pustka
#51
Annaina- a ty nie dziękuj! jak coś to jestem- możesz na mnie liczyć! Nasze daty są tak podobne... Sad
Odpowiedz
#52
Julia dziękuje za słowa otuchy. Cały czas zastanawiam się jak to jest że my jak wyczekujemy na swoje kochane dziecko tracimy je a rodzi się tyle dzieci niechcianych, porzucanych;( Nie potrafię rozmawiać z nikim na ten temat tylko z moim mężem. On stara się przy mnie trzymać, pocieszać mnie, dba o to bym nie miała zbyt dużo czasu na myślenie. Choć wiem że on też bardzo cierpi z tego powodu.
Odpowiedz
#53
lidzia bardzo mi przykro z powodu twojej straty.
Wiekszosci z nas jest bardzo trudno rozmwiac w realu z najblizszymi.Czesto tez ludzie nie wiedza co powiedziec i milczą.
Ale na szczescie jest takie miejsce jak to forum gdzie mozna wygadac sie i znalezc zrozumienie.
przytulm mocno
Odpowiedz
#54
Dzisiaj mialam wizyte u nowego ginekologa.Na szczescie potraktowal mnie powaznie i dwa poronienia plus moj wiek byly dla niego wskazaniem do rozpoczecia badan.
Oczywiscie przypomnial mi ze moj wiek nie ulatwia zadania i moze przyczynic sie do poronien.Zdaje sobie z tego w pelni sprawe...ale nie trace nadziei.
Wizyta odbyla sie na tym samym pietrze na ktorym znajduje sie ginekologiczna izba przyjec .To tam doszlo do poronienia we wrzesniu.Czułm że robi mi sie jakoś dziwnie gdy zobaczylam to miejsce ale po chwili bylo juz dobrze.To maly krok do przodu
Odpowiedz
#55
annaina- to cudownie, że znalazłaś nowego lekarza, to początek drogi ku szczęściu!
Odpowiedz
#56
Lidzia22 ja też ciągle sie zastanawiam nad tym dlaczego choc chcialam miec te dziecko, choc bylo planowane i kochane z calego serca to dlaczego nie bylo mi dane urodzic. Pewnie wiele z nas nurtuje te pytanie. Sama znam przypadki blizsze i dalsze gdzie inni rodza dzieci z latwoscia niekoniecznie póżniej przykladajac wage do jego wychowania czy obdarzania go miloscia. Jedno jest pewne zycie jest niesprawiedliwe. Najgorsze jest gdy ktos bagatelizuje to przez co przechodzimy albo próbuje umniejszac nasz ból bo np byla to malo zaawansowana ciaza. Ja gdy próbuje rozmawiac o tym z sasiadka a zarazem kolezanka to caly czas zarzuca jakis wątek ze ktos tam tez poronil ze to spotyka wiele osob. A jak glosna byla sprawa smierci blizniat w 8 mies ciazy to przy mnie powiedziala: to dopiero jest tragedia stracic dzieci w tak zaawansowanej ciazy. Nie powiem pewnie to trudne. ale czy moja tragedia byla mniejsza bo nie bylo widocznego brzuszka? Nierozumie i ni zrozumie
Odpowiedz
#57
Witam was dziewczyny

Myślałam że zbiegiem dni będzie choć troszkę lepiej a tu jest coraz gorzej. Nie potrafię zrozumieć dlaczego to wszystko się wydarzyło. Dlaczego nie mogłam poczuć jak moja kruszynka się rusza, dlaczego nie mogłam jej przytulić??? Jestem jeszcze do końca tygodnia na l4 dlatego w ciągu dnia jestem sama bo mąż jest w pracy. Cały czas siedzę i myślę, wszystko jest mi obojętne co dzieje się wokół mnie. Wszystko robię tak jak robot nie skupiając się na konkretnych czynnościach. Najgorsze są noce, nie mogę zasnąć, i płacze aż z tego płaczu zasypiań. Jak ja mam dalej żyć? jak sobie z tym radzić?? Bardzo chce wrócić do pracy, przynajmniej nie będę miała tyle czasu na myślenie. Choć troszkę się boj jak sobie poradzę bo jestem wychowawcą w przedszkolu i to w grupie maluchów. Zastanawiam jaka będzie moja reakcja jak zobaczę moje maluchy.
Odpowiedz
#58
Ciszę się że masz nowego doktorka . Teraz musisz uwierzyć, że i dla ciebie wzejdzie słonko. Trzymam za ciebie kciuki. Tongue
Odpowiedz
#59
Ja też się cieszę , Kiniu i czuję jakiś rodzaj ulgi bo mam takie przeczucie ze to u mnie coś nie działa
Odpowiedz
#60
U mnie też coś nie działa, ale dowiem się co. Decyzja podjęta, droga długa , ale konieczna do przejścia. Mam nadzieję, że na końcu tej drogi czeka na nas maluszek.
Odpowiedz
#61
Kinia moje pragnienie jest ogromne ale przyjmuje juz do wiadomosci ze z powodu mojego wieku te poronienia mogą się powtarzac nawet jezeli wyniki będą dobre....

Pamietam jakieś dziesięć lat temu( na kursie jogi) poznałam kobiete która miała 45 lat, piękna ,atrakcyjna ale bardzo smutna.Opowiadała mi o swoim życiu i pamiętam gdy zpytałam ile ma dzieci czy coś w tym stylu zaczęła płakać i okazło się że miała dużo poronien i nigdy nie urodziła dziecka.Utkwiło mi to bardzo w pamięci jak powiedziała :nigdy nie będę matką.Nawet przez myśl mi nie przeszło że stanę twarzą w twarz z takim samym problemem....
Jest we mnie taka gra emocji i rozsądku.Serce mówi jedno ale rozum co innego....Wszystko w rękach tego który , życie daje i odbiera.
Po pierwszym poronieniu tak bardzo wyzywałam Boga a teraz wiem że to jest niemy krzyk.....

Dzisiaj mijają 3 tygodnie kiedy straciłam to małe cudowne życie.
A za pięc dni minie 5 miesięcy kiedy straciłam pierwszą i największą miłość mojego życia.
Odpowiedz
#62
Trzymam za ciebie kciuki. Ja także nie mam za wiele czasu. Mam 36 lat. Przyczynę pękania pęcherzy płodowych u moich dziewczynek dopiero postaramy się ustalić, a po drodze trzeba usunąć mięśniaka bo wielki. Nie wiem , czy urodzę maluszka. Mam wielką nadzieję. Boli jednak fakt, że naszych aniołków już nikt nam nie odda. A przecież tęsknota rozwala nam serca. Mam wielki żal do Boga. Mętlik w głowie i sercu. Mimo to , staram się nie poddawać. Tobie przesyłam troszkę optymizmu i siły. Nie poddawaj się, bo jest o co walczyć.
Odpowiedz
#63
Annina teraz ważna jest ta nadzieja, że może nie wszystko stracone... Wierzę w to z całych sił i trzymam kciuki za Ciebie... za Ciebie, za siebie i za każdą z Aniołkowych Mam!
Odpowiedz
#64
Boże dziewczyny choć was nie znam, choć czasami odzywam się tu tylko z doskoku czy w półsłówkach to tak bardzo życzę wam szczęścia. Kinia, annina tak bardzo trzymam za was kciuki. Nie powiem, że was rozumię bo moja strata choć boli i choć nie umię jej przeżałować to jednak zdaję sobie sprawe że miałam szczęście przy pierwszzej ciąży a mój wiek również jest plusem na moją korzyść. Ale strate przeżyłam. Więc naprawde bede szczęśliwa gdy będe mogła wam pogratulować któregoś dnia. trzymam kciuki i naprawde podziwiam.
Odpowiedz
#65
Nie tylko Wam ale również innym kobietą na tym forum.
Odpowiedz
#66
Dzisiaj cos we mnie pękło. Przez ostatnie trzy tygodnie byłam \"spokojna\" ale to nie był spokój który pozwala isc w życiu do przodu. To był spokój podszyty głębokim smutkiem który nie ma ujścia.Gdzieś się we mnie zatrzymał i uwiera.
Dzisiaj mam ciężki dzień i nie wyobrażam sobie dni narodzi moich zmarłych tak przedwczesnie dzieci, które mnie jeszcze czekają.Nie wiem jak je przezyje.
Bolą trzy tygodnie , boli pięć misiecy a inne rocznice ? I tak do konca życia ? Do dnia naszego spotkania? Boli
Odpowiedz
#67
Annina. Wiem co czujesz i rozumiem Twoje uczucia. U mnie mija 5 tyg. od odejścia mojej Oleńki. Dalej nie potrafię tego zrozumieć i pogodzić się z tym. W dalszym ciągu większość dni jest z grupy tych gorszych. Nie potrafię się śmiać jak dawniej..Nic mnie nie cieszy.
Odpowiedz
#68
Dziekuje za Wasze słowa wsparcia .Ja również trzymam za Was kciuki.

Dzisiaj widziałam kobiete może w moim wieku ( tutaj jest dużo póznych ciąż) miała taki piękny brzuszek. I pomyślałam sobie że do niedawna wydawało mi się że to jest takie proste;jest ciąża-będzie dziecko. teraz wydaje mi się że to taki skomplikowany proces,wielka niewiadoma.
Odpowiedz
#69
annaina- najważniejsze to nie poddawać się. Rocznice... są, będą, nie da się zapomnieć. U mnie wczoraj minął miesiąc od wieści, że Bąbel nie żyje, za 6 dni mamy tp Maleństwa, a za 13 minie 7 miesiąc od sierpniowego koszmaru. Daty daty daty... a czas leci nieubłaganie jest nieprzejednany, nie wygramy z nim, nie przelicytujemy go, ale czy to znaczy, że mamy mu się poddać bez walki?
Odpowiedz
#70
Julia u mnie dzisiaj lepiej , u Ciebie też :-)
Dzisiaj byłam zrobić pierwszą serię badań i pomyślałam że to kolejny krok do przodu.
Muszę wykasować z mojej głowy tekst typu \"moge nie zdążyć,jestem za stara\" Jeżeli tak się stanie to będę płakać pózniej ,jeżeli będzie na to czas i powód. Teraz pragnę myśleć pozytywnie i zmierzać do celu. Pragnę zaczarować od nowa mój świat . W życiu zdażają się cuda i ja o tym dobrze wiem
Odpowiedz
#71
Witam dziewczyny

U mnie dalej tylko pustka. Jutro mija tydzień jak mojej kruszynki nie ma już ze mną. Tak ciężko mi bez niej. Chciałabym być już na takim etapie jak wy. Przede mną jeszcze 3 miesiące zanim będę mogła myśleć o następnej ciąży. Ale od poniedziałku zaczynam robić badania najpierw na toksoplazmozę, różyczkę i hsv bo tego nie zdążyłam zrobić bo byłam zajęta przygotowywaniem się do laparoskopii. Tak bardzo się boje że to wszystko przeze mnie się stało, że to ja czegoś nie dopilnowałam i dlatego mojej kruszynki już nie ma ;(.
Odpowiedz
#72
Anaina- cieszę się z Twoich czarów, jak Ci się uda to pożyczę sobie twoją różdżkę :*

Lidzia- musisz sobie dać czas, a obwinianie się nic nie pomoże! Nie jesteś winna temu co się stało, ale musisz zawalczyć o to żeby sie nie powtórzyło- to właśnie robisz chodząc na badania i czekając 3 cykle przed kolejnymi staraniami!
Odpowiedz
#73
Lidzia jesli chodzi o etap to raz jest dobrze a raz zle a nawet bardzo zle ale kiedy miedzy cierpieniem jest choć odrobina życia we mnie i naokoło to chwytam się tago bo nie chce isc na dno-mam tendencje do depresji i mam już troche doświadczenia jak dostrzegac te krótkie chwile kiedy nie cierpie.
Na pewno nic nie stało się przez ciebie! Dlaczego taak myślisz?

Julia ta różdżka to moja głowa ,to w niej wszystko się zaczyna a pozniej jest Bóg,siła wyższa:-)
Odpowiedz
#74
Dziękuje wam dziewczyny za te ciepłe słowa. Naprawdę to dla mnie dużo, że ktoś mnie rozumie. Już nawet mój mąż traci cierpliwość jak ja płacze. On tez cierpi ale najchętniej by na ten temat nie rozmawiał a ja nie potrafię udawać że nic się nie stało.

Annina ja miałam na bieżąco robione wszystkie badania i było ok tylko tych 3 nie zdarzyłam zrobić bo zajęłam się tą laparoskopią. A jeżeli przez to nie ma mojej kruszynki to nie daruje sobie tego nigdy. Teraz obiecałam sobie że jak będę w ciąży to nikomu nie powiemy dopóki nie będzie widać. Teraz powiedzieliśmy moim rodzicom, mojej siostrze i bratu oraz teściom i męża siostrze i bratu. A tu moja teściowa szczęśliwa zaczęła się chwalić że babcia będzie i to podwójną bo moja szwagierka ma termin na 15 sierpnia.

Dziewczyny ja nam wszystkim życzę żebyśmy w najbliższym czasie zobaczyły znowu dwie piękne kreseczki na teście lub rosnące hcg. Każda góra ma jakiś szczyt więc pewnego dnia my też musimy mieć z górki.
Odpowiedz
#75
Jak tam mija ci dzisiejszy dzień? Napisz jak będę mogla w czymś pomóc. Co dziennie myślami jestem z wami aniołkowe mamy.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości