Moje przeżycia...
#1
Witam!
Mam na imię Gosia 29 lat, jestem szczęśliwą mężatką od prawie 6 lat i mamą Aniołka Justynki.
Chcę się z Wami podzielić ostatnimi moimi przeżyciami z (11.2006-04.2007), tymi najwspanialszymi, ale też i najgorszymi w swoim życiu.
Do tych najwspanialszych chwil należało to kiedy dowiedzałam się (po 5 długich latach walki z niepłodnością), że jestem w ciąży (2 listopad 2006), do 7 lutego byłam najszczęsliwszą osobą na tej ziemi, bo czułam się świetnie zaczęłam czuć ruchy dziecka i nie mogłam doczekać się kiedy go zobaczę i przytulę. 7 lutego pojechaliśmy z mężem na USG 3D do Bytomia i tam dowiedzieliśmy się, że nasze dziecko ma jakieś wady wrodzone i że muszą mnie położyc na oddział kliniczny, aby dokładnie zdiagnozować co to jest. Leżałam tam 3tyg. i lekarze po wielu badaniach i wynikach powiedzieli mi, że są to tak ogromne wady, że takie dzieci w 80% nie przeżywają już w łonach matek. Na początku się załamałam, ale nie poddałam się i powiedzałam im i sobie jest jeszcze pozostałe 20% przeżycia, i że moje dziecko przeżyje. Wypisali mnie ze szpitala i kazali przyjeżdżać mi na kontrolne badania co 2 tyg., ale dali mi też skierowanie na badanie echa serca dziecka do Rudy śl. Tam też pojechaliśmy i poznaliśmy wspaniała p. doktor Agatę Włoch, która dokładnie się nami zajęła. Jeździliśmy tam do niej co tydzień. W końcu po długich konsultacjach z innymi lekarzami zdecydowali, że zrobią mi mojej córeczce zabieg w środku, w brzuszku, ale sami do końca nie byli pewni czy to pomoże, czy nie. Okazało się, że zabieg się udał i cały dzień i noc czułam sie dobrze, i miałam na drugi dzień być wypisana do domu, a był to Wielki Piątek (06.04.2007) Niestety do tego domu nie dojechałam, ponieważ zaczęły mi odchodzic wody płodowe i zaczęła się akcja skurczowa i musieli w końcu zrobić cięcie cesarskie (nikt na to nie był przygotowany, ani my ani klinika). Byłam wtedy w 7 m-cu ciąży. Justynka żyła tylko 9 godz. i zmarła w Wielką Sobotę o godz. 5.50 rano...
Teraz mam małego Aniołeczka w niebie.
...i to wszystko tak sie potoczyło, jakby to był jakiś straszny sen.
Bóg tak chciał, od początku powierzyłam to moje dzieciątko właśnie Jemu, powiedziałm wola Twoja, a nie moja..., ale ciężko się mi było z tą wolą Bożą pogodzić..
Wiem, że tam w niebie jest Jej dobrze, i że ma tam najlepszą opiekę, ale strasznie tęsknię za moją córeczką, chciałabym ją tulić do siebie, mieć ją tu przy sobie, patrzeć jak rośnie.....

Kocham cię mój Aniołeczku - Justysiu!!! (*)(*)(*)
mamusia
Odpowiedz
#2
kochana Gosiu
Bardzo mi przykro ze stracilas swoja coreczke,to najgorsze co kobieta moze przezyc..
jednak podziwiam cie za to jaka jestes silna,ja cieplo piszesz o Bogu ze zaopiekowal sie twoja coreczka,ze pogodzilas sie z jego wolą choc to ciezkie.ja nie potrafie sie pogodzic z wola Boga ze zabral mi Igorka,nie dal mi szansy nawet poczuc ruchow dziecka. w tobie jest siła i odwaga za co cie podziwiam...

zycze ci aby los sie do ciebie usmiechnal ,abys załobe przezyla jak najlagodniej,abys miala kolejną dzidzie ...zeby spelnily sie twoje marzenia i pamietaj masz tu na forum same pozytywne kobietki ktore zrozumia to co przezylas
zapalam swiatelko za twoja Justynke(*)
Odpowiedz
#3
Gosiu (*) świeczuszka za Justynkę i życzę Ci aby to wewnętrzne ciepło i serdeczność którą tak pięknie się z nami dzielisz nie opuściło Cie nigdy a gdy nadejdzie czas utulisz w ramionach dzidziusia i wyszeptasz mu o Aniołku Justynce która zawsze będzie nad Wami czuwała pozdrawiam serdecznie Smile
Odpowiedz
#4
Gosiu,
to co napisałaś budzi moją nadzieję, ze kiedys i ja uwierzę...pamiętam o Was i waszej córeczce...
Odpowiedz
#5
Gosiu droga, będę o Was pamiętał w modlitwie. \"Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest nasza wiara\". Twoja wiara pomaga mi przeżyć ból po starcie Basi, o której pisałem na \"wątku modlitewnym\", a także z nadzieją myśleć o ostatecznym spotkaniu z tymi, których pokochaliśmy w domu naszego Ojca.
Z sercem i modlitwą
o.Marcin
Odpowiedz
#6
Gomi, współczuję Ci całym sercem. Niech dobry Bóg ukoi Wasz ból i da potrzebne siły.
Dla Waszej Justynki [*][*][*]
Odpowiedz
#7
Serdecznie wszystkim dziekuję za odpowiedzi i wsparcie. Przepraszam, że dopiero teraz, ale byliśmy z mężem w Taize, i jak wrociliśmy to udało mi się dostać pracę (w księgarni Św. Jacka), z której jestem bardzo zadowolona - w końcu słonko się do mnie uśmiechnęło Smile Niech Bóg błogosławi mojemu Pracodawcy i wszystkim współpracownikom.

Drogi Ojcze Marcinie łączę sie w bólu razem z ojcem po stracie WSPANIAŁEJ MATKI - BASI. Jestem pełna podziwu tego co zrobiła, na pewno jest już w niebie. Bóg miłosierny i łaskawy na pewno czuwa nad mężem i dzieckiem Basi. Musimy teraz my robić wszystko tutaj na ziemi, aby zasłużyc na spotkanie z naszymi bliskimi w domu Ojca Niebieskiego. \"jeśli wytrwasz będziesz tam...\" - to jest mój cel w tej trudnej \"pielgrzymce zaufania przez ziemię\".
Życzę dużo wytrwałości w dążeniu do tego naszego \"wspólnego\" celu Tobie Ojcze Marcinie i wszystkim Wam.
Pozdrawiam serdecznie!
Niech Was Bóg błogosławi!
gosia Smile
Odpowiedz
#8
Goniu popłakałam się kochana ... nie mogę, przepraszam.
Smutno mi bardzo .... Gosiu przytulam Cię gorąco.
Odpowiedz
#9
gomi,
jestes cudowna dzielna mama. to co piszesz jest swiadectwem wielkiej wiary i odwagi i z pewnoscia umocni wielu rodzicow ktorych nienarodzone dzieci sa chore lub maja male szanse na przezycie. ty pokazujesz nam ze kazde zycie ma sens, nawet to slabe, chore i w oczach dzisiejszego swiata bezsensowne i przegrane.
gomi, jestem pewna ze otrzymacie nagrode za wasza wiernosc Bogu i zaufanie Jemu. nigdy sie na Nim nie zawiedziecie jesli bedziecie wierzyc, ze Jego wola wypelnia sie nawet w tych najtrudniejszych zyciowych doswiadczeniach. bede cie polecac w modlitwach. wasza justynka tez sie za was modli.
kamila
Odpowiedz
#10
Goniu, niech Pan Cie blogoslawi za Twoje cudowne serce. Duzo sily i odwagi na kazdy dzien.
Z modlitwa
Eska
Odpowiedz
#11
Gomi, to piękne świadectwo zawierzenia Boże Opatrzności i nadziei.
dziękuje
Odpowiedz
#12
Dziękuję, dziękuję dziękuje Wam Corellia,Madness,Eska i MamoKasiu za pamięć i wsparcie. Niech Wam Bóg błogosławi.
W modlitwie
Gosia
mama aniołka Justynki <7.4.2007>

Światełko dla Wszystkich Aniołków (***)
Odpowiedz
#13
(*) (*) (*)
Odpowiedz
#14
dziękuję bardzo za to świadectwo.Jestem osobą wierzącą ale tak trudno mi pogodzić się ze śmiercią mojego maleństwa...każdy dzień to udręka,każdy dzień gorszy niż śmierć.Chciałoby się uciec ale nie ma dokąd.Twoje świadectwo uzmysłowiło mi że mój ból nie jest i nie będzie daremny.Ja nie ucieknę od bólu ale Bóg zapłaci mi w niebie swoją miłością za ten trud jeśli Mu zaufam.Jak bardzo dusza moja czuje się tym faktem pocieszona,podniesiona na duchui...Bóg jest nieskończenie dobry juz na tym świecie potrafi pocieszyć i choć o tym wiedziałam wcześniej to w niektórych chwilach jest to moją jedyną pociechą
Odpowiedz
#15
to prawda że modlitwa pomaga.....dodaje siły której tak bardzo potrzebujemy.............

będąc w ciąży modliłam się również do Boga o opiekę nad mym Dzieciątkiem poczętym.. bałam się ponownej straty......były słowa w tej modlitwie, których bałam się wypowiadać....ale powierzyłam me Dzieciątko Bogu bez końca.....

\'\' z mężem zawierzamy Je Twojej Ojcowskiej miłości i przyjmiemy wszystko, co przyjdzie nam wykonać i wycierpieć.....
Nie dozwól nam nigdy zapomnieć..że dziecko zostało nam powierzone i ma się stać dzieckiem Bożym.....\'\'

BÓG chciał i tego Aniołka do grona w niebie...........
Odpowiedz
#16
Gomi to co piszesz jest piekne i zarazem przykre ,tragiczne.Jestem pelna podziwu dla twojej wiary ..dla Waszej (bo ten watek aż tętni miłością).Bardzo Wam za to dziekuje bo ja milam chwile zwatpienia...dzien przed \"sądnym usg\"kiedy to milo sie potwierdzc najgorsze przemodlilam całą noc ...jeszcze chyba nigdy sie tak żarliwie niemodlilam o to aby jednak moja kruszyna pokazala jakie ma silne serduszko..ale niestety...moje modlitwy ,prośby błagnia nie odniosły skutku po raz drugi..Sad Ale Gomi dzieki Tobie , Wam tu wszystkim odzyskuje wiare w miłość w ludzi w Boga... Paradoksalnie dziekuje Ci za to co tu opisałas za WIARĘ...

[*] DLA TWOJEJ JUSTYNKI I MOICH DWOCH KOCHANYCH KRUSZYNEK
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości