invitro -dlaczego to grzech??
#1
Mam pytanie .Dlaczego invitro jest grzechem. Mysle ze to dobre miejsce na zadanie tego pytania.A zastanawiam sie juz nad tym pytaniem dluzszy czas. Bardzo prosze o wypowiedzi ,co o tym myslicie i czy byłybyscie sklonne do tego ?
Odpowiedz
#2
To czy in vitro uznasz za grzech- zależy od twojego światopoglądu. Dla mnie metoda ta nie jest grzechem a szansą zostania rodzicami dla ludzi, którzy nie mają możliwości stworzenia dziecka inaczej niż przez tego rodzaju zapłodnienie. Dla Kościoła jednak wszelkie \"nienaturalne\" sposoby wpływania na poczęcie są grzechem, w tym stosowanie prezerwatyw czy tabletek hormonalnych. O ile potępianie antykoncepcji jest dla mnie kompletną bzdurą, o tyle stanowisko Kościoła w sprawie in vitro jestem w stanie zrozumieć.

Przed próbą in vitro kobieta jest poddawana stymulacji, w wyniku której jej organizm produkuje zazwyczaj nie jedną a kilka komórek jajowych. Bez względu na ich ilość- zapładnia się wszystkie. Podczas pierwszego zabiegu wykorzystuje się zwykle jedynie 2-4 z zapłodnionych zarodków. Pozostałe są zamrażane i przechowywane w klinice lub szpitalu na wypadek niepowodzenia za pierwszym razem. Zarodków tych można użyć w ciągu pięciu lat od zamrożenia.

Polskie przepisy nie regulują jednak, co należy zrobić z zamrożonymi zarodkami po upływie tego okresu. Z tego też powodu metoda in vitro spotyka się z krytyką Kościoła katolickiego, który obawia się, że zarodki ludzkie są niszczone lub służą jedynie jako \"materiał biologiczny\" do badań.

Jeśli rzeczywiście tak się dzieje- to metoda in vitro prowadzi nie tylko do kreowania, ale też likwidowania potencjalnego życia, co jest moralnie dwuznaczne...
Odpowiedz
#3
Kopciuszku to jest grzech i podeprę się tutaj wypowiedzią o. Jacka Salija

http://www.mateusz.pl/wdrodze/nr359/15-wdr.htm

Mam nadzieję, że nie tylko Tobie wypowiedź o. Jacka pomoże zrozumieć...
Czasem buntujemy się i to jest normalne, ale w tym buncie ważne jest, aby nie zagubić tego co w nas najważniejsze, naszej moralności.

Grzech nie zależy od światopoglądu. Grzech jest grzechem. Tylko kwestia tego, czy chcemy żyć według jakiś zasad, a jeśli wchodzimy na to podforum i tu się wypowiadamy, to znaczy, że chodzi o zasady Kościoła Katolickiego.
„Dziecko nie jest czymś należnym, ale jest darem — Katechizm Kościoła Katolickiego (2378).
Odpowiedz
#4
Dlatego właśnie napisałam, że dla Kościoła katolickiego zapłodnienie in vitro jest grzechem. Należy uszanować tę postawę, ale trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że doktryny Kościoła były zawsze krok za nauką. W 1300 r. papież Bonifacy VIII specjalną bullą zabronił lekarzom dokonywania sekcji zwłok, ponieważ wedle papieskiego wyjaśnienia, \" dzielenie ciała\" utrudniało połączenie się z nim duszy w dniu Sądu Ostatecznego. Kościół długo sprzeciwiał się także przetaczaniu krwi i transplantacjom. Teraz przyszedł czas na in vitro, co nie przeszkodziło krajom rozwiniętym wybrać tzw. \"wyższe dobro\".
Odpowiedz
#5
kopciuszku,
chociaz bezplodnosc lub problemy z donoszeniem ciazy sa ogromnym problemem dla wielu rodzicow, to jednak Kosciol uznajac metody wspomaganego rozrodu za grzech wskazuje na kilka powaznych powodow, dla ktorych uznane uznane sa one za moralnie zle. postaram sie w kilku najwazniejszych punktach wyjasnic ci nauke Kosciola na ten temat:

- istota problemu polega na rozumieniu niezbywalnej godności człowieka. Człowiek ma prawo do poczęcia w ludzkim akcie miłości małżeńskiej. Oczywiście, Kościół rozumie problem małżonków, którzy nie mogą cieszyć się darem własnych dzieci, ale przypomina też, że dziecko nie jest rzeczą, którą można i trzeba mieć za wszelką cenę. Małżonkowie mają prawo do podjęcia leczenia, w celu poprawy płodności, mogą też otworzyć się na przyjęcie jako dar dziecka adoptowanego. Trzeba jednak wiedzieć, że korzystanie z metod „in vitro” z powodu zamachu na godność ludzką mieści się w kategoriach grzechu ciężkiego.

- małżeństwo nie daje prawa do posiadania dziecka, lecz do podejmowania współżycia, w wyniku którego dziecko może się począć. Małżonkowie stwarzają odpowiednie \"warunki\" do poczęcia, natomiast to czy dziecko pocznie się, czy nie, to już od nich nie zależy. To jest \"decyzja\" Boga-Stwórcy i Jego wolę trzeba przyjąć (nawet jeśli jest bolesna). Dziecko jest dla małżonków darem i jako taki należy je przyjąć; nigdy nie jest rzeczą, która się małżonkom należy. Dziecko jako dar (i to dar wielki), będąc osobą ma niezaprzeczalne prawo do szacunku, co dotyczy również \"sposobu\" poczęcia.

- Małżonkowie dotknięci bolesnym doświadczeniem niepłodności fizycznej winni upatrywać realizacji swego macierzyństwa i ojcostwa w inne formie jaką jest np. adopcja. Otoczenie opieką rodzicielską i miłością dzieci, które już są i tego potrzebują jest na pewno szlachetniejsze niż próby poczęcia dziecka \"swojego\" (lub częściowo \"swojego\" poniewaz nie zawsze sztucznym zaplodnieniu wykorzystuje sie nasienie meza) za wszelką cenę.

Kościół zachęca do ciągłego podejmowania i kontynuacji badań leczących niepłodność, idących jednak w kierunku poczęcia dziecka w sposób godny, a nie za pomocą technicznych manipulacji.
rowniez w tym przypadku sa pewne granice moralnosci wykonywanych badan, chocby np. wspomine juz pozyskiwanie nasienia mezczyzny do badan droga masturbacji. na szczescie sa inne sposoby ppzyskiwania nasienia, poprzez stosunek o czym niestety para zglaszajaca sie na badanie najczesciej nie jest informowana.

- w przypadku sztucznego zaplodnienia moze dochodzic do licznych strat embrionów, które są istotami ludzkimi. zamraża sie czesto tak zwane embriony \"nadliczbowe\", a często także sa po prostu niszczone poprzez rozmrazanie

to takie najwazniejsze, podstawowe sprawy. mozna sie z nimi zgadac lub nie ale bedac osoba wierzaca nalezy wierzyc, ze Kosciol nie wymyslil sobie tego wszystkiego zeby nam utrudnic zycie ale zwyczajnie chroni naszej godnosci jako malzonkow, jako ludzi a takze godnosci naszych dzieci, ktore maja rowniez sowje prawa, poczynajac od sposobu w jaki sa poczete.

istnieje na szczescie sporo organizacji ktore pomagaja rodzicom ktorzy nie moga miec dzieci. organizuja dla nich warsztaty, pomagaja w diagnozowaniu problemu, wskazuja na placowki ktore zajmuja sie integralnym leczeniem bezplodnosci- uwzgledniajacym zarowno problemy natury fizycznej jak i psychicznej a takze moralnej( moze warto zalozyc na ten temat osobny watek?)

pozdrawiam
Odpowiedz
#6
Cytat:[autor cytatu=Maly Borsuk]
Dlatego właśnie napisałam, że dla Kościoła katolickiego zapłodnienie in vitro jest grzechem. Należy uszanować tę postawę, ale trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że doktryny Kościoła były zawsze krok za nauką. W 1300 r. papież Bonifacy VIII specjalną bullą zabronił lekarzom dokonywania sekcji zwłok, ponieważ wedle papieskiego wyjaśnienia, \" dzielenie ciała\" utrudniało połączenie się z nim duszy w dniu Sądu Ostatecznego. Kościół długo sprzeciwiał się także przetaczaniu krwi i transplantacjom. Teraz przyszedł czas na in vitro, co nie przeszkodziło krajom rozwiniętym wybrać tzw. \"wyższe dobro\".

Maly Borsuku,
dobro nie zawsze oznacza to, co nam samym wydaje sie dla nas dobrym. pisze o tym sw. Pawel iwelokrotnie w swoich listach. my jako chrzescijanie mamy byc otwarci na wole Boża, na Jego nauke a ona czesto stoi wbrew naszej ludzkiej logice. w rezultacie jednak okazuje sie, ze to On ma racje i dajac nam swoje trudne przykazania, wcale nie chce naszego nieszczescia ale uswiecenia.
to ze Kosciol zawsze byl krok za nauka, jak to okreslasz nie oznacza, ze byl ciemny i niedouczony. wszystkie te zakazy, chocby ten o ktorym piszesz (poczytam o tym w wiecej w wolnej chwili) wynikaly z ostroznosci i troski o zbawienie czlowieka i choc dzis w dobie ogromnego postepu techniki i cywilizacji wydaje nam sie on smieszny, to w dawniejszych czasach byl jak najbardziej uzasadniony wynikami badan naukowych dostepnymi na tamten czas.
chocby nauka niewiem jak szla do przodu, kosciol nigdy nie zaakceptuje rzeczy, ktore sa dla czlowieka zle i ktore prowadza go do zerwania kontkatu z Bogiem. metody in vitro naleza wlasnie do takich rzeczy i choc kosciol wspolczuje malzenstwom ktore doswiadczaja problemu bezpolodnosci, to nie moze zgodzic sie na uznanie czegos co jest moralnie zle tylko dlatego, zeby isc z duchem czasu i polepszac czlowiekowi byt na miare jego ludzkich wyobrazen.
pozdrawiam
Odpowiedz
#7
Madness, całkowicie się z tobą zgadzam, że adopcja jest aktem daleko bardziej szlachetnym niż dążenie do poczęcia za wszelką cenę \"swojego\" dziecka. Wielokrotnie zastanawiałam się nad tym, co bym zrobiła gdyby okazało się, że jestem bezpłodna i zawsze pierwszym \"rozwiązaniem\" jakie mi się nasuwało- była adopcja, in vitro nawet nie rozważałam choć z nieco innych względów niż sugeruje Kościół katolicki.

Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że o tym komu adoptować dziecko również nie decyduje bezpośrednio Stwórca, jak w przypadku zapłodnienia in vitro, a odpowiedzialni za to ludzie. Znam małżeństwo, któremu odmówiono prawa do adopcji tylko dlatego, że uznano, iż mają za małe mieszkanie (2 nieduże pokoje w blokach). I co byś doradziła takim osobom?
Odpowiedz
#8
Bardzo polecam teksty Artura Sporniaka na ten właśnie temat: Pusty pokój dziecinny
W więzach sacrum

A od siebie dodam, że jeszcze tak niedawno wydawało mi się, że wszystko jest czarne lub białe - grzech bądź nie-grzech. Po tym, co przeszłam, już nie jestem skłonna tak łatwo wydawać wyroków potępienia na niepłodne małżeństwa uciekające się do IV. Sama pewnie bym się na to nie zdecydowała, bo przeraża mnie, że ileś dzieci powołanych do życia ginie przy tej metodzie i że dokonuje się pewnej selekcji zarodków, ale już lepiej rozumiem, dlaczego inni się decydują.

Choć nie ukrywam, że przeraziło mnie to, co wczoraj przeczytałam:
Cytat:Obecnie przystępujemy do in vitro lub ISCI ( decyzja w rękach lekarzy), chętnie wezmę pod uwagę każdą opinię o obsłudze w Kriobanku-Białystok lub Invimedzie lub nOvum-Warszawa. Podjęlismy nawet temat adopcji i zostalismy pozytywnie zaopiniowani jako rodzice adopcyjni, ale mimo absolutnie niewielkich wymagań (by dziecko bez względu na płeć, wiek, kolor włosów czy oczu- a są tacy, którzy zyczą sobie cud blondaska-było zdrowe na tyle na ile da się to ocenić w stosunku do normatywnego tempa rozwoju, zostaliśmy skutecznie zniechęceni. Różne historie po drodze doprowadziły nas do ostatecznej rozmowy, w której usłyszelismy, że na zdrowe dziecko to czeka się latami, a jak się chce proces przyspieszyć, to kosztuje to około 30 tys. złotych. No to in vitro jest tańsze, nawet w dwóch podejściach.
http://www.mediweb.pl/forums/viewtopic.p...ight=.html
Odpowiedz
#9
Maly Borsuku,
przede wszystkim musimy zdac sobie sprawe z tego, ze wiara nie sprawia, ze nasze ziemskie zycie uklada sie wedlug naszej mysli. w zamierzeniu Boga jestesmy powolani do zycia wiecznego a zycie ziemskie ma nam ta droge otworzyc i wskazac, rowniez poprzez krzyze ktorych doswiadczamy.
wiem jak wielkim krzyzem moze byc niemozliwosc posiadania dziecka, tez znam pary, ktore nie moga miec wlasnych dzieci a przy okazji nie spelniaja warunkow do adopcji. to wszystko jest bardzo trudne. i choc wiem ze to nielatwe, ale nalezy wierzyc, ze i w tych trudnych doswiadczeniach nie jestesmy pozbawieni Bożej opieki i wszystko czego doswiadczamy jest z Jego dopustu, ze gdyby to nie mialo sluzyc jakiemus wiekszemu dobru- czesto dla nas niedostrzegalnemu- to nie znalezlibysmy sie w tej sytuacji. Bóg nigdy nie dopuszcza na czlowieka nieszczesc bez zadnej powaznej przyczyny.
co bym po ludzku doradzila ludziom, ktorzy nie moga miec wlasnych dzieci i nie moga ich adoptowac? jest jeszcze mozliwosc otworzenia rodzinnego domu dziecka, bycia rodzina zastepcza. nie wiem dokladnie jakie warunki trzeba spelniac w tych sytuacjach ale warto sie dowiedziec. w kazdym razie warto to wszystko oddac Bogu. z Nim jest latwiej znosic krzyze i widziec sens w cierpieniu, zwlaszcza tym calkowiecie z pozoru bezsensownym. takiej wiary zycze przede wszystkim sobie
Odpowiedz
#10
ellen, ja tez nie oceniam tych rodzicow, przede wszystkim goraco im wspolczuje. jednak niezaleznie od naszego emocjonalnego stosunku, wspolczucia i empatii, to rozgraniczenie na grzech- niegrzech, czarne- biale, po prostu istnieje. nie jest latwo tego przyjac i zaakceptowac ale pewne rzeczy, bez wzgledu na to jakby nie byly trudne do przyjecia, z punktu widzenia wiary sa po prostu zle i nalezy ich unikac- dla wlasnego dobra, dla dobra swoich najblizych choc czesto pozornie nie widac w nich sensu.
pozdrawiam
Odpowiedz
#11
Rozumiem argumentację Kościoła dotyczącą in vitro w kwestii pozbywania się zapłodnionych komórek jajowych. Embrion, choćby 1-dniowy, jest potencjalnym człowiekiem, więc zniszczenie go- to morderstwo a morderstwo- to grzech. To jest dla mnie oczywiste, tu nie ma żadnych odcieni szarości. Zupełnie jednak nie przemawia do mnie tłumaczenie, że dziecko powinno poczynać się z miłości i technika w tym przeszkadza, bo czyż ludzi, decydujących się na bolesny i drogi zabieg zapłodnienia pozaustrojowego, nie popycha do tego tylko i wyłącznie miłość? Myślę, że często więcej w tym uczucia niż podczas niejednego poczęcia dokonanego drogą naturalną, np. po przypadkowym seksie na dyskotece...
Nie rozumiem również dlaczego pozyskiwanie nasienia drogą masturbacji jest grzechem. Dlaczego to ma być w jakikolwiek sposób gorsze od pozyskania go w czasie stosunku, o którym z góry wiadomo, że nie doprowadzi do prokreacji?
Nic na to nie poradzę, ale argumentacja Kościoła wydaje mi się nieco \"naciągana\".
Odpowiedz
#12
Kosciol nie popiera przypadkowego seksu podczas ktorego poczyna sie dziecko, zwlaszcza ze za jedyne miejsce godnego poczecia dziecka uwaza malzenstwo zawarte przed Bogiem. akt malzenski jest miejscem zjednoczenia meza i zony w milosci ktorej owocem jest dziecko. tak to stworzyl i zaplanowal bóg i tak od zawsze poczynaly sie dzieci. dlatego Kosciol broni poczecia dziecka w malzenstwie podczas tego aktu, bo jest to zgodne z Bożym planem wzgledem naszej cielesnosci, psychiki a takze duchowosci. dlatego neguje inny sposob poczynania dziecka jako uwlaczajacy jego godnosci. dziecko ma sie poczynac ze zjednoczenia w milosci jego rodzicow a nie podczas zabiegow medycznych dokonywanych w warunkach gabinetu czy laboratorium.
wiecej na temat wspolzycia malzenskiego i jego roli w przekazywaniu zycia znajdziesz na tej stronie www.szansaspotkania.net sa tam piekne teksty dotyczace wszystkich aspektow wspolzycia malzonkow
a jesli chodzi o moralnie zle metody pozyskiwania nasienia to kilka miesiecy temu zalozylam na ten temat watek w ktorym umiescilam argumenty "Koscilene" przeciw masturbacji w pozyskiwaniu nasienia oraz metody alternatywne dla tej formy https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=1304
Odpowiedz
#13
Bez względu na to czy to jest grzech i co o tym myślą inni wolałabym skorzystać z invitro, sama nosić w sobie i urodzić to dziecko niż adoptować całkiem \"obce\". Myślę, że dziecko urodzone przez invitro byłoby mi bliższe.... To tylko takie moje odczucie i nie twierdzę, że nie zgadzam się z wypowiedziami powyżej.
Odpowiedz
#14
Cieszę się bardzo, że podjęty przez kopciuszka temat rozbudził taką ciekawą- przynajmniej moim zdaniemSmile- dyskusję. Myślę, że różnice w naszym podejściu do tego problemu wynikają ze stopnia identyfikacji z doktryną Kościoła. Ja nie uważam się za żarliwą katoliczkę, dlatego niektóre argumenty nigdy mnie nie przekonają. Gdybym miała pewność, że uzyskane przez lekarzy embriony nie są zabijane- byłabym za in vitro. Niemniej jednak- ciekawie jest poznać inne poglądy!
Odpowiedz
#15
Wow nie wiedziałam ze ten temat az tak sie rozwinie.Dziekuje wam za wszystkie wypowiedzi. Mam nadzieje ze Bozia pozwoli mi zajs w normalnych warunkach w ciąze. I zycze Wam tego wszystkim.
Co do invitro -no cóż przeraza mnie to zabijanie embrionow. Dla mnie zycie rozpoczyna sie od pierwszych sekund od zaplodnienia. Wiec tak zwane embriony są dziecmi.Ale z drugiej strony myśle tak jak Eva,ze dziecko poczete z iv bylo by mi blizsze niz dziecko zaadoptowane.
Któras z Was tez napisala ``pozyskiwanie nasienia drogą masturbacji jest grzechem``. Jednym z pierwszych badan które są robione facetom jest sprawdzenie jakosci nasienia, długosc zywotnosci plemnikow,czy to tez grzech????? No bo w tedy tez trzeba jakos pozyskac to nasienie( I tu przepraszam za wyrazenie ) do kubeczka...
Odpowiedz
#16
Madness, nie chodziło mi o to, żeby zamazywać pojęcie grzechu. Nie znam się tak bardzo na teologii moralnej, ale - intuicyjnie - wydaje mi się, że przy IV w części przypadków ludzie są w tak ogromnej rozpaczy i nieświadomości tego, co się z tym procesem wiąże, że nie można im przypisywać do końca świadomości działania. A grzech to przecież działanie świadome i dobrowolne, wykroczenie przeciwko Bogu i Jego prawu. Czytałam (na Naszym Bocianie) wiele wypowiedzi osób, które przystąpiły do IV i mam wrażenie, że u wielu to jest akt rozpaczy, w którym ich odpowiedzialność za to, co się dzieje, jest zmniejszona; akt rozpaczy, który powinien nas skłonić do próby zrozumienia ich motywów. Nie do poklepania po głowie i powiedzenia: \"Dobrze zrobiliście\", ale do czysto ludzkiego współczucia.

Kopciuszku, w sprawie badań nasienia są tak olbrzymie kontrowersje... Wiele zależy od samej definicji \"mastrubacji\".
Odpowiedz
#17
Kopciuszku nam też lekarz zalecił sprawdzenie nasienia mojego męża pod względem zawartości bakterii. Jednak do tej pory jeszcze się na to nie zdecydowaliśmy.

Na stronie podanej przez Madness jest kilka artykułów na tematy tu poruszone.
http://www.szansaspotkania.net/index.php?page=2160
- psychologiczne i moralne aspekty wspomaganej prokreacji
- zapłodnienie in vitro - szansa czy ślepy zaułek?
- pobieranie nasienia w celu leczenia niepłodności
- leczenie niepłodności

\"Do poradni adopcyjnych zgłaszają się pary, które przeszły wiele prób leczenia niepłodności nakręcając w sobie spiralę doprowadzającą do obsesyjnego pragnienia dziecka za wszelką cenę. Ostatecznie, odrzucając akt małżeński jako sposób poczęcia dziecka zgodziły się na metodę zapłodnienia „in vitro”, aby dopiero po tym niepowodzeniu zdecydować się wreszcie na adopcję. Próby urodzenia dziecka poza aktem seksualnym (które zaczynają się już w chwili pobrania nasienia przez masturbację) stawały się coraz bardziej akceptowane aż przerodziły się w uparte dążenie do urodzenia własnego dziecka za wszelką cenę, nie patrząc na koszty finansowe, psychiczne (olbrzymi stres, zranienia emocjonalne) i moralne (wyrzuty sumienia z powodu zgody na uśmiercenie innych istot ludzkich). Jest to droga, z której bardzo trudno zawrócić, a póki się jej nie przejdzie do końca nie chce się widzieć etapów przekraczania coraz bardziej poważnych granic moralnych. Przekroczenie ich kosztuje coraz więcej. Gdy już na początku tej drogi ludzki akt prokreacji traci na znaczeniu przyśpiesza się decyzję powierzenia swojego dziecka w ręce laboratoryjnych techników, którzy umieją wyprodukować ludzkie zarodki za cenę sprowadzenia męża do roli „zapładniacza” a żony do roli „inkubatora”, a dziecka do roli „produktu”.

Wielu małżonków wyczuwa ten problem już na poziomie badania nasienia, nawet jak nie nazywa go po imieniu. Źle się czują psychicznie i moralnie widząc, że jedynym sposobem zbadania nasienia jest podjęcie czynności masturbacji, która nie ma wiele wspólnego z naturalnym procesem prokreacji. Pobierając nasienie bez relacji z żoną niektórzy mężczyźni mają poczucie, że robią coś co im się kojarzy ze zdradą. Może są to przesadne odczucia, ale ostro wyrażają świadomość, że każda troska o poczęcie dziecka (także wyrażana poprzez badanie spermy) powinna być bezwzględnie związana z kontaktem seksualnym z kochaną kobietą. Poza kontekstem więzi z nią i miłości wrażliwy moralnie mężczyzna pragnący powołać dziecko do życia czuje się bardziej reproduktorem niż mężem.\"
http://www.szansaspotkania.net/index.php?pageid=3891

Tak samo jak dla niektórych poronienie to \" tylko zlepek komórek\" tak samo dla niektórych in vitro czy masturbacja to usprawiedliwiony środek do celu tzw. koszt alternatywny. To zależy od człowieka, od jego punktu widzenia, od jego wrażliwości itp.

Osobiście tak samo jak nie chciałabym świadomie spowodować śmierci swoich dzieci, tak też nie chciałabym ingerować w naturalny sposób ich poczęcia. Jako człowiek mam świadomość małości mojego rozumu i nie czuję się na siłach do podejmowania takich decyzji. Nie czuję się panem życia i śmierci.
Jednak każdy ma swoją wrażliwość i prawo wyboru, prawo własnej decyzji.
Pozdrawiam
Odpowiedz
#18
Cytat:[autor cytatu=malgos]
Kopciuszku nam też lekarz zalecił sprawdzenie nasienia mojego męża pod względem zawartości bakterii. Jednak do tej pory jeszcze się na to nie zdecydowaliśmy.
Malgoś, ale to badanie nie jest chyba tak moralnie wątpliwe, a w każdym razie nie wymaga masturbacji. Chyba można pobrać nasienie po współżyciu - my tak zrobiliśmy, nawet mieliśmy to zalecone. Żeby wynik był miarodajny, użyliśmy prezerwatywy (w czasie niepłodnym, żeby nie było dylematów) - pobranie próbki do posiewu to tylko chwila.
Odpowiedz
#19
prawda jest, ze masturbacja nie jest jedyna metoda pobrania nasienia ale najczesciej lekarze nie mowia o alternatywnych metodach. w tekscie do ktorego link wam podalam jest o tym mowa. jedna z nich jest wlasnie podawana przez ellen prezerwatywa, sa tez takie specjalne z dziurkami, ze czesc nasienia zostaje w pochwie kobiety a to co zostaje w prezerwatywie zawozi sie do badania. najczesciej jednak mowi sie o tej masturbacji jakby to byla najnormalniejsza rzecz na swiecie
Odpowiedz
#20
Jesli chodzi o badanie nasienia na posiew, to nie musi być ono dostarczone \"od razu\" więc można pobrać je takim sposobem, jaki odpowiada każdej parze, ważne, żeby było przechowywane w cieple (temperaturze ludzkiego ciała) i chyba, z tego co pamiętam, nie może upłynąc więcej niż 4 godziny do momentu dostarczenia go do badania.
Odpowiedz
#21
https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=1304
to wlasnie link do watku w ktorym sa szczegoly na temat tych badan i nasze refleksje
Odpowiedz
#22
Mały Borsuku, chciałam się podpisać w 100% pod tym, co napisałaś. Mam dokładnie takie samo podejście do sprawy, co Ty, dlatego nie będę się już rozpisywać na ten temat.

A dla myślących inaczej, porozmawiajcie sobie np. z Eledhwen z naszego forum, dla której bez ingerencji lekarzy, nie byłoby możliwe tulenie dziś Igorka, a patrząc na niego, powiedzcie jej, że to dziecko grzechu, poczęte drogą morderstwa...
Ciekawa jestem, czy Wam to tak łatwo przejdzie przez gardło... :roll:

Zawsze będę powtarzać, że najłatwiej wypowiadać się na \"delikatne\" tematy tym, którzy nie zaznali tego bólu...
Dlatego ja jestem i byłabym raczej ostrożna i wykazałabym więcej zrozumienia.
Tylko Bóg ma prawo osądzać nasze czyny.
Odpowiedz
#23
Cytat:[autor cytatu=BeataZ]powiedzcie jej, że to dziecko grzechu, poczęte drogą morderstwa...
Ciekawa jestem, czy Wam to tak łatwo przejdzie przez gardło... :roll:

Tylko Bóg ma prawo osądzać nasze czyny.
Nie przejdzie, żadnym sposobem. Jak napisałam - sama bym się na to nie zdecydowała (a może inaczej - jestem teraz bardzo daleka od tej decyzji, obym nigdy przed nią znowu nie stanęła), ale staram się rozumieć ludzi, którzy się zdecydowali i dla mnie ich rozpacz i bezsilność powodują, że za to działanie nie są do końca odpowiedzialni.
Pan Bóg wie o nas najwięcej i to dobrze, że to On nas będzie sądził, a nie inni ludzie, którzy nie byliby tak wyrozumiali.
Odpowiedz
#24
ani kopciuszek zakladajac ten watek, ani ja podajac argumenty Kosciola przeciw invitro, ani zadna z nas piszacych na tym watku za lub przeciw nie ma zamiaru oceniac tych, ktorzy podjeli taka decyzje. i nikt nie powie eledhwen ani zadnej z dziewczyn ze dokonaly morderstwa czy innych drastycznych rzeczy. malo tego- nawet te z nas ktore z tymi argumentami przeciw sie zgadzaja, rozumieja rodzciow dla ktorych posiadanie dziecka jest tak wazne a jego brak tak bolesny, ze decyduja sie na takie rozwiazania.
dla mnie najdziwniejsze jest to, ze zawsze atakuje sie tych, ktorzy bronia swoich wartosci zgodnych z nauczaniem Kosciola, zarzuca sie im brak wrazliwosci, zrozumienia, powierzchowne krytykanctwo i potepianie podczas gdy zwykle ani jedno slowo pogardy ani krytyki nie pada z ich ust, przynajmniej na tym watku nie widze nikogo kto mimo odmiennego zdania pastwilby sie nad rodzicami podjemujacymi takie decyzje.
dlaczego dzieje sie tak, ze dla osob majacych liberalne, wolnosciowe podejscie do wielu spraw mamy wiecej wyrozumialosci niz dla tych, ktorzy maja odmienny swiatopoglad i wartosci i staraja sie ich bronic? dlaczego ich postawe zawsze podciaga sie pod ocenianie i nietolerancje?
mysle ze zarowno ci ktorzy sa za jak i ci, ktorzy widza rozne argumenty przeciw invitro, maja rowne prawo aby sie wypowiadac. a jesli nie, to zakazmy o tym mowic wszystkim, ktorzy nigdy nie stana przed takimi wyborami, bez wzgledu na ich argumenty za czy przeciw. tak bedzie sprawiedliwie. podstawa zawsze jest szacunek dla drugiego czlowieka i mysle ze tego szacunku nikt z nas tutaj nie naruszyl
Odpowiedz
#25
http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?k...caid=14cee


Wkleiłam link, który własnie znalazłam. Jeżeli kogoś uraziłam to przepraszam ale nie mam takiego zamiaru Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości