takie tam :(
Ojcze Marcinie, dzięki, dzięki dzięki! Smile
Dobrze, że jesteś z nami ojcze Marcinie w naszym utrapieniu.

Agnieszko , dziękuję!
Nawet nadzieja potrafi sie czasem załamać, ale dzięki waszej reakcji wierzę, ze to wszystko ma sens. Ze warto życ i wierzyć, że będzie lepiej, że warto pochylać sie nad tymi, ktorzy placzą, nawet wtedy, gdy samemu nam cięzko, nawet jeśli własne serce ciagle boli. O.Marcinie, Agnieszko, Madness, i Wszyscy kochani, ktorzy moje słówa czytaliscie i na nie tak pozytywnie zareagowaliści, dziekuję!! To bardzo wiele znaczy. Dzięki Wam boli mniej. Dobrze , że jesteście! Smile

Za wszystko dziękujcie! Kiedy stajecie do modlitwy za wszystko dziękujcie !
Odpowiedz
Jakoś nie umiem dziękować za śmierć moich dzieci... I nawet nie wydaje mi się to stosowne...

Mogę dziękować jedynie za ich życie, za to, że się pojawiły... Za to dobro, które mnie dzięki nim spotyka...
Odpowiedz
Malgosiu, ja tez nie potrafie. Jest we mnie wiele buntu przeciwko smierci - samej sobie.

Moge dziekowac za zycie wieczne, ze zycie dzieci zmienilo sie, ale nie skonczylo, ze smierc, poprzez zmartwychwstanie Chrystusa, nie ma wladzy nad moimi dziecmi, za to, ze byly z nami choc przez chwile, za to, jak wiele zmienily w moim zyciu i ile dobra przyniosly.
Ale to wszystko nie jest automat. Jest we mnie zgoda na to, co sie stalo, ze to mnie dotknelo... ze zycie po przynioslo to, co przynioslo. Ale sama smierc jest dla mnie dzielem diabla i nie przechodzi mi dziekczynienie za nia.

Mam nadzieje, ze nie ma w tym sprzecznosci, tzn. ja nie czuje sie jakos wewnetrznie rozdarta pomiedzy tym, co przyjmuje z pokora a tym, na co zgodzic sie nie chce.

Monika
Odpowiedz
O, właśnie, ja mam tak samo
Tylko Ty, Moniko (jak zwykle) umiesz to precyzyjniej nazwać Smile
Odpowiedz
smierc nie byla chciana przez Boga, przeciez stworzyl dla nas raj, chcial zyc z nami w jednosci, my ten dar zatracilismy wiec smierc sama w sobie nie jest dobrem. moze jednak dzieki Bozej lasce wiele dobra wyniknac ze smierci naszych bliskich.
napewno kazda z nas doswiadczyla tego ze odejscie naszych dzieci oprocz ogromu cierpienia, potem przynioslo wiele dobrych owocow w naszym zyciu. te zmiany byc moze nigdy by nie nastapily gdyby nie nasze tragedie, byc moze wiele rzeczy byloby dla nas na zawsze zakrytych gdyby smierc naszych dzieci ich przed nami nie odslonila.
nadziejo, masz racje w tym co piszesz, dziekczynienie powinno byc poczatkiem kazdej modlitwy, powinno byc podstawowa modlitwa. kiedy bylam we wspolnocie uslyszalam od znajomej slowa ze kiedy jest mi sie ciezko modlic, wtedy powinnam tym bardziej dziekowac.
to dziekczynienie uswiadamia jak wiele zostalo nam dane.

Kamila
Odpowiedz
Kochana Małgosiu, ja nie chce dziekować za śmierc mojego dziecka, o krtórym marzyłam całe zycie, dla którego imię wymyśliłam juz kilka lat temu, któe było moim najwiekszym pragnieniem... Ale dziekuję Bogu za to wszystko dobro, ktore mi sie przydarzyło po ich stracie. Dziekuje za ostatnie słowa o. Marcina, ktore wlały tyle ciepła i otuchy w moje serce. Zgadzam sie absolutnie z Madness, która jak zwykłe pięknie nam to wszystko wyłożyła: \"ze odejscie naszych dzieci oprocz ogromu cierpienia, potem przynioslo wiele dobrych owocow w naszym zyciu. te zmiany byc moze nigdy by nie nastapily gdyby nie nasze tragedie, byc moze wiele rzeczy byloby dla nas na zawsze zakrytych gdyby smierc naszych dzieci ich przed nami nie odslonila\". O czym zreszta tez wczesniej napisalam na innym watku... Mam wielki zal i smutek gleboko w sercu, ale czasu nie wroce. A ten zal nie moze mi przykryc też tego , że smierc mojego Malenstwa tez OCALIŁA MNIE i uwrazliwiła tez na innych ludzi, ktorzy potrzebuja milosci i pomocy, pociechy i mojego usmiechu....
Odpowiedz
Wierze, że tak mój Synek i jak i Wasze Dzieci zyje w niebie i w mojej Pamieci. Oczywiscie, że serce mi peka, ze nigdy nie moglam go utulic, przewinac ani karmic, i może nigdy juz nie bede mogla tego zrobic... ale wierze, ze nie dzieje mu sie teraz krzywda! I za to dziekuje tez Bogu, za wiare, dzieki ktorej wiem, że moje dziecko jest tam po drugiej stronie teczy, w Niebie, Gdzies i kiedys sie spotkamy. Takie było jego zycie- króciutkie!! Z naszego punktu widzenia, Mam, za krotkei, ale to było jego zycie! I w tym jego zyciu, w naszych dzieci zyciu w nas, dzieci dały nam tak wiele radosci, ze jak tu za to nie dziekowac!!!!!!!!
Dziekuję za to całe szcescie, radośc , moje najcieplejesze uczucia milosci i troski jhakie przezywałąm dzieki mojemu Synkowi, kiedy go nosilam. Nie kazda kobieta moze doswiadczyc tego w swoim zyciu - łaski błogosławienstwa poczecie dziecka! A samo poczecie i nadzieja narodzin to juz wielki dar! I za to tez dziekuje. Znam kolezanki, i pewnie też macie takie znajome, ktore tak jak my kiedys staraja sie bezskutecznie o pierwsza w zyciu ciążę, i tracą nadzieje, że w ogole beda kiedys sie cieszyc dzieckiem....

I dziekuje, za złych ludzi,których zachowanie otworzyło mi oczy na pewne rzeczy, i dzieki temu bede mogla w przyszlosci byc ostrozniejsza w pewnych sytuacjach. I dziekuje przede wszystkim za tych dobrych ludzi , ktorych spotkalam po stracie Jasia. Dziekuje za to , że w szpitalu spotkalam sie z bardzo troskliwa opieka pielegniarek i mojej lekarki. Dziekuje za moich przyjaciól , za moja rodzinę, za moje dobre uklady w pracy, spokoj i bezstresowe powroty do zajec po przerwie, za troskę pani M. , ktora w pracy jest dla mnie jak moja Mama, i ktora kocham niemal jak Mame, bo tak wiele ciepla i dobra i troski jej zawdzieczam...
Dziekuje za to, że w drzwiach sali szpitalnej pojawił sie ksiadz ze sw. Komunia. To że Pan sam przyszedł do mnie było czymś

I przede wszystkim , za to, ze odejscie mojego synka uwrazliwilo mnie na uczucia i potrzeby kogos bardzo waznego w moim zyciu, i w moim zwiazku z moim partnerem - jego syna, dla ktorego do tej pory nie bylam zbyt cierpliwa.
Odpowiedz
Jas byłby na pewno dumny ze swojego starszego , o 13 lat, przyrodniego brata! I ufam, ze K. tez by pokochał swojego malego braciszka, bo długo nie mial rodzenstwa. Milosc macierzynska, jaka zrodzila sie we mnie wraz z poczeciem i oczekiwaniem na Jasia nie zginela z jego odejsciem. |I dziekuje Bogu , ze tak tym pokierowal, ze tej milosci nie zmarnowalam, i udalo mi sie ja ocalic przed zmiana w zle uczucie, a byłam bardzo bliska tego, gdy kierował mną zal i gorycz. Dziekuje, ze w ogole mam na kogo przelac cala ta milosc. Dzis K. ma urodziny! 13! Smile kupilam mu juz prezent, zrobie szrlotke na cieplo z lodami. Zagramy w jakas gre, jesli bedzie chcial. A jesli nie , nie bede nalegac.. bede sie cieszyc po prostu jego obecnoscia.

Rozejrzyjcie sie wokól kochane, jest tak wiele niezauwazalnych ,moze banalnych rzeczy, osób, do ktorych nie przywiazujemy wielkiej wagi, a ktorych obecnosc jednak powoduje, ze nasze zycie nie jest takie smutne, jak moglo by być , gdyby nie te wszystkie drobne iskierki dobra ze strony innych... łaskocza nas ciepło po nosie, jak promyki slońca, wywołując przyjemne uczucie, ogrzewają nasze serca... i choc na nich , tak jak na Slonce (obiekt oczywisty i trwajacy \"od zawsze\" ; ) nie zwracamy uwagi za bardzo, to jak by było nam, gdyby ich przy nas nie byłol?!.. co by było , gdyby słonce nie swiecilo...
Odpowiedz
nadziejo,
to bardzo wazne co napisalas:
dziekuje Bogu , ze tak tym pokierowal, ze tej milosci nie zmarnowalam, i udalo mi sie ja ocalic przed zmiana w zle uczucie, a byłam bardzo bliska tego, gdy kierował mną zal i gorycz.

kiedys rozmawialam ze znajoma ktora w niedlugim czasie stracila kilkunastoletniego jedynego syna i potem meza. kiedy z nia rozmawialam po kilku latach powiedziala cos podobnego jak ty: ciesze sie ze ta tragedia mnie nie zlamala, ze nie zmienila mnie w smutna, zgorzkniala kobiete. a przeciez moglo tak sie stac. po tak ogromnych ciosach wielu z nas nie potrafi juz pozytywnie spojrzec na zycie.

jak wielka laska jest umiec spojrzec na nasze krzyze jako cos co wyzwala a nie przytlacza. tego zycze tobie nadziejo i nam wszystkim. po tym co napisalas mam ochote zalozyc kolejny, obok modlitewnego, watek- dziekczynny.
Odpowiedz
: ) Madness, Dzieki! : ) )o nowym jakimś pozytywnym wątku też pomyślałam... Choc żal i smutek są szlachetne i mi samej też trudno wrócić do pionu, ale jakas siła ciagle na przekór mnie porywa i nie kaze sie poddawac i kaze byc dobrą i usmiechac sie cieplo, nawet do tych , ktorzy kiedys mnie zranili. .. Nie możemy zapominać o darze zycia, jaki nam dano - naszego życia i krótkiej iskierki życia naszych Dzieci, tego jaki jeszcze możemy przekazać innym w radości, na przekór wszystkiemu , na przekór całej nędzy tego świata. Teraz w radio leci piosenka The Power of Love!!...
Odpowiedz
The Power Of Love
Franky Goes To Hollywood

I\'ll protect you from the hooded claw
Keep the vampires from your door
Feels like fire
I\'m so in love with you
Dreams are like angels
They keep bad at bay-bad at bay
Love is the light
Scaring darkness away-yeah
I\'m so in love with you
Purge the soul
Make love your goal

*The power of love
A force from above
Cleaning my soul
Flame on burn desire
Love with tongues of fire
Purge the soul

Make love your goal

I\'ll protect you from the hooded claw
Keep the vampires from your door
When the chips are down I\'ll be around
With my undying, death-defying
Love for you
Envy will hurt itself
Let yourself be beautiful
Sparkling love, flowers
And pearls and pretty girls

Love is like an energy
Rushin\' rushin\' inside of me

This time we go sublime
Lovers entwine-divine divine
Love is danger, love is pleasure
Love is pure-the only treasure
I\'m so in love with you
Purge the soul
Make love your goal

The power of love
A force from above
Cleaning my soul
The power of love
A force from above

A sky-scraping dove
Flame on burn desire
Love with tongues of fire
Purge the soul
Make love your goal
I\'ll protect you from the hooded claw
Keep the vampires from your door
Odpowiedz
Nadziejo kochana trzymaj się dzielnie, bo Cię potrzebujemy.
Pan Bóg działa przez ludzi i tak właśnie urządził ten świat. Ludzie mogą sobie szkodzić, ale też mogą nieść sobie wzajemnie pomoc i nadzieję. \"Ale ludzi dobrej woli jest więcej\".
Pozdrawiam z modlitwą
\'o.Marcin
Odpowiedz
Dziękuję ojcze Marcinie za pamięć i słowa otuchy. Rozum podpowiada, żeby się nie przejmować, i wierzyć, że \"ludzi dobrej woli jest więcej\", tylko dlaczego moje serce takie głupie i tak bardzo kocham tych, którzy mnie nie kochają.... Pozdrawiam serdecznie
Odpowiedz
Nadziejo, bo tak kocha Bóg
o.M.
Odpowiedz
i kolejna tragedia na naszym koncie, ja po ludzku juz nie ufam, nie mam ochoty dalej żyć, wsyztsko nie ma sensu, do tego ten potworny fizyczny ból!!!!!!!!!!!!!!!
Odpowiedz
Channach, jakoś tak to jest, że nieszczęscia dopadaja nas nie tylko parami, ale całymi tabunami. Nie umiem Ci ulzyć, ale pamiętam o Tobie
Odpowiedz
channach kochana... nic pewie sensownego nie napisze... tak mi przykro Sad przytulam do serducha. jak cos, jakbym mogła jakos pomóc... cyberinka@op.pl, 781-554-334...
Odpowiedz
Dzwony.... Nienawidzę ich dźwięku, a dziś wszędzie je słychac, na ulicach,w radio i telewizji.
Te same, które towarzyszyły nam w dniu ślubu, gdy błagałam Boga o opiekę i wierzyłam , ze jest. I te same, które biły w chwili gdy na własnych rekach nieśliśmy trumnę z Rafałkiem.
I teraz tylko z tym mi się kojarzą z ostatnią drogą naszego dziecka.
Dla Małej nie zadzwonią, nie będzie chrztu mimo nerwów w domu i zwalania na to wszystkiego. Mała płacze: nie ochrzczona, mała marudzi: nie ochrzczona diabeł w niej siedzi. Mała chora: co to będzie nie ochrzczona, umrze jak nic i pójdzie do piekła. My jesteśmy źli i niedobrzy tylko dlatego, ze nie chcemy robić farsy z sakramentu. Nie chcemy udawac, ze wierzymy jak nie umiemy uwierzyć. Nie chcemy kpić z sacrum tylko po to by babcie miały satysfakcje.
Czy mam dla ich dobrego samopoczucia iść do spowiedzi i popełnić świętokradztwo, potem zaś kłamać, ze będę dziecko wychowywać w duchu chrześcijańskim i będę da niego przykładem jak nie będę? PO co grać? dla uroczystego obiadu i prezentów dla małej, po to by potem kolejnymi prezentami zasypano ją w dniu komunii, do której pójdzie nieświadoma co się dzieje, bo na dziś dzień nie widzę siebie w roli rodzica wprowadzającego dziecko duchowo w kolejne sakramenty.
Nie chce być dwulicowa, nie chcę kłamać. czy dlatego mam być potępiona przez rodzinę? Na każdym kroku są docinki, zaczynam wysiadać emocjonalnie. Ile można wytrzymać gnojenia??

Przepraszam musiałam się wykrzyczeć....
Nie wierzę= jestem złą matka dla własnej matki.... Boli.
Odpowiedz
Channach nawet nie wiesz jak doskonale Cie rozumiem, jak ciezko zyje sie ludziom niewierzacym w naszym pseudokatoklickim spoleczenstwieSad Niewazne ze jestesmy dobrymi ludzmi... echhh
Odpowiedz
Channach, żyj w zgodzie ze sobą. Spróbuj nie przejmować się innymi. Olej głupie gadanie!
Odpowiedz
Po śmierci Rafała odsunęła się od nas cześć znajomych. W sumie nie dziwie im się. Urodziła się Mała, zaczęły się pytania o chrzest i.... zostały z nami 2 koleżanki. Odeszli ludzie, po których bym się tego nie spodziewała.
Nie umiem się nie poprzejmować, taka już jestem.
Gdzieś w głębi duszy tęsknie za Bogiem, oragnę spowiedzi, a jednocześnie nie umiem. W chwili gdy tego potrzebowałam zostałam bez odpowiedzi na moje pytania i żale. Od tak.
Za prośbę o pomoc w rozwiązaniu problemu anty oberwałam, że szukam przyzwolenia na grzech. To była nieprawda!!!!!!!!!!!!!!!!! Siedziałam i płakałam i w końcu się poddałam.
Mój mąż ma żal do Boga za Rafała. Bunt trwa w nim. Tyle modlitw, tyle mszy, tylu ludzi błagających i odszedł mały. Gdzieś w naszych umysłach krzyczy: gdzie byłeś, czemu nie słuchałeś. Gdzie dwóch, albo 3.... prosiło wielu i zostaliśmy z małym grobem.
Nie wiem co dalej, czuje się jak wyrzutek. Potępiona, gnojona...
Za co? za to, że chcę być fer?
Odpowiedz
A ja channach jestem dodatkowo po rozwodzie, dla takich jak ja Koscioł nie przewidział miejsca srod wiernych wiec po co mam chrzcić Melanka? tylko dla swietego spokoju babci i rodzicow?? A poza tym nie wyobrazam sobie sytuacji w ktorej poszlabym jednak prosic o chrzest a ksiadz by zaczal mowic ze mi go nie da bo my nie mamy slubu.... Niewazne ze kochamy siebie i Mala ponad zycie.... nie mamy pieczatki w kosciele bo juz jej miec nie mozemy... A zycie przeciez nie jest tlko czarne albo tylko biale...
Odpowiedz
Wiesz Channach a ja mimo iż jestem nastawiona do Boga zupełnie inaczej niż TY bardzo podziwiam to co napisałaś. Masz rację nie wolno oszukiwać że wychowasz dziecko w wierze katolickiej skoro z góry wiesz że tak nie będzie. Nój Stas też miał zespół patau i żył 14 dni ale dla nas to był czas wyciszenia i modlitwy, nigdy wcześniej nie byliśmy tak bardzo jednością. Nie było w tym wszystkim histerii a kiedy znajomi zamawiali Mszę św. w naszej intencji prosiłam aby nie modlili się o cud ale o to abym umiała się pogodzić z tym co mnie czeka. Nigdy nie zapytałam dlaczego?? Kiedy natomiast spytałam księdza co on myśli czy to kara odpowiedział mi że tym pytaniem zaprzeczam Bożemu Miłosierdziu. Dziś wiem że miał rację. Przez ten ostatni rok doświadczyliśmy bardzo wiele dobra, 3 tyg. temu mój mąż po półrocznych przygotowaniach przystąpił do spowiedzi z całego życia.... ( chociaż spowiada się często) Trwało to wiele godzin, od tamtej pory mimo iż u nas nie było większych konfliktów widzę oile lżej Mu na sercu a nasza rodzina tylko z tego korzysta. Czekamy na kolejnego synka. Kto wie co będzie poprzednio do rozwiązania żyliśmy w błogiej niewiedzy.... Ale wracając do Waszej sytuacji musicie swoje mamy oswoić z Waszą postawą, przecież one muszą być świadome że Wam jak każdemu Bóg dał wolną wolę i rozum, który moim zdaniem dobrze wykorzystujecie. Mam nadzieję że kiedyś wrócicie na łono Boga ale na dzień dzisiejszy podziwiam Waszą szczerość i jasną postawę
Odpowiedz
eluniu, da ci pieczątkę, musi; ksiądz nie może \"nie ochrzcić dziecka\", bo rodzice są po rozwodzie; może coś tam \"gderać\' , ale tym to sie nie przejmuj, ochrzcić musi. Ja kiedy chrzciłam mojego synka, to w ogóle jeszcze slubu nie mieliśmy, tak jakoś wyszło; Potem jak już się szykowaliśmy do wesela, to poroniłam po raz pierwszy i .... znowu musieliśmy czekać ; ale znalazłam takiego \"wyrozumiałego\" księdza; zrobiliśmy małą rodzinną imprezę; bardzo kameralną , w domu; teraz nie żałuję; żyjemy w takim a nie innym społeczeństwie i czasem trudno potem dziecku wytłumaczyć, dlaczego cała klasa idzie do komunii a ono nie; I choćby nie wiem jak mu to tłumaczyć i wynagradzac, to ono i tak będzie czuło sie \"inne\"; dlatego ja uważam, że czasem warto się \"nagiąć\"; nawet jak się ma inne poglądy;Potem jak juz dziecko będzie starsze, to i tak samo dokona wyboru, ale trzeba dać mu szansę...... pozdrawiam gorąco ;
Odpowiedz
Nie zgadzam się z Tobą, Camilla, absolutnie. \"Prawda Was wyzwoli\". Nie wolno żyć w takim, celowym kłamstwie. Lęk nie powinien wyznaczać kierunku naszych działań. Ja też Channach podziwiam za odwagę w życiu w prawdzie. Bliskie jest mi to, co napisała Justyna. Należy uświadomić rodzicom, że każdy ma prawo żyć w zgodzie ze sobą. Życzę siły, Channach.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości