Benedykt XVI
#1
Czytam książkę naszego Papieża \"Jezus z Nazaretu\" i natrafiłem na ciekawy wątek:
\"Kto jest posłuszny woli Bożej, ten wie, że w żadnej spotykającej go przeciwności nie będzie pozbawiony opieki. Wie, że najgłębszym fundamentem świata jest miłość, i dlatego także tam, gdzie nie może lub nie chce mu już dopomóc nikt z ludzi, powinien nadal ufać Temu, który go kocha. Zaufanie, do którego upoważnia nas Pismo Święte i do którego zaprasza nas Pan, Zmartwychwstały, jest jednak czymś zupełnie innym od awanturniczego stawiania Bogu wyzwań, których celem jest uczynienie Boga naszym niewolnikiem\".

Trudne to, ale myślę, że warto ufać Bogu mimo wszystko.
Dzisiaj w \"Te Deum\" śpiewaliśmy w kościele: \"W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki\". Wierzę w to mocno.
Z modlitwą
o.Marcin
Odpowiedz
#2
Dziękuję Ojcu za podzielenie się słowami Ojca Św. Ciągle się uczę ufać Bogu i choć to trudne, jak sam Ojciec przyznaje, nie ma innej, lepszej możliwości na osiągnięcie pokoju w sercu, szczególnie wtedy, gdy się idzie przez ciemną dolinę...

Niech Pan Bóg obficie Ojcu wynagradza za dobroć i ciepło dla nas wszystkich.
Odpowiedz
#3
A ja tez czytam \"Jezusa z Nazaretu\", tylko, ze innego autora. Wink

Jezu ufam Tobie... chyba nie na darmo te slowa pojawiaja sie na obrazie Jezusa Milosiernego. Latwo sie ufa, liczy na kogos, gdy nic \'nie dolega\', trudniej, gdy przygniata nas cierpienie. Co to znaczy zaufac Bogu w cierpieniu? Co to znaczy mowic \'badz wola Twoja\'? Kazdy z nas nosi w sercu wlasna odpowiedz. CZesto nielatwa, taka, do ktorej dochodzi sie przez \'ciemna doline\', przez lzy, bol, samotnosc, brak wsparcia od tych, od ktorych sie spodziewalismy pomocy.

Niedawno w Kosciele obchodzono beatyfikacje m. C. Borzeckiej - zony, matki, wdowy i siostry zakonnej. Nie miala latwego zycia, najpierw malzenstwo wbrew pragnieniu serca, aby pojsc do zakonu, smierc dwojki dzieci, smierc meza... I komentarze, ze we wszystkim, co ja spotykalo potrafila zauwazyc wole Boza.
Mozna latwo splycic cudze cierpienie, trudy, wybory zyciowe. I troche te teksty, ktore pojawily sie w mediach przy okazji beatyfikacji o to splycanie sie dla mnie ocieraly.

Przy tych pytaniach wracam do szpitalnego korytarza przy pierwszym poronieniu, po narkozie i chwil jakby poza czasem, poza tym swiatem, gdzie w modlitwie Bog byl na wyciagniecie reki. I pewnosc, ze On tu nie zawinil, ze ta smierc to nie jest Jego wola, ze w jakims sensie, na tym korytarzu, On plakal razem ze mna za moim ukochanym dzieckiem. I tamten moment jest dla mnie potwierdzeniem, ze nie zostalam pozbawiona opieki, Jego milosci. Ze ta opieka i ta milosc ogarnela takze zmarle dzieci.

Jak wygladalby swiat uczyniony zgodnie z czlowiecza wola? Nawet gdyby te pomysly byly najlepsze z najlepszych?
Plany Boze sa wieksze od naszych. Tu, po tej stronie, nasza wiedza jest czastkowa, widzimy niejasno, wszystko nam sie rozjasni, gdy trafimy przed Boze oblicze.

Monika
Odpowiedz
#4
to co Ojciec pisze to zastosowane w praktyce slowa mojego ukochanego psalmu 91.
od wielu lat po dzis dzien daje mi poczucie spokoju i stalosci, ze nawet wsrod najwiekszych burz Pan jest przy mnie, ze Pan jest szczegolnie blisko tych, ktorzy zawierzyli. jak czasem jest trudno zawierzyc, oddac to co najtrudniejsze, to kazdy z nas wie. ale jaka lekkosc odczuwamy gdy On ten ciezar zdejmuje z naszych ramion i bierze na Siebie.
Moniko, ten \"Jezus z Nazaretu\" ktorego ty czytasz (Brandstaetter?), swego czasu odmienil moje zycie. do dzis slowa tam wyczytane wybrzmiewaja w moim sercu

http://www.nonpossumus.pl/ps/Ps/91.php
Odpowiedz
#5
Cytat:[autor cytatu=Madness]
Moniko, ten \"Jezus z Nazaretu\" ktorego ty czytasz (Brandstaetter?), swego czasu odmienil moje zycie. do dzis slowa tam wyczytane wybrzmiewaja w moim sercu

Tak! Czytalam te ksiazke jako pannica. Teraz - po pobycie w Ziemi Swietej - odkrywam ten tekst na nowo. Tym bardziej, ze hebrajskie slownictwo wplecione w tekst juz nie jest takie zupelnie nieznane. I jak czytam opisy, to przed oczami mam tamta ziemie.

Uczestnictwo w Mszy sw. w jezyku hebrajskim (wspolczesnym) bylo dla mnie wielkim przezyciem. W ogole, w naszej parafii, w niedziele na Mszy bylo 20-30 osob, potem agapa. Na poczatku mozna bylo wylapac tylko kilka slow (szalom, marana tha, hameszijah, kadosz, Benedictus Wink, Awraham), potem troche wiecej, ale i tak niewiele jesli idzie o zrozumienie. Na dodatek ze wzgledu na wakacje, przez kilka niedziel przyjezdzali rozni ksieza na zastepstwo. Raz byl Wloch z grupa klerykow (i byl Polak wsrod nich i Wloch, ktory studiowal w W-wie)... Slowa przeistoczenia zaspiewane - cos, o czym w normalnej polskiej parafii mozna zamarzyc tylko. Na koniec Mszy klerycy zaspiewali na glosy Szema Israel. Po prostu niebo na ziemi. Ale juz schodze z tematu, bo liturgika to byla kiedys moja pasja i zachwyt nad piekna liturgia gdzies tam paleta sie po sercu.
Po Mszy opowiadalam ksiedzu o ksiazce Brandstettera, ale jej nie kojarzyl. Nie wiem, czy istnieje jej przeklad na ktorys z jezykow europejskich. Poznalismy tam ludzi, wychowanych w wierze katolickiej, bardzo wierzacych, ktorzy zachwycili sie tamta ziemia, krajem, kultura, korzeniami naszej wiary. Dla nich slowa, ze jestesmy dziecmi Abrahama nie sa tylko pustym dzwiekiem, ale rzeczywistoscia, w ktorej uczestnicza.

Tyle dygresji.
Monika
Odpowiedz
#6
Dziś poruszyło mnie pierwsze czytanie o Bogu, który jest miłośnikiem życia.

Bóg miłuje całe stworzenie

Czytanie z Księgi Mądrości

Mdr 11,22-12,2

Panie, świat cały przy Tobie jak ziarnko na szali, kropla rosy porannej, co spadła na ziemię. Nad wszystkim masz litość, bo wszystko w Twej mocy, i oczy zamykasz na grzechy ludzi, by się nawrócili. Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił.

Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty nie powołał do bytu? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia.

Bo we wszystkim jest Twoje nieśmiertelne tchnienie. Dlatego nieznacznie karzesz upadających i strofujesz, przypominając, w czym grzeszą, by wyzbywszy się złości, w Ciebie, Panie, uwierzyli.
Odpowiedz
#7
Cytat:[autor cytatu=omarcin]
Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś, bo gdybyś miał coś w nienawiści, nie byłbyś tego uczynił.

Jakżeby coś trwać mogło, gdybyś Ty nie powołał do bytu? Jak by się zachowało, czego byś nie wezwał? Oszczędzasz wszystko, bo to wszystko Twoje, Panie, miłośniku życia.

Dla mnie tych kilka zdan, to wprost o naszych dzieciach, ktore zyja w Bogu.
A ktore tak bardzo sa nieobecne dla tego swiata.

Monika
Odpowiedz
#8
Czytam wszystkie wasze posty z zapartym dechem.Ile w nich wiary i miłosci do naszego Pana. Jak ja wam zazdroszcze tej wiary;jak mi jej brakuje....
Co wieczor sie modle o pomnorzenie mojej wiary. Chodzby do tego stopnia z przed roku i 2 miesiecy.Gdy jeszcze byłam w ciązy ...
pozdrawiam
ania***
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości