poczucie bezpieczeństwa
#1
Dzisiaj w Ewangelii Pan Jezus daje nam za przykład ubogą wdowę, która z braku poczucia bezpieczeństwa woła o pomoc. O to chyba chodzi w głównie w modlitwie, abyśmy mogli przytulić się do Bożego serca, aby ukoić swój ból i znaleźć pokój. Czasami modlitwa jawi się nam jako wysiłek zmierzający do przekonywania Boga. Dla mnie modlitwa coraz częściej jest odpocznieniem, odetchnięciem, uspokojeniem rozdygotanego serca. Lubię bardzo Psalmy, np 131 \"Jak dziecko na łonie matki, tak we mnie jest moja dusza\" lub 62 \"Tylko w Bogu spokój znajduje ma dusza\". Doświadczenie Bożego pokoju usuwa lęk, który nas często paraliżuje i utrudnia relacje z innymi.
Zachęcam Was do ufnej, dziecięcej modlitwy zawierzenia i odpocznienia przy sercu Boga. Bo modlić sie mamy sercem nie głową. Dlaczego? Bo Bóg jest miłością nie intelektem.
Jezus mówi:
\"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (...) znajdziecie ukojenie dla dusz waszych\".

Z modlitwą
o.Marcin
Odpowiedz
#2
Dla mnie to wczorajsze Słowo było wyjątkowo trudne, zwłaszcza psalm:
Cytat:On nie pozwoli, by się potknęła twa noga,
ani się nie zdrzemnie Ten, kto ciebie strzeże.
Nie zdrzemnie się ani nie zaśnie
Ten, który czuwa nad Izraelem.

Pan ciebie strzeże,
jest cieniem nad tobą,
stoi po twojej prawicy.
Nie porazi cię słońce we dnie
ani księżyc wśród nocy.

Pan cię uchroni od zła wszelkiego,
ochroni twoją duszę.
Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem,
teraz i po wszystkie czasy.
Czytałam i budził się we mnie coraz większy bunt - chciałam krzyczeć, że to przecież nie tak! Pan Bóg nie chroni nas od wszelkiego zła. Czasami mam wrażenie, że zaspał, kiedy był potrzebny. Czasami, że nie odpowiada, kiedy do Niego wołam. Potykam się, upadam, razi mnie boleśnie słońce... Jak uwierzyć w Bożą opiekę? Łatwiej mi teraz przyjmować teksty o cierpieniu niż o tym, że On nad nami czuwa - a ostatnio w liturgii prawie wyłącznie o tym jest mowa. Skąd wziąć nadzieję wbrew nadziei?!

Dziękuję, Ojcze, za to, co przeczytałam. Może nie trzeba słów ani myśli. Może trzeba mi spokoju i odpoczynku.
Odpowiedz
#3
ellen - na pewno potrzeba Ci spokoju i odpoczynku. Nie znam Twojej sytuacji, ale skoro jesteś na tym forum to na pewno przeżyłaś statę dziecka. Bardzo mi przykro i otaczam Cię modlitwą.

Kiedy ja dowiedziałam się, że noszę w sobie martwe dzieciątko, po powrocie do domu od lekarza sama nie bardzo wiedząc co robię uklękłam i wołałam w duszy Dlaczego??? Dlaczego tak się stało??? i nie wiem skąd przyszły mi wtedy do głowy słowa pieśni: \"w krzyżu cierpienie, w krzyżu zbawienie, w krzyżu miłości nauka...\"
Następne dni też były tragiczne (oczekiwanie na zabieg), ale ratowała mne myśl, że Matka Boża wie najlepiej jak to jest kiedy traci się dziecko. Właściwie to przez doświadczenie straty mojego dzieciątka Matka Boża stała mi się \"bliższa\" jeśli można tak napisać.

W mojej parafii jest wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu. Kiedy wchodzę do kościoła taka zabiegana, czasem mocno zdenerwowana czymś lub czyimś zachowaniem to uspokajam się samym wpatrywaiem się w Pana Jezusa.

Miałam tu napisać o różnych dramatycznych wydarzeniach mojego życia (śmierć mojego Taty, strach o zdrowie dziecka, strata ciąży), kiedy to czułam nieomal namacalną opiekę Pana Jezusa nade mną. Ale tak naprawdę to czuję tę cudownie kojącą obecność, nieomal czasem namacalną bliskość Pana Jeusa na codzień nie tylko w tych bardzo trudnych chwilach. I dziękuję Mu za tę łaskę.
Odpowiedz
#4
ja obecnie mamkryzys wiarya to częściowo przez księży poniewarz już kilka razy bardzo sie zawiodłam ostatnio coraz częściej zastanawiam sie nad powrotem na starą droge czasem mówie coś do Boga próbuje go zrozumieć tłumaczyć że tak widocznie miało być że tak będzie lepiej że to próba na którą mnie wystawiaale jestem zbyt slaba żeby sama sie tego podjąć potrzebuje wsparcia osoby która mogla by mi podać dlon w chwilach zwątpienia boje sie (z pewnych przyczyn w przeszłości) ale tu u nas niema osoby ani żadnych grup takich które mogly by mi choć na początku troche pomóc
Odpowiedz
#5
Na początku tego zdania chciałam napisać, że nie ma pewnie na tym forum osób które nie przeszły kryzysu wiary, ale być może są więc nie chcę ich pominąć. Ja miewam poważne kryzysy. W ogóle powoli tracę wiarę w sens wszystkiego. Czasami. A czasem ten sens odzyskuję. Z jednej stronie powierzam Bogu wszystkie swoje sprawy i myślę: \"Niech tak będzie skoro tego chcesz, Boże\" a potem myślę co zrobił mój mąż, że musi dzielić mój ból i moje problemy. Dzieci to był nasz priorytet i co z tego? Potem znowu myślę, że nie tylko ja nie mogę mieć dzieci, że nie mogę myśleć o sobie jak o kimś wyjątkowym, bo komuś trzeba rozdać tę gorycz, dlaczego ja mam być wyróżniona rodzicielstwem, skoro mnóstwo osób dookoła ma problemy z płodnością? Na kogoś przecież musiało trafić i znowu pochylam głowę. A potem znowu przychodzi bunt: \"Ale dlaczego akurat ja?\". Przecież ja tak czekałam... Dziecko to był mój szczyt marzeń odkąd mam @ Smile Serio. Zawsze zachwycałam się noworodkami, uwielbiałam na nie patrzeć, bawić i w ogóle. Np. jedna z moich cioć, z którą tak na prawdę rzadko się spotykam na wiadomość że poroniłam i od tamtej pory nie mogę zajść w ciążę zapytała \"Dlaczego akurat Ty? przecież tak kochasz dzieci\" Smutne to dla mnie i czasem nie do zniesienia. Dookoła wszystko blednie i traci sens. Nie lubię swojej pracy, nie chce mi się śmiać, śpiewać, tańczyć... To, na co w życiu tak bardzo liczyłam i czekałam po prostu się nie spełnia. DLACZEGO JA? A potam znów A DLACZEGO NIE TY? Wystarczy wejść na Poronienie żeby zobaczyć ile nas jest. I tak w kółko - wiara i zaufanie a potem kryzysy Sad
I niestety nie mogę zwalić winy na Kościół, na księży, bo o co mam mieć żal? Nawet gdybym usłyszała coś nie tak z ich ust, to co by to zmieniło? Przecież to nie Kościół odebrał mi dziecko. Bóg komuś musiał rozdać cierpienie. Jednym takie, innym inne, jakoś muszę z tym żyć. Jakby na wynagrodzenie jednego dostaję wszystko inne-mam wspaniałych rodziców, teściów, cudownego męża, nie brak nam pieniędzy itd... Więc po coś chyba Bóg knuje swój plan. Ufam w to i tylko czasami upadam...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości