SZCZECIN - MARSZ DLA ŻYCIA
#51
jak to czytam, to wiem skąd moje wyrzuty sumienia, że to mój organizm zabił mojego synka ( w końcu umarł we mnie, nikt inny nie mógł go zabić)
oj, napędzają nas.
#52
Cytat:[autor cytatu=wuchowa]
Inka

nie zagladaj, szkoda nerwow, naprawde.

Monika

pewnie masz racje...nikt nam zdrowia nie wróci, szkoda nerwów...
#53
Cytat:[autor cytatu=wuchowa]
W polskich szpitalach norma jest, ze przed wywolaniem porodu kobiecie podaje sie podanie, w ktorym ona PROSI o terminacje ciazy...

To dotyczy nie tylko sytuacji gdy dziecko żyje; mnie kazano napisać własnoręcznie prośbę, że z powodu wewnątrzmacicznego obumarcia płodu ja proszę o wywołanie porodu, ech, szkoda słów...
#54
A ja Wam jak zawsze dziękuję za tak olbrzymie zrozumienie mojej sytuacji, choć nie stanęłyście przed takim dylematem jak ja..

Mimo, że nigdy nie spotkałam się z atakiem za moją decyzję o terminacji ciąży, a wręcz wszyscy uważali i uważają do tej pory, że moja decyzja była słuszna, to wierzcie mi, świadomość, że nosiłam w sobie dziecko bez głowy i zdecydowałam o zakończeniu jego życia, ciąży właśnie jak kula u szyi, a nie u nogi.

Nigdy nie byłam osobą specjalnie praktykującą, ani związaną z instytucją Kościoła i obracam się zazwyczaj w typowych warszawskich środowiskach ludzi robiących karierę i walczących o stołki, ale uważam się za osobę wierzącą i dopóki nie będę miała możliwości porozmawiania o tym wszystkim z jakimś naprawdę mądrym duchownym moralistą czy etykiem, nie zgaśnie we mnie nigdy ta iskra niepokoju moralnego.
#55
oj Monika, ja bardzo bym chciała żebyś podała mi na miary na te strony na których pisza takie wg mnie głupoty. Ja jestem osobą bardzo wierzącą i jak juz mówiłam sceptycznie nastawiona do wypowiedzi księzy a nawet biskupów bo bardzo często niestety oni bazują na sowich widzi-misie a nie na Nauczycielskim Urzędzie Kościoła.

Beata, mam do ciebie pytanie. Przepraszam za może moją małą wiedze ale albo mi sie wydaje że nie wiem co to jest do końca ta terminacja albo po prostu nie zgadzam sie z waszymi obawami, tzn. wg tego co przeczytałam od was to ja uważam że terminacja nie jest żadną aborcja nie nie wiem dlaczego jest z nią łączona. Nie potrafie tego może zrozumieć, ale przecież Twoja córka była niezdolna do życia poza Twoim organizmem, prawda?

Czy rozmawiałyście kiedyś na formum z księdzem-o.Marcinem. Ja jeszcze nie ale on nie wypowiadał sie na ten temat?
Mam nadzieje że za kilka miesięcy uda mi sie wyjaśnić naukę Kościoła na temat przerywania ciąży. Jestem w trakcie poszukiwania różnych materiałów.

pozdrawiam
Kasia
#56
Kasiu

a propos ostatniej czesci: kiedys Emily_r pytala sie o jej sytuacje \'dowod prawdziwej wiary\' albo jakos tak.
Jak juz pisalam, kazda sytuacje trudna nalezy rozpatrywac oddzielnie od innych, uwzgledniajac wszelkie okolicznosci. Dopiero znajac cale tlo mozna wydawac sady.

a propos pierwszej, to wysle Ci na priv, ok?

Monika
#57
moj mail KASIAML@tlen.pl
Zgodzam się wuchowa że każdą sytuacje nalezy odczytywać oddzielnie! Niestety jestem krótko na forum i nie znam wszystkich historii.
Przydałby sie na forum jakiś super moralista; ja znam dwóch: jeden jest do bani (niemiły, zamknięty w sobie, fałszywy) i drugi który jest bardzo miły, czuły, sympatyczny, dobry ale wg mnie jest słabym specjalistom (nie umiał mi odpowiedzieć już na pare pytań przeze mnie postawionych i nie szukał potem na nie odpowiedzi) Obaj mają doktorat, ale cóż...
Ja polecam do przeczytania każdemu Evangelium vitae Jana Pawła II http://www.vatican.va/holy_father/john_p.../index.htm na tej stonie jest dostępne (trzeba wybrać oczywiście język polskiSmile )
#58
Cytat:[autor cytatu=BeataZ]
uważam się za osobę wierzącą i dopóki nie będę miała możliwości porozmawiania o tym wszystkim z jakimś naprawdę mądrym duchownym moralistą czy etykiem, nie zgaśnie we mnie nigdy ta iskra niepokoju moralnego.

Beato,
twoja historia chodzi mi po glowie odkad podzielilas sie nia na forum. skonczylam teologie a teologia moralna szczegolnie mnie interesuje. nie chce jednak wypowiadac sie na temat twojej sytuacji, nie czuje sie zbyt pewnie aby cos madrego na ten temat powiedziec. nigdy nie mialam okazji, moze tez niezbyt interesowal mnie problem terminacji ciazy. teraz pewnie sie to zmieni i zaczne grzebac na wlasna reke. powiem ci tylko ze calym sercem jestem z toba.
to co sie stalo jest dla ciebie ciezarem mimo tego, ze uwazasz swoja decyzje za sluszna. dlatego jesli chcesz postaram sie \"podsunac\" ci jakiegos ksiedza moraliste ktory wyjasni twoje watpliwosci i rzuci nowe swiatlo na przezywana przez ciebie tragedie.
jesli jestes z warszawy, byc moze nawet bedzie mozliwosc spotkac sie z takim ksiedzem lub kilkoma. zaznaczam tylko z gory ze nie chce reczyc za zadnego z nich. ci, ktorzy w moich oczach jawia sie jako specjalisci w swojej dziedzinie, niekoniecznie moga sie okazac idealnymi duszpasterzami u ktorych oprocz wyjasnienia watpliwosci znajdziesz cieplo i zwykle ludzkie wsparcie. zalezy czego od nich oczekujesz, zalezy to tez od twojej wrazliwosci i innych rzeczy.
Beatko, daj znak na priva jesli interesuje cie moja propozycja k.g-k@wp.pl

zachecam cie rowniez do kontaktu z ojcem marcinem. to cudowny, cieply i madry czlowiek. jesli nie bedzie mogl dosc wyczerpujaco odpowiedziec na twoje pytania, napewno poleci ci jakiegos innego znajomego ksiedza, ktory zajmuje sie przypadkami podobnymi do twojego.

sciskam cie najmocniej, pamietaj ze jestesmy z toba.
#59
Mamokasiu,
terminacja ciąży (albo indukcja) jest to wywołanie porodu daleko przed jego planowanym terminem w sytuacji, gdy na USG lekarz wykryje tzw. wady letalne (śmiertelne) płodu. Mamy tu na myśli takie wady dziecka, które w 100% wykluczają jego życie poza organizmem matki bez względu na to, czy ciąża zostanie ukończona w przewidzianym terminie, czy nie. Takie wady, to np. brak nerek lub ich torbielowatość, brak pęcherza moczowego, zrośnięte całkowicie nóżki w rybi ogon, a więc brak możliwości wypróżniania się i innych funkcji, wodgłowie, serce dwukomorowe, HLHS (serce pośrodku), wytrzewienie organów (wszystkie organy na wierzchu, pływające wokół ciała), niewykształcone płuca, bezczaszkowie, bezmózgowie i mnóstwo innych.. Są to wady, które wykluczają życie. Większość kobiet, nie widząc sensu kontynuowania takiej ciąży, poddaje się jej terminacji, zgodnie z ustawą, w szpitalu. Jak na razie ustawa na to zezwala.

Znakomita większość takich dzieci umiera we wczesnym stadium ciąży i kobieta nawet nie wie o takich wadach swojego dziecka, ale czytałam, że w niektórych krajach robiono sekcję poronionych dzieci i wykryto taką przyczynę ich śmierci przed 12 tygodniem ciąży.
Ja należę do tych kobiet, których dziecko nie umarło, ale podjęłam decyzję o jej zakończeniu kilka dni po usłyszeniu diagnozy w 20 tygodniu.

Jednak większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, że takie wady w ogóle istnieją i takie ciąże zdarzają się i podciąga to pod zwykłą aborcję, \"bo tak było wygodnie\" \"albo przez widzimisię\". Żadna z nas nie zrobiła tego dla wygody, bo to były dzieci chciane. Ja zwyczajnie nie widziałam sensu tej ciąży, bo Tamara nic nie czuła i nie ruszała się. Zgadzam się, że w szpitalu mogli mnie inaczej potraktować (a raczej ją), bo nikt mnie nie zapytał czy zgadzam się na jej pociachanie wewnątrz mnie i wyciągnięcie w kawałkach (nie miałam rozwarcia przez 39 godzin) i nie podpisałam żadnej zgody na tak drastyczne posunięcie.. Na to jednak wpywu nie miałam.

Swojej decyzji nie żałuję. Gdybym donosiła tę ciążę i znów nie miała rozwarcia, to musieliby mi zrobić cc, drugie w moim życiu, a tego bym nie chciała. Tamara nie mogła żyć, czy tak, czy tak Sad

To jest terminacja ciąży..
#60
dziękuje Ci Beatka, za wyjaśnienie. Okazuje sie że jednak nie jest ze mną tak źle, tzn. dobrze myślałam że o to w tym wszystkim chodz. Nie wiem czy zerkałaś do jakiegoś dokłądnego słownika, czy terminacja ciąży jest to wywołanie porodu przed ukończeniem ciąży czy wywołanie porodu/poronienia prze ukończeniem ciąży z powodu wad niepozwalających dziecku na życie poza organizmem matki. Moim zdaniem podane przeze mnie definicje znacznie różnią się od siebie. Ty jesteś w tej drugiej definicji. Tamara nie miałą szansy na życie bez Ciebie!!! Nie wiem co bym zrobiła na Twoim miescju tzn. być moze zdecydowałabym sie na donoszenie ciąży i dopiero pożegnanie dziecka - ale tego nie wiem.
TO co zrobili Ci lekarze z ciałem Twojego dziecka jest bardzo przykre, muszą oni sami sobie odpowiedzieć na pytanie czy nie było innej możliwości na wyciągnięcie Tamary w sposób godny? Pozostawiam to ich sumieniu.
Piszemy pod tematyką MARSZ DLA ŻYCIA! Moim zdaniem jesteś uczestnikiem tego marszu bo miałaś pragnienie życia, zdrowia dla swojego dziecka, pragnienie które z uwagi na konkretną wadę ciała dziecka nie zostało spełnione.
#61
Dziewczyny, prosze was zajżyjcie do wątku:
Franuś i Karolek/Marysia. Pojawiła się dla mnei nadzieja - proszę pomóżcie

Kasia


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości