Problem ze spowiedzia
#1
Witam!
Jestem po trzech poronieniach (kazde zakonczne lyzeczkowaniem) i okropnie boje sie kolejnej ciazy (a w zasadzie kolejnego poronienia). Na dzien dzisiejszy pomimo,ze bardzo chcialabym byc matka, obawiam sie stosowania metod naturalnych. Obecnie moj stan psychiczny jest tak kiepski,ze jak pomysle,ze przez zawodnosc NPR moglaby doprowadzic do kolejnej ciazy to najchetniej \"wyprowadzilabym\" meza do drugiego pokoju (juz nie wspominam,ze po zabiegu troche potrwa zanim cykle zaczna byc typowe i powarzalne). W efekcie moje malzenstwo sie chwieje. Z jednej strony 3 poronienia, z drugiej moja niechec do seksu (maz cierpliwy,ale ile mozna?) i wieczne zmiany nastroju...
Zastanawiam sie nad zastosowaniem tabletek antykoncepcyjnych-byc moze juz na zawsze,bo byc moze nigdy nie bede juz na tyle silna by po raz kolejny podejsc do ciazy.
Ale co wtedy ze spowiedzia??? Jak powiem ksiedzu,ze biore tabletki to zostane zaszufladkowana jako kobieta wygodna,bo nie chce miec dziecka... ALe to najwieksza bzdura,bo dziecko jest tym czego bardzo pragne,ale tak bardzo sie boje kolejnego niepowodzenia. Kolejnego zabiegu... I powstaje bledne kolo... Nie wiem jak z niego wyjsc...
Bardzo prosze o kakakolwiek rade czy wsparcie.
Dzikekuje bardzo!!!
Aga
Odpowiedz
#2
Ago,
bardzo Ci współczuję śmierci Twoich dzieci.
Nie umiem doradzić, ale ja poszukałabym stałego spowiednika, żeby nie tłumaczyć za każdym razem wszystkiego od początku.
Życzę dużo siły
Odpowiedz
#3
droga Adzia,
rozumiem twoj stres zwiazany z zajsciem w ciaze ale zapewniam cie, ze antykoncepcja nie rozwiaze twoich problemow. po pierwsze: zadna metoda antykoncepcyjna nie jest w stu procentach pewna i zawsze jest jakis procent szansy na ciaze. po drugie: antykoncepcja niszczy to co jest darem Bożym- plodnosc oraz wyklucza to, co w akcie malzenskim jest najpiekniejsze i najswietsze- wzajemne calkowite oddanie sie malzonkow sobie nawzajem w milosci.

to nie sa tylko jakies puste teorie. osoba o dobrze uksztaltowanym sumieniu, zyjaca blisko Boga- a taka zapewne jestes sadzac po tym, ze pojawily sie w twoim sercu takie dylematy- bedzie czula ze popelnia zlo, bedzie dzwigala ogromny ciezar poczucia winy za to, ze popelnia grzech przeciwko swojemu malzenstwu.

wierz mi, ze nie bedziesz czula sie spokojna stosujac anty. metody naturalne stosowane zgodnie z ich przeznaczeniem otwieraja czlowieka na laske i zblizaja do Boga, ktory jest dawca zycia. to daje poczucie bezpieczenstwa, ze jezeli pojawi sie dziecko to znaczy ze Bóg tak chcial i napewno nie odmowi wam, rodzicom wszelkich lask i pomocy. wierze ze i wam pisane jest szczesliwe rodzicielstwo w odpowiednim czasie.

zachecam cie do przeczytania watku zalozonego na tym podforum przez channach pt. takie tam Sad
bardzo duzo jest tam wlasnie o antykoncepcji, znajdziesz w nim odpowiedzi na wiele nurtujacych cie pytan i piekne swiadectwa dziewczyn, ktore podobnie jak ty stracily ukochane dzieci i przezywaly podobne rozterki

Adzia, niewiem kiedy poronilas ale musi minac duzo czasu zanim przestanie bolec strata twoich dzieci, duzo czasu zanim przetrawisz w sobie te tragedie, pogodzisz sie z nimi i swiadomie, bez strachu otworzysz sie na kolejne zycie. napewno nadejdzie ten moment.

co do waszych problemow to podejrzewam ze szczerze rozmawiacie o tym z mezem. ale moze warto udac sie razem do poradni rodzinnej? to ze czujesz niechec do seksu to nie twoj problem ale wasz. strata dzieci, ktora do tego doprowadzila to rowniez nie tylko twoja tragedia ale i meza.byc moze osoba z zewnatrz pomoglaby wam wspolnie zmierzyc sie z waszymi problemami i znalezc wyjscie z sytuacji w ktorej sie znalezliscie.
antykoncepcja nie przywroci ci checi do seksu ani nie da ci poczucia bezpieczenstwa, ktorego tak potrzebujesz. trzeba siegnac do zrodla twoich lekow i uzdrowic je u samych korzeni a nie probowac zaleczyc doraznymi srodkami.

bede pamietac o was w modlitwie, wierze ze z Bożą pomocą wszystkie krzyze ktorych teraz doswiadczacie przyniosa dobre owoce. jestescie w dobrych rękach kochającego Ojca, ufaj Mu, On nigdy nie zawodzi choc wiem jak teraztrudno ci w to uwierzyc.

pisz do nas, bedziemy ci pomagac naszym slowem i modlitwa
Odpowiedz
#4
Witaj Adzia
bardzo mi przykro, że straciliście Wasze dzieci...

Myślę, że wiele małżeństw ma takie momenty, kiedy nie może \"pozwolić sobie\" na dopuszczenie do ciąży (z powodów materialnych, emocjonalnych itp) Żadne środki antykoncepcyjne nie dają 100% pewności, a jeśli mają być powodem wyrzutów sumienia, to zrobią więcej złego niż dobrego...
Tak jak pisze Małgosia dobrze jest poszukać dobrego spowiednika, choć wiem że czasem trudno znaleźć takiego, który nas zrozumie...
Ważna jest też szczera rozmowa z mężem. Każde z Was ma swoje spojrzenie na sytuację. Rozmowa pozwala zrozumieć siebie nawzajem i pomaga znaleźć rozwiązanie problemu.

Polecam stronę http://szansaspotkania.net/ Jest tam dużo pomocnych informacji o płodności, akcie małżeńskim, NPR, antykoncepcji, wstrzemięźliwości seksualnej, jednak decyzję każdy musi podjąć sam...

Życzę dużo sił i spokoju w sercu

Pozdrawiam ciepło
Odpowiedz
#5
Adzia, posiadam namiar na pewnego ksiedza, z ktorym duzo rozmawialam na te tematy przez gg. Jesli bys chciala i on sie zgodzi, moge podac Ci do niego namiar.
Tylko poczekam na info od Ciebie. Mi pomogly te rozmowy, ale kazdy z nas jest inny... czego innego oczekuje.
Odpowiedz
#6
Adzia, problem ze spowiedzią to niejedyny, jaki Ci urośnie gdy zaczniesz stosowac sztuczną antykoncepcję
Myślę, że powinnaś znaleźć mądrego spowiednika. Niesttey szukanie do skutku czasem bywa bolesne.
Biorąc pod uwagę moje doświadczenia z rozmów z naprawdę bardzo wieloma osobami po poronieniu, zawsze staram się zwrócić uwagę na biologiczne niebezpieczeństwa hormonalnej antykoncepcji. O ile w złym stanie psychicznym, argumenty natury etyczno-religijnej - jakkolwiek dla mnie najistotniejsze - mogą być chwilowo nie w pełni przekonujące, o tyle chłodnym rozumowym trudno zaprzeczyć niezależnie od stanu ducha. A w naszej sytuacji o zdrowie trzeba dbać bardziej niż zazwyczaj.
Na Twoim miejscu skorzystałabym z propozycji Eski. Odradzam za to wizytę w poradni rodzinnej, chyba że znasz jakąs naprawdę sensowną. Ja zawsze miałam wyidealizowane pojęcie o tych przybytkach, bo jeden z takich prowadziła moja miła i mądra sąsiadka. Niestety odkąd pomagam dziewczynom w Trójmieście nabrałam przekonania, że w znakomitej wiekszości przypadków są to istne oazy niekompetencji i braku zrozumienia. Jesli więc znasz dobrą - to idź do niej. Jeśli w ciemno - to stawiam 2 do 1, że sama wiesz więcej i nic Ci to nie pomoże, a zdenerwuje.
Warto też pogadać z lekarzem - choć też zdaję sobie sprawę, że nie najłatwiej jest znaleźć takiego, który na hasło NPR nie dostaje wysypki i nie krzyczy ciemnogród.
Powodzenia.
Odpowiedz
#7
Dziekuje za wszelkie rady.
Moj problem jest z dwuch powodow trudniejszy niz sie wydaje...
Po pierwsze mieszkam poza granicami polski, co oznacza,ze niebardzo mam mozliwosc wyboru spowiednika... Jedyny polski ksiadz jest w miejcowosci oddalonej ponad 70km od mojej i szczerze powiem dopiero go znalazlam i u spowiedzi u niego jeszcze nie bylam... (zazwyczaj kozystalam ze spowiedzi bedac na urlopie w PL,ale teraz zbliza sie WIelkanoc).
Po drugie moj maz,ktory nie do konca chce sie podporzadkowac NPRowi. Po trochu wynika to z tego,ze dla niego nauka kosciola nie jest specjalnie bliska-w zasadzie to on jest troche na pograniczu ateizmu,a po drugie jezeli ma czekac co miesiac 30 dni (upiornie dlugie cykle) na 10 dni z seksem to trudno mu sie dziwic... (zakladam,ze kozystamy tylko z nieplodnosci pewnej po owulacyjnej,bo z tej przed owulacja w okresie po poronieniu ja sie nie odwaze).
Ps. jezeli chodzi o laske Boza i dzieci to ja w nia watpie... Wiem,ze to straszne,ale mam jaksi kryzys wiary. Jezeli Bog trzykrotnie dopuszcza do tego,ze zachodze w ciaze,a potem dzieci umieraja. Wszystko konczy sie lyzeczkowaniem (z czego 2 zabiegi byly z powtorka,bo robily sie skrzepy i zbierala krew,albo pozostawialy resztki). To naprawde trudno mi sie otworzyc sie na kolejna ciaze... Poprostu sie boje-bolu fizycznego i psychicznego... Chyba jestem na etapie,ze nienawidze swojej plodnosci, najlepiej bym sie wysterylizowala i zapomniala,ze mozna zajsc w ciaze.
Ps. od ostatniego poronienia mina miesiac.
Odpowiedz
#8
ja napisze tylko tyle: ROZUMIEM CIĘ.... Nic to nie znaczy, ale rozumiem.... Mam nadzieje, ze uda Ci się to wszystko poukładać by życie tak strasznie nie bolało:*
Odpowiedz
#9
Ja też Cię rozumiem. Mam nadzieję, że w końcu znajdziesz jakiś spokój i dokonasz wyboru, który będzie dla Ciebie dobry. Nie ośmielę się wskazywać, jaki to będzie i który jest lepszy. Jedyne przed czym bym przestrzegała to jednak hormony - bo szkoda zdrowia.
Może spróbuj napisać na priva do o. Marcina?
Odpowiedz
#10
Adzia, może rzeczywiście odezwij się na mojego maila. Rozumiem Twój ból i lęk przed kolejnym poczęciem. Jednak sama antykoncepcja nie poprawi sytuacji, a jeszcze ją pogorszy. W przypadku antykoncepcji hormonalnej jej skuteczność (nigdy 100%) jest poprawiana przez \"zabezpieczenia\" wczesnoporonne... Możesz to sprawdzić na ulotce w dziale: \"sposób działania\".
Życie małżeńskie w zgodzie na NPR to nie tylko \"zabezpieczenie\", ale styl życia, pogłębianie relacji małżeńskiej i troska o wzajemny szacunek do siebie.
Wspieram Cię modlitwą
o.Marcin
Odpowiedz
#11
Adziu, bardzo mi przykro i rozumiem dokładnie Twoją sytuację. Poszukaj spowiednika z którym będziesz mogła szczerze porozmawiać, kogoś kto Cię wysłucha i mądrze doradzi, kierownika duchowego. Każda z nas ma inną sytuację i każdej co innego należy powiedzieć, doradzić dlatego zadzwoń do o. Marcina. Ojciec życzliwie traktuje nas i nasze sprawy i pochodzi indywidualnie ( wiem bo też się konsultowałam Smile ). pozdrawiam.....
Odpowiedz
#12
Wlasnie sie dowiedzialam,ze znowu jestem w ciazy... Czemu znowu mam przez to wszystko przechodzic??? Od ostatniego zabiegu minelo zaledwie 6 tygodni,a dzis znowu ujrzalam dwie kreski na tescie... Czy znowu bede przez to wszystko przechodzic? Dlaczego?????? Co ja takiego zrobilam,ze z jednej strony jestem tak strasznie plodna (wszystkie poprzednie ciaze to \"zloty strzal\",a teraz zamiast miesiaczki bylo tylko plamienie-nie uznalam tego za okres,a 13 dni pozniej owulacja-jak zauwazylam sluz bylo za pozno...),a potem ciesze sie ciaza tylko kilka tygodni? To niesprawiedliwe!!!
Jak poronie po raz koljeny to chyba od razu siebie albo meza wysterylizuje.
Odpowiedz
#13
Andziu, nie mozesz tak sie pesymistycznie nastawiac, wiem ze latwo mi mowic kiedy poprzednie ciaze stracilas i nie masz wielkiej nadzieji, ale fakt ze jestes w ciazy znaczy ze to kolejna szansa, i niekoniecznie jest to szansa na poronienie. Jest to szansa na szczesliwe macierzynstwo. Zyzce Ci z calego serca zeby tym razem sie udalo donosic szczesliwie dzidziusia,za duzo juz wycierpialas. Musi sie udac.
Nie znam twojej sytuacji zdrowotnej ale moze warto pokonsultowac sie z kilkoma lekarzami i faktycznie rozmowa z ksiedzem moze pmoglaby Ci odnalesc nadzieje

sciskam Cie mocno

malgoncia
Odpowiedz
#14
Niestety mieszkam w Anglii i tu do konca 3 miesiaca ciaze zostawia sie sama sobie-jak dzieje sie cos zlego to poprostu robia USG i czekaja... Owszem moge isc (prywatnie) do Polskiego giekologa,ale on nie ma prawa wydawania racept, skierowan czy zwolnien z pracy,wiec w zasadzie taka wizyta nie ma wiekszego sensu... Mam leki z Polski i juz je biore,ale poprzednio tez bralam i nic nie dalo. Badan mialam b. duzo i w zasadzie nic nie wykazaly,wiec niebardzo jest jak zapobigac... Narazie czekam na rozwuj wypadkow...
W poniedzielek moja mama pojdzie do mojej polskiej ginki i moze dostane jeszcze jakies leki czy zalecenia,ale boje sie myslec co bedzie dalej...
Odpowiedz
#15
Adzia

a mialas robione w ciazy jakies przeciwciala - niektore dopiero wtedy i tylko wtedy sie ujawniaja?

Jesli masz sily, to napisz na priv wuch@gazeta.pl, co juz zrobilas, razem sie zastanowimy, gdzie szukac przyczyn. Trzy poronienia to zazwyczaj nie jest przypadek, choc i tak moze sie zdarzyc.

Z modlitwa,
Monika
Odpowiedz
#16
Andziu ja tez mieszkam w Wielkiej Brytanii i wiem jaka tu jest sluzba zdrowia, pierwszego usg ktore tu robia okolo 12 tygdonia ciazy sie po prostu nie doczkalam. Szczescie w nieszczesciu ze bylam w polsce kiedy dowiedzialam sie o ciazy i mialam tam usg ale tu czesto nie biora pod uwage wprowdzenia zadnych lekow nawet gdy sa wskazania. jedyne co sugeruja to kwas foliowy ktory zreszta biore od pol roku i po 5 mg przepisane przez polskiego ginekologa. Czy moglabys wymienic jakie leki biezesz teraz bo ja sie chce troche na zapas ubezpieczyc i jakby co miec chocby duphaston gdy zajde w ciaze bo nawet tego leku tu mi nikt nie przepisze.

Sciskam cie mocno i zycze wiary ze bedzie dobrze

malgoncia
Odpowiedz
#17
Hej!
Wczoraj dostalam \"okres\". Prawdopodobnie byla to ciaza biochemiczna,ktora sie poprostu nie zadomowila w macicy. I chyba lepiej,bo nie bylam psychicznie przygotowana do kolejnej walki.

Magnolcia-ja bralam Luteine (odpowiednik Duphastonu) czyli progesteron oraz Acard (kardiologiczna dawka kw. acetylosalicylowego czyli aspiryny). To drugie ze wzgledu na p/przeciwplemnikowe (niby nie powoduja poronienia,ale...).
Teraz w sierpniu bede w PL i planuje zrobic histeroskopie (badanie macicy)-byc moze po zabiegach pozostaly jakies zrosty?
Poza tym zapisalam sie do Angielskiego konowala i jestem ciekawa co on wymysli. Nawet w tym kraju po 3 poronieniach zaczynaja zauwazac,ze cos jest nie tak. Ciekawe co z takimi wypadkami robia...
Odpowiedz
#18
adziu,

nie wiem czy tu jeszcze zagladasz, ale jestem ciekawa co u ciebie. Czy bylas juz u angielskiego lekarza i co ewentualnie zasugerowal?
Ja niestety tez sie szarpie z brytyjska sluzba zdrowia...
pozdrawiam

malgoncia
Odpowiedz
#19
Hej!
Dawno tu nie bylam. Wydebilam od swojego GP skierowanie od ginekologa. Wczoraj (po dwoch tygodniach od wizyty u GP) dostalam list,ze konsultacje z ginekologiem bede miala za 6-13 tygodni. Zeby ustalic konkretny termin mam zadzwonic pod podany numer... Jutro zadzwonie, ciekawe lie faktycznie przyjdzie mi jeszcze czekac...
A jak u Ciebie sie maja sprawy?
Pozdrawiam.
Odpowiedz
#20
Andzia ja Ciebie rozumiem. Mozna powiedziec, ze przechodze przez to samo. mam juz zielone swiatlo, ale sie strasznie boje. Nie stosuje anty, tylko licze. Od ostatniego poronienia minelo prawie pol roku i jak mi sie zbliza jajeczkowanie, to uciekam od meza, bo sie boje ,ze zajde w ciaze i znowu ten bol.
Ja tez nie mieszkam w Polsce i wiem jak to jest kiedy lekarze mowia, ze wszystko ok, a jednak nie jest ...I jak ciezko jest znalezc dobrego. Poronienia niestety zrobily ze mne straszna nerwice. Moj maz jest bardzo stojacy na ziemi i mowi, ze kiedys sie uda, a mi po prostu trudno w to uwierzyc. Jesli chodzi o stosunki malzenskie, to ja niestey trudno dochodze do orgazmow po 2 poronieniach, nic nie mowie o tym mezowi. bo jest mi po prostu wstyd. i glupio.Jakos nie moge sie skupic i mysle o tym co sie stalo.
Jak chcesz to napis do mnie na kirkiola@sympatico.ca

Pozdrawiam Ola
Odpowiedz
#21
Kochane Dziewczyny czytam Wasze listy i polecam to wszystko Bogu na modlitwie. Ogarniam sercem Wasze obolałe serca i proszę o pokój i doświadczenie Bożej miłości dla każdej z Was. Tak sobie myślę, że może warto bardziej pielęgnować w sobie nadzieję życia wiecznego. W perspektywie doczesności nie znajdziemy całkowitego spełnienia. Pochodzenie nasze jest ziemskie, ale powołanie niebieskie, to tam Bóg przygotował dla nas pełnię życia i szczęścia. Trudna jest droga do celu ostatecznego, bo ten świat jest trochę jak po bombie atomowej, ale nie jesteśmy sami. Bóg stał się człowiekiem i przyszedł do nas i po nas. Przetarł szlak, utorował drogę i otworzył niebo. Tam odnajdziemy się wszyscy i nic nas już nie rozdzieli.
Pamięć o tym pozwala przetrwać ciemne chwile zwątpienia i skoncentrować się na przeżywaniu czasu ziemskiego w miłowaniu bliźniego. Tylko miłość jest wieczna, reszta przepadnie.
Szczerze mówiąc, jako ludzie za mało staramy się wejść w Boży zamysł i plan, a to powoduje, że gubimy się, gdy przychodzą trudności i niepowodzenia. Zachęcam do czytania Ewangelii - Słowa Życia. Tam Bóg mówi nam o sobie i swoim zamyśle. Przywraca i umacnia nadzieję, nadaje sens naszej walce z rozpaczą i zniechęceniem.
Z modlitwą
o.Marcin
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości