zmartwychwstanie
#1
zmartwychwstanie, czas niosący nadzieję, a ja mam w sercu lęk o dzieci martwourodzone, jak moje w 10tc. W lęku o jego duszę mówiłam \" ja Ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha św. Amen. Dostał na imię Mikołaj, choć nie wiem, czy dziecko moje było chłopcem. tak czułam. Chrzest pragnienia, gdy był jeszcze w moim łonie, tuż przed zabiegiem. Wczoraj na wigilii Wielkiej Nocy w kościele strach powrócił, czy to czego pragnęłam dla mego dziecka wystarczy, by było zbawione, by kiedy przyjdzie czas zmartwychwstało jak Jezus. Bycie w Kościele, uczestnictwo we mszy św. od 14 m-cy jest dla mnie trudne, nachodzą mnie myśli, z którymi trudno sobie poradzić. Wesołych świąt. Alleluja
Odpowiedz
#2
Pragnienie chrztu wystarcza, a nawet jego brak niczego nie przekreśla. Bóg kocha każdego człowieka miłością odwieczną i wystarczy Mu najmniejsza szparka, aby mógł wejść do ludzkiego serca.
Dlatego też wielu ludzi, którzy pozornie są bardzo daleko od Boga, może być zbawionych. Na Boga bowiem otwiera najbardziej miłość. Tam gdzie prawdziwa miłość tam jest i Bóg.
O Boga nie musimy sie martwić, On kocha bardziej niż my wszyscy razem wzięci. To człowiek może zamknąć się na Jego miłość. On nigdy nie zamyka się na człowieka.
Pozdrawiam świątecznie i ogarniam modlitwą.
Niebo otwarte, śmierć pokonana, rozpacz przezwyciężona!!!
o.Marcin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości