Wybrani
#1
Mam w głowie myśl, która mnie przeraża: \"Bóg doświadcza tych, których miłuje. Im bardziej doświadcza, tym bardziej miłuje.\" Jak to z TYM jest? Do tej pory prawdziwe burze mnie omijały. Przechodziły bliziuśko, nad głową i poruszały serce, ale nie trafiały bezpośrednio. Jak to rozumieć: Bóg mnie kocha mniej niż innych, czy... poczekaj, jeszcze się doczekasz...? Mam powód, żeby o to pytać. Jeszcze nie zdradzam. Ale proszę o jakąś wskazówkę...
Odpowiedz
#2
Witaj,
myślę że Bóg kocha nas wszystkich tak samo mocno. Wszystkich bez wyjątku.
W moim przypadku, kiedy przychodziło jakieś konkretne doświadczenie (myślę o mniejszych i większych wstrząsach i tragediach), to po to, bym mogła się zmienić, by dać mi do myślenia. Oczywiście dostrzegałam to po fakcie, po przeanalizowaniu zmian, które się dokonały i wszelkich wcześniejszych okoliczności i sytuacji. Zastanawia mnie ile takich wstrząsów mnie ominęło, bo dzięki Jego pomocy, tej odczuwalnej wprost i w działaniu przez ludzi, ich słowa i czyny pewne rzeczy dotarły do mnie wcześniej i uniknęłam złych skutków mojego i nie tylko mojego postępowania czy sposobu myślenia..
Piszę to, choć jeszcze dziś wyłam przez pół dnia. Zagubiona codziennością. Ale kazanie na mszy, a zwłaszcza psalm były szczególnie dla mnieSmile

Pozdrawiam ciepło.
Odpowiedz
#3
Święta Teresa od Jezusa powiedziała do Boga, ze skoro tak traktuje swoich przyjaciół jak ona czuła się traktowana, to niech się nie dziwi, że ma ich tak mało.
Oczywiście, powiedziała to trochę żartobliwie.
\"Bóg wszystko w naszym życiu prowadzi do dobrostanu, niezależnie od tego, co nas spotyka\" - to cytat z filmu \"Wielka cisza\".
Według mnie znaczy to tyle, że w swojej Opatrzności z wszystkiego wyprowadza dla nas dobro, jeśli Mu zaufamy i to wszystko Mu zawierzymy. Oczywiście Bóg pragnie dla nas dobra największego i jeśli Mu ludzie ufają, to On do tego dobra nas prowadzi, choć czasami może nas to napawać lękiem i niezrozumieniem. Jednak daleki byłbym od tego, że Bóg zsyła na nas zło. Bo wtedy cel uświęcałby środki, a tak nie jest.
Pozdrawiam z modlitwą
o.Marcin
Odpowiedz
#4
Nie pamiętałam nawet, że założyłam ten wątek. Byłam wtedy w 7tc, równe 8 m-cy później urodziłam zdrowego synka.
Potem przeżyłam śmierć Rodziców, stratę Dziecka, śmierć innych (bardzo) bliskich z rodziny. Dziś borykam się z alkoholizmem i bezdomnością brata.
Czy to znaczy, że Bóg mnie jednak kocha, bo doświadcza?

Mam bardzo dobre życie, mimo wszystko. Mam za co dziękować.
Odpowiedz
#5
(Sun, 21 Grudnia 2014, 16:44:15)PiBi napisał(a): Nie pamiętałam nawet, że założyłam ten wątek. Byłam wtedy w 7tc, równe 8 m-cy później urodziłam zdrowego synka.
Potem przeżyłam śmierć Rodziców, stratę Dziecka, śmierć innych (bardzo) bliskich z rodziny. Dziś borykam się z alkoholizmem i bezdomnością brata.
Czy to znaczy, że Bóg mnie jednak kocha, bo doświadcza?

Mam bardzo dobre życie, mimo wszystko. Mam za co dziękować.

Zauważ, ze czlowiek nigdy nie ma wszystkiego w życiu. Zawsze jest jakis niedosyt. Pomyśl co to byloby gdyby Bóg dał ludziom wszystko, wszystko co by chcieli? Czy wtedy Bóg byłby im potrzebny? Nie, bo po co skoro wszystko im spełnił. W każdym cierpieniu dostrzegajmy jakiś plan Boży dla nas. Każde cierpienie jest jakąś próbą dla człowieka. Tak jak Abraham ofiarowując swego syna Bogu zostal postawiony przed takim dylematem tak i Bóg człowieka stawia przed jakimś dylematem w postaci cierpienia nawet. Nie wińmy Boga za wszystko, pamiętajmy ze Bóg jako czlowiek też cierpiał, też mógł wybrać albo iśc na smierc albo nie. Jednak był posłuszny Ojcu. Oddał sie za nas. 
Odpowiedz
#6
Hmmmm, był taki czas w życiu, kiedy miałam WSZYSTKO.
Nie oddaliłam się od Boga.
Nie zrobiłam tego także w chwili doświadczeń.
I cierpienia, które - uważam - może być po nic.

Nie jestem Abrahamem. Mam nadzieję, że Bóg nigdy, przenigdy nie wystawi mnie na taką "próbę".
"Próba" Abrahama to nie był dylemat. To była prośba o oddanie tego, kto był najcenniejszy. Dosłownie. Nie w przenośni. To, co przeżywał przez trzy dni podróży pozostanie wcale niesłodką tajemnicą. A jednak poszedł w ciemność.
Ale to Abraham. Mam nadzieję, że Bóg wie, że nie mam wiary Abrahama.
Odpowiedz
#7
pibi to dziwne, ale jeszcze kilka dni temu zadawałam sobie takie pytanie jak twoje na początku wątku. I wydawało mi się to strasznie niesprawiedliwe w stosunku do ludzi, którym się w życiu powodzi. Dlaczego Bóg miałby kochać ich mniej? Przecież kościół uczy, że Bóg kocha wszystkich jednakowo... Więc skąd to powiedzenie? A swoją drogą, który kochający ojciec chciałby, żeby jego ukochane dziecko cierpiało? Czyż nie chroni je jak tylko może? Czyż nie pragnie, zeby miało lepsze życie niż on sam
metka mówisz jak jeden Niemiec, z którym przyszło mi wieść "teologiczną dysputę". Zarzucił mi, że katolicyzm jest wiarą ubogich, ze modlą się do Boga tylko z tego powodu, ze nie mają co jeść. Odpowiedziałam mu, że nigdy nie byłam głodna a jednak również wierzę, że znam ludzi bogatych (nie milionerów, ale takich, którym niewiele w życiu brakuje) również wierzących. Ale on deklarował się jako ateista, więc tym bardziej dziwią mnie takie słowa u katoliczki... Tak jak Pibi miałam lepsze i gorsze okresy w życiu, kiedy było mi dobrze byłam wdzięczna, ze i dla mnie znalazł trochę szczęścia tu na ziemi, nie mówiłam "no teraz już nie muszę chodzić do kościoła, bo przecież dostałam to co chciałam", kiedy było mi źle szukałam u niego sił. gdyby nakłonił ucho do moich ostatnich próśb, byłabym mu wdzięczna do konca życia, jednak zdecydował inaczej... Może przecenił moje siły?...Może nie każdą próbę jesteśmy w stanie przejsć zwycięsko?
Odpowiedz
#8
Ems, Bóg nie chce naszego cierpienia.
Odpowiedz
#9
(Sun, 21 Grudnia 2014, 17:38:14)PiBi napisał(a): Hmmmm, był taki czas w życiu, kiedy miałam WSZYSTKO.
Nie oddaliłam się od Boga.
Nie zrobiłam tego także w chwili doświadczeń.
I cierpienia, które - uważam - może być po nic.

Nie jestem Abrahamem. Mam nadzieję, że Bóg nigdy, przenigdy nie wystawi mnie na taką "próbę".
"Próba" Abrahama to nie był dylemat. To była prośba o oddanie tego, kto był najcenniejszy. Dosłownie. Nie w przenośni. To, co przeżywał przez trzy dni podróży pozostanie wcale niesłodką tajemnicą. A jednak poszedł w ciemność.
Ale to Abraham. Mam nadzieję, że Bóg wie, że nie mam wiary Abrahama.

Nie wystawiaj Boga na próbę, ufaj i zanos wszystko pod Jego krzyż. Nie wiesz co Bóg Ci jeszcze zaplanował i życze Ci zebyś w cierpieniu wytrwała. 

(Mon, 22 Grudnia 2014, 13:26:38)ems napisał(a): pibi to dziwne, ale jeszcze kilka dni temu zadawałam sobie takie pytanie jak twoje na początku wątku. I wydawało mi się to strasznie niesprawiedliwe w stosunku do ludzi, którym się w życiu powodzi. Dlaczego Bóg miałby kochać ich mniej? Przecież kościół uczy, że Bóg kocha wszystkich jednakowo... Więc skąd to powiedzenie? A swoją drogą, który kochający ojciec chciałby, żeby jego ukochane dziecko cierpiało? Czyż nie chroni je jak tylko może? Czyż nie pragnie, zeby miało lepsze życie niż on sam
[/b]metka[/b] mówisz jak jeden Niemiec, z którym przyszło mi wieść "teologiczną dysputę". Zarzucił mi, że katolicyzm jest wiarą ubogich, ze modlą się do Boga tylko z tego powodu, ze nie mają co jeść. Odpowiedziałam mu, że nigdy nie byłam głodna a jednak również wierzę, że znam ludzi bogatych (nie milionerów, ale takich, którym niewiele w życiu brakuje) również wierzących. Ale on deklarował się jako ateista, więc tym bardziej dziwią mnie takie słowa u katoliczki... Tak jak Pibi miałam lepsze i gorsze okresy w życiu, kiedy było mi dobrze byłam wdzięczna, ze i dla mnie znalazł trochę szczęścia tu na ziemi, nie mówiłam "no teraz już nie muszę chodzić do kościoła, bo przecież dostałam to co chciałam", kiedy było mi źle szukałam u niego sił. gdyby nakłonił ucho do moich ostatnich próśb, byłabym mu wdzięczna do konca życia, jednak zdecydował inaczej... Może przecenił moje siły?...Może nie każdą próbę jesteśmy w stanie przejsć zwycięsko?

Oczywiście ze Bóg jest dla Wszystkich i bogatych także. Chodzi o to żeby nie traktowac Boga jako kogoś kto spelnia nasze zyczenia. Życie nie jest usłane różami i wazne jest by w cierpieniu iśc równo z Bogiem. To bardzo dobrze ze trwałas z Nim podczas jakiejś próby czy doświadczenia. Chwała Ci za to. jeszcze nie jeden raz będziesz musiała stawić czoło przeciwnościom. na tym polega życie. 
Odpowiedz
#10
(Mon, 26 Lutego 2007, 00:41:26)omarcin napisał(a):  Jednak daleki byłbym od tego, że Bóg zsyła na nas zło. Bo wtedy cel uświęcałby środki, a tak nie jest.
W raju nie było zła. Z formalnego punktu widzenia zła nie było również dopóki pierwszy anioł nie upadł. 
Zło pozwala Bogu demonstrować swoje miłosierdzie - gdyby nie było zła, nie byłoby komu czego przebaczać. 
Zło jest więc konieczne i jest zamierzoną częścią Projektu. Gdyby Bóg chciał, to stwarzałby wyłącznie ludzi dobrych - Maryja Matka Jezusa nie popełniła grzechu. Czy była zaprogramowanym na dobro robotem? Nie była, prawda? Bóg mógłby stwarzać wyłącznie wolnych ludzi pokroju Maryi i np. papieża Franciszka. Gdyby chciał.

Ale Bóg chciał, aby ludzie mogli wyrządzać zło innym ludziom oraz aby istnieli ludzie, którzy to zło będą wyrządzać.

Czy człowiek w raju by upadł, gdyby nie wydatny udział anioła, który upadł chwilę wcześniej?
Dlaczego ten anioł upadł, a inne nie upadły? Bo nie przyjął daru wytrwałości? 
A czemu nie przyjął daru, a inne anioły ten dar przyjęły? 
Bo był inny od nich? 
Dlaczego był inny? 
A to już pytanie do Projektanta i Konstruktora aniołów w jednej Osobie...
Odpowiedz
#11
Bóg nie chce żeby ludzie wyrządzali zło, on w żaden sposób nie namawia czlowieka do tego to sprawka szatana. Bog dał czlowiekowi wolną wolę. Nie porównujmy zła do Boga bo Bóg to samo dobro to szatan kieruje człowiekiem a raczej podpowiada i kusi do złego a ze człowiek ma wolna wole to może ulegać temu bądź nie.
Odpowiedz
#12
(Mon, 22 Grudnia 2014, 20:14:00)Metka napisał(a): Bóg nie chce żeby ludzie wyrządzali zło, on w żaden sposób nie namawia czlowieka do tego to sprawka szatana. Bog dał czlowiekowi wolną wolę. Nie porównujmy zła do Boga bo Bóg to samo dobro to szatan kieruje człowiekiem a raczej podpowiada i kusi do złego a ze człowiek ma wolna wole to może ulegać temu bądź nie.
Jak to dobrze, że jest szatan, prawda? Przynajmniej macie na kogo zrzucić winę za własne słabości... Smile

Bóg stworzył anioła, który stał się szatanem. Nie zapominaj o tym. 
Jeden anioł upadł, inne nie upadły. Ten który upadł, zrobił to dlatego, że Bóg stworzył go innym od tych aniołów, które nie upadły. Więc to wyłącznie Bóg jest odpowiedzialny za taką konstrukcję tego anioła, która go doprowadziła do upadku.

No i, jak wiesz, gdyby nie szatan, to człowiek w raju również by nie upadł. Więc to Bóg jest jedynym odpowiedzialnym za istnienie Zła.

Bóg chce, aby ludzie mogli mordować ludzi. Nie napisałem "chce, aby mordowali" - zwróć na to uwagę, bo to nie jest to samo. Smile
Odpowiedz
#13
Idefiks - manicheizm się kłania, co?
Bóg stworzył dobro i tylko dobro. I dotyczy to wszystkich stworzeń, he he.
"Upadły" anioł to jest jedynie nazewnictwo. Anioł wybrał. Mógł. Człowiek wybrał. Też mógł.


A może zło to tylko brak dobra?

Chyba przejęłam od Dzikiej pewną cechę... - zapytam, co jest celem Twoich postów?
odpowiedz, proszę, zanim Ci przypiszę złą (nomen omen) intencję. Wink


Metka, nie da się MOJEGO Boga wystawić na próbę. Wink
I nie nawracaj mnie, proszę.
Odpowiedz
#14
(Mon, 22 Grudnia 2014, 20:33:13)PiBi napisał(a): Idefiks - manicheizm się kłania, co?
Bóg stworzył dobro i tylko dobro. I dotyczy to wszystkich stworzeń, he he.
"Upadły" anioł to jest jedynie nazewnictwo. Anioł wybrał. Mógł. Człowiek wybrał. Też mógł.
Nikt nie kwestionuje tego, że mógł wybrać. Ale dlaczego wybrał to, co wybrał, czyli nieposłuszeństwo Bogu?

Z człowiekiem to jest sprawa dość skomplikowana: jest cała masa czynników i uwarunkowań, które w jakiś sposób mają wpływ na decyzje, które podejmujemy. Człowiek jest "jakiś", bo miał takie, a nie inne dzieciństwo, takie a nie inne geny, matka w ciąży paliła albo piła alkohol, przeżyła stres bo jej ojciec umarł na raka albo szok, bo wygrała milion w lotto i tym podobne inne życiowe atrakcje...

Ale czy anioł jest "jakiś" przez dzieciństwo i geny? Czy anioł jest "jakiś", bo jego matka pracowała w lakierni, gdy była w ciąży? 

Anioł jest "jakiś" wyłącznie dlatego, że takim "jakimś" go Bóg stworzył.

Jeśli n aniołów nie upadło, a jeden upadł, to znaczy, że on był inny od tych n aniołów, które nie upadły. 
Nie możesz mówić, że był inny, bo miał takie inne dzieciństwo albo pochodzenie, prawda? 
Nie powiesz o aniele, że obracał się w złym towarzystwie - zwłaszcza o tym, który upadł jako pierwszy...

Jedyną okolicznością, która definiuje dominujący charakter decyzji podejmowanych przez anioła, jest jego wewnętrzna konstrukcja, której wyłącznym autorem jest przecież Stwórca.

To Bóg zaprogramował tego anioła do upadku, tworząc go w jakiś sposób skłonnym do podjęcia takiej decyzji. 

Powiesz: anioł upad, bo zgubiła go pycha. No dobrze, ale skąd u niego skłonność do pychy? czemu inne anioły nie uległy tej skłonności? 
Skąd pycha u istoty stworzonej jako skończona? 
Zawsze pojawi się pytanie: skąd? 
I nieuchronnie doprowadzi nas ono prędzej czy później do Pierwszego Poruszyciela. 
Smutne, ale prawdziwe. 

Przepraszam, że się tak koncentruję na aniele, który upadł, ale przecież to on był przyczyną naszego upadku w raju, prawda? Interesuje mnie przyczyna, a nie zdarzenia wtórne, będące jedynie nieuchronną konsekwencją czegoś, co było najpierw.
Odpowiedz
#15
pibi jeśli nie chce to po co nam je daje?
metka a słowa Jezusa "proście a będzie wam dane"? I nie życzenia! Prośby i błagania to nie życzenia! I dlaczego jedni muszą mieć całe życie pod górę, a inni zaledwie na swojej drodze mają kilka kamyczków do ominięcia?
mam więcej takich pytań. Człowiek ma niby wolną wolę... Dlatego cierpimy teraz te wszystkie nieszczęścia, bo pierwszy człowiek wybrał źle. A jak się ma do tego historia Judasza czy trzykrotne wyparcie się Piotra? Jezus wiedział już o tym przed faktem, bo "tak zapisano w piśmie". Czyli co? Mieli taką wolę, czy zostało im to przeznaczone? A jesli narzucono im to z góry to gdzie tu wolna wola? A słowa, ze człowiekowi bez wiedzy Boga włos z głowy spaść nie może? Przecież to też powiedział Jezus. Czyli sam daje na to swoje pozwolenie?
Odpowiedz
#16
ems nie odpowiem Ci dlaczego jednym daje a drugim nie. Nie wiem. Moze ktoś bardziej zasługuje a ktos nie? Może kogos bardziej chce wystawic na próbe? Nie wiem. Może kogoś chce przez to czegoś nauczyc albo wstrząsnąć czlowiekiem? Jesli chodzi o Piotra czy Judasza Chyba zostalo im to przeznaczone zeby się wypelniło pismo. Przynajmniej tak jest napisane. Ja też na wiele pytan nie znam odpowiedzi ale ja osobiscie wierzę, ze to ma jakis sens i to ze straciłam dziecko tylko na jeden dzień zachwialo moja wiarą. Bóg dał i Bóg zabrał a dlaczego to tego nie wiem, mam nadzieję że się kiedyś dowiem.
Odpowiedz
#17
Więc "z góry" skazał Judasza na śmierć samobójczą, która jest niby największym grzechem...
Po pierwszej stracie wszystko sobie wytłumaczyłam, miało to dla mnie sens (jakkolwiek absurdalnie by to nie zabrzmiało...). ALe teraz gdy historia powtórzyła się co do joty nie potrafię...
Odpowiedz
#18
Ems, myślę, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje.. Ja np mogę się wydawać spełnioną 30-latką, która ceni swoje wygodne życie i z tego tytułu nie ma dzieci. Tymczasem z tego zdania prawdą jest tylko, że 30-latka... Może te osoby, o których myślimy, że mają wyłącznie kolorowo przeżywają w sercu wielkie tragedie?
Odpowiedz
#19
Gdy byłam po pierwszej stracie ciąży, a leżałam  w szpitalu w drugiej ciąży (która też zakończyła się niepowodzeniem), kapelanem szpitalnym był jezuita, który powiedział mi mądre spostrzeżenie - wg niego każdy człowiek nie dostaje po "równo" cierpień. Niektórzy  są wybrani, dostają ich o wiele, wiele ,więcej niż inni. Niektórzy z nich po tych doświadczeniach probują sie buntować, inni paradakosalnie - zostają wzmocnieni tym czego doznali...Puenta z tego była prosta: nie patrz na innych, nie porównuj się z nimi, nie poddawaj się  i  miej nadzieję. Ta historia zawsze przypominała mi sie, gdy doznawałam kolejnej straty. I dawała mi nadzieję, ze jeśli dziś jest żle, to nie znaczy, że jutro będzie lepiej.

Pozdrawiam  
 
Odpowiedz
#20
(Tue, 23 Grudnia 2014, 09:49:09)ems napisał(a): Więc "z góry" skazał Judasza na śmierć samobójczą, która jest niby największym grzechem...
Wyobraź sobie, że Jezus wiedział i o zdradzie Judasza i o zdradzie Piotra. Różnica pomiędzy nimi jest taka, że Piotr zrozumiał swój błąd, a Judasz zwątpił w Miłosierdzie Boże.
Bóg dopuszcza cierpienie, ale go nie daje.
Odpowiedz
#21
(Tue, 23 Grudnia 2014, 09:49:09)ems napisał(a): Więc "z góry" skazał Judasza na śmierć samobójczą, która jest niby największym grzechem...
Po pierwszej stracie wszystko sobie wytłumaczyłam, miało to dla mnie sens (jakkolwiek absurdalnie by to nie zabrzmiało...). ALe teraz gdy historia powtórzyła się co do joty nie potrafię...

Ale dlaczego uwazasz że właśnie Bóg skazał Judasza? Przecież to szatan go skusił.

nie zapominajmy że to jest tylko nasze tymczasowe zycie, starajmy się bardziej o życie wieczne a nie co jest tu teraz, bo to wszystko przeminie, nie zabierzemy nic na tamten świat. Moze jesli tutaj tak cierpimy zaowocuje to w tamtym życiu wiecznym.
Odpowiedz
#22
asza ja jeszcze ponad dwa lata temu myślałam tak o sobie... Ale widzisz przypadek, los, Bóg, (a może tylko nasza nieuwaga) wyrwały mnie siłą z tej błogiej nieświadomości nie dając nic w zamian, nic oprócz cierpienia. I to już kolejny raz... Pewnie masz rację. Nie powinno się oceniać "szczęścia" innych patrząc z zewnątrz... W końcu znam jedną panią profesor, żona starosty, trójka udanych dzieci, amerykański senWink, a ona co chwila na antydepresantach... A z drugiej strony ciągle mi brzmi w uszach powiedzenie mojej babci "jak na niedźwiedzia spadnie gałązka to ryczy..."
madasia no i widzisz - nawet ta historia pokazuje jakie życie jest niesprawiedliwe... Bo nie każdy w chwili potrzeby spotyka takiego mądrego pocieszyciela. Kiedyś może będę w stanie przyznać mu rację, ale dzisiaj naprawdę trudno jest mi się czuć "wybrańcem" i najukochańszym dzieckiem...
pibi jednak Jezus powiedział wyraźnie, ze tak zostało "zapisane w piśmie". Zanim jeszcze w ogóle te osoby przyszły na świat. Nie dano im wyboru. taki los został dla nich przeznaczony
metka ta sama odpowiedź co do pibi.
Odpowiedz
#23
Ja też znam ludzi co to wydaje się ze mają życie jak z bajki bo sa bogaci, mają dzieci, piękne domy a albo są na depresantach tak jak piszesz albo mają po trzech kochanków i miotają się. To nie jest fajne. To się tylko tak wydaje ze jest.
Odpowiedz
#24
Oczywiście, że tak. Wystarczy tylko popatrzeć na większość celebrytów. Ci najbardziej sławni zazwyczaj zabijają się powoli sami... Pozornie mają wszystko, czego może im jeszcze brakować? I pytanie tylko czy mając tak wiele można domagać się jeszcze więcej? Czy to prawdziwe tragedie czy tylko wydumane problemy? Daleka jestem od osądu, po prostu pytam.
Odpowiedz
#25
Ems, zapisane to może i było, że zdradzi. Ale - nie musiał się wieszać na gałęzi. Wystarczyło... zapłakać. Ja jednak wierzę, że i jemu Bóg wybaczył.

Ems - na pewno nie masz nic prócz cierpienia? Na pewno?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości