Rany stały się perłami
#1
Taki ładny tekścik o.Anzelma Gruna, pod którym sam się mogę śmiało podpisać:

\"Poprzez swoją ranę otwieram się na ludzi wokół mnie. Potrafię wejść w ich położenie i zrozumieć ich. Rana staję się bramą, poprzez którą ktoś inny może wejść do mojego wnętrza. Dzięki tej ranie staję się wrażliwy na drugiego człowieka, potrafię wczuć się w jego zranienia i z nim współ-czuć. Nigdy go nie zawstydzę. Nie włożę swoich palców do jego ran, ale stworzę dla niego przestrzeń, w której będzie mógł sam mówić o swoich zranieniach. W ten sposób rana uczyni mnie samego lekarzem, który sam doznał zranienia. Grecy uważali, że tylko lekarz, który sam doznał zranień, jest w stanie leczyć rany innych. Znam wielu terapeutów, którzy w dzieciństwie zostali bardzo zranieni. Ponieważ stawili czoła swoim ranom, stali się dobrymi terapeutami. Ich rana stała się skarbem, perłą, która stanowi o ich jedynej i niepowtarzalnej wartości.
Rana może mnie również otworzyć na Boga. Jeśli pojednam się ze swoją raną, wtedy staje się ona bramą, poprzez którą dociera do mnie miłość Boża. Rana sprawia, że pozostaję otwarty na Boga. Oczywiście, że mogę również uskarżać się na swoje rany. Wtedy raczej odcinają mnie one od Boga. Kiedy przed 28 laty brałem udział w seminarium służącym pogłębieniu dynamiki grupowej, w bardzo bolesny sposób doświadczyłem braków, jakich doznałem w dzieciństwie. Pierwszą reakcją były wyrzuty pod adresem mojej matki, uskarżanie się, żalenie się nad sobą. Kiedy później w czasie pewnego urlopu siedziałem nad jeziorem, doświadczyłem głębokiego pokoju. Mogłem powiedzieć: To właściwie dobrze, że w dzieciństwie nie została zaspokojona moja potrzeba bliskości i czułości. To bowiem budzi we mnie nieustannie tęsknotę za Bogiem. Gdyby te moje potrzeby zostały zaspokojone prawdopodobnie stałbym się konformistą. Żyłbym po prostu z dnia na dzień. Ale właśnie ten brak bliskości sprawił, że wyruszyłem w drogę ku Bogu i pozwolił mi na nowo zrozumieć miłość Bożą. W ten sposób rana może również stać się czymś najcenniejszym, co posiadamy, w naszej relacji do Boga\".
Odpowiedz
#2
no właśnie zaakceptować ranę....dziękuję Ojcu za ten tekst
Odpowiedz
#3
rzeczywiscie.......dla jednych rany staja sie zrodlem Sily i Dobroci
dla innych staja sie poczatkiem zlej drogi ...przemocy...zlosci......
Cytat: później w czasie pewnego urlopu siedziałem nad jeziorem, doświadczyłem głębokiego pokoju.
mam nadzieje ze dla mnie to pozniej juz nadchodzi ...naprawde mam taka nadzieje.....czytalam ten tekst kilka razy ... i nic mi nie przychodzi do mojej glowy jak tylko za niego podziekowac ....i napisac od siebie....

...aby moje rany staly sie perlami .....
Odpowiedz
#4
Ojcze ja też dziękuje że ten tekst pojawil sie tu. Dostałam go już wcześniej od dziewczyny która jest swgo rodzaju Aniołem w moim zyciu (mówie o Tobie Małgosiu) dostałam go w chwili wielkiego cierpienia, w chwili kiedy mój dobrze juz poukładany swiat runął a ja nie mogłam \"wygrzebać\" się z tego gruzu. Ten tekst pozwolił mi na zrozumienie, zrozumienie mojego cierpienia. Dziękuje Ojcze i Tobie Gosiu.
Odpowiedz
#5
Ojcze Marcinie, ja również dziękuję za ten tekst. Uświadomiłam sobie że widocznie jest dobrze tak jak jest, pomimo całego cierpienia jakie mnie w życiu spotkało... że z każdego cierpienia Pan Bóg potrafi wyprowadzić dobro. Dziękuję...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości