miłości do maleństwa z tak błachego powodu jakim jest płeć dziecka. Mam córki , Wiktorię i Kamilę ,, kolejne szczęście miało mieć na imię Hania(po mnie) albo Rysiu(po moim śp. tatusiu)...ale odeszło tak wcześnie , chociaż wiem ,że w obecnych czasach jest możliwa analiza płci po dokładnych badaniach .Niestety nie jest to możliwe i oferowane dla wszystkich ..Chciałabym by mój maluch miał imię , ale nic poza aniołkiem i Kruszynka nie jestem w stanie wymyśleć ..i przykro mi z tego powodu ....Jeszcze bardziej z tego iż wiem,że to odejście bolało nie tylko mnie , ale również to maleństwo . . .Wydawałoby się że 11 tyg. człowoeczek nic nie czuje , a na tym etapie ma rozwinięte wszelkie bodźce czuciowe i wygląda jak maleńka miniaturka noworodka ...wiem bo miałam je przez chwilę na dłoniach ...
Jak mam je nazwać...Dziś mówię ,że mam troje dzieci , tylko jedno odeszło ... Bo to też jest MOJE DZIECKO .
Odpowiedz
#8
Wuchowa dziękuję ci za lekturę z linku .Już wiem ..mam troje dzieci .Całe TROJE dzieci i powiem to moej znajomej która niedawno pochowała pierwszą córeczkę urodzoną w 37 t.c ,że jest mama i na dziecko ..daleko ale je ma ....
Odpowiedz
#9
Ja też starciłam dzieciątko w 11 tyg. (choć jego rozwój zatrzymał się na 8 tyg). Pochowałam moje dziecko i jeszcze w szpitalu poprosili mnie o imię dziecka. Też nie znałam płci, ale sama zdecydowałam, że był to chłopiec i dałam mu imię jego taty.
To jest moje jedyne dziecko, nie żyje. Tak też uważa mój narzeczony. Nie wyobrażam sobie inaczej o tym myśleć i mówić.
Na dzień Babci i Dziadka wysłałam do solenizantów sms od mojego synka Mariuszka. Wszyscy dziękowali. Smile
Odpowiedz
#10
Ja mam dwóch synków tu na ziemi. I też wszyscy z tego powodu odmawiają mi prawa do żałoby, do smutku. Nie raz już słyszałam, że ja przecież mam już dzieci więc nie powinnam rozpaczać.
Mówię im wtedy, że serce nie jest jak tort - im więcej do podziału tym mniejszy kawałek. Tu każdy dostaje całe ciasto.
Boli mnie bardzo gdy bliscy np. moja teściowa mówią mi \"straciłaś dziecko\" - przecież my wszyscy je straciliśmy - to był jej wnuk lub wnuczka, dziecko jej syna.
Na szczęście mój ukochany mąż, słucha co do niego mówię i stara się mnie zrozumieć. I zawsze mówi \"nasze maleństwo\" i \"jesteśmy rodzicami trójki dzieci\"
Odpowiedz
#11
Razem ze mną jest moja córeczka - Martynka, prawie trzy tygodnie temu straciła trójkę dzieci, tak jak tobie wszyscy mi mówili musisz żyć dla Martynki, nie możesz płakać żeby ona się nie zamartwiała (Martynka niedługo będzie miała trzy latka), dziecko musi cię widzieć uśmiechniętą, musi widzieć że jesteś tą samą mamą, ale tak naprawdę ja już nie jestem tą samą mamą. Jestem mamą, która musiała pożegnać się z trójką jej dzieci chociaż tego nie chciała. Mamą która musiała wytłumaczyć 3-letniemu dziecku dlaczego płacze i dlaczego jeszcze musi poczekać na rodzeństwo, że na razie mamusia nie będzie mieć dużego brzuszka. I wiecie co najgorsze to chyba było gdy ktoś w \"pocieszeniu\" powiedział \"to nie były jeszcze dzieci\" (moje serce rozpadło się po raz kolejny na milion kawałków). Teraz jak już trochę \"ochłonełam\" to spytałabym się to \"co\" to w takim razie było. Dla mnie od pierwszej minuty to były dzieci i zawsze będą, po prostu zobaczę ich troszkę później, już w innym świecie.
Odpowiedz
#12
Mój 10 letni synek zupełnie nie może sobie poradzić ze śmiercią maleństwa, a jeszcze bardziej z zasłoną milczenia którą zrzuciła nasza rodzina. On nie potrzebuje mówić o tym stale ale potrzebuje wiedzieć, że może wspominać. Tu ogromnie wsparły mnie dwie osoby - moja przyjaciółka która z nim \"normalnie\" rozmawiała o tym jakim aniołkiem jest nasze maleństwo \"na pewno najpiękniejszym, czasem mi się śni\"- zdanie mojego synka i mój starszy 14 letni syn który powiedział małemu: \"to jest tak jak w grze, możesz od razu wygrać i pójść do nieba, albo przechodzić przez wszystkie poziomy i nie wiadomo czy wygrasz, to jest taki bonus zaraz na początku\". Gdybym usłyszała to od kogoś obcego nie wiem jakbym to przyjęła. Małemu pomogło, a ja z dumą pomyślałam o rozsądku i przenikliwości mojego \"dorosłego\" dziecka. Zaznaczam, że jesteśmy wierzący i niebo jest dla nas nagrodą.
Odpowiedz
#13
Mika74,

napisz mi na priv swoj adres, to wysle Ci kserowke ksiazki dla dzieci (wuch@gazeta.pl) i to, co mam o pomocy dzieciom, nieduzo, ale moze zawsze sie przyda.

Super tekst Twojego starszego dziecka. Tez mysle w podobnych kategoriach. Kiedys czytalam wypowiedz, ze z punktu widzenia wiary, gdyby ktos (Ktos) dal Ci teraz mozliwosc wyboru: umierasz teraz i osiagasz zbawienie albo umierasz po \'calym zyciu\' i nie wiadomo, co dalej; to to pierwsze rozwiazanie jest odnosnikiem do tego, jak wierzymy. Idziemy do nieba. Na tym polega nasze zycie. Nasze dzieci osiagnely je przed nami.

Monika
Odpowiedz
#14
Cytat:[autor cytatu=agulasz]
musisz żyć dla Martynki, nie możesz płakać żeby ona się nie zamartwiała (Martynka niedługo będzie miała trzy latka), dziecko musi cię widzieć uśmiechniętą, musi widzieć że jesteś tą samą mamą, ale tak naprawdę ja już nie jestem tą samą mamą.

agulasz - jesli chcesz, to wysle Ci kserowke, tylko poprosze o adres.

To, co moge polecic na polskim rynku to w edycji sw. Pawla to ksiazekczka dla dzieci \"Kazdy czasem jest smutny. Dlaczego placze, gdy kogos strace?\" autorstwa Michaelene Mundy. W serii Skrzad od dobrych rad.
Mozna zamowic w wydawnictwie albo kupic w jakiejs \'poboznej\' ksiegarni. Goraco polecam. Mysle, ze te wiedze powinny miec nie tylko dzieci, ale wlasnie dorosli. Tylko podstawowe hasla:
Placz to nic zlego,
Zadawanie pytan to nic zlego,
To nie twoja wina,
Dobrze jest mowic o tym, co czujesz,
Gdzie jest teraz osoba, ktora kochasz,
Zaufaj, ze ktos sie o ciebie zatroszczy,
Pewne rzeczy nie zmienia sie
Pewne rzeczy zmienia sie,
Mozesz doswiadczac roznych uczuc
Dobrze jest poprosic o pomoc
Przytul sie do kogos z rodziny
Utracona osoba jest twoim szczegolnym przyjacielem
Dobrze jest pamietac
Daj sobie czas

agulasz, nie musisz caly czas sie usmiechac. To, jak przezyjemy smierc, zalobe jest wazne dla dziecka, bo takie wzorce wpiszemy i w jego zycie.
W dziale zaloba sa teksty o dzieciach, ktore sa, sa linki do postow na forum.
Ja rozmawialam z Pelciem o poronieniach. Widzial mnie smutna, mowilam, ze placze bo tesknie za zmarlymi dziecmi, choc staralam sie jak moglam plakac wieczorem czy jak jego nie bylo w domu. Ale tez nie spinalam sie na maksa, zeby caly czas miec przyklejony usmiech do twarzy.
Jestes juz inna mama.
Smierc dziecka/dzieci sprawia, ze zaczyna sie inny swiat. I nawet jakbysmy sie bardzo starali, to nie ma powrotu do tej kobiety/matki sprzed straty.

Duzo sil.
Monika
Odpowiedz
#15
Dziękuję Moniko za te słowa, niestety nie mieszkam w Polsce i mam ograniczone możliwości kupienia polskich książeczek więc byłabym wdzięczna za przyslanie mi jakichkolwiek informacji na maila: agulasz@onet.eu
Pozdrawiam
Agnieszka
Odpowiedz
#16
Nie powinnaś czuć się gorsza!!!!!!!! jest dobrze.. masz dwoje dzieci; ja też mam dziecko i też poroniłam i ... jakaś wstrętna wredna konowałka z Pcimia Dolnego warczała na mnie ze złościa jak przyjechałam w nocy na pogotowie z krwotokiem, bo pewnie myślała że będzie miała spokojną nockę a tu przywieżli jej kolejną \"babę\" na zabieg i nocka z głowy; na świecie jest pełno głupich ludzi albo raczej nieszczęśliwich ludzi i to oni są \"gorsi\" i trzeba im tylko współczuć
Odpowiedz
#17
mnie najbardziej razi postawa spoleczenstwa i kosciola, przychodzi do ksiedza kobieta i mowi ze nie ma co ze soba zrobic i chyba dokona aborcji, wtedy caly kosciol i spoleczenstwo staje na strazy tego dziecka i kobiete nazywa morderczynia, a inna kobieta przychodzi zeby sie wyzalic ze stracila dziecko nawet pozniej niz ta po aborcji i nagle problemu nie ma TO NIE BYLO JESZCZE DZIECKO a ksieza milcza albo glupio mowia widocznei Bog tak chcial, jakby sam Bog im to powiedzial....tez mam dzieci tu na ziemi i tez odmowiono mi prawa do zaloby po tych w niebie....wlasnie dlatego ze mam te tutaj, jakby tamte byly mniej wazne...
Odpowiedz
#18
Zgaddzam się z Renka w 100%, nie popieram aborcji ale w tych słowach jest prawda. Jak kobieta dokonuje aborcji to wszyscy ryczą jaka to ona jest, ale jak poroni to odwracają się od niej plecami i gadają głupoty że to nie były dzieci.
Odpowiedz
#19
A jeśli chodzi o księży... aborcja?- przecież dziecko jest od chwili poczęcia dzieckiem - to zbrodnia, czy ksiądz pochowa moje dzieci zmarłe przed narodzeniem? - nie, przecież to nie dzieci. Czegoś nie rozumiem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości