widocznie tak było najlepiej
Freeq dasz radę zobaczysz - ostatnio jak byłam w pracy też natknęłam się na kumpelę, która przyszła pokazać swoją córcię i dałam radę.. Fakt między małą a moją Marią byłaby 4 miesięczna różnica ale i tak nie było lekko ale dałam radę i myślę, że Ty też dasz.. Trzymaj się!
Odpowiedz
freeq co ma być jutro to będzie i nie wiem czy można się na coś takiego przygotować. W każdym razie dużo spokoju jutro, a reszta jakoś się ułoży - mam taką nadzieję
Odpowiedz
Dzięki - z takim wsparciem nie mogę nie dać rady....
Odpowiedz
freeq, wysyłam Ci dawkę pozytywnej energii - nie mam jej za wiele, więc wysyłam wszystko co mam...
mam nadzieję, że dzisiejszy dzień nie będzie taki zły...
ściskam Cię mocno
Odpowiedz
dzięki - dzień nie był taki zły, bo.... nie przyjechała
ale kiedyś przyjedzie.....

I będę musiała się z tym zmierzyć....
Tak samo jak każdego dnia muszę mierzyć się z moją codziennością... raz lepszą, raz gorszą.......

ech... jakoś tak ciężko mi na sercu dziś.....
Odpowiedz
Freeq naprawdę wyobrażam sobie co czułaś... co musiałaś czuć rano gdy otwarłaś oczy. Ten strach przed wyjściem do pracy. Szczerze? Cieszę się że jej nie było. To może jeszcze nie ten czas. Twoje obawy świadczą o tym że nie jesteś gotowa. Kiedys będziesz musiała stawić czoła tak jak napisałaś. Ale mam nadzieję że te kiedys nie nastąpi zbyt szybko...
Odpowiedz
Minął rok!!!

Jeśli nadal nie jestem gotowa, to kiedy będę?????????????????? I czy w ogóle będę???????????????? A może już zawsze obecność ciężarnych i maleńkich dzieci będzie taka trudna??????????????
Odpowiedz
freeq tulę mocno
Odpowiedz
Freeq powiem w ten spsób. U mnie minęły 4 mies i to nie mija. Jak będzie za rok? Nie wiem? Więc co mam ci powiedzieć? Powiem tyle że każda żałoba jest inna. Każdy przeżya inaczej. Naprawdę jeden potrzebuje mniej czasu a inny więcej. To jet tak jak z ludzmi. Jedni potrafia nas zrozumieć. Inni nie.
Życzę ci aby udało ci się odpowiedzieć na pytanie kiedy. Kiedybędę gotowa? Bo niestety ja narazie nie znam odp . Wiec i Tobie nie pomogę...
Odpowiedz
Wiem basia... na to pytanie nikt minie odpowie.....
Ciekawe czy ja sama poznam kiedyś odpowiedź....
Na to... i na wiele innych pytań....
Odpowiedz
No i przyszła!!! Koleżanka z pracy ze swoim 4-miesięcznym synkiem. Dziś. Na wczoraj próbowałam się psychicznie przygotować - na dziś nie!!!

Zachowałam się irracjonalnie. Najpierw, gdy dowiedziałam się, że jest, to szybko przybiegłam powiedzieć cześć - a potem, niemal nie zerkając na małego, wymówiłam się pracą i uciekłam do siebie. Miałam nadzieję, że pójdzie gdzie indziej a mnie już zostawi w spokoju... Ale niestety... przyszła potem z małym do mnie, usiadła tuż obok... siedziałam jak odrętwiała... nawet nie wiem o czym rozmawiałyśmy, tak bardzo starałam się nie wybuchnąć.... (w pracy nikt nie wie o moim nieszczęściu - nikt też nie wiedział, że byłam w ciąży). Ja też powinnam być teraz na macierzyńskim...

Utkwiło mi w głowie jedno zdanie, które dziś wypowiedziała: że \"wszystko układa się u niej tak dobrze, że aż za dobrze\"

A ja tak bardzo chciałabym powiedzieć, że u mnie układa się dobrze... po prostu dobrze....

Dziś milczę.... moje serce krzyczy, mój umysł krzyczy.... a ja milczę.....
mam ochotę pojechać gdzieś głęboko w las i po prostu krzyczeć!!!! wyć!!! wrzeszczeć!!!!
zamiast tego siedzę w domu i milczę...
Odpowiedz
freeq, jutro sobota. Dobry dzień, żeby pojechać do lasu. Albo na plażę.
Odpowiedz
no i nie pojechałam....
nie wykrzyczałąm się....
zamiast tego złe samopoczucie....

i jak zwykle wszystko do d..... mimo pięknej, już niemal wiosennej pogody za oknem.....
w zeszłym roku wiosna mnie nie cieszyła... późno przyszła, ale ja i tak jej nie widziałam....
myślałam, że w tym roku będzie inaczej.... ale nie jest.... Sad
Odpowiedz
freeq przytulam....

dziś narozrabiałam, miał być świetny Dzień Kobiet...umówiłyśmy się z koleżankami na wspólne urodziny wymieniłyśmy kwiatkami ..... dziś zabawiałam Radusia, ale pamiętam jak będąc w pierwszych tygodniach ciąży pojechalam się pochwalić, i wtedy patrząc na jego radosną minkę pomyslałam, że chore też będę bardzo kochać ....niestety, nawet to nie było mi dane.... Radek ma 4 lata i porażenie czterokończynowe... po dzisiejszym spotkaniu wracając mysląłam, że jestem do niczego... właściwie nie potrafię rozmawiać dłużej o niczym poza pracą, do tego okaząło się, że zgubiłam trochę kasy... starsza córka od wczoraj pyskuje..... a ja ciąglę myślę dlaczego, czy gdyby z nami była dwuletnia prawie dziewczynka, było by inaczej? byłabym inna? czasem po prostu myślę, że po stracie pogubiłam się.... próbuję, żyć nrmalnie....
ale wracam ciągle tu....

Freeq nie musimy być dzielne, możemy być soba, czasem trudne to jest bardzo.... czasem jest bardzo żle, czasem tylko żle.... czasem na chwilkę dobrze.....


dbaj o siebie Smile pomimo wszystko....
Odpowiedz
Cytat:[autor cytatu=marysia]
po stracie pogubiłam się.... próbuję, żyć normalnie....
ale wracam ciągle tu....

lepiej nie określiłabym swojego samopoczucia teraz....
pogubiłam się.....

Dzięki i też ściskam
Odpowiedz
Ściskam cię serdecznie i mam nadzieję że dziś jest choć troszkę lepiej.
Odpowiedz
Paradoks. Ta niby normalność, którą udaję, jest bardziej nienormalna, niż największa nienormalność jaka mnie kiedykolwiek w życiu spotkała.

Mam wrażenie, że od ponad trzech lat stoję w miejscu. Ciut ponad rok temu wydawało się, że może ruszę naprzód... terapia psychologiczna zakończona (albo może raczej przerwana) małym sukcesem... niespodziewana ciąża.... szansa na nowe życie.....

ale niestety - nadzieja trwała tylko chwilę - i znów zastój..... w lutym faktycznie zaczęło się nowe życie... inne niż przed.... ale nie o takim nowym życiu marzyłam...

No i tak stoję i stoję i nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się ruszyć do przodu.....
Odpowiedz
freeq to tak jakbyś pisała o mnie!Przez 2 lata chodziłam na psychoterapie która zakończyła się gdy zaszłam w pierwszą ciążę i to miał być piękny początek dalszej części nowego życia.I ja w nim jako matka...po dwóch czterech miesiącach znów niepowodzenie.Głęboka rana na świeżej ranie,boli.
A ja nie wiem jak ruszyć.Tak doskonale Cie rozumiem.Przytulam
Odpowiedz
Witam w klubie - ja co prawda nie tak długo jak Freeq ale za to chyba jestem największym staczem w miejscu - niestety już tylko do czerwca;((
Odpowiedz
Cytat:[autor cytatu=freeq]
No i tak stoję i stoję i nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się ruszyć do przodu.....
Uda się, głowa w stronę nieba i ruszaj Smile
Odpowiedz
Mam nadzieję że będzie kiedyś lepiej . Słonko zaświeci i dla nas. Jeszcze będziemy szczęśliwe. Trzymaj się kochana. Przytulam serdecznie.
Odpowiedz
Iwetko - co znaczy - tylko do czerwca?

anino - chciałabym, żeby fakt pewnego podobieństwa naszych historii, pomógł nam razem ruszyć do przodu. Niestety - tyle razy już pisałam i czytałam, że po nocy przychodzi dzień, po burzy słońce, że w końcu i dla nas nadejdzie nowa wiosna, że krajobraz się zmieni, że w końcu będzie lepiej, że droga przestanie prowadzić pod górkę, że razem, że damy radę, że będzie... że musi.....

Okazuje się, że nic nie musi i może nawet nie będzie.... że może zawsze będzie noc, zima, pustka, że może już zawsze będzie pod górkę...

Żeby było lepiej, trzeba coś w tym kierunku zrobić... Walczyć z depresją... Ruszyć do przodu z tą głową w stronę nieba, w stronę celu, w stronę marzeń..........
Tylko, że ja już nie mam siły, żeby iść.... a samo się nic nie poprawi.... błędne koło.....
Odpowiedz
W czerwcu wracam do pracy - więc chociaż ta kwestia będzie się musiała zmienić.. Szkoda, że w tą stronę;(
Odpowiedz
Freeq. Mam takie same odczucia. Mam wrażenie jakbym wpadła w to błędne koło i toczyła się w nie odpowiednim kierunku. A tak właściwie to ciągle pod górkę. Szukam pomocy psychologa ale coś na moim terenie jest kiepsko z tymi fachowcami. A do tego problemy z moim zdrowiem. Ciągle coś.
Chciałabym wreszcie wyjść na prostą, żeby było lepiej. Czekam a tu jest odwrotnie.
Może spróbujmy jakoś razem sobie pomóc? Tylko jak? Pozdrawiam
Odpowiedz
freeq może praca u podstaw,od nowa i od początku.
Małe cele , małe kroczki.
Jakiekolwiek cele.
Wiem że trudno jest wyznaczac nawet małe cele gdy człowiek cierpi.
Ale ta powolna droga nawet do małego celu daje siłe i satysfakcje.
A z tego mozna ,przynajmniej na razie,zbudować zycie obok cierpienia-bo ono będzie ale może da się oswoić i nie będzie tak bardzo przeszkadzać?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości