razem łatwiej
#1
Cześć Wam wszystkim kochane moje. Jak dobrze ze tu jestescie!!! Ja dopiero o okolo tygodnia regularnie odwiedzam forum chociaz swoja iskierke stracilam w czerwcu tego roku. Wczesniej za bardzo przytlaczala mnie ta dawka smutku. Teraz czuje sie juz prawie jak w rodzinie a moze nawet lepiej bo tu kazda z Was wie co czuje. Przede mna dluga droga ktora nie wiem jak sie skonczy ale dzieki temu forum dzieki Wam wiem ze dam rade - razem latwiej.Ponadto to wlasnie z tych stron otrzymalam najwiecej informacji a nie od lekarzy. To dzieki tym stronom próbuje ten ogromny żal zamienic w determinacje i zaczac dzialac. Przez pierwsze miesiace po zabiegu bylam sama (maz jest kochany ale nie zawsze jest w stanie zrozumiec co czuje), teras mam Was. Ściskam Was mocno i wszystkim zycze spełnienia naszego wspólnego marzenia.
Odpowiedz
#2
joasik super ze tak myslisz we mnie takze rodzi sie determinacja do działania - moje gg 3437701 - odezwij sie!
Odpowiedz
#3
Witajcie!ja też zaglądam tu od niedawna.Mój ukochany synek odszedł ode mnie 22.08.05 a właściwie dwa dni wcześniej.Parę dni po porodzie obejrzałam program w TVNstyle i dowiedziałam się o tej stronie.Teraz po kilka razy dziennie wchodzę na to forum i żeczywiście jest tu specyficzna atmosfera!Taka kameralna i rodzinna.Wchodziłam na inne fora ale mi nie wychodziło, zbyt tłoczno.

Myślałam,że radzę sobie z moją tragedią.Już mniej było łez,lżej na sercu.Jednak to święto Wszystkich Świętych mnie rozwaliło!Gdy stałam wraz z mężem nad grobem mojego synka i spojrzałam mu w oczy zobaczyłam okropne cierpienie i łzy.Myśle,że on wciąż siebie wini,że nie dbał o mnie dostatecznie, i że nie chciał Maleńkiego zobaczyć po porodzie.Ja zresztą też mam o to do siebie wciąż żal,że Go nie przytuliłam, nie ucałowałam.Nawet nie pomyślałam o tym,że mogę to zrobić.Dopiero w domu myślałam ale było już zapóźno.

To prawda mamy gdzie zapalić świeczkę ale nie lubię chodzić na cmentarz, tam jest tyle ludzi! To mnie przygnębia.Wolę w domu czcić o nim pamięć np.zapalić świeczkę przy zdjęciu z USG.Chyba jestem okropną matką!W zaduszki już nie pojechaliśmy na cmentarz, zapaliłam Maleństwu świeczkę w domu.Pojadę dzisiaj będzie mniej ludzi.

Dzięki tej stonie wiem, że są ludzie, którzy mnie nie potępiają bo mają podobne rozterki.

Pozdrawiam
Odpowiedz
#4
Droga, kochana Agawt! Czytałam całą Twoją opowieść od początku na forum. Naprawdę nie wiesz jak wiele wycisnęła ze mnie łez. Mocno Cię tulę i mam nadzieję, że dzięki tej stronie i grupom wsparcia podniesiemy wreszcie ten wielki głaz bólu! Myślałam o Tobie i o nas wszystkich 1 listopada. Dużo sił!
Odpowiedz
#5
Dziękuję Inko!bardzo bardzo,teraz już wiem,że to co piszę nie tylko puszczam w sieć ale też ktoś to czyta!Kurcze szkoda,że tak daleko od siebie mieszkamy!Mam nadzieję,że wyjdzie coś z tych grup wsparcia,chociaż pewnie nie blisko mnie to i tak się cieszę i będę trzymać kciuki!Może i mnie kiedyś będzie dane...Narazie mamy to forum i tego się trzymam.Całuski
Odpowiedz
#6
Kochane towarzyszki niedoli,

Bardzo się cieszę, że ta strona istnieje, że jest się gdzie wygadać, wyżalić. Odkąd pierwszy raz odważyłam się odezwać na forum, zagladam tu codziennie.

To bardzo pomaga, ta świadomosć zrozumienia przez nie- jedną, nie dwie, ale całe grono osób w podobnej sytuacji, choć wolałabym spotykać się z Wami w innych okolicznościach. Od mojego zabiegu minęło prawie 7 tygodni. Nadal jest ciężko, ale juz trochę inaczej, bez takich emocji. Póki jesteśmy razem będzie nam łatwiej przez to wszystko przejść.

Pozdrawiam Was gorąco,

Iza
Odpowiedz
#7
Droga Agawat chyba nie ma miejsca w Polsce gdzie nie byloby kobiet w naszej sytuacji. Ja jestem z Lublina więc jakoś blisko Ciebie chetnie z Tobą porozmawiam jesli chcesz napisz do mnie na skrzynke. Pozdrawiam Was wszystkie Aśka.
Odpowiedz
#8
Pozdrawiam wszystkie dziewczyny na forum,buziaczki i puchate mięciuchne chmurki przytulanki dla wszystkich!



Joasik napisałam Do Ciebie maila

Agnieszka
Odpowiedz
#9
Witajcie!Ja swoje Dziciątko straciłam prawie 3 lata temu ale do dziiś nie potrafię się pozbierać.Zupełnie nie wiem jak sobie z tym poradzić.Tak naprawdę jestem z tym sama, nie mam nikogo kto by mnie zrozumiał. Moje przyjaciółki, owszem, wysłuchają ale tak naprawdę niw wiedzą oczym mówię a ja już odchodzę od zmysłów.Łzy cisną mi się do oczu kiedy widzę kobietę w ciąży albo dziecko w podobnym wieku do tego, w którym by było moje Dziecko.Jak mam sobie z tym poradzić?
Odpowiedz
#10
Ewka!

Bardzo współczuję.Też jak my tu wszystkie mam za sobą stratę dzieci.Pierwsze dwa lata temu, drugie trzy tygodnie temu. O obu pamietam i chyba nigdy nie będe wolna od żalu i smutku. Mam kompletna hustawke nastrojów. Od spokoju i zrozuemienia do rozpaczy. Nie dzielę sie tym z nikim, bo nie ma takiej osoby w moim otoczeniu, która mogłaby to zrozumieć.Dwie moje koleżanki tez straciły dzieci ale po tym urodziły zdrowe bobaski, więc nie che epatować ich moimi opowieściami. Mąż jest kochany, ale nie potrafi do końca zrozumieć co czuję. Jest mu bardzo przykro, ale jak mówi facet musi zobaczyć dziecko, by odczuć w pełni, że jest ojcem. Radze więc sobie sama.Pomaga mi to forum - tu sa osoby, które rozumieją, i wiara, że moje dzieciaczki są w dobrym miejscu i za jakiś czas spotkam się z nimi.Nie winię nikogo - siebie też nie. Nie staram się zagłębiac w sens tego co się stało - i tak tego nie logicznie sobie nie wytłumaczę. Życzę Tobie być mogła znaleźć wewnętrzny spokój i abyś uwierzyła,(wbrew logice i rozsądkowi, ale tak \"od serca\"), że twój dzidziuś spokojnie spi w puchowej chmurce wiedząc, że mama go kocha i do niego na pewno przyjdzie (a czas tam zupełnie inaczej płynie). Pozdrawiam
Odpowiedz
#11
Donato! Bardzo dziękuję za słowa wsparcia i otuchy.Dziś mam już lepszy nastrój bo wczoraj gdy to pisałam zalewałam się łzami.Podobnie jak Ty mam huśtawkę nastrojów jednego dnia wydaje mi się, że sobie z tym poradziłam a następnego wpadam w histerię.Jest ciężko bo jak już pisałam nie mam z kim o tym rozmawiać.Z ojcem Dziecka się rozstałam więc wszystkie \"rocznice\" obchodzę sama (to mój sposób na pokazanie,że ciągle o Nim pamiętam).A nawet wtedy gdy jeszcze byliśmy ze sobą nie potrafił o tym ze mną rozmawiać choć wiem ,że jemu też było przykro(i jest do dziś),ale masz rację facet dopóki nie zobaczy to...miałam wrażenie ,że on też nie rozumie moich uczuć.Widzę, że Ty świetnie sobie radzisz z tą tragedią, jesteś silna mimo,że to świeże przeżycia,jestem pełna podziwu.Pozdrawiam
Odpowiedz
#12
Ewa, nie tak świetnie sobie radzę, ale staram się. Przecież nic nie zmienimy, nie cofniemy czasu. Trzymaj się.
Odpowiedz
#13
Witajcie!

Ja też jestem tu z Wami od niedawna, chociaż moje dziecko odeszło w czerwcu 2003. Skoro po takim czasie jestem z Wami to chyba Was szukałam i choć wydawało mi się, że wszystko przemyślałam, to dopiero Wasze historie pomogły mi pożegnać moje dziecko i uświadomiły, że moja miłośc do Niego jest normalna, a co za tym idzie ja też jestem normalna. Bardzo gorąco Was wszystkie pozdrawiam! ducha1 - mama prawie 8letniej Justynki i dziecka, które odeszło w 7tc
Odpowiedz
#14
Dzięki,że jesteście. Te forum, to najlepszy psycholog na świecie. To psycholog, który zawsze ma dla nas czas i dokładnie rozumie co czujemy. Razem jest naprawdę łatwiej. Ściskam Was mocno. Milka
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości