\"z łona matki wezwałes mnie...\"
#1
czas płynie a ukojenia brak....ciekawe jak długo jeszcze to potrwa.

\" złona matki wezwałes mnie...\" to będą słowa, które znajdą się na grobie mojego Maluszka.

Szukam sensu...bo przyczyny pewnie nigdy nie poznam.

Może chodziło o to bym się zatrzymała? świat pędzi do przodu, każdego dnia coraz szybciej a my próbujemy za nim nadążyć i co....gubimy się w tym pędzie.

Czasem myślę, że Bóg poświęcił życie mojego dziecka, abym mogła do niego wrócić. Wrócić do Boga.

Zabrał go, żebym mogła się zatrzymać i zastanowić. Wrócić i mieć szansę na spotkanie po tamtej stronie.

To co teraz odczuwam to doczesność. Przeminie a później będzie tylko wieczność, a tam spotkam swojego synka i wezmę go w ramiona i już nigdy nie będzie sam.

Gdzieś wyczytałam słowa - modlitwę jednej z mam. Napisała coś w tym stylu \"śpij moja dziecino, przyjdzie dzień kiedy i ja do Ciebie dołączę. Dzięki Tobie śmierć będzie dla mnie łatwiejsza, bo umierać będę ze świadomością, że za chwilę się spotkamy\".

Bałam się śmierci. Teraz już nie ma we mnie strachu.
Czasem chciałabym, aby ten moment już nastąpił.
Mamy dwoje dzieci, niech każde z nich ma chociaż jednego rodzica, niech nie czuje się samotne. W samotności w najgorętsze zapewnienia o miłości trudno uwierzyć...

Bardzo Cię kocham mój synku...
Do zobaczenia Skarbie
Odpowiedz
#2
Jolu, przytulam Cię do mojego serca i będę się modlił o ukojenie dla Ciebie i nadzieję spotkania całej waszej Rodziny w domu Ojca. Wasza miłość jest silniejsza od śmierci. Bo tam gdzie jest miłość, tam jest i Bóg.
\"Czas ucieka, wieczność czeka\", to trochę banalne, ale w dawnych czasach ludzie to wypisywali na ścianach kościołów.
Z serca
o.Marcin
Odpowiedz
#3
\"wezwałeś\"? a może \"wyrwałeś\"? ...tak się zastanawiam co jest bardziej adekwatne do sytuacji...
Odpowiedz
#4
jola

smierc dziecka wymaga od nas uporania sie niejako z podwojna smiercia, dziecka - i z tego zdajemy sobie sprawe - a takze nas samych jako matek... Czasami spotykam sie ze stwierdzeniem, ze ze smiercia kogos bliskiego umarla jakas czesc nas samych. Chyba nie ma w tym zdaniu przesady. Zaloba dotyka nie tylko nieobecnosci Maluszka, ale takze tego wszystkiego, co mysmy - sercem - mialy mu ofiarowac.
Zostaje dziura w sercu...

Duzo sil.
Monika
Odpowiedz
#5
Duża dziura zostaje. Minęły wczoraj równo 3 miesiące, a ja cały czas płaczę wieczorami za moimi Maluszkami...
był moment kiedy myślałam, że nie zasłużyłam na dziecko skoro Bóg mi je zabrał. Ale odpędziłam te myśli. Staram się nie myśleć w ten sposób.
Odpowiedz
#6
\"Jezu Tyś jest światłością mej duszy, niech ciemność ma nie przemawia do mnie już, Jezu Tys jest światłością mej duszy, daj mi moc przyjąć dziś miłość Twą\".
Natasho kochana, te pokusy to straszne kłamstwo, trzeba je przepędzać.
Wspieram modlitwą
o.Marcin
Odpowiedz
#7
Cytat:[autor cytatu=jola1922] \"śpij moja dziecino, przyjdzie dzień kiedy i ja do Ciebie dołączę. Dzięki Tobie śmierć będzie dla mnie łatwiejsza, bo umierać będę ze świadomością, że za chwilę się spotkamy\".

Bałam się śmierci. Teraz już nie ma we mnie strachu.
Czasem chciałabym, aby ten moment już nastąpił.
Mamy dwoje dzieci, niech każde z nich ma chociaż jednego rodzica, niech nie czuje się samotne. W samotności w najgorętsze zapewnienia o miłości trudno uwierzyć...
Jak przeczytałam te słowa mało się nie rozpłakałam to sama prawda już się nie boje śmierci bo w chwili kiedy zamknę oczy na wieki po wąskim moście przeprowadzi mnie mój anioł i będzie tylko szczęście
Odpowiedz
#8
Cytat:[autor cytatu=jola1922]
czas płynie a ukojenia brak....ciekawe jak długo jeszcze to potrwa.

\" złona matki wezwałes mnie...\" to będą słowa, które znajdą się na grobie mojego Maluszka.

Szukam sensu...bo przyczyny pewnie nigdy nie poznam.

Może chodziło o to bym się zatrzymała? świat pędzi do przodu, każdego dnia coraz szybciej a my próbujemy za nim nadążyć i co....gubimy się w tym pędzie.

Czasem myślę, że Bóg poświęcił życie mojego dziecka, abym mogła do niego wrócić. Wrócić do Boga.

Zabrał go, żebym mogła się zatrzymać i zastanowić. Wrócić i mieć szansę na spotkanie po tamtej stronie.

To co teraz odczuwam to doczesność. Przeminie a później będzie tylko wieczność, a tam spotkam swojego synka i wezmę go w ramiona i już nigdy nie będzie sam.

Gdzieś wyczytałam słowa - modlitwę jednej z mam. Napisała coś w tym stylu \"śpij moja dziecino, przyjdzie dzień kiedy i ja do Ciebie dołączę. Dzięki Tobie śmierć będzie dla mnie łatwiejsza, bo umierać będę ze świadomością, że za chwilę się spotkamy\".

Bałam się śmierci. Teraz już nie ma we mnie strachu.
Czasem chciałabym, aby ten moment już nastąpił.
Mamy dwoje dzieci, niech każde z nich ma chociaż jednego rodzica, niech nie czuje się samotne. W samotności w najgorętsze zapewnienia o miłości trudno uwierzyć...

Bardzo Cię kocham mój synku...
Do zobaczenia Skarbie


Pisałam kiedyś podobnie.... i nadal tak myślę - w pewien sposób czekam na dzień śmierci-bo wiem, że będzie to dzień, kiedy wreszcie utulę moją Córeczkę... ale wiem też, że teraz jestem potrzebna moim Smykom tu na Ziemi-i one potrzebują i Taty i Mamy... i choć tęsknota do Weruni rozrywa mi czasem serce-to będę czekała... cierpliwie... choć tęsknię już tak od dwuch lat... tak bardzo tęsknię...

Dwa lata temu odeszłaś Maleńka... chyba nie umiem powiedzieć, że znalazłam sens.... tylko nauczyłam się z tym jakoś żyć...
Odpowiedz
#9
megi22
Ja również w pewnym sensie czekam na dzień swojej śmierci
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości