Czy to możliwe?
#1
Witam, niedawno dowiedziałem się że moja powiedzmy \"partnerka\" poroniła dziecko. O ile sytuacja na prawdę miała miejsce to dziecko na 99% było moje. Powodem poronienia miało być rzekome naruszenie płodu przez ginekologa, uwierzyłem w całą historię, choć byłem nieco sceptyczny co do prawdziwości słów ów \"partnerki\", nie dawno rozmawiałem z zaufanymi znajomymi i zwierzyłem się że straciłem dziecko oraz przedstawiłem im znaną mi przyczynę, kazali mi się puknąć w głowę twierdząc że naruszenie płodu przez ginekologa podczas zwykłej rutynowej wizyty jest niemal niemożliwe i że dziewczyna kręci. W internecie nie mogłem znaleźć żadnej opinii lekarza, ani podobnych historii, postanowiłem więc zapytać na forum, gdzie będą ludzie z różnymi przejściami, wiedzą teoretyczną i praktyczną. Proszę o sensowne wyjaśnienie czy to możliwe, ponieważ nie wiem co teraz myśleć, ogólnie bardzo chcę mieć dzieci i wieść mnie nieco zabolała, ale mam podejrzenie że mogła to być bezczelna próba manipulacji, ponieważ jak usłyszałem nieraz wcześniej jestem \"zimny, nieczuły\".

Proszę o w miarę szybką i sensowną odpowiedź, z góry dziękuję i pozdrawiam.
Odpowiedz
#2
witaj
bardzo mi przykro...
nie do konca chyba rozumiem.
co masz na mysli mowiac, ze dziecko zostalo naruszone przez ginekologa?
co to bylo za badanie?
ktory tydzien ciazy?
przepraszam za bezposredniosc moich pytan.
Odpowiedz
#3
Przyczyn poronień może być wiele, a w większości przypadków pozostają nieznane. Tutaj w UK wg statystyki nawet co czwarta kobieta przeżywa poronienie. Ja miałam 2, nie wiadomo dlaczego. Nie ma zbyt wielu wiarygodnych badań na ten temat. Nakłady finansowe idą na badania nad lekami na raka, AIDS i generalnie na ratowanie ludzi, którzy już są na tym świecie. A skoro jest nas już 7 miliardów, to nie opłaca się dociekać tego, co zrobić, żeby było as jeszcze więcej.
Współczuję Tobie bardzo, a jeszcze bardziej partnerce. Poronienie to tragedia. Nie ma co dociekać przyczyny, bo jak wspomniałam, one często pozostają niewyjaśnione.
Odpowiedz
#4
Ja sam tego nie rozumiem do końca, dlatego zwracam się do was z pytaniem.
Tydzień ponoć czwarty, a badanie zwykłe kontrolne, bo ona nawet nie wiedziała że jest w ciąży, nic zresztą dziwnego, bo test również nie wykazał aby była.
Jak już napisałem, mam podejrzenia że kłamie, choć nie rozumiem dlaczego w tak delikatnych kwestiach miała by kłamać. Ponoć umiejscowienie płodu jest takie że podczas w/w wizyty nie jest możliwe na naruszenie płodu, zostałem w pewnym sensie wyśmiany i dało mi to motywację do zbadania sprawy. Zatem powtórzę pytanie, czy przypadkowe naruszenie płody przez ginekologa podczas zwykłej rutynowej wizyty jest możliwe, w jaki sposób?

Scarlet1982, ja nie szukam odpowiedzi dlaczego, bo to w niczym nie pomoże, podałem konkretną przyczynę oraz zapytałem czy jest coś takiego możliwe czy to zwykłe kłamstwo ? Po tych słowach możecie się do mnie uprzedzić, ale ta dziewczyna ma coś z głową, żeby coś osiągnąć kłamie, a ja nie okazałem jej żadnych uczuć, których ode mnie oczekiwała, historia z poronieniem może być prawdą, a może być też sposobem na próbę zbliżenia się do mnie w taki o to chory sposób. Mam ciężki charakter, ale serce mam dobre, chcę znać prawdę, bo to dla mnie ważne.
Odpowiedz
#5
Po 1. jeśli partnerka, to owa, a nie ów.
Po 2. jeśli 4 tydzień to nie płód tylko zarodek.
Po 3. w 4tc trudno cokolwiek stwierdzić podczas badania ginekologicznego (może rozpulchnioną szyjkę, grubsze endometrium), także podczas usg, dlatego dr najczęściej zleca badanie betaHCG.
Po 4. nikt z nas nie jest tu, jak mniemam, lekarzem-ginekologiem, więc nie oczekuj, że udzielimy Ci jakiejkolwiek odpowiedzi na pytanie: jak to się stało.
Po 5. nie wiem, jaki cel ma Twoja, powiedzmy \"partnerka\", może warto ją zapytać?
Odpowiedz
#6
pkt1. Masz rację, wybacz, OWA
pkt2. Dla mnie od chwili poczęcia dziecko to dziecko, nie ma podziałów zarodek, płód itd. itp. które nierzadko stają się argumentem za aborcją.
pkt3. Z pewnością trudno cokolwiek stwierdzić, nie mówię że nie.
pkt4. Domyślam się że osoby tu obecne to głównie panie które poroniły, ale nie wykluczyłem też możliwości że \"na sali jest lekarz\", dlatego też pytanie zadałem i jeśli nie wypowie się lekarz to może ktoś miał podobną sytuację do opisanej przeze mnie i odpowiedź takich osób jest również mile widziana. Co to zakończenia punktu to nie zadałem pytania \"jak to się stało\", tylko \"czy to możliwe\".
pkt5. O cel również nie pytałem.

Ps. Ja rozumiem że niektórych mogą irytować moje pytania, ale proszę o wyrozumiałość i przepraszam jeżeli kogoś uraziłem pytaniami z \"egoistycznych pobudek\"
Odpowiedz
#7
przepraszam, ze draze ale skoro ona nie wiedziala, ze jest w ciazy, test tego nie wykazal, to skad wiecie, ze byla?
nie wykluczam, ze na sali jest lekarz ale ja nim nie jestem, i jako laik moge gdybac, ze podczas rutynowego badania nie jest mozliwe uszkodzenie zarodka.
ale to tez zalezy co mamy na mysli mowiac rutynowe / standardowe badanie.
mysle, ze lekarz musialby wprowadzic do macicy cialo obce, a z tym sie podczas standardowego badania nie spotkalam.

moze gdybys podal wiecej informacji?
Odpowiedz
#8
Dokładnie, test ciąży nie wykazał. Sądziłem że nie jest w ciąży, ale po jakimś czasie oznajmiła że źle się czuje, nie do końca wnikałem co się dzieje, aż pewnego razu przyszła porozmawiać twierdząc że była u lekarza i ten stwierdził poronienie. Jestem zielony w temacie, dlatego zadaję takie a nie inne pytania, bo jak dla mnie sprawa jest dziwna. Nie wiem czy mówi prawdę, czy kłamie, czy mam jej współczuć czy być na nią zły że w tak delikatnych sprawach kłamie. Nie jestem kobietą, nie chodzę do ginekologa, z tego co wiem to chodzicie do ginekologa co jakiś czas, nie do końca wiem z jakich powodów, czasem chodzi o przepisanie środków antykoncepcyjnych, czasem o sprawdzanie przebiegu ciąży, a czasem na zwykłe badania kontrolne, tak ? Z tego co się orientuję ona była po tabletki antykoncepcyjne i na badania, a po jakimś czasie rzekomo dowiedziała się że poroniła, gdy zapytałem czy zna przyczynę odpowiedziała że ginekolog naruszył płód, że tak jej powiedział lekarz. Nie wiem na jakiej podstawie to stwierdził, a dzisiaj usłyszałem że to niemożliwe i postanowiłem zapytać na forum ludzi którzy mogą mieć jakieś pojęcie.
Odpowiedz
#9
jest mozliwe, ze poronila bedac w bardzo wczesnej ciazy.
jest mozliwe, ze test nie potwierdzil ciazy, w ktorej mogla byc.

reszty nie rozumiem, lekarz sam powiedzial \'o byla pani w ciazy ale wlasnie naruszylem zarodek, wiec juz pani nie jest?\'
i to tyle?
przepraszam za gruboskurnosc ale ja tej historii po prostu nie ogarniam...

moze lepiej porozmawiaj z partnerka i wyjasnijcie to sobie bo w emocjach ludzie mowia dziwne rzeczy albo rozumieja cos odwrotnie niz jest to powiedziane.
moze ona na spokojnie wytlumaczy ci co sie stalo?
Odpowiedz
#10
Nie, dowiedziała się po czasie. Jak już mówiłem coś jej się działo i poszła do tego samego ginekologa, ten niby nic nie zauważył, a jak pojechała do szpitala dla pewności to tam się okazało że ponoć poroniła i że niby ginekolog naruszył płód.
Teraz jak to tak w jednym temacie opisuję odpowiadając na wasze pytania to to zaczyna wygląda nielogicznie i utwierdzam się w przekonaniu że kłamie O.o
Odpowiedz
#11
Cytat:[autor cytatu=aniela_81]
jest mozliwe, ze poronila bedac w bardzo wczesnej ciazy.
jest mozliwe, ze test nie potwierdzil ciazy, w ktorej mogla byc.
dr raczej nie miał wpływu na przebieg ciąży, a właściwie na jej stratę, zwłaszcza na tak wczesnym etapie. Ale może Twojej partnerce ktoś tak powiedział i przyjęła za pewnik.
Odpowiedz
#12
Jeśli to faktycznie był 4tydzień (czyli 4 tygodnie od ostatniej miesiączki a ok 2 tygodnie od zajścia w ciążę) to nie ma możliwości stwierdzenia inaczej niż poprzez test z moczu lub krwi (beta hcg) czy ktoś jest w ciąży czy nie. Jest możliwość, że robiła test w dniu spodziewanej miesiączki i wyszedł negatywnie, a potem przyszło krwawienie.. Ale jeśli lekarz stwierdził poronienie to musiał zlecić wykonanie testu ciążowego, żeby potwierdzić ciążę na takim etapie.
Większość z nas ze względu na historię ma w kolejnych ciążach wykonywane wcześnie usg dopochwowe i badania, nie spotkałam się z opinią że mogłoby to zaszkodzić ciąży.
Odpowiedz
#13
PiBi, dzięki, na tym chyba możemy zakończyć, bo nie widzę sensu dalej wałkować tematu.
Kredka, twoja wypowiedź bardzo pomogła, dzięki Tobie bez problemu stwierdzę czy mówiła prawdę czy kłamała
Dzięki wszystkim za odpowiedzi

pozdrawiam Skaut
Odpowiedz
#14
Nie ma opcji, żeby lekarz mógł uszkodzić struktury ciążowe, w tym zarodek, bez ingerencji obcym ciałem do jamy macicy. A żeby się tam dostać, musiałby boleśnie rozewrzeć jej szyjkę. Nie można tego nie zauważyć.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości