Ciągle ten okropny ból... tęsknota..
#1
..Minęły już ponad 3 miesiace od dnia kiedy urodziłam moją martwą kruszynkę...na początku 4 miesiąca ciaży...wszyscy mówią ze mam się pozbierac że mam o tym nie mówić ..tylko ja PO PROSTU NIE MOGĘ!!! Wciąż o tym myślę, to tak mocno boli!! Moje otoczenie uznalo mnie już za wariatkę...Czy oni nie rozumieją ze ja straciłam dziecko??!! Oczekiwanie, wytęsknione dziecko....chociaż mam 22 lata to czuję taką olbrzymią pustkę..jakby ktoś wyrwał cząstkę mnie.. nie umiem się tak na prawde cieszyc..straciłam wręcz ochote do zycia.. do realizowanie marzeń, planów...nie wiem czy to minie... udaję czasem przed otoczeniem silną ale kiedy nikt nie widzi..wyję z rozpaczy bo taki silny jest ten ból...pomóżcie..Dorota
Odpowiedz
#2
Doroto, nie wiem, czy to pomoze, ale pomysl, ze jestesmy tu wszystkie dla Ciebie i Cie rozumiemy, bo same przez to przechodzimy... Dla nas nie jestes wariatka, jestes jedna z nas... Badz tu czesto, to pomaga. Ja stracilam swojego Aniolka prawie 2 tygodnie temu, placze wieczorami, nie spie, nie zyje... Dzieki temu, ze tu wpadam, czuje, ze oprocz meza jest ktos jeszcze, kto mnie rozumie. Placze razem z Toba...
Odpowiedz
#3
Witam cie Doroto.Nigdy nikt cie tak nie zrozumie jak my tutaj wiec zaglądaj tu do nas .mozesz tez z nami pogadac prywatnie.To pomaga..Mi pomaga i wiem ze otoczenie nie zrozumie.Dla nich robimy z siebie meczennice,ale nikt kto nie stracił malenstwa nie potrafi tego pojąć...

To boli ale nie jestes w tym bólu sama jesteśmy z tobą kochana i zawsze możesz na nas liczyc.PAMIĘTAJ mój numer gg gdybyś chciała pogadać3561648
Odpowiedz
#4
czesc ! ja poroniłam w lutym w 12tc. Cały czas o tym myśle, cały czas czuje ból, nie ma dla mnie rzeczy ważniejszych. Czuje ogromną pustke, ogromny zal, gniew, złośc i najchętniej wykrzyczałabym całemu swiatu ze ja cały czas cierpię....Nie pomaga mi myślenie ze następnym razem powinno sie udac bo strasznie boję sie co bedzie w przyszłości. Boje sie ,ze nie bede mogła zajśc w ciąże a jak w nią zajde ,ze to sie znowu powtórzy. Jak pomyśle ze we wrześniu powinnam zostać mamą to żal ściska mi serce. Jestem cały czas zdenerwowana, zestresowana i potrafie w jednej chwili wpaść w histerie i płakać jak małe dziecko... wiem juz ze nie jestem odosobniona ze swoim zachowaniem i ze wszystkie czujemy generalnie to samo. Boje sie jak długo to bedzie jeszcze trwało . Bardzo chciałabym zyc normalnie jak kiedys, ale wątpie czy uda mi sie jeszcze kiedykolwiek zaznać spokoju i nie czuc tego wielkiego bólu, który rozrywa moje serce.

Rozumiem Cie bardzo dobrze. Chciałabym Cie jakoś pocieszyć ,ale sama nie wiem co zrobić zeby pomóc sobie i jak myśleć zeby wytłumaczyc sobie to co się stało.

pozdrawiam Cie ściskam - fabia
Odpowiedz
#5
Ja też już nie mogę, rozpacz i tęsknota rozdzierają me serce, dzięki temu forum, nie czuje się nienormalna chociaż otoczenie pewnie mnie tak odbiera. Dla nich nic się nie stało, dla nas zawalił się świat. 4 miesiące temu straciłam swoje dziecko i mimo, że bardzo, bardzo chciałbym wierzyć, ze będzie lepiej, przychodzi taki moment jak ten, że siedzę stukam i ryczę, bo znowu ta tragedia dotkneła inną kobietę, bo znowu otoczenie w sposób kretyński bagatelizuje nasze uczucia. Nie jesteś sama, a Twój ból, tęsknota rozpacz to naturalne normalne emocje po takiej tragedii, bardzo mocno cię ściskam i wierz mi rozumiem cie doskonale.
Odpowiedz
#6
Doroto, cieszę się ze trafiłaś po stracie na tę stronkę. Ja ją odnalazłam po roku strasznego bólu i uczucia pustki i osamotnienia. Tulę cie bardzo mocno i wierzę, że czas i rozmowy na forum pomogą ci złagodzić ból. Pozdrawiam cie cieplutko!
Odpowiedz
#7
Doroto, ja miałam tą samą sytuację co Ty. Jutro miną 3 tygodnie ... Wczoraj odebrałam wynik histopatologiczny i na wiadomość, że to był chłopiec, popłakałam się w szpitalu. Ręce mi się zaczęły trząść i gdybym nie siedziała, to pewnie bym upadła. Jest ciężko to przeżyć... Żadne zapewnienia typu: będzie lepiej, następnym razem się uda, jeszcze nie raz zostaniesz mamą itp itd nie pomogą. A tak naprawdę to nikt, kto sam tego nie przeżył nie jest w stanie zrozumieć co czujemy. Sama teraz odezwałąm się do swojej rodziny mającej małe dzieci (potrzebowałam jakiejś porady) i usłyszałam od młodych matek, że nie dzwoniły z pytaniem jak się czuję, bo i tak nie wiedziałyby co powiedzieć. A mi po prostu brakowało czyjejś troski o moje zdrowie i fizyczne i psychiczne. Nie czekałam na słowa pocieszenia (nadal nie czekam) tylko na dzielenie ze mną tego bólu.

Trzymaj się ciepło Dorotko. Żyj nadzieją, że Twoje dziecko czeka na Ciebie i sprawuje nad Tobą opiekę.
Odpowiedz
#8
witam mam pytanie czy na tych wynikach hist. bedzie płeć jesli poroniłam w 15 tyg lecz lekarze mówią 12 tyg prosze o odpowiedz
Odpowiedz
#9
Doroto

Bardzo dobrze, że od razu trafiłaś na tą stronę i na forum. Ja poroniłam 3 razy i też nie bardzo wierzyłam, że uda mi się jeszcze urodzić zdrowe dziecko. A jednak, mam 2-letnią córeczkę. Naprawdę warto mieć nadzieję.

Ja również przeżywałam te tragedie, i ciężko było mi się pozbierać. Poza kochanym mężem, nie znalazłam u nikogo wsparcia. Gdybym wtedy mogła przeglądać to forum i podzielić się swoim nieszczęściem, byłoby mi o wiele lżej. Dlatego bądź tu często, a zobaczysz, że nie tylko Tobie jest ciężko, że wszystkie mamy swoje niedole i razem musimy się mocno trzymać.
Odpowiedz
#10
Dorotko,



otoczeniu wydaje sie, ze skoro ciaza trwala kilka, kilkanascie tygodni, to w kilka, kilkanascie tygodni wrocimy \"do normy\". A przeciez zadna z nas nie \"planowala\" byc w ciazy krotszej niz te 38-42 tygodnie, kazda z nas miala plany, marzenia na cale zycie i dlatego ten bol bedzie dlugo trwal. Nie jestes wariatka. Zadna z nas nie jest. Po prostu jestesmy mamami, ktore tesknia za swoimi dziecmi. I choc otoczenie patrzac na nas nie wiedzi to, ze mialysmy dzieci, ze bylysmy/jestesmy mamami, to nie zmienia to faktu, ze w nas samych pozmienialo sie wszystko.



Kiedys przyjdzie czas, ze to wszystko zlagodnieje. Pozniej znow, jedno slowo, spotkanie spowoduje, ze bol wroci, moze troche zmniejszony... I tak bedzie falami wracac... raz lepiej, raz gorzej...



Duzo sil i nadziei, nie jestes sama.

Monika
Odpowiedz
#11
cześć skarbie!! Straciłam moje dziecko miesiąc temu. W końcu ludzie przestali mnie pytać \"co Ci jest?\". chyba zrozumieli, że ja nadal cierpię, albo wolą się nie odzywać do wariatki. Niestety ludzie , którzy tego nie przeżyli nie rozumieją co się z nami dzieje. Gdy byłam w szpitalu i gdy wybudzałam sie po zabiegu bardzo rozpaczałam, na co salowe stwierdziły, że histeryzuję. Tak naprawdę to może nas zrozumiec tylko druga osoba, która to przeżyła. Ja mam taką koleżankę. gdy jest mi bardzo źle poprostu idę do niej i wiem,że nie usłyszę od niej banałów w stylu: \"jeszcze wam się uda\" albo \"nie ma się czym przejmować, trzeba zapomnieć\". Bardzo się cieszę, że istnieje ta strona, bo dzięki niej wiemy, że nie jesteśmy same.Trzymajcie s cieplutko
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości