Ojcze pomódł się za Nas
#1
Poroniłam już dwa razy Aniołaka (04.02.2005) i Sebastianka w 19 tc.(26.11.2006) ojcze pomódl się za mnie i moje dzieci poniewaz ja nie potrafie iść teraz do kościoła i pomodlić się mam wrażenie że wszystkie moje modlitwy są odbierane na opak. Prosiłam o zdrowie mojego dziecka o to aby wszystka było ok. a już nie ma go wśród nas Pan Bóg go zabrał DLACZEGO!!!Chciałabym się pomodlić o to abym mogła kiedys zaznać rodzicielstwa ale nie potrafie ponieważ boję się że juzż nigdy nie będę mogła być w ciąży i w końcu urodzić zdrowego dzidziusia.
Odpowiedz
#2
Tino kochana, będę o Was pamiętał. Pozwól Panu Bogu dotykac i uzdrawiać Twoje obolałe serce. On przychodzi leczyć nie zatracać...
Z serca
o.Marcin
Odpowiedz
#3
omarcinie dziś byłam na grobie mojego synka nie potrafiłam sie jednak modlić tak jak bym tego chciała i jak robiłam to przed śmiercią moich dzieci. Nie potrafię już się cieszyć z życia po prostu mam już dość tego złego świata w którym muszę żyć.
Odpowiedz
#4
Wychowałam się w rodzinie bardzo wierzącej,co niedziele uczestniczyłam w Mszy Św. Modliłam się zawsze. Byłam na dwóch pielgrzymkach na JASNEJ GORZE.Codziennie modlitwa była dla mnie czymś ważnym była dla mnie siłą! Do dnia 13.11.2006 czyli do dnia mojego drugiego poronienia.
Mam już dziecko wspaniała dziewczynka ur. 24.05.2004. Pół roku po porodzie zachorowałam. Dostałam paraliż prawego nerwu twarzowego. Potem było długie leczenie aż w końcu wróciło niby wszystko do normy. Cały czas Bóg był dla mnie ostoją, wiedziałam, że coś mi chce powiedzieć. W 2006 roku zdecydowaliśmy się z mężem na drugie dziecko i wszystko było ok do 11 tygodnia do WIELKANOCY wtedy pierwszy raz poroniłam. Miałam straszny żal jak każda kobieta która utraciła swoje DZIECKO. Po łyżeczkowaniu wróciłam na sale gdzie były kobiety w ciąży. Były święta one się cieszyły ja już nie cały czas płakałam. Przyszedł ksiądz z komunią przyjełam i ksiądz wyszedł! Nic po za tym. Jednakże wbrew temu co przeżyłam jeszcze bardziej zbliżyłam się z mężem do PANA BOGA. Wiedziałam że w nim jest nadzieja! Ze nikt mi nie pomoże tylko on. Jakaż ja byłam szczęśliwa gdy ponownie zaszłam w ciąże. I 13. 11. 2006 roku cała nadzieja we mnie zgasła. Drugi raz poroniłam. Też był ksiądz z komunią i ani słowa. Od tego czasu nie potrafię chodzić do kościoła. Jest mi z tym bardzo ciężko. Chociaż widzę, że ja i mój mąż coraz bardziej oddalamy się od NIEGO. Bardzo cierpie ale nie potrafię. Próbowałam poszłam w Boże Narodzenie na Msze Św. ale nie mogłam powstrzymać płaczu widząc jeszczę z boku koleżankę która była razem ze mną w ciąży. Tylko ona jest. Nadal modlę się ale to nie jest ta modlitwa co jeszcze dwa miesiące temu, czegoś brakuję. Boje się prosić Boga i jednocześnie boje się oddalić od Niego. Dziękowałam Bogu Za moją rodzinę codziennię i zawszę będe to robić. Ojcze prosze Cię o modlitwę za mnie za mojeg męża i córeczkę żebyśmy znowu zaufali Bogu i mogli przetrwać te trudne chwile, żeby dodał nam wiary. Monika
Odpowiedz
#5
Moniko

nawet tu jesteśmy podobne...jakże bardzo podobne. Jeśli masz siłę poczytaj \"mój\" wątek założony tu przez Agę w dniu, gdy byłam w szpitalu czekając na zabieg...to ja, moja droga od Pana Boga i powolny, kroczek za kroczkiem powrót do Niego, choć długa jeszcze droga przede mną, choć nadal zatrzymuję się, zawracam, chowam się, uciekam...to jednak idę. Ale wcześniej doszłam do momentu, gdy wiedziałam, że bez Niego nie dam rady...ale potrzebowałam czasu i Jego miłości, która trwa nieustannie, tylko mi trudniej było (i czasem nadal jest) ją dostrzec.

pozdrawiam Cię ciepło

\"mój\" wątek to \"prośba w imieniu Moniki\"
Odpowiedz
#6
Krimool, przeszłam podobną drogę do Twojej,ale jestem o kroczek dalej ,bo po raz kolejny jestem w ciązy.Bardzo dobrze wiem ,co czujesz ,jakie to wszystko jest trudne nawet dla osoby mocno wierzącej. Mój drugi Aniołek odszedł dokładnie w dniu komunii mojej Aneczki ,nie mogłam wyszykować jej do kościoła,nie byłam na mszy,coś pękło w moim sercu i długo nie mogłam wrócić do kościoła.Wiem jak to jest gdy modląc sie masz wrazenie ,ze odklepujesz regułkę a słowa\"bądż wola Twoja\" trudno przechodzą przez usta.
Mi pomogły bardzo wpisy Ojca Marcina,czytałam je po kilka razy. Ja nie potrafię tak krzepiąco pisać ,ale obiecuję Ci,ze się będę modlić w intencji Twojej i Twojej rodziny.
Odpowiedz
#7
Dlaczego??? To pytanie nadal mnie prześladuje. Nie potrafię odpowiedziec na nie ponieważ mam w sercu wielki ból i żal .... do kogo mogę mieć żal do Boga?? Do lekarza który nie wykrył zakażenia czy też do samej siebie że mój brzuch jest grobem dla moich dzieci i nie potrafię donosić ciąży do końca. Tak bardzo chciała bym iść do kościoła ale nie potrafę przekroczyć progu po prostu nie potrafie.Widocznie próby na jakie jestem wystawiana są dla mnie za silne wpadam po mału w swoją prywatną schizofrimie nie dopuszczam nikogo do mojego świata nawet męża. A przecież czy ja wymagam tak wiele prosząc o zdrowego dzidziusia????dla nietórych to niewiele ale ja bym oddała wszystko aby zostać matką żywego i zdrowego dzidziusia.Już sama nie wiem dlaczego tak się dzieję może ja po prostu wariuje.Może jestem wystawiana na próby jak Hiob??
Ojcze prosze pomóż mi bo zwariuję.Pomódl sie za mnie i moja rodzinę.

Mama Aniołka 7tc,(+04.02.2005) i Sebastianka 19tc (+26.11.2006)
Odpowiedz
#8
Kochane Dziewczyny, jesteśmy bezradni w szukaniu odpowiedzi \"dlaczego\". Może jej nie ma? Śmierć naprawdę jest bezsensowna! Dlaeego Jezus zbuntował się przeciwko niej i ją pokonał. Zawsze mnie pociąga działanie Jezusa. Nie daje teoretycznych odpowiedzi, On wchodzi w naz ból i cierpienie. Jego odpowiedź zawsze polega na czynach miłosierdzia.
Proszę Was o przytulanie się do otwartego serca Jezusowego. Tam znajdziecie ukojenie i pocieszenie.
Wasze Dzieciątka już w tym sercu znalazły pokój.
Bezradność i krawędź rozpaczy to stan największej optwartości na Boże miłosierdzie. Odwagi, zróbcie ten jeden, mały krok. To On jest Zbawicielem i nie tylko może, ale i chce dać Wam moc do wytwania do końca. Już naprawdę niedługo.
Uczę się od was co znaczy byc kapłanem, ojcem i duszpasterzem. Czasami my kapłani jesteśmy tak dalecy i oziębli. Przepraszam.
Z serca i z modlitwą
o.Marcin
Odpowiedz
#9
Ojcze Marcinie miałam wizytę duszpasterska na której ksiądz zapytał nas czy planujemy w końcu jakieś potomstwo. Nie wytrzymałam i oschle powiedziałam że 1,5 miesiąca temu straciliśmy synka. On zrobił \"duże oczy\" i nie wiedział powiedzieć, nie próbował pocieszyc tylko wziął kopertę i poszedł dalej jak przecinak.Jak mam ufac temu kapłanowi który powinien nieść słowo Boże i pocieszenie. W sumie milczenie jest neutralne tak go tłumaczę bo nie wiem co mam myśleć . Nie wiem czy księża są przygotowani na konfrontacje z osieroconymi rodzicami?
Odpowiedz
#10
Tino kochana, to nawet nie problem zachowania kapłańskiego, ale ludzkiego. Nam kapłanom brakuje często prostej ludzkiej wrażliwości, takiej zwykłej empatii. Ja sam muszę się tego uczyć, choc myślę, że problem ten dotyka wielu ludzi, żyjących dokoła nas, nie tylko kapłanów. Coś tu nie gra, zagubiliśmy człowieczeństwo Sad
Z modlitwą
o.M.
Odpowiedz
#11
tino...

wielu ludzi robi \'wielkie oczy\', gdy slysza smierc dziecka. Pamietam jeden egzamin, bylam w ciazy z Julka... Profesor juz na koncu spytal sie, czy to pierwsze, powiedzialam, ze czwarte dodajac, ze dwojka nam zmarla. \"Jak to? co sie stalo?\" - powiedzialam o poronieniach... - \"Ah, myslalem, ze cos gorszego sie stalo.\"

Nie wiem, gdzie jako spoleczenstwo zatracilismy zwykle ludzkie uczucia. Latwo jest mowic o milosci blizniego, trudniej nia zyc. Ludzie boja sie wspolczuc, bo ... jest to oznaka slabosci? czy zawsze musimy miec na wszystko recepte?

Przed nami dluga droga, aby nauczyc innych, jak reagowac na takie informacje, jak Ty podalas... Personel medyczny, ksieza, pani w biurze, pani w sklepie, ktos z kolejki do dentysty... my sami.

Jeszcze jakis czas temu tez pewnie bym zmienila temat i szybko uciekla myslac, ze tak jest najlepiej. Wiem, ze przykro, ze trudno... sama nieraz lykalam lzy po roznych tekstach, ktore nie powinny pasc... oni nie wiedza, co mowic, bo nikt im nigdy z rodzicow nie powiedzial.

Mam nadzieje, ze wkrotce (nie wiem czy to jest kwestia 6 czy 18 mcy), ale bedziemy miec przygotowane materialy i dla ksiezy i dla personelu medycznego. Zawsze okazja \'do nauki\' jest miesiac pazdziernik, mozna wtedy zamowic Msze za dzieci i wcisnac cos do przeczytania.

Sciskam,
Monika
Odpowiedz
#12
Nas spotkało to po raz pierwszy, ale też ogromnie boli...bo to przecież DZIECKO!!!Maleńka istotka, którą chce się kochać od tak - po prostu!!!
Też dopadają nas \"religijne doły\"...ale wierzę, że Bóg doświadczając nas w ten sposób chce coć nam powiedzieć.Jeszcze nie znam odpowiedzi-za wcześnie...może żeby kochać tak, jakby \"jutro kiał się skończyć świat\"?Nie wiem...Ogarniamy Cię Kochana modlitwą i jesteśmy z Tobą A.R. i K.
Odpowiedz
#13
Kochany ojcze wiem, że wina nie leży po stronie księży tylko o ich braku wiedzy na ten temat dla wielu jest to temat tabu, Ale ksiądz który chował mojego synka podniół nas we wierze zaprosił nas na plebanie, abyśmy mogli porozmawiac. Niestety takich księży czy w ogóle ludzi jest niewiele ... ale na szczęscie są ludzie którzy rozumieją osieroconych rodziców.Zaczęłam otwarcie rozmawiać o tragediach jakie mnie dotknęły. Uczę się żyć bez moich dzieci tutaj na ziemi.
Dziękuję serdecznie za modlitwę za mnie i moje Aniołki


Kochana Wuchowo dziękuję za słowa otuchy, Ten profesor ... Szkoda gadać. Nie ma gorszej tragedii niż strata dziecka:\'( Ludzie czasmi nie wiedzą co mówia a Nas to bardzo boli...Mam nadzieję, że niedługo jak piszesz to się zmieni ludzie po prostu naucza się jak w takich sytuacjach rozmawiać aby nie ranić kogokolwiek. Trzymam za to kciuki. POzdrawiam Ciebie Moniko i życzę dużo wiary i siły do życia


Kochani A.R. i K. bardzo dziękuję za modlitwę.Dziękuję za te słowa za wszystko po prostu DZIĘKUJĘ. Dzięki takim osobom jak WY , Wuchowa, omarcin powraca mi wiara w ludzkość i to że przykazanie miłości istnieje...szkoda że jest nas tak mało
Gorąco pozdrawiam i polecam się w modlitwie odwdzięczę się także modlitwom w waszej intencji. Justyna

mama Aniołka 7tc(+04.02.2005) i Sebastianka 19tc.(+26.11.2006)
Odpowiedz
#14
REMANGEL, TINO kochan nie ma znaczenia czy pierwszy czy siódmy raz, na ten ból człowiek się nieuodparnia niestety, zawsze boli tak samo, ksiądz, profesor, sąsiadka, pani z kasy, chcieli pocieszyć trafili jak kulą w płot......ludzie są tylko ludźmi zwłaszcza Ci którzy nigdy nie byli w podobnej sytuacji...
Odpowiedz
#15
ja wiem jak bardzo ci trudno...jestem teraz w tej samej sytuacji...stracilam synka w 24 tc...teraz ucze sie zyc na nowo...narazie bardzo sie potykam...ale wierze, ze wreszcie wstane i pojde dalej...ja tez nie moge isc do kosciola, nie umiem sie modlic dlatego prosze tu wszystkich o modlitwe za mnie i moja rodzine...za ciebie tez sie pomodla...a kiedys gdy bedziemy silne i damy sobie rade same pomodlimy sie za nasze Anioleczki... :\'(

Sciskam cie goraco...

Ja tez mam tu swoj watek...jak masz ochote to pisz...razem razniej
Odpowiedz
#16
Kochana Karolino22 Mi nadal jest ciężko. Minęły dopiero 54 dni od śmierci mojego synka. Wiem, że to niewiele. powoli zaczynam wychodzic do ludzi ale jest bardzo ciężko.... Najgorsze uczucia we mnie się miotają jak widzę jakąś niewinna kobietę w ciąży czy idącą sobie na spacerek z dzidziusiem. Ja nigdy nie pójdę z moim dzieckiem na spacerek nigdy go nie nakarmię ani nie przytule do serca. ROzumiem Ciebie Karolinka22 bez słów łączę sie z Tobą w bólu Jak bedę mogła to pomodlę się za Ciebie i Twoją Rodzinę. Ściskam cieplutko Justyna


Mama Aniołka 7tc (+04.02.2005) i Sebastianka 19 tc (+26.11.2006)
Odpowiedz
#17
tak...kobiety w ciazy to dla nas strasznie trudny widok...moja szwagierka i moja najlepsza przyjaciolka sa w ciazy...obie w kazdej chwili urodza...bo sa na finiszu...a ja...ja mialam termin na 12 kwietnia...obie sa w ciezkiej sytuacji zyciowej...obie maja ciaze \"z przypadku\" ...ojcowie dzieci...nieodpowiedzialni...nie potrafia odnalezc sie w sytuacji...przysparzaja wciaz dodatkowych problemow swoim zachowaniem...a ja i moj maz...tak bardzo sie cieszylismy...biegal ze mna na kazda wizyte u lekarza...kupowalismy razem ciuszki...a teraz mamy tylko grob...grob naszego malutkiego syneczka...ktory powinien byc tu z nami...
Jest trudno...trudno zaufac Bogu...trudno uwierzyc...ze mial w tym cel...
Myslami jestem z toba... z wami...pozdrawiam cieplo...
Odpowiedz
#18
Karolino22 jutro miną dwa m-ce od Smierci Sebastianka serce wyje z rozpaczy nie wiem co mam myśleć. 23 kwietnia miałam rodzić, na naszą drugą rocznicę małżeństwa a teraz... Mąż płacze razem ze mną i nie wiemy juz jak dalej życ czy po prostu zaufać Bogu i pozostawic Mu los. On sam nami pokieruje. Jeżeli chodzi o rodzicielstwo spotykają mnie same nieszczęścia a jeżeli o życie zawodowe to po m-cu dostałam oferty pracy. Nie wiem czy Mu za to dziękować czy co??? Wolałabym Mieć moje Maleństwa przy boku ale... Bóg zabrał je do siebie aby mój tatuś i teść mogli sie nimi opiekować i czówać nad naszym losem....
Pozdrawiam Ciebie bardzo cieplutko Karolino22.Życzę Tobie duzo siły do życia...
____________________
Mama Anioła 7tc (+04.02.2005) i Sebastianka 19tc (+26.11.2006)
Odpowiedz
#19
Nasze westchnienia, okrzyki bólu, samotności, a przede wszystkim pragnienie Jego miłości i próba zaufania Mu, to mogą być nasze akty strzeliste, kierowane do Boga jako prawdziwsza modlitwa.
Modlę się razem z Wami i noszę Was w moim sercu
o.Marcin
Odpowiedz
#20
Z całego serca Bóg zapłać omarcinie za słowa otuchy i szczerą modlitwe za nas i nasze utracone dzieci. Pozdrawiam Justyna
_________
Mama Aniołka 7tc (+04.02.2005) i Sebastianka 19tc (+26.11.2006)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości