Błogosławię Cię Panie...
#1
... że dałeś mi wiarę...

Dzis widzialam fragment filmu o aborcji... tylko fragment wystarczyl... nawet nie umiem opisac co poczulam... znalazlam link do tego filmu na stronie gdzie spotykaja sie ludzie popierajacy aborcje. Klepia sie po ramieniu - podaja przepisy na metody domowe... Boze...
A Janek spi w foteliku, jest taki malutki, przeciez ja go kochalam jak mial 2 tygodnie ... 4 tygodnie... 10 tygodni... Serce mi peka...

Dziekuje wiec Bogu ze dal mi wiare, bym wierzyla tez ze czlowiek jest od poczecia !!! Ze moge w to wierzyc a nie tylko to wiedziec !!!!
Odpowiedz
#2
Esko, piękne jest to, co napisałas...i straszne to o czym pisałas...aborcja to \"coś\" czego nie ogarniam inie ogarnia chyba zadna z nas...ale mamy wiarę...
Odpowiedz
#3
Przeżyłam coś podobnego \"na żywo\". Po poronieniu zapytałam się mojej przyjaciółki (wtedy mi się tak wydawało), jak ona przeżyła swoje poronienie. Pytałam, bo chciałam wiedzieć czy jestem \"normalna\"... A ona mi powiedziała coś co mnie wprawiło w osłupienie \"ja w ogóle nie przeżyłam, bo się o to modliłam\". Uwierzcie, że do dzisiaj nie umiem się do niej odezwać, bo nie wiem jak. Nie mogłam i nie mogę zrozumieć co może być takiego większego od życia dziecka, że trzeba modlić się o jego śmierć. Boże dzięki, że wartość życia w moich oczach jest większa od wszystkiego co ziemskie.
nikto
Odpowiedz
#4
Modliła się i zapewne wierzy, że została \"wysłuchana\"? Straszne. Niewyobrażalne i odrażające!
Odpowiedz
#5
... ten film mam ciagle przed oczami, nie wiem jak dzis zasne...
Odpowiedz
#6
eska, ja nie musze daleko szukac zeby sie zszokowac roznymi podejsciami do kwestii zycia. wystarczy rozmowa z moja rodzina ktora mnie ostatnio totalnie dobila.
kilka dni temu siostra opowiadala o swojej kolezance mieszkajacej w szwecji, ktora poronila niedawno w 15 tc. opieka lekarska podczas ciazy jest tam znikoma. miala jakas pogadanke z polozna, zadnego badania, nikt sie nia normalnie nie zajal. powiedzialam ze dzieje sie tak w wielu krajach, ze do ktoregos tygodnia ciazy matka nie ma praktycznie zadnej opieki. jako ze temat byl drązony powiedzialam tez o traktowaniu wczesniakow urodzonych na bardzo wczesnym etapie ciazy ktorym rowniez w polsce czesto odmawia sie pomocy i czeka az umrą. i co uslyszalam? oczywiscie na wstepie ogromne wspolczucie dla agaty- kolezanki siostry. a potem ze moze to wszystko i ma sens bo jest to taka \"naturalna selekcja\" ze slabe jednostki same sie ronia.
super teoria,nie? w tej sytuacji warto zastanowic sie po co lekarze podaja nam w zagrozeniu poronieniem leki podtrzymujace ciaze i w ten sposob ocalaja zycie mnostwa maluchow. moze powinni olac sprawe i pozwolic by natura sama poradzila sobie ze slabymi jednostkami??
dalej- uslyszalam pelne wyrzutu niemal, slowa- \"lekarze ratuja wczesniaki a jakos nikt potem nie mysli o tym ze zyja one z wadami, kalectwem itp\". slowem- lepiej pozbyc sie od razu ludzkiego balastu no bo przeciez po co ratowac kogos kto nie rokuje na super czlowieka. powiedzialam siostrze ze nie zycze jej nigdy sytuacji, kiedy we wczesnej ciazy bedzie miala krwawienie a lekarz odmowi jej pomocy twierdzac, ze to jeszcze nie dziecko,ze za wczesnie i niech natura sama to zalatwi. uslyszalam- \"no niby masz racje ale...\"
tu wlaczyl sie moj tata- \"oj no bo to matka tak czuje\". to niby ze co, nie wierzmy matce bo ona sobie Bóg wie co wyobraza a tak naprawde to staje sie matka po urodzeniu dziecka a w ciazy nia nie jest? znaczy sie ze matki sobie wymyslaja dziecko a cala reszta wie ze dziecko to jest jak sie urodzi albo- w najlepszym wypadku- kiedy widac juz brzuch?
temat zakonczyla mama ktora zauwazyla ze nadciaga burza. tak mnie wkurzyli ze chyba bysmy sie poklocili. zawiodlam sie na nich. myslalam ze po moim poronieniu, po moich opowiesciach o osieroconych matkach i ich cierpieniu, po uswiadamianiu im nagiminnie czym jest tragedia poronienia, czym jest zycie ludzkie, cos do nich dotrze. nic nie dotarlo. to po co plakali razem ze mna kiedy poronilam? po co teraz kolo mnie skacza zeby znow nie powtorzyla sie tragedia skoro \"natura sama to zalatwi\", skoro \"naturalna selekcja\", skoro \"moze to i lepiej bo...\"? po co takie szopki? po co wspolczuja biednej agacie a za chwile mowia bzdury o selekcjach i innych nieludzkich praktykach?!!
wscieklam sie na nowo, wybaczcie. powinnam ten gniew przemienic w gorliwa modlitwe, wtedy przydalby sie na cos wiecej.
dzis mialam rowniez rozmowe z moja mloda znajoma o naszej wspolnej 20-letniej kolezance ktora od roku ma chlopaka z ktorym swietnie dogaduje sie seksualnie i wogole ma bardzo udany zwiazek ktory na moje oko opiera sie glownie na tym. oczywiscie mloda stosuje pigulki. a dzis gdy rozmawialam ze znajoma powiedziala mi ze rozmawiala z nia i uslyszala ze gdyby teraz zaszla w ciaze to napewno by ja usunela. po raz kolejny bierze w leb wyssana z palca teoria ze antykoncepcja jest alternatywa dla aborcji. bzdura. zwolennicy antykoncepcji sa bardziej anty zyciu niz im sie wydaje bo gdyby nie byli to by sie tak nie obwarowywali rozmaitymi zabezpeiczeniami przeciw ciazy.
nikto, twoja znajoma nie ma pojecia czym jest modlitwa i jak ogromna jest wszechmoc Boga. ten kto modli sie o zlo, jawnie drwi sobie z Niego. byc moze dopuscil On poronienie majac wobec niej madry plan, ktory daj Boże aby sie zrealizowal ale napewno nie dlatego ze uznal swoja pomylke w rozdawaniu dzieci i postanowil na prosbe twojej znajomej ja odkrecic. bede sie modlic o to aby zrozumiala brak logiki w swoim mysleniu.
nakrecilam sie jak zawsze kiedy wjezdza temat braku szacunku dla zycia ludzkiego. szlag mnie trafia le postaram sie to zrownowazyc modlitwa. zycze wam, aby wasze swiadectwa otwieraly ludziom oczy i uwrazliwialy serca.
kamila
Odpowiedz
#7
Esko dziękuję... Pięknie to napisałaś.... Ja nie widziałam tego filmu i wcale nie żałuję.... Widziałam za to kiedyś kilka zdjęć z aborcji w necie.... Zrobiły swoje wrażenie, chyba takie jakie miały zrobić na każdym widzu.... Moja teściowa usunęła kiedyś ciążę i powiedziała, że chociaż ja chciałabym to zrobić to ona nigdy w życiu mi na to nie pozwoli bo po tylu latach, do dziś w nocy śni jej się krzyk niemowlęcia.... Bardzo cierpi i żałuje..... Straszne to, co przeżywają potem te kobiety... Szkoda, że w chwili aborcji nie zdają sobie z tego sprawy....
Odpowiedz
#8
A ile ja bym dała, żeby cofnąć czas...
Bardzo chcieliśmy mieć z mężem dziecko-zaraz po ślubie. Próbowaliśmy pół roku i nic. W końcu się udało. Pamiętam moją radość kiedy zobaczyłam dwie kreseczki na teście. To były Mikołajki. Euforia, telefon do męża, kwiatki, książki, radość rodziców. A potem nagła decyzja o zmianie pracy-ot, trafiło mi się dobre stanowisko w miłej miejscowości. I wtwdy myślałam, że w moim życiu wszystko układa się w nieodpowiednim czasie. I nie umiem darowąc sobie słów, które powiedziałam do mojego taty: nawet w ciążę zaszłam wtedy, kiedy nie powinnam. W ciążę? Czy pracę niepotrzebnie zmieniłam? Kochałam moje dziecko jak szalona. Martwiłam się o nie i niecierpliwie na nie czekałam. A jednak dopadły mnie takie myśli, ze gdybym poroniła, to w nowej pracy nie miałabym kłopotów. Początkowo w ogóle nie rozpamiętywałam moich słów i myśli. Nie pamiętałam, że pomyślałam o czymś tak okropnym. Dopadają mnie teraz, po tylu miesiącach. Że życzyłam śmierci własnemu dziecku- a przecież tak naprawę nie życzyłam. Ja naprawdę czekałąm na mój mały cud, na mojego syna. Kochałam to dziecko jak szalona. Ja i mój mąż też. A jednak... Skąd wzięły się we mnie takie podszepty? Czasami myślę że dobrze mi tak-że może to była jedyna okazja żeby być mieć dziecko. że już nie dostanę szansy bo jedną odrzuciłam. Coraz częściej myślę, że to nauczka od Boga. Skuteczna lekcja.
Odpowiedz
#9
mirko,
czesto nie jestesmy w stanie zapanowac nad naszymi myslami i emocjami a ciaza jest przelomowym momentem zycia, narodziny dziecka wiele zmieniaja, nie da rady sie tym nie martwic.czasem nawet zalujemy ze zaszlysmy w ciaze bo komplikuje nam ona mnostwo spraw zyciowych a nawet podswiadomie myslimy ze dobrze by bylo poronic bo to by rozwiazalo sytuacje...
porzuc myslenie magiczne- nie stracilas malenstwa dlatego, ze tak chcialas. nie spowodowalo tego twoje niezadowolenie z ciazy. byla inna przyczyna, ktora byc moze poznalas.
widzisz, szatan czatuje na nasza slabosc i wykorzystuje nasze mysli i emocje aby wzbudzic w nas poczucie winy i wpedzic w rozpacz, ktora oddali nas od Boga. a On jest przeciez milosierny i zna lepiej nasze serca niz my sami. pozbadz sie zlych mysli i badz otwarta na nowe zycie, wierze ze Pan Bóg obdarzy cie nim w odpowiednim czasie.
pozdrawiam
Odpowiedz
#10
Mirko, nie mam odwagi tu opisywac swojej historii ale uwierz, ze rozumiem Cie doskonale! Nie daje sie tym myslom! chcialas i kochalas to dziecko! Watpic to przeciez takie ludzkie!
Tule Cie do serca ze wszystkich sil i podziwiam, ze dalas rade o tym napisac, mi do dzis brak odwagi...
Madness dzieki za wyczerpujaca odpowiedz. Buziaki
Odpowiedz
#11
Madness, eska - DZIĘKUJĘ!
Bez tej strony i bez forum już dawno bym zwariowała. Ja naprawdę czekałam na moje dziecko. Cieszyłam się że będzie i wyłam z bólu kiedy odeszło. A jednak... Jednak myślałam, że to nie pora, że może gdyby tak jeszcze wszystko przesunąć w czasie... A teraz te myśli wracają: CHCIAŁAŚ, ŻEBY TWOJE DZIECKO UMARŁO! Nie, nie chciałam, ale...
Nie umiem napisać nic konkretnego. Dziękuję dziewczyny. Za ciepłe, mądre słowa, za chęć zrozumienia słabości.
Ja też mocno przytulam. Esko-ja o tym napisałam pierwszy, może ostatni raz. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam. Boję się powiedzieć mężowi, bo boję się że mnie znienawidzi.
Odpowiedz
#12
Mirko,
chyba większość dzieci poczyna się w nie nabardziej odpowiednich momentach, nawet jeśli są planowane, chciane i kochane od początku. Bo miało się począć wiosną (latem /zimą/jesienią/po wakacjach), a nie pół roku później, bo czemu akurat w środku remontu, a nie za miesiąc etc. A nawet jeśli dokładnie wtedy, gdy sobie zaplanujemy, to często pierwszym uczuciem oprócz radości jest przerażenie: jak sobie poradzę (z pracą, domem, etc), jak będę znosić ciążę itd. A to i tak nie ma związku z tym jak długo żyją. Moje najprecyzyjniej zaplanowane dzieci zmarły, a te, o któych myślałam, \" no, fajnie, że są, ale dlaczego akutrat teraz, a nie za pół roku\" - żyją.

I jeszcze tak sobie myślę, że miłość wcale nie idzie w parze z uczuciami, tzn. mogę kogoś bardzo kochać i jednocześ nie być na niego wściekła, tak często jest np. z dziećmi, wydaje się nam, że jak już utulimy w ramionach to wyczekane maleństwo to same radości nas czekają, a tu okazuje się, że jest, owszem, słodkie, ale poza tym: marudne/płaczliwe/niejadek/nic chce spać/nie daje nam czytać spokojnie/nie mamy czasu na prysznic itd. I im starsze, tym bywa, że bardziej nas denerwuje (dostarczając jednoczesnie przeogromnej radości i satysfakcji z bycia rodzicem).

O \"niechceniu\" dzieci pisała już kiedyś Wuchowa, np tu: https://www.poronienie.pl/bliscy_nietr_przpsych.html
Ściskam Was wszystkie
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości