SZCZECIN - MARSZ DLA ŻYCIA
#26
Mamokasiu...
Mam nadzieje, ze Twoj zapal przyniesie dla nas zaskakujace skutki. Ze cos sie moze ruszy. Tez jestem za walka, za wysylaniem petycji, za marszami... ale... ale... ale...
Tez dostalam po uszach ostro od swoich znajomych i pisalam do Moniki(wuchowej) a Monika pocieszala mnie ze tak wlasnie jest, ze nie idzie nic zalatwic... zreszta taka batalie jaka stoczyla Monika, to nie wiem kto by mial taka sile...
Kiedys dyskutowalysmy tu na forum dlaczego ludzie myla poronienie z aborcja ...
Mowi sie ze kobieta poronila - czesto przeciez kobiety pozorowaly poronienie bo nie mialy kasy na aborcje, albo takiej mozliwosci. Dlatego wlasnie uwaza sie czesto, ze jak poronila to zabila...
To jest tak wstretne zestawienie ze nawet nie chce mi sie o tym pisac.
Zetknelam sie z poronieniem od wczesnego dziecinstwa i dlatego dla mnie od zawsze to byl oddzielny temat od aborcji... niestety znam kobiety ktore ciesza sie ze poronily, albo tak tylko mowia... i sa w Kosciele i w ruchach koscielnych...

Nie wiem czy mialyscie okazje ogladac program na TVNStyle o aborcji... i byla tam kobieta, ginekolog, ktora wykonywala przez wiele lat zabiegi... przestala. Dziennikarka ja pyta - Czy powodem byla wiara w Boga? - Pani ginekolog, ze nie, ze powodem byla biologia !!!
Az otworzylam usta. Tego bylo mi wlasnei trzeba. Ktos powiedzial nareszcie otwarcie ze nie tylko wiara, ale wlasnie biologia !!! ze nie tylko ludzie wierzacy maja prawo uznac ze plod jest czlowiekiem, ze kazdy ma takie prawo Ba!!! Obowiazek, bo taka jest wlasnie biologia. Te \"komorki\" to czlowiek!!!
#27
Madness, czytałam ze w USA 15.10. jest obchodzony ale ja się pytam dlaczego ta data?
#28
Eska, zgadzam się że to biologia. Mój mąż bardzo to podkreśla broniąc że człowiek jest od poczęcia. Oboje z mężem jesteśmy wierzący więc uważamy że człowiek jest oid poczęcia bo tak stanowi o tym zarówno wiara jak i biologia!!!!!!!
#29
a wiecie jakie ja odnosze wrazenie w tej całej bieganinie przy takich marszach, wystawach?
to nie czczenie zycia, nie pamiec o tych dzieciach, ale własnie poprzez te makabryczne obrazki piętnowanie kogoś, \"tych złych\" co zabijają... taki rodzaj nagonki.
nie popieram aborcji, chodź nie jestem osobą należącą do Kościoła... ale tak jak ktoś wcześniej napisał... wiele z tcyh osób, pro-lifowców krzyczy by nie zabijać, a jest za karą śmierci! Widać to po statystykach - prawie 30% Polaków jest za karą śmierci - to dane z \"Wiadomości\" podane jakieś dwa tygodnie temu...
Jestem przeciwko jakimkolwiek punktom wspólnym aborcji i poronienia, bo to tak jak szukanie punktów wspólnych w gwałcie i akcie seksualnym miedzy kochającymi sie ludzmi... i tak zbyt wiele tych wspólnych cech w umysłach, w społeczeństwie, nawet w nazewnictwie medycznym - \"abortus\"

A wykorzystywanie nas, kobiet, które utraciły dzieci, do wzmocnienia wymowy haseł antyaborcyjnych jest poprostu nieludzkie!
#30
wkurzyłam sie! Kurcze ja byłam na tym marszu i widziałam jak ludzie się modlą by przede wszystkim szanować życie od jego poczatku. Wszystko sprowadzacie do walki przeciw aborcji? Nie rozumiem Was. Tak strasznie chcecie oddzielić aborcje od poronienia że mam wrażenie jakby te nasze dzieci poronione były lepsze od tych zabitych. Wszystkie dzieci sa takim samym darem! To był marsz życia a nie marsz antyaborcyjny! NIe traktujmy dzieci poczetych utraconych wskutek poronienia inaczej od tych które są zabite. Jedne i drugie są ludźmi. Inaczej trzeba traktować ich rodziców, bo to my jesteśmy rodzicami, a tamci są zabójcami. Dzieci jednak wszystkie są tak samo ludzmi!
#31
Mamakasia, ja to chyba nie mogę podawać żadnych haseł na transparenty, bo dla manifestujących w obronie życia poczętego jestem i będę zawsze jedną z tych potępionych, wyrodnych, najgorszych matek. Zawsze podkreślam, że moje dziecko nie zostało poronione i nie zmarło we mnie, ale odeszło wskutek terminacji, której się poddałam. I do tego nie żałuję swojej decyzji. Dla środowisk pro-life\'owych poddałam się zwykłej aborcji, bo pozwoliłam, by wyciągnięto ze mnie dziecko. Tylko nikt nie chce usłyszeć, że to dziecko nie miało głowy, bo to bardzo nieestetyczne i niewygodne i ciężko się do tego ustosunkować. Jest to tak trudne, że większość kobiet po terminacji ciąży \"chowa się\" na zamkniętym forum, bo się czuje zaszczuta przez takie środowiska. Jeśli temat poronienia jest nie do przebrnięcia dla nich, to co dopiero terminacja ciąży. Wśród kobiet takich jak ja, znakomita większość jest wierząca i jest za ochroną życia od momentu poczęcia, ale nas los postawił w obliczu dramatycznego wyboru. I zapewniam Cię, że wszystkie nasze dzieci były chciane i kochane od samego początku, ale były tak bardzo chore, lub wręcz uszkodzone (jak moje), że należało im się spokojne odejście (nawet pred terminem).

Często podejście do problemu aborcji u ludzi głęboko wierzących zmienia się, gdy stają w obliczu takiego wyboru. Znakomita większość zakańcza ciążę i choć po czasie tego nie żałuje, to wierz mi, nie robimy tego z przyjemnością...
Jak się kiedyś Kościół i jakiś mądry duchowny ustosunkuje do tematu terminacji ciąży, to pomyślę o hasłach...

Myślę też, że w takich manifestacjach biorą udział ci, którzy mają średnie pojęcie o tym, czym jest poronienie, czym jest żałoba po stracie takiego małego dziecka, chęć pochowania go i rozmawiania o nim, jak o człowieku, który zaistniał na chwilę i odszedł.
Temat poronienia i w ogóle utraty maleńkiego dziecka jest obcy w naszym społeczeństwie, bo mylony z aborcją. Dlatego wiele kobiet nie przyznaje się do poronienia, bo albo jest ono traktowane jak przestępstwo, albo jak spóźniona miesiączka, bądź nieudana próba posiadania dziecka (wszystkie oczywiście wskutek jakiś manipulacji typu pigułki, wcześniejsza aborcja, lub seks przedmałżeński).
Moniko (Wuchowa), zauważyłam to dopiero po stracie Tamary i po dokładnym czytaniu Twoich postów. Ja też nie brałam nigdy hormonów ze względu na moje patologiczne migreny i aborcji też się nie poddałam. Pewnie to przez seks przedmałżenski, bo z powodów siły wyższej nie mam ślubu kościelnego. Ale też ktoś mnie kiedyś zapytał, czy nie szprycowałam się przypadkiem kiedyś pigułkami hormonalnymi, bo to mogło wpłynąć na rozwój dziecka..
Coś jest w tej mentalności..

Tylko ja jestem jedną z nielicznych, które mówią otwarcie o wadzie mojej córeczki i mojej decyzji. Często zdarza się, że dopiero, jak wspomnę o tym w jakimś gronie przy jakiejś okazji, to słyszę ile kobiet poroniło. Dopiero wtedy uznają, że im \"wolno\" o tym powiedzieć, bo ich za to nie potępię i nie zacznę szukać przyczyn (wymienionych wyżej). Jeśli ktoś mi powie: \"to tylko poronienie, raptem 10 tydzień\", wówczas zapytam: \"tylko? To znaczy, że chcesz to przeżyć?\" - \"Nie, nie chcę\". A no właśnie: \"tylko\" poronienie, albo tylko dziecko bez głowy, ale dla innych, bo ja tego nie chciałbym przeżyć.

Zauważcie, że rzadko się zdarza, by kobieta, która poroniła, miała siłę chodzić na takie manifestacje. Myślę, że to dlatego, że ona naprawdę wie, czym to \"pachnie\" i już bałaby się rzucać na wiatr pewne hasła. Dla takich kobiet słowa: spokój, żałoba, ból, pustka mają głębsze znaczenie. Dla ludzi nie związanych z tematem nie jest trudno mylić pojęcia poronienia z aborcją i wciągać w to środki hormonalne (o terminacji ciąży to nawet nie wspomnę, bo zwykli ludzie robią oczy, gdy im mówię, że dziecko może nie mieć głowy, a co dopiero te środowiska). Nie wierzę, że w tej manifestacji w obronie życia od momentu poczęcia nie znajdą sie elementy antyaborcyjne i kolejne drastyczne zdjęcia z powyrywanymi organami.

Sama przeżyłam horror, przechorowałam wiele miesięcy i wiele mnie to kosztowało. Jestem jeszcze większą zwolenniczką ochrony życia od momentu poczęcia, ale mam na swoim koncie terminację ciąży i dopiero wówczas, gdy Kościół i skupione wokół niego środowiska ustosunkują sie do niej, będę mogła wiedzieć na czym stoję. Na razie identyfikuję się z kobietami po poronieniu i w ogóle śmierci dziecka, choć zapewne terminacją ciąży dla większości bliższa jest aborcji.

Znowu się rozpisałam, ale temat gorący i wciąż wraca.. Sad
#32
mamokasiu! niekt nie mówi ze tamte dzieci sa gorsze, oddzielamy te dwie sprawy, bo szkodzi nam ich wiązanie... poprostu! stawia własnie nas, osoby które dzieci straciły w oczach opinii publicznej na tym samym poziomie, co ludzi, którzy dokonują aborcji i dlatego nie chcemy tych dwóch spraw łączyć...
a jeśli chodzi o marsze o którcyh piszesz, to cel szczytny... ale właściwie je=śli nie antyaborcyjny, to jaki mają cel??????????? przepraszm jesli uraziłam twoje uczucia, ale to tak jak organizowac marsz dla poparcia jedzenia warzyw i owoców - dlatego by życ zdrowo! przecież to oczywiste, tak samo jak to że zycie nalezy szanować... takie imprezy są robione, aby podkreślić coś, gdy w ludziach budzi się jakiś bunt, przeciwko czemuś... dlatego mam wrażenie, że w podtekście takich marszów jest działanie antyaborcyjne...
nie wiedzę w tym innego sensu, chyba, że ktoś mi go wyjawi....
#33
Modliliście się, by szanować życie od poczęcia... To znaczy... jakbyś się ustosunkowała do mojego przypadku? Czy ja podchodzę pod aborcję czy poronienie? :?

Piszesz: \"to my jesteśmy rodzicami, a oni zabójcami..\". To znaczy ja jestem rodzic czy zabójca? :?

Ja nigdy nie słyszałam, żeby w jakiejkolwiek manifestacji czy zwykłej mszy modlono się za dzieci poronione, ale modlitw za dzieci zmarłe wskutek aborcji i słów potępienia pod adresem ich matek to tyle słyszałam, że aż mi się włos na głowie jeży.

Inka ma rację, że wykorzystywanie kobiet po poronieniu do kolejnych manifestacji, żeby się wykrzyczano, jest trochę niegodziwe. Najpierw takim kobietom należy zapewnić mozliwość żałoby, rejestracji dzieci, możliwość mówienia i nie łączenia ich tragedii z aborcją.
#34
Inko, marsz dla poparcia jedzenia i warzyw, by żyć zdrowo ubawił mnie w tym wszystkim. Genialne porównanie Wink
#35
Mamokasiu... rozumiem o co Ci chodzi i prosze Cie nie denerwuj sie Smile
Tylko zapytaj ksiedza proboszcza, czy ksiedza biskupa czy kogos z jakiegos ruchu koscielnego [oazy rodzin np.] Dlaczego nikt nie walczy o prawo zaloby, o prawo do pochowania dziecka, o prawo oddzielnej sali w szpitalu dla kobiet po poronieniu, o to by lekarz nie mowil do kobiety ze plod umarl, tylko by mowil ze umarlo pani dziecko, o to by przestano mowic na poronienie \"polecialo\" [jak to slysze to wyc mi sie chce]. Ja ok, nie mialam meza, nie chcialam ciazy, nie chcialam nawet o tym myslec i robilam wszystko by zabic w sobie zal...
Jednak sa kobiety ktore chcialy od poczatku i od poczatku nie chcialy walczyc z zaloba, moze gdyby spoleczenstwo bylo inne to i ja tez bym umiala to przezyc jak czlowiek a nie ukrywac lek i bol.
Dzieci ktore zostaly zabite sa dla mnie swietymi ! Pierwsi meczennicy umierajcy za Jezusa to wlasnie dzieci - rzez niemowlat. Jesli niewinne, bezbronne malenstwo zostaje zabite w lonie matki - musi byc swietym i juz. Jednak smierc z powodu choroby czy \"woli Boga\" to co innego niz zabojstwo.Ha i jeszcze dodam, a co tam, trudno...
Stare baby za nakazem i nawolywaniem Rydzyka jada na ten marsz, krzycza, apeluja, walcza... a co sie dzieje gdy dziewczyna biedna, bez domu i pracy rodzi kolejne dziecko... chyba nie musze pisac jak sie ja okresla... ze sie ja omija, ze sie nei chce z nia rozmawiac, bo tredowata... bo zle sie prowadzi. Wtedy sie zapomina, ze mogla zabic, a nie zrobilam tego.
#36
Cytat:[autor cytatu=BeataZ]
Modliliście się, by szanować życie od poczęcia... To znaczy... jakbyś się ustosunkowała do mojego przypadku? Czy ja podchodzę pod aborcję czy poronienie? :?

Piszesz: \"to my jesteśmy rodzicami, a oni zabójcami..\". To znaczy ja jestem rodzic czy zabójca? :?
Droga Beato
Jak już pisałam na innym wątku - nie chcę wdawać się w dysputy aborcyjne, bo podejście wielu do tematu na tym forum mnie trochę męczy ...
Chciałam Ci tylko napisać, że wspieram Cię, jestem z Wami, z Tamarką [*] od roku myślami ...
Jesteście bardzo dzielnymi i silnymi RODZICAMI ...
Agata
#37
No i chyba dotykamy istoty, albo jednej z istot problemu. Dla \"obrońców zycia\" te wszystkie trudne kwestie są czarno-białe. A dla nas nie.

Zawsze uważałam, że ta strona i to forum jest w świeckim internecie wyjątkowo religijnam jak na nie-religijną z natury (nie porównuję z portalami katolickimi itp. - tylko np. innymi forami). A jednak mimo to, podobnie jak Wuchowa nieraz usłyszałam, że to zgromadzenie zwolenników aborcji, antychrystów, że tu się promuje idee sprzeczne z doktryną KK... Ręce opadają. A wszystkiemu winna, jestem tego pewna, skłonność do postrzegania świata w sposób zbyt prosty.
#38
Mamokasiu

ciesze sie, ogromnie, ze bylas na Marszu i ze byl on rzeczywiscie \'dla\' a nie przeciw. Tak naprawde wydzwiek jakiejkolwiek manifestacji, ktora sie odbyla lub odbedzie w tej kwestii zalezy od organizatoro i jak ja \'ustawia\'. To, ze wielu wczesniej akcjom \'pro-life\'owym\' wychodzilo w praktyce \'anty-aborcyjnie\' li i jedynie, powoduje, ze wielu rodzicow patrzy z ogromna nieufnoscia na wszelkie tego typu sprawy - prosze, zrozum. Wierze, ze obecnosc wspolnot Wiara i Swiatlo oraz rodzinnej galezi Ruchu Swiatlo-Zycie pomogla w oddaniu rzeczywistej idei Marszu, ze pokazano, ze tu chodzi o zycie.

To nie jest tak, ze dzielimy dzieci na lepsze i gorsze... Wiem, ze tak mozesz to odbierac. Podobnie rodzice przygladajacy sie pogrzebom odbierali, ze sa lepsze dzieci i gorsze. Ktore byly wazniejsze dla organizatorow nie musze pisac. Nie ma dzieci lepszych i gorszych - w teorii. Tylko z praktyka - i ta nasza, rodzicow po poronieniu, i ludzi, ktorzy na co dzien poswiecaja sie problemowi aborcji - wychodzi roznie.

Znam wielu rodzicow, ktorych dopiero poronienie zmobilizowalo do podjecia Duchowej Adopcji. Czy tez wiekszej gorliwosci w modlitwie o dzieci poczete, gdy dowiaduja sie o kolejnych ciazach w swoim otoczeniu.

Kolejne poronienia z jeszcze wieksza moca pokazuja, jak cenne jest zycie.

Poronienie nadal jest tematem tabu... takze w srodowisku koscielnym. Ciekawe, ilu przyjaciol powiedzialo Ci zwykle \'przykro mi\', a ilu ucieklo w milczenie, ile osob spytalo sie o imie dla dziecka, obiecalo modlitwe za Wasza rodzine?
Gdy zaczynam mowic o poronieniach, to mam wrazenie, ze nagle wszyscy milkna albo pospiesznie zmieniaja temat.

Kasiu - serdecznosci,
Monika
#39
Kiedy zaczyna się mówić o poronieniu, większość milknie, Moniko, bo tak naprawdę ma niewiele do powiedzenia. Bo to przecież \"tylko 10 tydzień\". Zauważyłam jednak, że kiedy gdzieś przy okazji wspominam o swojej stracie, często słyszę rozgoryczone kobiety: \"Ja też kiedyś poroniłam\". Większość jednak otwarcie zazdrości mi, że mam takiego męża, który przeżywał ze mną śmierć naszego dziecka, który ze mną rozmawiał i o moim bólu i o Tamarze i towarzyszył jak prawdziwy ojciec od jej poczęcia, aż do śmierci. Te kobiety mówią o milczeniu mężów, rodziców, koleżanek, przyjaciółek.. Dziwią się, że można takie dziecko zarejestrować, pochować, dostać macierzyński i w ogóle mieć prawo do opłakiwania i żałoby.

Ja nie mam nic przeciwko takim marszom, ale też nie wierzę w czystość intencji ich organizatorów. Mam w sobie zbyt dużo pesymizmu i rozgoryczenia, a słuchając tych biednych kobiet, które spotkałam przez ostatni rok, jestem coraz bardziej przekonana, że poronienie będzie jeszcze długo bagatelizowane. Nawet jeśli ktoś nie łączy go z aborcją, to dla większości to nie dziecko i nie ma co opłakiwać, tylko \"wziąć się w garść i postarać się szybko o następne\".
#40
Cytat:[autor cytatu=BeataZ]
Ja nie mam nic przeciwko takim marszom, ale też nie wierzę w czystość intencji ich organizatorów.

Wyjełaś mi to z ust...

A tak wracając do \"gorszych\" dzieci, to ja mam wrażenie, że w oczach takich ludzi, to właśnie nasze są traktowane jak \"gorsze\", że o nie nie ma co walczyć, bo to już nie jest tak spektakularne, już nie robi takiego wrażenia... :\'(
#41
Dziękuje Wam za wasze wypowiedzi i opinie. Szanuje to że każdy może miec właśne zdanie. Ja Wam przedstawiłam swoje: będę brała udział w takich marszach i dążyła do tego by nastawienie społeczeństwa do zmarłych dzieci nienarodzonych się zmieniało, było zauważone, by nauczyć ludzi skłądac kondolencje dla rodziców którzy utracili dziecko. Jestem świadoma że jest to ogromna walka ale będę ją prowadzić bo kocham moje dzieci Franusia i Karolka/Marysie.

BeataZ postaram sie poszukać odpowiedzi na temat co myśli Kościół (Urząd Nauczycielski KOścioła a nie księża) na temat Twojej utraty Tamary. Dla mnie jesteś mamą swoich dzieciSmile

Chchciałabym Wam opowiedzieć o stracie mojego dziecka, o mojej rodzinie pod tematem: Franuś i Karolek/Marysia
#42
mamakasia,
ja się cieszę, że uważasz mnie za rodzica, ale Ty sama jesteś doświadczona taką tragedią. Ja bym chciała, aby kobiety po terminacji wyszły kiedyś z ukrycia i nie były tak zaszczuwane przez środowiska pro-life\'owe. Chciałabym, aby mnie nie potępiali zwłaszcza ci, którzy właśnie nie doświadczyli takiej tragedii, bo wśród rodziców po stracie nigdy nie spotkałam się z żadnym atakiem: dla nich wszystkich czy poronienie, czy śmierć dziecka przed narodzinami po 12 tygodniu ciąży, czy po urodzeniu, to jedno i to samo: największa strata życiowa.

Dla mnie, Kasiu, wszelkiego rodzaju marsze są niezbyt jasne pod względem przesłania, bo zawsze pojawia się jakiś obcy element.

Jestem za życiem, ale nie włączę się do tego marszu. Nie włączę się także do marszu feministek, które walczą o prawa kobiet. Ktoś powiedziałby, że jestem feministką, bo jestem kobietą niezwykle wyzwoloną, samodzielną i niezależną i gorąco popieram np. ideę wyrównania pensji kobiet i mężczyzn, eliminowania dyskryminacji kobiet na rynku pracy i traktowania nas jak partnerki, ale w takich manifestacjach pojawia się ZAWSZE hasło prawa do aborcji na życzenie (a tego nie poprę) i ogólnie obraz feministki kojarzy mi się z kobietą żyjącą w wolnych związkach, z dziećmi lub bez, zmieniającą partnerów i krzyczącą o niedobrych facetach. Więc nawet, gdyby mnie zapewniły, że takich haseł nie będzie, to i tak bym im nie uwierzyła. Mam za duży szacunek dla mojego męża, małżeństwa i instytucji rodziny i nie mam potrzeby walczyć z męską mentalnością (choć przyznam, że czasem jest dziwna :mrgreen: )

Bardzo byłabym Ci wdzięczna, gdybyć dowiedziała się, jeśli masz taką możliwość, jak Kościół traktuje moją stratę dziecka i decyzję, którą podjęłam.
#43
Beato

problem polega na tym, ze wielu sytuacji nie potrafimy zdefiniowac. Zwlaszcza tych trudnych. Wystawianie jakichkolwiek opinii bez dokladnej znajomosci okolicznosci jest bez sensu.

Potrafie nazwac, co jest aborcja.
Potrafie nazwac, co jest poronieniem.
Sa sytuacje, ktore nie podpadaja ani pod jedna definicje ani pod druga. A jednak stoje przed dylematem, do ktorej definicji zakwalifikowac.

Jeszcze kilka lat temu o ilus osobach myslalam, ze dokonaly aborcji. Dzis, po rozmawach z madrym teologiem moralnym i z nimi samymi, tak nie mysle.

Dla niektorych, cos co nie jest poronieniem, jest aborcja, skrajni poronienie zaliczaja do \'aborcji spontanicznej\'.
Dla niektorych cos, co nie jest aborcja, nazywaja poronieniem.

Prawda jest taka, ze kazda osoba, ktora kiedykolwiek stala przed trudnymi wyborami ma sumienie - i to jego osad najbardziej sie liczy. Watpliwosci osoby wierzace powinny wyjasniac w sakramencie pokuty. Pan Bog patrzy na serce czlowieka, nie patrzy tak jak czlowiek.
Co inni mysla - nie powinno miec takiego wielkiego znaczenia. Wazne, co o nas sadzi Pan Bog.

Monika
#44
Beatko, zgadzam się z Tobą w pełni gdy piszesz o feministkach. Cóż marsze życia się odbywają i sa propozycją w którą można się włączyć (mi się podobało, dobrze sie na nim czułam). Warto znaleźć po prostu własną drogę w której chcemy iść i wcale nie musi być to taki marsz.
W pełni się zgadzam z wami wszystkimi że za mało, a nawet prawie wcale nie mówi się o poszanowaniu dzieci nie zagrożonych aborcją, po prostu dzieci które się poczeły, za mało się kocha je, za mało się kocha dzieci które zmarły, za mało sie je szanuje. Kurcze, musimy wychować do tego społeczeństwo, a to bardzo trudne!!!

Wuchowa, jestem osobą głęboko religijną (i niestety mało pokorną), ale przestrzegam przed tym by opinie księży - spowiedników traktowac jednakowo. Spowiedź jest sakramentem i po spełnieniu warunków ten sakrament jest wypełniony ale nie każde pouczenie spowiednika jest niestety zgodne z nauką Kościoła, dlatego najlepiej bazować na dokumentach.
#45
Dopiero usłyszałam o tym marszu co organizuje Radio Maryja i LPR. MARSZ W SZCZECINIE NIE MIAŁ Z NIMI NIC WSPÓLNEGO!!! Odbył się już po raz trzeci. Zorganizowało go w tym rogu głównie stowarzyszenie Civitas Christiana wraz z pomocą wielu osób.
#46
mamo Kasiu
no właśnie, nic wspólnego nie miał, ale w mediach były informacje podawane jednym tchem: \"w Szczecinie odbył sie marsz dla życia, a w środę będzie w Warszawie.. LPR..\" i niestety tak to już jest w naszym kraju, temat głośny-prowadzący do kłótni jest priorytetem, o pozostałych nie mówi się bo po co?
Wszyscy generalnie współczują ludziom, którzy starali się o dziecko i spotkało ich poronienie, \"tracili ciążę\" i to nie jest temat sporny, czyli niemodny, niemedialny, jeśli zrobią program nie będzie emocji, łez, okazania skruchy i pychy, takich tematów ani media, ani Polacy nie lubią. i tak mi się wydaje, że w tym tkwi sedno problemu.
Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie
#47
Mamokasiu

Chcialabym Ci przedstawic kilka sytuacji, prosze, nie traktuj tego postu jako ataku.

Cytat:[autor cytatu=mamakasia]
dlatego najlepiej bazować na dokumentach.

Zgadza sie, ale wielu sytuacji w dokumentach Kosciola nie znajdziesz. Sa ogolne wskazowki i tyle. Dlatego w sytuacjach trudnych siegam po opinie kogos, kto sie na tym zna. I nie twierdze, ze pierwszy lepszy ksiadz sie zna. Wprost przeciwnie. Wink Kazda sytuacja jest tak indywidualna, okolicznosci sa tak rozne, ze nie powinno sie wysuwac ogolnych wnioskow. Czasami stajemy przed wyborami, w ktorych dobro nierozerwalnie laczy sie ze zlem.

Przed pierwszym poronieniem wiele spraw bylo dla mnie czarno-bialych, ze wzgledu na to, ze wlasnie \'wychowalam\' sie na pro-life\'owych materialach. Tak jak juz pisalam, po wielu rozmowach z kobietami nie oceniam i nie kategoryzuje pewnych wydarzen. Zadnej osobie po terminacji nie powiem, ze \'zrobilas zle\', \'zrobilas dobrze\' - tego nie wiem. Wiem, ze kazdemu nalezy sie wsparcie i z kazda z nich oplakuje razem jej zmarle dziecko. Beata ma racje, ze problem terminacji to juz zupelne tabu.

Przed pierwszym poronieniem mowilam, ze \'ja na pewno bym urodzila\'.

Wyobraz sobie, ze zachodzisz w ciaze. W 8. tygodniu okazuje sie, ze jest to ciaza pozamaciczna, dziecko rozwija sie w jajowodzie, slyszysz bicie jego serca... Czy zakonczenie takiej ciazy nazwiesz aborcja? czy siebie nazwiesz zabojca? W Polsce rocznie 2-3 kobiety umieraja z powodu ciazy pozamacicznej. Czy zabijamy dziecko? Czy ratujemy po prostu te osobe, ktora mozna uratowac? Gdybysmy mogli, gdyby tylko byla taka mozliwosc, to dziecko przenieslibysmy do macicy, do sztucznej macicy, do inkubatora... niestety medycyna jest bezradna wobec takiej sytuacji.
Na kazde 100 porodow przypada 1 ciaza pozamaciczna. W Polsce rodzi sie okolo 300 - 350 tys dzieci rocznie. 3000 -3500 ciaz pozamacicznych. W okolo 10% przypadkow dziecko zyje, czyli rocznie 300-350 kobiet stoi przed takim dylematem. W srodowiskach pro-life sa osoby, ktore ciaze pozamaciczna w przypadku, gdy dziecko zyje nazywaja aborcja pozamaciczna.

Podobna sytuacja, jestes w ciazy w 17-20-23 tc. Niewydolnosc szyjkowa, otwarta szyjka, uwypuklony pecherz... zaczyna sie zakazenie wewnatrzmaciczne, dziecko zyje. Mozna w tym momencie wywolac porod i uratowac choc matke, za chwile nie bedzie kogo ratowac, ani matki ani dziecka. Czy to jest wybor pomiedzy zyciem dziecka a zyciem matki? zadna miara... albo matka, albo nikt. Znow ratujemy choc te jedna osobe. Tylko ktos, kto przez to przeszedl wie, ile kosztuje uporanie sie ze swiadomoscia, bezpodstawna, \'zabicia\' dziecka. W polskich szpitalach norma jest, ze przed wywolaniem porodu kobiecie podaje sie podanie, w ktorym ona PROSI o terminacje ciazy...


Po tej historii zaczelam mowic, ze \'chcialabym urodzic\'.

Inna sytuacja, dziecko ma wady letalne. Wiadomo, ze umrze albo w trakcie ciazy, albo tuz po urodzeniu. Po diagnozie pacjentka jest w takim szoku, ze w ogole nie wie, co sie dzieje, na uspokojenie dostaje leki, ktore jeszcze bardziej utrudniaja odbior rzeczywistosci. Mezowi oraz matce kobiety mowia, ze ciaza zagraza zyciu pacjentki. W rzeczywistosci nie bylo to prawda. W szpitalu wisi kartka, ze tutaj zabiegow aborcyjnych sie nie wykonuje.
Co bys zrobila na miejscu tej kobiety? jak to nazwiesz? czy to byla aborcja? czy poronienie? Malutka zmarla po przecieciu pepowiny, 14tc. Czy oni sa rodzicam czy zabojcami?

A po tej mowie, ze \'nie wiem\', moje \'chce\' mogloby w takiej sytuacji nie wystarczyc.

Nie wiem, czy czytalas pamietnik Ani? i historie jej Malgorzatki... Malgosia miala wady letalne, Ania zdecydowala sie na wczesniejszy porod, mala zyla okolo doby, w inkubatorze. Z rozmow z teologiem moralnym (w trakcie habilitacji) wyniklo, ze taka sytuacja jest dopuszczalna. Dla niejednej osoby z pro-life bylaby to aborcja? eutanazja?

Jedna z mam (z sytuacji powyzej) powiedziala, ze czasami zycie po jest jak z kula nie u nogi, ale u szyi.

Dobija mnie stawianie znaku rownosci - podobnie jak eledhwen - pomiedzy aborcja (z wygody, ze strachu, nieodpowiedzialnosci) a rzeczywiscie trudnymi sytuacjami. Boje sie patrzenia na swiat w bialo-czarnych barwach. Ocene, czy ktos zaciagnal wine, czy nie i w ostatecznosci kto (lekarz, rodzic, czy my jako spolecznestwo) zostawiam osobom uprawnionym. Ja taka na pewno nie jestem.

Na stronach katolickich znajdziesz jedna szczegolna kategoryzacje - poronienie tam jest jednym z rodzajow aborcji, aborcja spontaniczna, ciaza pozamaciczna, aborcja pozamaciczna, poronienia wielokrotne nazywane aborcja zwykla. Zawsze, gdy to czytam, to sie we mnie krew gotuje i zastanawiam sie, pod ktora kategorie podpadam. :?

I pamietam rozmowe z natka, przed nagraniem w programie u Pospieszalskiego. Chodzilo o pogrzeby dzieci. Natka mowila o kobietach po aborcji i jedno zdanie mnie uderzylo: przeciez niejedna tez by chciala pochowac swoje dziecko. Wychowana na takiej a nie innej literaturze \'anty-aborcyjnej\' nawet przez glowe mi to nie przeszlo.

Pozdrawiam,
Monika
#48
Moniko-wuchowa zgadzam się w 100% z tym co napisałaś. Kiedy czytałam historię BeatyZ pomyślałam też o ciążach pozamacicznych...

Sama miałam zatrucie organizmu przy porodzie bliźniaków... Wiele dziewczyn przy poronieniu/porodzie ma krwotoki zagrażające życiu. Kiedy \"zagląda się w oczy śmierci\" perspektywa jest zupełnie inna...

Pozdrawiam
#49
Cytat:[autor cytatu=wuchowa]
Na stronach katolickich znajdziesz jedna szczegolna kategoryzacje - poronienie tam jest jednym z rodzajow aborcji, aborcja spontaniczna, ciaza pozamaciczna, aborcja pozamaciczna, poronienia wielokrotne nazywane aborcja zwykla. Zawsze, gdy to czytam, to sie we mnie krew gotuje i zastanawiam sie, pod ktora kategorie podpadam. :?

Przeraża mnie to co napisałaś! Chyba zajrzę na te strony, może dowiem się pod co ja podpadam? Jaką aborcją mam nazwać śmierć mojego dziecka!
#50
Inka

nie zagladaj, szkoda nerwow, naprawde.

Monika


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości