O życiu i Opatrzności Bożej
#1
Kochani, chciałabym się z Wami podzielić doświadczeniem, które spotkało mnie przedwczoraj.
Prawie całą noc siedziałam przed komputerem - musiałam pracować, spałam tylko 1,5 godziny. Musiałam też później pojechać do innego miasta, własnym samochodem. Wypiłam mocną kawę, czułam się super... Myślałam - to tylko niecałe 50 km, jeżdżę tą trasą bardzo często. Byłam prawie u celu podróży, gdy zdarzyła mi się rzecz z serii takich, \"które zdarzają się tylko innym\"... Na prostej drodze, przy monotonnej jeździe zanęłam za kółkiem na ułamek sekundy (jest na to nawet specjalna nazwa \"sekundowe zasypianie\" ) .
Nie pamiętam dokładnie wszystkiego, pamiętam, jak hamowałam na poboczu. Nikt przede mną ani za mną w tym czasie nie jechał (mimo że to trasa bardzo ruchliwa), nikt nie szedł poboczem, przy drodze nie było drzew, tylko płytki rów... Nic mi się nie stało, samochodowi też nie. Nie umiem tego wszystkiego wytłumaczyć inaczej niż tak, że czuwała nade mną Opatrzność, czuwał Anioł Stróż... Gdyby zdarzyło mi się to 100m dalej, trafiłabym na przystanek autobusowy, na którym stali ludzie... Gdyby wcześniej - na jedno z drzew, które bardzo licznie stoją przy tej drodze...

Naprawdę jestem wdzięczna Bogu, że za swoją głupotę nie zapłaciłam swoim życiem ani zdrowiem, że nie zrobiłam nikomu krzywdy. Zawsze zwracałam uwagę mojemu Mężowi, żeby nie jeździł b. zmęczony, a tym razem zrobiłam to sama, nie czułam się zmęczona, ale przecież powinnam była wiedzieć, że organizm może \"zastrajkować\" :oops:

Jednocześnie skłoniło mnie to do refleksji - czasem tak się zapętlamy w swoich problemach, że zapominamy o tym, iż w obliczu takich spraw ostatecznych jak Życie i Śmierć, tak naprawdę nic (również cierpienie) nie powinno urastać do rangi czegoś, co nam przesłania wartość istnienia...
Odpowiedz
#2
Misiacz cieszę się, ze nic się Tobie ani innym ludziom nie stało. Naprawdę czasami tak niedużo trzeba...
Żyjmy póki mamy czas, bo nic nie jest oczywiste tu na ziemi.
Pozdrawiam Cię serdecznie i Twojego Anioła Stróża
Dziękuję za Twoje świadectwo i uważaj na siebie, nie jesteś cyborgiem.
o.Marcin
Odpowiedz
#3
misiacz, Krysiu droga

czasami \'przeginamy\', na szczescie jest Ktos, kto czuwa...

Gdy bylam mala i jezdzialam na wakacje do dziadkow, to wspolnie mowilismy pacierz, rano wieczorem. DZiadkowie na koncu dodawali \"Opatrznosc Boza czuwaj nade mna.\", 3 razy, za kazde pokolenie. Zostalo mi to do dzis. I gdzies ta Boza tajemnica za mna chodzi, bo mieszkam niedaleko budowanej swiatyni Opatrznosci Bozej, bo moja parafia pod wezwaniem swietego, ktory szczegolnie zaufal Bozej Opatrznosci.

A mi kiedys Pelek zlecialby z czwartego pietra, na klatce schodowej byly robione roboty, zmieniano kaloryfery i nie zabezpieczono dokladnie wszystkiego, szczebelek, ktorym byla poprzednio rura od starego kaloryfera zniknela. Nikt nie zauwazyl, ze jest szpara. Pawla zatrzymala kurteczka, ktora zawsze zakladalam na dole klatki schodowej, a moze i cos wiecej niz kurteczka, bo gdyby wpadl w te dziure pod ciut innym katem, to by zlecial...

Usciski,
Monika
Odpowiedz
#4
Dziękuję Wam za ciepłe słowa a Anioł Stróż dziękuje za pozdrowienia (dużo ma roboty ostatnio Biedaczek Wink ).
Ojcze - ja wiem, że naprawdę ostatnio \"przegięłam\", trudno się czasem pogodzić z tym, że siły człowieka są ograniczone i że to może wpłynąć na to, że pewne sprawy się przedłużą (skończenie doktoratu) i że zawiodłam swoje nadzieje i innych, ale wiem, zdrowie i życie ważniejsze, a miesiąc czy nawet kilka miesięcy zwłoki w obliczu Wieczności naprawdę nic nie znaczy.

A co do całej sprawy chciałam dodać jeszcze jedno. W pierwszej chwili biłam się z myślami czy powiedzieć Mężowi o tym, co mi się stało czy nie :oops: Przeważyło to, że obiecaliśmy sobie absolutną szczerość i do tej pory się tego trzymaliśmy, nie umiałabym żyć z zatajeniem czegoś takiego. Bałam się trochę Jego reakcji, a On spokojnie wysłuchał, ptrzytulił mnie i widząc łzy w moich oczach, gdy mówiłam \"co by było gdyby\", powiedział \"nie myśl już o tym, nie martw się\". I faktycznie zaraz zmieniliśmy temat i najzwyczajniej w świecie rozmawialiśmy o innych sprawach.
A teraz konkluzja Wink Czasem gdy coś mi się przydarzy i Mąż tak po prostu wybacza, zupełnie bez problemu, z miłością, myślę o tym, jak wielkie musi być Boskie Miłosierdzie, skoro jest nieskończenie doskonalsze od ludzkiego, a przecież już ten człowiek idący ze mną przez życie potrafi tak niemal doskonale wybaczać... Podobnie z miłością - skoro człowiek potrafi tak kochać, a sądzę, że ta miłość jest \"generowana\" dzięki łączności z Bogiem, życiu sakramentalnemu itd., jak doskonała, jak wspaniała musi być miłość Boga względem nas Big Grin Big Grin Big Grin
To chyba moja rada dla wszystkich zniechęconych, którym trudno jest wrócić do relacji z Bogiem - rozejrzeć się wokół, popatrzeć, jak wiele miłości, dobra nas ogarnia. To się nie bierze znikąd, a jeśli zwróci się na to uwagę, łatwiej znaleźć ścieżkę prowadzącą do Boga.

Serdecznie pozdrawiam
Krysia (wyspana i pracująca na wolniejszych już obrotach Big Grin )
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości