widocznie tak było najlepiej
#26
Dziś w mojej głowie chaos... nadal cierpię, ale oczy mam aż za suche..... chcę płakać a nie mogę..... tylko ten mętlik w głowie.... nie mogę na niczym się skupić.... nie chce mi się gadać...... nie chcę nikogo widzieć... rozmawiam z dziećmi, uśmiecham się do nich, a w środku ból...

A wczoraj dopadło mnie to absurdalne poczucie winy, o którym czytałam już na innych wątkach. Śmiałam się przez chwilę - tak szczerze śmiałam. To trwało tylko króciutką chwilę, a potem przyszło poczucie winy - jak mogę się śmiać??? Inne dziewczyny pisały o tym, a ja nie mogłam w to uwierzyć. Myślałam - przecież to bez sensu, przecież to dobrze, że potrafią jeszcze się śmiać. Nadal uważam, że to bez sensu, że życie toczy się dalej i choć ta strata zawsze zostawi rysę w sercu, to przecież trzeba się śmiać. A jednak mnie też to dopadło - rozum mówił \"masz prawo się śmiać\", a jednak czułam się winna.... Trudne to wszystko.....
Odpowiedz
#27
Freeq, rzeczywiście trudne to wszystko, bo tak naprawdę nikt kto nie stracił dzieciątka nas nie zrozumie.. NIKT. Ja też nie mam łatwo z P, po ostatnim poronieniu dzień później przyjechała teściowa z teściem (ponieważ mieszkamy w UK wizyta była zaplanowana wcześniej, zanim dowiedziałam się, że serduszko już nie bije), 4 dni później byliśmy w dużym sklepie, ja robiłam zakupy z nią a P z tatą, ona ma już troje wnuczków i \"zabłąkałyśmy\" się w dziecięce ubranka i chciała coś dla tamtych kupić i mi mówi \"chodź, przecież musisz się kiedyś przemóc\".. (4 DNI po!!!!) ja w płacz, poszłam szukać P, znalazłam go i on widzi, że płaczę, ale nie chciałam \"nadawać\" na teściową, powiedziałam tylko, że tu są dziecięce ubranka i że to za wcześnie dla mnie, nie zrozumiał Sad a może i zrozumiał, ale nie chciał pokazywać że jemu też smutno.. Koniec końców to było ostatnie nasze wspomnienie maluszka w rozmowie, bo każde następne było tylko moje, on od razu zmieniał temat.
My, mamy maluszków, mamy prawo przeżyć żałobę tak, jak chcemy, i nikt nie ma prawa nam tego zakłócić. Ja staram się zrozumieć P, że może to go przerasta i nie potrafi o tym mówić. Na szczęście jest to forum, gdzie mogę się wyżalić, wypłakać, i mam pewność, że nie będę źle zrozumiana.
Pisz co Ci leży na sercu, to nieważne ile ma się ziemskich pociech, strata jest stratą, ale tu znajdziesz pocieszenie.. Smile
Dużo sił i słoneczka na przyszłe dni, przytulam :*
Odpowiedz
#28
Freeq poczekamy razem aż ten wiatr się odwróci i przestanie wiać nam w oczy?
Ostatnio ciągle mam wrażenie, że robię krok do przodu a za chwilę 3 do tyłu. Jak długo tak można? Nie wiem. Nie umiem się nawet cieszyć pięknym słońcem za oknem....
Odpowiedz
#29
Wiesz Kluska - czasem myślę, że bez sensu czekać, bo ten wiatr może się nigdy nie odwrócić... Trzeba coś zrobić, żeby mu pomóc... tylko kompletnie nie wiem co.... jak można walczyć z przeciwnym wiatrem????????????

Dziś dowiedziałam się, że kolejna znana mi osoba, jest w ciąży. Termin ma tydzień przed moim. Właśnie zaczyna o tym mówić dookoła, brzuch zaczyna być widoczny. Teraz będzie mi jeszcze trudniej.... A przed chwilą gdy wracałam z pracy, spotkałam sąsiadkę z dołu, która ma noworodka - nawet nie zapytałam czy to chłopiec czy dziewczynka - nie mogłam....... powiedziałam tylko \"dzień dobry\" i popędziłam do domu.

Przypomniałam sobie jak 2 i pół miesiąca temu trzymałam miesięczne dziecko. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jestem w ciąży - zorientowałam się 2 dni później. Jaka ja byłam wtedy szczęśliwa - że w rodzinie jest nowe dziecko - śliczna i co najważniejsze zdrowa dziewczynka. Czułam się taka \"lekka\" - wtedy nie przypuszczałam, że ja będę jeszcze w ciąży, a tym bardziej, że znów przeżyję poronienie .... Wtedy patrzałam na inne dzieci z radością, wypatrywałam kolejnych ciąż w rodzinie, wśród znajomych.... A teraz cały czas czuję na sercu ciężar Sad I czasem wydaje mi się, że już nigdy się tego ciężaru nie pozbędę....
Odpowiedz
#30
Więc ja mam chyba łatwiej, bo po za ciężarną żoną szefa (którą widuję niemalże codziennie) nie mam nikogo kto byłby w ciąży lub świeżo po narodzinach dziecka.
Freeq...przecież nie może zawsze być pod górkę...kiedyś będzie musiało być lepiej, lżej, mniej boleć, bo przecież...nic nie może wiecznie trwać...
Odpowiedz
#31
Spojrzenie w przyszłość jest zawsze łatwiesze, gdy obok stoi ktoś bliski. Mnie ta piosenka pozwala zawsze spojrzeć lepiej na przyszłość:
http://www.youtube.com/watch?v=fg9pkAYvrSM
Odpowiedz
#32
To smutne, ale po tych przeżyciach zorientowałam się, że nie mam nikogo tak bliskiego, żeby mu się zwierzyć. Nikomu nie ufam na tyle aby o tym opowiedzieć, a tym bardziej, żeby opowiadać co czuję. Czasem \"zamęczam\" męża, a czasem piszę tu. Nigdy nie logowałam się na żadnym forum i raczej nie sądziłam, że się zaloguję. Zawsze myślałam, że na forach piszą takie \"głupie gąski\", którym nudzi się w domu, mają za dużo wolnego czasu, i \"marnują go\" na pisanie gdzieś tam w próżnię.... A teraz okazało się, że właśnie obecność na forum, te pisanie, wirtualne monologi i rozmowy przynoszą mi najwięcej ukojenia... i że tu mam najwięcej \"przyjaciół\". To niesamowite, jak życie potrafi zweryfikować nasze poglądy.... Szkoda, że w taki okrutny sposób...
Odpowiedz
#33
freeq... ja myślałam dokładnie tak samo nt. forów - takie miałam wyobrażenie... to forum jest zupełnie inne...
Odpowiedz
#34
To prawda - tu można pisać nie bojąc się ośmieszenia.... tu ludzie nie piszą ot tak - żeby pisać, bo im się w domu nudzi................ tu piszą dziewczyny, które przeżywają ból po stracie dziecka - tak jak ja.............. i dziewczyny, które okres żałoby mają już za sobą, ale pamiętają, a teraz starają się dobrym, ciepłym słowem wspomóc innych........ tu można opisać swoje samopoczucie - tak jak się chce............... jedne wstawiają wiersze, jakieś poetyckie zwroty, przemyślenia.... inne piszą jakby bezpośrednio do swoich Aniołków............. a jeszcze inne - tak jak ja - piszą to co aktualnie w głowie i w sercu i w duszy gra................często są to chaotyczne, pourywane myśli..............czasem po prostu trudno ubrać to co się czuje w poprawne zdania.........a jednak ma się potrzebę pisania, \"opowiadania\", może wyrzucenia z siebie tego bólu, podzielenia się nim ze światem, żeby nie dźwigać go w samotności........................ tak trudno dźwigać ten ból........
Odpowiedz
#35
Tak...gdyby nie to forum i ludzie,którzy je tworzą również byłabym całkiem sama.
Odpowiedz
#36
Pamiętam, że kiedy odeszła Kropka wyobrażałam sobie ten ból po stracie jak głaz, który podobnie jak Syzyf muszę turlnąć na szczyt i że wtedy będzie mi lepiej. Zawsze gdy byłam w polowie drogi lub przed samym końcem głaz znów spadał, a ja musiałam po niego wracać i mimo zmęczenia kolejny raz go turlać pod górę. I tak minęło wiele czasu...
Aż wreszcie na horyzoncie pojawiły się dziewczyny - z tego forum, z Gdańska, a także z maili, który wtaczały swoje głazy jak ja... i się zgadałyśmy, że po kolei je wszystkie wturlamy, po kolei, że sobie pomożemy... i poszło. Jeszcze czasem ten głaz się chwieje na szczycie, próbuje znów spaść, ale mocno trzymamy za liny i nie puszczamy!
Bądźcie pewne, że my wszystkie na forum czekamy z tymi linami na górze i pomożemy Wam wciągać te wasze głazy...
Odpowiedz
#37
Inka...dziękuję. Mi dziś właśnie ten głaz po raz kolejny sturlał się na dól i nie mam siły zaczynać wszystkiego od początku.
Odpowiedz
#38
Inka ładnie to napisałaś..... aż się uśmiechnęłam. Po raz kolejny potwierdza się, że kiedy dźwiga się ból, na który absolutnie nic nie można poradzić, to największą pomocą nie są dobre rady, ani jakieś wyszukane słowa pocieszenia, ani teksty typu \"nie przejmuj się\" ----- największą pomocą jest zwyczajna życzliwość, ciepłe słowo typu \"wiem, że cierpisz, ale ja ci pomogę, podźwigamy ten głaz razem ok?\"........ \"mamy liny - razem go wciągniemy - będzie ci lżej\".......... Dzięki....
Odpowiedz
#39
....boleść dzielona połową boleści, radość dzielona podwójną radością....
Odpowiedz
#40
Dziś cały dzień w biegu.... A jednak myśli wciąż gdzieś tam krążą....... W tramwaju w drodze z jednego spotkania na drugie............., przy łyku kawy miedzy jednym zajęciem a drugim......... nawet gdy się stoi w kolejce w sklepie...... A to gdzieś dziecko małe zapłacze, a to przejdzie pani z małym brzuszkiem - takim jaki ja bym pewnie teraz miała, a to koleżanka w pracy opowiada o maleńkim wnuczku, a druga mówi jak bardzo marzy o wnuku ( ach, żeby ta synowa już w ciąże zaszła.....), a to koło szpitala właśnie przejeżdżam - t e g o szpitala...... nie da się od tych myśli uciec nawet w tak zabiegany dzień jak dziś... i dopiero wieczorem mogę siąść i kolejny dzień opisać tu - w moim wirtualnym \"pamiętniku\" - i poczytać... poczuć tą wzajemną życzliwość, która nawet od złota cenniejsza....
Odpowiedz
#41
Freeq wiem jak to jest...dziś mija 2 miesiące...usłyszałam płacz małego dziecka i myślałam, że się rozsypię...Dałam radę...przeżyłam...
Odpowiedz
#42
A u mnie minęło dopiero 2 i pół tygodnia. Chwilami wydaje mi się jakby to wszystko działo się bardzo dawno temu - moja ciąża, kolejne usg, na których widziałam to zbyt wolne, ale jednak bijące serduszko, niepokój, a potem ten tragiczny 16 luty, zabieg i powrót do domu - już bez mojego maleństwa... Może dlatego, że to wszystko wydarzyło się w sobotę, a w poniedziałek jakby nigdy nic poszłam do pracy. A tam tyle się cały czas dzieje....
Czasem wydaje mi się, jakby to wszystko było tylko snem.... Wszystko oprócz bólu - on jest bardzo prawdziwy.
Są też chwile, kiedy wydaje mi się, jakby to wszystko wydarzyło się wczoraj, jakby tych ostatnich 2 i pół tygodnia w ogóle nie było... Chwilami czuję, że zaczynam się\"godzić\" z tym co się stało, a za chwilę ból wraca ze zdwojoną siłą.... Wiem, że żałoba ma swoje etapy, że nie da się niczego przyspieszyć ani przeskoczyć, ale to takie trudne....
Odpowiedz
#43
Znów tu jestem. To już jak nałóg. Wchodzę tu i bez względu na to czy ktoś się odezwie czy nie, ja zapisuję moją kolejną \"kartkę z pamiętnika\". To mój sposób na odreagowanie emocji, które w ciągu dnia muszę tłumić... To kolejna zaleta tego forum. Nie tylko można porozmawiać z kimś, kto rozumie, nie wyśmiewa, jest życzliwy. Ale też można \"wykrzyczeć\" wszystko to o czym w ciągu dnia trzeba milczeć...................

Minął kolejny dzień. Taki jak zwykle - dużo pracy, potem obiad, jakieś zakupy. Jak zwykle wokół jakiś wózeczek z maleńkim zawiniątkiem, jakiś brzuszek - tak to jest jak się dużo przebywa wśród ludzi, jeździ tramwajami. Jak zwykle chwile ukłucia. Dziś też przypomniałam sobie człowieka, który zmarł kilka miesięcy temu. To nie był dla mnie nikt bardzo bliski emocjonalnie, a jednak pomyślałam ze smutkiem, że już nigdy się nie odezwie, nie przyjdzie.... I zadałam sobie pytanie - jak za kilka miesięcy będę myśleć o moim Aniołku? O tym pierwszym myślałam już bez bólu - no ale od poronienia minęło kilkanaście lat. W między czasie urodziłam dzieci i często sobie myślałam, że mamy w niebie takiego naszego Aniołka, który czuwa nad nami, nad rodzeństwem. A jak będzie teraz? Ile czasu minie zanim pogodzę się z tą \"stratą\"? Czy o nim też będę potrafiła kiedyś myśleć bez bólu?...... Ostatnie lata były dla nas tak trudne - może ten pierwszy Aniołek nie mógł już tego znieść? Może przykro mu było, że nie jest w stanie nam pomóc i poprosił Pana Boga, żeby dał mu kogoś do pomocy????? Czy tak musiało się stać????????
Odpowiedz
#44
Wiesz i u mnie przychodzą momenty, ze myślę o kurczę jak to dawno było, tyle już minęło, a potem przychodzi chwila, że mam wrażenie jakby ta strata miała miejsce 2 godziny wcześniej... i od nowa to samo. Odnoszę wtedy wrażenie jakbym kręciła się wciąż na kołowrotku.
Przytulam
Odpowiedz
#45
To ta spirala, o której tyle tu na forum piszą.... Jutro miną 3 tygodnie. 3 tygodnie temu jeszcze żyłam nadzieją. 3 tygodnie temu byłam innym człowiekiem.
Światełko dla wszystkich Aniołków - tych moich i tych Waszych......................
Odpowiedz
#46
Właśnie minęły 3 tygodnie. To właśnie 3 tygodnie temu mniej więcej o tej porze dowiedziałam się, że moje dzieciątko nie żyje Sad Moje ciało wróciło już do wyglądu sprzed ciąży - brzuch znów płaski, krwawienie po zabiegu dawno się skończyło - wszystko jak dawniej? - właśnie że nie!!!!!! - nic już nie będzie tak jak dawniej!!!!!! Zmieniłam się, zmieniło się moje widzenie świata, w sercu przybyła rysa...... I chociaż wiem, że nikt mi na to nie odpowie - ja wciąż pytam: Dlaczego???
Odpowiedz
#47
freeq chyba zawsze już będziemy innymi osobami ją do dziś poplakuje po kątach........ niechęć żeby m widział..... bo po tem mi mówi że niepotrzebnie rozdrapuje ranę a ona dlamnie jest całkiem świeża ....... nigdy ból i cierpienie nie mija tylko uczymy sieni nim żyć
Odpowiedz
#48
To prawda - czas przyzwyczaja do bólu - ale czasem musi minąć duuużo czasu...
Wczoraj minęły 3 tygodnie - dziś na imprezie urodzinowej teściowej chcieliśmy powiadomić rodzinę - to znaczy tak planowaliśmy, bo dziś już nie mieliśmy niestety o czym powiadamiać...
Wczoraj wieczorem żyłam wspomnieniami sprzed 3 tygodni - nie chciałam tego ale jakoś tak głowa sama wędrowała w stronę zegara - i myślałam...o tej porze dowiedziałam się, że moje dzieciątko nie żyje, o tej porze znalazłam się na oddziale, o tej porze siedziałam z mężem w pokoju odwiedzin, czekałam na zabieg i patrzałam jak ciężarne wędrują do łazienki, o tej porze miałam już silne bóle.. ok 23:30 położyłam się spać myśląc, że o tej porze 3 tygodnie wcześniej właśnie mnie usypiali....okropne wspomnienia - czy już w każdy sobotni wieczór tak będzie????
Odpowiedz
#49
freeq u mnie 13 marca. będą 4 miesiące a cały czas myślami jestem w tamtym dniu póki moja zimska córeczka nie śpi jest ok wieczory są najgorsze
Odpowiedz
#50
To fakt - najgorsze są wieczory. Dlatego najczęściej właśnie wieczorami wchodzę na forum - żeby \"wygadać się\", podsumować dzień, zastanowić, odreagować - różnie - zależy co w tej chwili czuję, że jest mi potrzebne. Z wcześniejszego trudnego doświadczenia wiem jedno - nie wolno tłumić emocji, \"zamrażać się\", bo każda negatywna emocja to negatywna energia. Jeśli jej nie \"wyrzucimy\", uderzy w nasze wnętrze.... Dlatego trzeba płakać, krzyczeć, rozmawiać lub właśnie pisać - mi właśnie to najbardziej pomaga - klikając palcami \"wykrzykuję\" wszystko to co mi w danej chwili na sercu leży... i wiem, że tu zostanę zrozumiana...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości