\"Kiedy złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom\" - książka
#1
Znalazłam artykuł o tej książce na http://www.ekresy.info/modules.php?op=mo...530c1f3ec2

^^^^^^^^^^^
Kresy
\"Kiedy złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom\" Harold Kushner

[W 1924 roku powieściopisarz Thornton Wilder próbował znaleźć odpowiedź na to pytanie w swojej książce Ósmy dzień.]
Książka opisuje historię dobrego i porządnego człowieka, którego wciąż rujnują przeciwności losu i wrogość innych. Cierpi wraz z rodziną, chociaż są niewinni. W końcu powieści, kiedy czytelnik spodziewa sic szczęśliwego zakończenia - z nagrodzonymi bohaterami i ukaranymi łotrami - takiego zakończenia nie ma. Zamiast tego Wilder ukazuje obraz przepięknego gobelinu. Oglądany z prawej strony jest kunsztownie utkanym dziełem sztuki, gdzie nici rożnej długości i koloru składają się na podniosły i radujący dusze obraz. Ale po odwróceniu gobelinu na lewą stronę widzimy galimatias wielu nitek: jedne krótkie, inne długie, jedne gładkie, inne pocięte i zasupłane, rozbiegające się w różnych kierunkach. Wilder ofiarowuje ten obraz jako wyjaśnienie, dlaczego dobrzy ludzie muszą cierpieć. Bóg ma wzór, do którego dopasowuje nasze życie. Jego wzór wymaga, żeby życie niekt6rych było pokręcone, z węzłami, lub krotko przycięte, podczas kiedy życie innych może się rozciągać do godnej podziwu długości, nie dlatego, że jednej nitce należy się coś więcej niż innej, lecz po prostu dlatego, że takie są wymagania wzoru. Oglądany od spodu, z naszego ziemskiego punktu widzenia, Boży wzór kar i nagród wydaje się arbitralny i bezplanowy, jak lewa strona gobelinu. Ale oglądany spoza ziemskiego życia, z punktu widzenia Boga, każdy skręt i węzeł ma swoje miejsce w tym wspaniałym planie i przyczynia sic do powstania arcydzieła.
W tej koncepcji jest wiele wzruszających elementów i mogę sobie wyobrazić, że wielu ludzi znajduje w tym pociechę. Cierpienie jako wkład w wielkie dzieło Boga może być nie tylko uznane za ciężar do uniesienia, ale i za przywilej. Twierdzi się, że w Średniowieczu ofiara nieszczęścia wznosiła modlitwę: „Nie mów mi, dlaczego muszę; cierpieć. Daj mi pewność, ze cierpię dla Ciebie, Panie\".
Koncepcja to jednak nie wytrzymuje bliższego oglądu. Mimo całego zawartego w niej wsp6lczucia, takie ona w dużej mierze oparta jest na pobożnych życzeniach. Inwalidyzująca choroba dziecka, śmierć młodego męża i ojca, ruina niewinnego człowieka przez złośliwe plotki - to wszystko jest realne, to wszystko widzieliśmy. Nikt jednak nie widział gobelinu Wildera. Możemy tylko powiedzieć: „Wyobraźmy sobie, że taki gobelin istnieje\". Bardzo mi trudno przyjmować hipotetyczne rozwiązania rzeczywistych problemów.
(...)
Co więcej, moje na religii oparte przeświadczenie o najwyższej wartości każdego życia ludzkiego uniemożliwia mi akceptację odpowiedzi, która nie odrzuca zasady cierpienia niewinnych, która akceptuje ludzki ból, ponieważ rzekomo przyczynia sic on do utworzenia dzieła o wartości estetycznej.
Gdyby ziemski artysta czy pracodawca zadawał dzieciom cierpienia po to, żeby stworzyć coś niezmiernie wartościowego czy podniosłego, wpakowalibyśmy go do więzienia. Dlaczego więc mielibyśmy usprawiedliwiać Boga za zsyłanie niezasłużonych cierpień, niezależnie od wspaniałości rezultatu, jaki miałby z tego wyniknąć?
(...)

Księga Hioba jest chyba największą, najpełniejszą, najgłębszą rozprawą na temat cierpień dobrych ludzi, jaka kiedykolwiek została napisana. (...)
Próbując zrozumieć tę Księgę i jej odpowiedzi, zestawmy trzy twierdzenia, w które chciałaby wierzyć kaida z występujących w poemacie osób oraz większość czytelników:
A) Bóg jest wszechmocny i jest sprawcą wszystkiego, co dzieje sic na świecie. Nic sic nie dzieje bez Jego woli.
B) Bóg jest sprawiedliwy i prawy, chce, żeby ludzie dostawali to, na co zasłużyli - tak, aby na złych spadała kara, a na dobrych nagroda.
C) Hiob jest dobrym człowiekiem.
Jak długo Hiob był zdrowy i bogaty, mogliśmy bez trudu wierzyć we wszystkie trzy twierdzenia równocześnie. Problem zaczyna sic wraz z nieszczęściami Hioba, gdy traci bogactwo, rodzinę i zdrowie. Nie możemy dłużej utrzymać prawdziwości wszystkich trzech twierdzeń na raz. Utrzymać prawdziwość dwóch z nich możemy tylko przez zaprzeczenie trzeciemu.
Jeśli Bóg jest sprawiedliwy i wszechmocny, to Hiob musi być grzesznikiem, który zasłużył na to, co go spotkało. Jeśli Hiob jest dobry i mimo to Bóg powoduje jego cierpienia, to Bóg nie jest sprawiedliwy. Jeśli Hiob zasługuje na lepszy los i to nie Bóg zsyła na niego cierpienia, wówczas Bóg nie jest wszechmocny. Możemy rozpatrywać argumentację w Księdze Hioba jako rozważania, które z tych trzech twierdzeń gotowi jesteśmy poświęcić, by moc nadal wierzyć w pozostałe dwa.
Przyjaciele Hioba gotowi są przestać wierzyć twierdzeniu ©, że Hiob jest dobrym człowiekiem. Chcą wierzyć w Boga tak, jak ich nauczono. Chcą wierzyć, ze Bóg jest dobry i rządzi wszystkim. I jedynym sposobem zachowania tej wiary jest przekonanie samych siebie, że Hiob zasłużył na to, co go spotkało.
(...)
Możliwe również, że pocieszyciele Hioba nie byli w stanie rzeczowo rozpatrywać, co się stało ich przyjacielowi. Ich rozumowanie mogło być zmącone własnymi odczuciami winy i ulgi, że nieszczęścia spadły na Hioba, a nie na nich. Niemiecki termin Schadenfreude określa żenującą reakcję ulgi, kiedy coś złego przydarza sic komuś innemu. [Przyjaciele] słyszeli cichy głos mówiący; „To równie dobrze mogło zdarzyć się mnie\" i starali sic zagłuszyć ten głos słowami: ,,Nie, to nieprawda. Istnieje jakiś powód, dla którego przydarzyło to sie jemu, a nie mnie\".
Tego typu psychologizowania używa sie również oskarżając ofiary - żeby zło nie wydawało się tak strasznie irracjonalne i groźne. Gdyby Żydzi zachowywali się inaczej, Hitler nie byłby zmuszony ich mordować. Gdyby młoda kobieta która była tak prowokacyjnie ubrana, mężczyzna by jej nie zgwałcił. Gdyby ludzie lepiej pracowali, nie byliby biedni. Gdyby społeczeństwo nie wystawiało biednych na pokusę kolorowy¬mi reklamami, to by me kradli. Składanie winy na ofiary jest sposobem zapewnienia siebie, że świat nie jest aż tak złym miejscem, jak by sic wydawało, i że istnieją istotne powody, by inni cierpieli. Pomaga to ludziom, którym się w życiu dobrze powodzi, wierzyć, że ich dobry los nie jest dziełem przypadku, lecz że nań zasłużyli. Wszyscy czują się raźniej - poza ofiarami, które teraz uginają sic pod podwojonym ciężarem: z powodu nieszczęścia, które na nich spadło, i z powodu społecznego potępienia.
Hiob ze swej strony me jest skłonny podtrzymywać teologicznej spójności świata za cenę przyznania, że jest łajdakiem. Czysto intelektualnie wie dużo, ale jedną rzecz wie w sposób głębszy. Hiob jest całkowicie pewien, że nie jest złym człowiekiem. Może nie jest bez skazy, ale według żadnego jako tako zrozumiałego kodu moralnego nie jest na tyle gorszy od innych, by zasługiwać na utratę domu, dzieci, bogactwa i zdrowia, podczas gdy inni to wszystko zachowują. I nie jest gotowy kłamać dla ratowania reputacji Pana Boga.
Rozwiązanie Hioba polega na odrzuceniu twierdzenia (B), twierdzenia, że Bóg jest dobry. Hiob jest w istocie dobrym człowiekiem, ale Bóg jest tak wszechmocny, że nie musi brać pod uwagę takich rzeczy, jak bezstronność i sprawiedliwość.
Filozof może przedstawić to w następujący sposób: Bóg może wybrać sprawiedliwość i dać jednostce to, na co zasłużyła, karząc złych i nagradzając prawych. Ale logicznie rzecz biorąc, czy wszechmocny Bóg musi być sprawiedliwy? Czy nadal byłby wszechmocny, gdybyśmy przykładnym życiem mogli Go zmusić do ochrony i nagradzania nas? Czy też zredukowalibyśmy Go wtedy do rodzaju kosmicznego automatu, z którego - po wrzuceniu odpowiedniej liczby monet - otrzymujemy upatrzone towary (z możliwością kopania i przeklinania maszyny, jeśli nie daje nam towaru, za który zapłaciliśmy)? Pewien starożytny mędrzec cieszył się podobno z niesprawiedliwości świata i mówił: „Teraz mogę wykonywać wolę Bożą z miłości do Niego, a nie dla własnego zysku\". Innymi słowy, mógł zachowywać wysokie standardy moralne i być posłuszny Bogu z czystej dla Niego miłości, bez myśli ubocznych, że moralni i posłuszni będą nagrodzeni. Mógł kochać Boga nawet bez wzajemności. Problemem takiego rozwiązania jest fakt, że próbuje ono krzewić idee sprawiedliwości i prawości, wysławiając równocześnie Boża za wielkość tak niezmierną, iż pozwala ona na przekraczanie granic sprawiedliwości i prawości.
Hiob postrzega Boga jako byt stojący ponad wszelkim pojęciem sprawiedliwości; byt tak potężny, że nie obowiązują Go żadne reguły moralne. Traktuje Boga jak wschodniego satrapę o niekwestionowanej władzy nad życiem i własnością swych poddanych. Stara opowieść o Hiobie rzeczywiście przedstawia Boga właśnie w ten sposób: jako bóstwo, które bez żadnych moralnych skrupułów zsyła nieszczęścia na Hioba po to, żeby wypróbować jego lojalność, i które uważa potem, że wszystko jest w porządku, bo Hiob został hojnie nagrodzony. Bóg z tej opowieści, przedstawiany jako obiekt czci i uwielbienia tak wielu pokoleń, przypomina niezmiernie starożytnego króla (niepewnego swej pozycji), który nagradza ludzi nie za ich dobre uczynki, lecz za ich lojalność.
(...) Zrozpaczony Hiob przyznaje, że Boga nie obowiązują żadne reguły: „Kto Mu zabroni, choć zniszczy? Kto zdoła Mu powiedzieć: «Co robisz?»\" (Hi 9,12).
Jak Hiob pojmuje swoją mękę? Mówi, że żyje w niesprawiedliwym świecie, od którego nie ma nawet co oczekiwać żadnej sprawiedliwości. Bóg istnieje, ale nie wiążą Go żadne reguły sprawiedliwości i prawości.
(...)
Sądzę, że autor Księgi przyjmuje stanowisko odmienne i od Hioba, i od jego przyjaciół. Wierzy w dobroć Boga i w dobroć Hioba, i jest gotów porzucić swą wiarę w twierdzenie (A), że Bóg jest wszechmocny. Złe rzeczy istotnie przytrafiają się na tym świecie dobrym ludziom, ale nie dzieje się to z woli Boga. Bóg chciałby, żeby ludzie dostawali to, na co zasłużyli w życiu, ale nie zawsze jest w stanie to spełnić. Zmuszony do wyboru między dobrym Bogiem, który me jest wszechmocny, i wszechmocnym Bogiem, który me jest całkowicie dobry, autor Księgi Hioba wybiera Boga dobrego.
Najważniejsze chyba w całej Księdze są słowa Boga wypowiedziane w drugiej części mowy z wichrowej burzy, rozdział 40, wersety 9-14:
Czy ramię masz mocne jak Bóg?
Czy głos twój rozbrzmiewa jak Jego?(...)
...spojrzyj na dumnych i poniż ich: (...)
zniwecz na miejscu grzesznika!(...)
Nawet cię za to pochwalę, że twa prawica przemogła.
Dla mnie słowa te oznaczają: „jeśli sądzisz, że tak łatwo jest dopilnować, by świat był sprawiedliwy i prawy, to sam spróbuj, a zobaczysz\". Bóg chce, żeby prawi żyli spokojnym i szczęśliwym życiem, ale czasami nawet On nie może tego dokonać. Nawet Bogu jest zbyt trudno ochronić niewinne ofiary przed okrucieństwem i chaosem. Ale czy człowiek, bez Boga, potrafiliby lepiej? W dalszym ciągu mowy, w rozdziale 41, Bóg opisuje walkę z wężem morskim lewiatanem. Z wielkim wysiłkiem Bóg jest w stanie złapać go w sieci i przyszpilić hakami rybackimi, i nie jest to łatwe zadanie. Jeśli wąż morski jest symbolem chaosu i zła, tych wszystkich sil na świecie, które nie dają, się ujarzmić (a tak jest tradycyjnie w starożytnej mitologii), to może autor chce powiedzieć, że nawet Bóg musi się ciężko napracować, by powstrzymać chaos i ograniczyć rozmiary szkód wyrządzonych przez zło.
Niewinni ludzie istotnie cierpią w życiu. Przydarzają im sic rzeczy znacznie gorsze niż to, na co zasłużyli - tracą pracę, chorują, ich dzieci cierpią lub same zadają cierpienia. Te zdarzenia nie oznaczają jednak wcale, że to Bóg ich karze za jakieś grzechy. Nieszczęścia wcale me są zsyłane przez Boga.
Taki wniosek może wzbudzać pewne poczucie straty. Pod wieloma względami bardzo pocieszająca była wiara we wszech¬mocnego, wszechmądrego Boga, który gwarantuje porządne traktowanie i happy end, który zapewnia nas, że każde zdarzenie ma swoją przyczynę. Podobnie łatwiejsze było życie, kiedy wierzyliśmy, że nasi rodzice są wystarczająco mądrzy, by zawsze wiedzieć, co należy zrobić, i wystarczająco potężni, by wszystko dobrze urządzić. Ale była to pociecha podobna do religii przyjaciół Hioba: działała, dopóki me traktowaliśmy poważnie problemu niewinnych ofiar. Kiedy spotkaliśmy Hioba, kiedy byliśmy Hiobem, nie możemy już wierzyć w tego rodzaju Boga bez rezygnacji z naszego prawa do gniewu i do przeświadczenia, że życie nas źle potraktowało.
Z tego punktu widzenia wniosek, że to, co się nam przydarzyło nie jest dziełem Boga, powinien przynosić ulgę. Jeśli Bóg jest Bogiem sprawiedliwości, a me przemocy, to może On stać u naszego boku, kiedy spadają na nas nieszczęścia. Wtedy On wie, że jesteśmy uczciwymi, dobrymi ludźmi, którzy zasłużyli na lepszy los.. Nasze nieszczęścia nie są Jego dziełem, więc do Niego możemy się zwrócić z prośbą o pomoc. Nasze pytanie nie będzie pytaniem Hioba: „Boże, dlaczego mi to czynisz?\", ale: „Boże, widzisz, co sic ze mną dzieje. Czy możesz mi pomoc?\" Zwrócimy sic do Boga nie po to, żeby nas osądził czy nam przebaczył, nie po nagrodę czy karę, ale po silę i pocieszenie.
(...) Jeśli potrafimy uznać, ze są sprawy, nad którymi Bóg nie panuje, wiele dobrych rzeczy stanie się możliwe. Będziemy mogli zwrócić się do Boga o pomoc, którą może nam dać, zamiast czepiać się nierealnych nadziei, które nigdy me zostaną spełnione. W końcu Biblia wielokrotnie mówi o Bogu jako specjalnym obrońcy biednych, wdów i sierot, nie wdając się w rozważania, skąd biorą się biedni, wdowy i sieroty.
Możemy zachować poczucie godności i dobra i nie uważać, ze Bóg nas osadził i skazał. Możemy odczuwać gniew wobec tego, co nas spotkało, bez poczucia, że nasz gniew kieruje się przeciw Bogu. Co więcej, możemy zrozumieć, że nasz gniew na niesprawiedliwości życia, nasze instynktowne współczucie wobec cierpiących pochodzą od Boga, który uczy nas gniewu na niesprawiedliwości i współczucia dla cierpiących. Zamiast wrażenia, ze jesteśmy przeciwnikami Boga, mamy uczucie, ze nasze oburzenie jest gniewem Bożym wobec niesprawiedliwości, które przemawia przez nas, i kiedy wołamy w rozpaczy i proteście, nadal jesteśmy razem z Bogiem, a On jest razem z nami.

^^^^^^^^^^^

Jeżeli ktoś czytał tę książkę to mam pytanie: czy ten artykuł oddaje sens tej książki? czy może lepiej go wykasować?

Pozdrawiam
Odpowiedz
#2
witaj qzka Smile
już pisałam o tej książce wcześniej mocno ją polecając....to co piszesz nie jest złe, ale na pewno nie oddaje całej historii tej książki, ....myślę sobie, że jednak najlepiej jak każdy kto zechce po tą książkę sięgnie i albo do niego przemówi albo nie...mnie w każdym razie przyniosła ona duzo pokoju, proponuję więc inwestycje 15 zł. i do dzieła !!! pozdrawiam Cię serdecznie Smile
Odpowiedz
#3
i dla mnie ta książka była w pewnym momencie ukojeniem, teraz krąży wśród znajomych, gdzie każdy znajduje coś dla siebie, chociaż kiedy kupiłam ją w prezencie teściowej nie zrozumiała jej przesłania i skomentowała tylko fakt że autor jest żydem i inaczej podchodzi do życia :roll: mnie przyniosła wiele dobrego i równiez polecam serdecznie innym dziewczynom
Odpowiedz
#4
Dziękuję Wam Dziewczyny za odpowiedzi. Dla mnie sam artykuł jest interesujący i jeśli Kasiu mówisz że \"nie oddaje całej historii tej książki\" a Renka pisze że \"przyniosła wiele dobrego\" i \"była w pewnym momencie ukojeniem\" to chyba kupię i ją przeczytam Big Grin
Pozdrawiam Smile
Odpowiedz
#5
a jak już przeczytasz to napisz co o tym myslisz Smilepozdrawiam Smile
Odpowiedz
#6
A ja znalazlam taki fragment:
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/...wo_17.html

\"OKAŻ SOBIE CIERPLIWOŚĆ

Żyjąc w kulturze barów szybkiej obsługi, mamy skłonność do oczekiwania natychmiastowych rozwiązań. Wiem, że każdy z nas pragnąłby jak najszybciej uwolnić się od swego bólu. Niestety, trwa to jednak dłużej, niż byśmy sobie życzyli. Proces uleczenia musi toczyć się we własnym tempie. Można tworzyć mu sprzyjające warunki, ale nie da się go przyspieszyć. Staraj się nie pominąć żadnego z omówionych stadiów. Im głębsze są emocjonalne zranienia, tym więcej czasu potrzeba, aby je wyleczyć.

Uleczenie kiedyś nadejdzie. Ten proces już się rozpoczął. Daj sobie tyle czasu, ile potrzeba — tak jak przy złamanej kończynie, która musi się zrosnąć. Zasługujesz na to.

To ludzkie doświadczenie jest ważne. Musisz przeżyć je dobrze. Bardzo niewielu ludzi pozwala, by cierpienie oraz upływający czas kształtowały ich człowieczeństwo. Wolą raczej utwardzić swoje serca lub próbują zapomnieć. Każda z tych reakcji sprawi, że będzie im niezmiernie trudno pokochać na nowo.

Cierpienie nie jest dobre samo w sobie. Nie trzeba go podsycać. Jeśli jednak postarasz się z niego uczyć, zbierzesz obfity plon dojrzałości i osobistego rozwoju.\"


Wiecej fragmentow:
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/...wo_16.html

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/...wo_14.html

I o ksiazce
http://www.salwator.com/?d=start,produkt,430,143,1,0

Monika
Odpowiedz
#7
\"Cierpienie nie jest dobre samo w sobie. Nie trzeba go podsycać. Jeśli jednak postarasz się z niego uczyć, zbierzesz obfity plon dojrzałości i osobistego rozwoju.\"


to chyba najtrudniej zrobić Moniko, mąż mi kiedyś zwrócił uwagę że masochistycznie podchodzę do sprawy, wciąż rozdrapując stare rany ale jakoś nie umiem pamiętać bez ścisniętego serca, Renka
Odpowiedz
#8
Wiem renko, ale slyszac iles tekstow \'od zawsze\' o wartosci cierpienia te slowa byly dla mnie olsnieniem - cierpienie samo w sobie nie jest dobre. Dlugo do nich dochodzilam i potrzebowalam potwierdzenia, ze moje serce mowi prawde wbrew utartym schematom, ktore tkwily w glowie. Tzn. nauczylam sie juz to jakos skladac w calosc.

Granica miedzy pamietaniem, zaloba... a rozdrapywaniem ran jest pewnie cienka. Najlepiej isc za sercem...
Renko kochana - za Wami b. bolesna droga, 7 dzieci u Boga - nie wiem, jak w takiej sytuacji nie pamietac bez scisnietego serca.

Z modlitwa
Monika
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości