Poradzić sobie z rzeczywistoscią
ja bym te 5 dotychczasowych miesięcy podzieliła na następujące fazy u siebie:
1. rozpacz w ogromnym szoku Confusedhock:
2. ucieczka emocjonalna - zajmowanie się sprawami innych, podszyta rozpaczą :roll:
3. zrozumienie co mnie spotkało - umarło moje dziecko, wybuch największej rozpaczy :o
4. wszechobecny smutek, przygnębienie, brak sensu życia, krótka chwila myśli samobójczych :|
5. gniew, oberwało się wszystkim najbliższym, a nawet szefowej :twisted:
6. smutek, przygnębienie, złapanie się jednej sensownej sprawy życia doczesnego, która jest dla mnie tratwą na tym oceanie życia Sad
7. co będzie dalej?????....... :roll:
Odpowiedz
generalnie czuję się już lepiej, jakbym odradzała się na nowo, zaczynam mieć nowe pasje, życie zaczyna mnie wciągać,
jedyne co mi przeszkadza w tym nowym życiu, to moja praca - mam ochotę ją rzucić, tak jakby była dla mnie jakimś więzieniem, czuję się w niej jak skazaniec, ta praca jest tym czymś starym, już nie dla mnie. Mój kochany Synek sprawił, że zaczynam żyć innym życiem, ciekawszym, wartościowszym, zaczynam żyć pełną piersią, on mnie przebudził, otrzeźwił - czy taki był sens jego króciutkiego życia i śmierć - jego siła jest przeogromna

dziś miałam zły sen, mam nadzieję, że nie proroczy czy ostrzegawczy. Śniło mi się, że nagle odeszły mi wody i dzięki temu dowiedziałam się że byłam w ciąży, ale to była wczesna ciąża w I trymestrze. W dodatku okazało się, że pozamaciczna. Zastanawiałam się jak oni mi ją teraz usuną, którędy wejdą tymi okropnymi narzędziami. brrrrr....
Mam nadzieję, że to tylko odreagowywanie traumatycznych przeżyć.
Odpowiedz
Wiesz, myślę, że takie sny są efektem przeżytego cierpienia, ono cały czas tkwi w nas i będzie trwało, jeśli nawet starasz się o tym nie myśleć... Ja wczoraj miałam piękny sen, śniło mi się, że znowu jestem w ciąży, jestem na usg i dowiaduję się, że to dziewczynka, śliczna i zdrowa. Obudziłam się szczęśliwa, choć wiem, że na razie to tylko sen. Na razie.
Odpowiedz
twój sen mówi chyba, że jesteś na to już gotowa, sen naprawdę był piękny

a mój mi mówi, że jeszcze nie jestem gotowa, myśląc o ciąży kolejnej wcale nie widzę w wyobraźni dobrego końca, mam jakieś przeświadczenie, że wszystko się powtórzy jeszcze raz, tak jakbym zachodząc w ciążę sama skazywała się na cierpienie.
Odpowiedz
Strach nam będzie zawsze towarzyszył, trudno się dziwić... zawsze będziemy obawiać się o nasze nienarodzone dzieciątka. Ja też się obawiam co będzie, martwię się, ale po prostu muszę spróbować. Wiem, że nie będę umiała żyć, nie próbując. Pragnienie bycia matką jest silniejsze niż strach przed niepowodzeniem w leczeniu, niż przed stratą... wierzę, że się powiedzie, że Bóg pozwoli mi być matką. Jak byłam w ciąży ciągle śniło mi się, że mam córkę, pomimo, że wiedziałam, że noszę synków. Tuż przed stratą dzieci miałam sen, że jestem na badaniu usg i na monitorze widzę dwa małe zajączki, które uciekają. I dwa dni później moje dzieci mnie osierociły.
Odpowiedz
chiałabym coś napisać, ale nie wiem co. Czuję się dziś jakaś taka przetrącona, i opuszczona. Te radosne ostanio moje dni, dziś odeszły. Dziś jest dzień smutku i zadumy, dziś znów serce płacze, w oczach łzy.
Dziś znów myślę co znaczą te drobne sprawy w życiu, w obliczu tego że cię Synku nie ma.
Dziś nie chćę śmiać. Dziś mam dość egoistycznych ludzi, szczególnie tych młodych, którzy naprawdę małojeszcze doświadczyli, i zachowują się tak jakby nie przerobili jeszcze prawdziwych lekcji życia.
Odpowiedz
dziś nie byłam w stanie podjąć decyzji o rzuceniu pracy i poszukiwaniu nowej. Czułam, że nie jestem jeszcze na tyle silna by podjąć się nowego wyzwania jakim jest nowa praca.
W dotychczasowej pracy też idzie mi cienko. Nie mam siły na spotkania z innymi, zwłaszcza spotkania służbowe. Ukrywam się. Nie wiem jak długo się tak da.
Moje życie jeszcze zwalnia, potem trochę przyśpiesza i znowu zwalnia, tak na przemian.
Czy wy też tak macie?
Odpowiedz
Magdo, to chyba normalne, że raz jest dobrze, a raz źle, czasem się coś chce, a nieraz nie. Jednego dnia mamy dużo energii, a innego nie wychylalibyśmy nosa z domu. Myślę, ze to całkiem normalne.
Odpowiedz
Witajcie! Dzis mam taki dzien ze lzy same naplywaja mi do oczu. Wlasnie sie dowiedzialam ze taka znajoma bedzie miala dziecko we wrzesniu. Poczulam taka zazdrosc, taka zlosc ze nie wiem czemu. Pierwszy raz cos takiego. Ona lekarka dobrze ustawoina pnie sie do kariery, sucha zimna i pwena siebie. Nie umiala nawiazac kontaktu z moja coreczka i ktos taki bedzie matka. A ja ( zwyczajny zjadacz chleba) czekalm i sie nie doczekalam. Jedna rzecz mnie zastanawia dlaczego nie reaguje tak gdy czytam ze mamy na forum ( kwietniowki, majowki itd ) czekaja i ja im kibicuje ( do kwietniowek mam sentymen bo smama bym rodzila w kwietniu) ale nie mam takich uczuc. Zle mi z tym. Czy ktoras z Was tez cos takiego ma? Przepraszam jesli kogos urazilam moim postem.
pozdrawiam Agata.
Odpowiedz
MAMO-BASI nikogo nie uraziłaś, doskonale cię rozumiem, to też normalne, że zazdrościmy innym, zwłaszcza jak ktoś, z naszego punktu widzenia w tym czasie, może na to mniej powinien zasługiwać. To takie nasze małe prawo.
Ja też czasami tak myślałam, może w duchu cały czas mam takie przekonanie, że ja bardziej od niektórych zasługuje na powodzenie w rodzicielstwie, że ja byłabym lepszą matką od niektórych kobiet, a to tym drugim się udaje, a nie mnie. Czasami mam wrażenie nic w życiu mi się nie udało.
Widzę jak w moim otoczeniu rodzice zaniedbują dzieci w niektórych sferach, i wtedy myślę czy ja nie byłabym lepszą matką? Ja bym zadbała o dzieci.
Wiem, że to takie egoistyczne myślenie i pewnie niesprawiedliwe.
Odpowiedz
Magdo Szkocja dziekuje za slowo zrozumienia. Cazsami czuje sie taka samotna. Nic mi nie zostlo po za testem ciazowym ksoazeczka i niestey zdjeciem juz martwego Aniolka. Wiesz gdyby mi zrobili dzien wczesniej usg pwenie widzialbym jak sie rusza ( mial az 10 cm) Jak zapalam switelko na tym malutkim wloskim cmetarzu dziwnie na mnie patrza i zastanwialja sie dla kogo ona to pali i czy czasem nie zwariwala ( ja to tak odbieram) Wiec czesciej pale switelko w kosciele. Teraz by sie urodzilo nasze dzieciatko, za rok jakie by bylo? za dwa i tak wkolko. jesli kiedys bedzie mi dane byc w ciazy to juz bedzie trzecia a nie druga... Mam corezke dla niej sie trzymam, gdybym zostala sama z mezem nie wiem jak by to bylo. A ktos Ci czaem potrafi powiedziec ze nic sie nie stalo i nie zdazylas sie przyzwyczac.
Pozdrawiam
Odpowiedz
nie przejmuj się ludźmi, liczysz się tylko ty i twój Aniołek dla którego zapalasz światełko. Ludzie zawsze będą się wszystkiemu dziwić, zwłaszcza w Polsce.

Ja odliczam dni do daty narodzin mego dzieciątka, gdyby żyło.
My z narzeczonym, bardzo często zapalmy świeczę w domu, pomimo, że mamy grobik. Z resztą długo nie mogłam przyzwyczaić się do cmentarza, nie mogłam sobie uprzytomnić, że tam teraz jest ciałko mojego Synusia. Bardziej czułam go u nas w domu. I chyba nadal tak jest.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości