takie tam :(
Żyje.... Tyśka rośnie, śmieje się broi, zaczyna naśladować niektóre słowa, jutro kończy 9 miesięcy.
!8 tuż tuż,w sercu od nowa krwawi rana, leją się łzy wieczorami w ciszy, która świdruje w uszach.
DLACZEGO??????????????? PO CO?????????? wraca i boli, tak strasznie.... nigdy nie przestanie?
Odpowiedz
Wykwintne przyjecie, na którym mogą być i biedni i bogaci. wchodzę. smutne twarze, zapatrzone słuchają kolejnych padających słów. Pojawia się gospodarz, zaprasza do stołu. PO chwili rozdaje drogocenne dary, niektórzy jakby zawstydzeni podchodzą biorą i ze spuszczonymi głowami wracają na swoje krzesełka. W niektórych oczach tli się tylko jakaś ukryta radość, ale taka cichutka, by ktoś nie zauważył, nie skomentował....
Patrze i zastawiam się ile z tych osób wierzy, że te niepozornie wyglądające dary są aż tyle warte.... niewielu, a może nikt poza samym obdarowującym??
Smutne twarze, smutni ludzie, dużo słów o miłości akceptacji... Kończy się przyjecie, nastroje wyraźnie się poprawiają jakby uczestniczyli w nim wbrew sobie, ot z obowiązku.. Ludzie wracają do siebie, idą na spacer zakupy. Radość zgiełk, śmiechy... Zapomnieli o darze, może nie wszyscy ale zapomnieli, nawet nie zajrzeli....
Nie pamiętają o miłości akceptacji. Sąsiad to wróg, myślący inaczej to wróg, szukający siebie to innowierca.....

BOŻE czemu tak wygląda życie polskich katolików?
Nie chcę brać udziału w smutnych mszach , wśród ludzi, których zjednoczenie z Tobą zasmuca nie raduje. Nie umiem wierzyć wbrew sobie i nie chcę być za to oceniana.... Chce iśc ku Tobie,
swoją drogą, może bardziej bolesna, ale mozę nie tak ponura.
Pisana mi ścieżka przez śmierć i krew, ale to moja ścieżka i wiesz.... mimo bluźnierstw pójdę nią, ku Tobie, bo chcę wierzyć, zę istniejesz... Mimo iż świadectwo życia wokół przeczy temu....


RAFAŁKU (*)
Odpowiedz
Żegnam się z tym forum.... Nie mówię, że na zawsze, ale odchodzę...
Tym którzy byli ze mną w tych ostatnich 3 latach bardzo dziękuję...Wyruszam w daleka podróż by odnaleźć siebie i to co w życiu istotne.... Tu tego nie znajdę...
Odpowiedz
Daj Panu Bogu szansę...
Odpowiedz
channach, z tego co piszesz wynika ze akcpetujesz swoj krzyz i mimo wszystko godzisz sie na to by Bóg byl z Toba i pomagal go dzwigac. jak dla mnie to juz duzy krok ku Niemu.
wpieram cie modlitwa, jesli bedziesz miala ochote odezwij sie na gg. trzymaj sie
Odpowiedz
Chwilami Was podczytuje. Żyje z dnia na dzień. Patrzę na brojącą Tyśkę i cieszę się, ze ten dzień nadszedł, ale tak poza tym BZ
Odpowiedz
Fajnie, że jesteś Smile
Odpowiedz
18 września... dokładnie za miesiąc Rafał miałby 3 lata. Tyśka broiła by z nim na dywanie, co chwila, któreś podchodziło by z płaczem, bo się pobili.... Albo Tyski by nie było, tego nie wie nikt.
2 dni temu minęły 4 lata od naszego ślubu. 4 lata walki o Boga i z Bogiem. Przegrane dla nas....
Nie mam siły być i trwać, próbowałam i skończyło sie tylko kolejnym rozbiciem, smutkiem płaczem i słowami: soryy Boże ale to nie dla mnie.
Jestem nie do życia. wrzesień, październik i listopad to miesiące gdzie chodzę płacze, płaczę i chodzę i nie mam siły na nic.
3ma mnie tylko moja blondyneczka z loczkami.
Boże nie mam siły i odwagi by walczyć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dlaczego go zabrałeś!!!!!!!!!!!!!! dlaczego..... pozwoliłeś go zabrać.... Ty jesteś panem życia i śmierci, dlaczego!!!!!!!!!!!!!!
Odpowiedz
Channach, myślę często o Was
dużo sił, mimo wszystko
Odpowiedz
Channach duzo sil,myslam ostatnio o was,ucaluj Tyske odemnie i moich urwisow,a ja mocno cie tule
Odpowiedz
dla Rafałka (*)
Odpowiedz
pewnie juz dziś piekła by babcia tort,a ja po mieście szukałabym stosownej świeczki na Twoje 3 urodziny. Pamiętam ten dzień jak dziś: 18.10.2007 godzina 18..... Jak mama Twojej chrzestnej.... Pamiętam telefon Pani Teresy: Asia będzie dobrze, my 18 jesteśmy nie do zdarcia....
Ona jest nadal, Ciebie nie ma.
Tysia dziś biegiem na cmentarzu gnała do Rafałka, by pozbierać liście z mama i tatą i pozamiatać.
Babciu jedziemy do Rafałka - piszczała jakby miała jechać w jakieś wyśnione miejsce.
Ona nie rozumie, że Cię nie ma. Powtarzam jej, zę jesteś jej braciszkiem.....

Rafałku czemu to tak boli.... Czemu wokół nas taka pustka? Czemu znajomi, \"przyjaciele\" poodsuwali się od nas? Pamiętam 22.10 wywozili Cię do kliniki, wcześniej pielęgniarka spytała czy chcemy Cię ochrzcić, po wszystkim dzwoniłam do kogoś, ty wiesz do kogo... Tak bardzo chciałam wyrzucić z siebie emocje: zaufanie do Boga, żal, strach.... nie odebrał... I potem co raz częściej nie odbierał. Nie miał czasu na spotkania, rozmowy, czasem napisał smsa, ze pamięta.
Brakło wielu osób i tak to boli zostaliśmy sami!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odsunęli się ludzie na których wydawało mi się, ze mogę liczyć. Tłumaczą sie nawałem obowiązków..... Niektórzy zerwali kontakt całkiem. Zostały w sumie 2 osoby, które sa z nami.
Tak to strasznie boli, co ja jestem winna, ze ludzie uciekają? Czemu Cię nie ma? Czemu nie mogę Cie tulić. Czemu po 3 latach to nadal tak boli!!!!!!!!!!!!!

Ja żyje Ty odeszłęś... sprawy nie ma.... Sa mądrzejsi od nas, którzy twierdzą, że nie dało się wcześniej zauważyć jak bardzo jesteś chory.
Czemu Jacek musiał rano przyjść i powiedzieć: jest chory... Czemu musiał nam towarzyszyć i jak sam przyznał prowadzić strasznie trudne rozmowy dla niego, bo zadawałam za trudne pytania....
DLACZEGO RAFAŁ???!!!!

ON też odszedł i nas zostawił..... Nie ma GO z nami....
Odpowiedz
Channach przytulam Cię najmocniej w tych trudnych dniach...
(*) światełko pamięci dla Twojego Synka Rafałka...

Trudne to życie, trudne... Tak to już jest ze znajomościami że w ciężkich chwilach zostają zweryfikowane. Dobrze kiedy zostaje choć jeden prawdziwy przyjaciel...
Podobno \"przyjaźń się nie kończy tylko więdnie jak niepodlany kwiat\". Niektórzy nie potrafią tego z siebie dać, aby być i tą przyjaźń \"podlewać\"... odchodzą...
a matkę która straciła dziecko może zrozumieć tylko ktoś kto też tego doświadczył...

Często o Tobie myślę i o Rafałku...
Jakiś czas temu kiedy moja kondycja emocjonalna nie była zbyt dobra i szukałam w necie czegoś co mnie wyciągnie z dołka natknęłam się na taki tekst (komentarze też) i pomyślałam również o Tobie:
http://szeptyduszy.blogspot.com/2009/06/...nalna.html

Myślami jestem z Tobą Channach... trzymaj się... jakoś...
Odpowiedz
3 lata temu odszedł i zycie już nigdy nie będzie takie samo.... ;(
Odpowiedz
Tak channach, życie nigdy już nie będzie takie samo, bo ono jest tak dynamiczne, że zmienia swoją drogę w każdej chwili, ale cel zawsze jest ten sam...
(*) dla Rafała.
Odpowiedz
Channach, pamiętam o Was
duzo sił na te dni
Odpowiedz
(*)
Odpowiedz
Zapukał dziś do serca cicho cichutko,w towarzystwie bliźniaków.... jest mi bardzo źle, ziemskich dzieci nie wypuszczałabym z ramion,
Rafałku ;(
Odpowiedz
Minęło tyle czasu,a ja nadal zagubiona z dala od Boga.... Oszaleje
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości