Porod - metoda cesarskie ciecie
#1
Dziewczyny, sa wsrod nas takie ktore rodzily juz, ale sa tez takie [jak ja Wink ] dla ktorych porod to cos czego nie doswiadczyly. Chcialabym bardzo Was prosic o opisanie porodu za pomoca Cesarskiego ciecia. Jak przebiega? Czym sie martwic, a na czym nie ? O czym pamietac ? Na co pozwolic poloznej, a czego pilnowac i sie domagac ? Ile czasu zajmuje tzw \"dojscie do siebie\" ? itd. Z gory dziekuje za opis i rady.
Odpowiedz
#2
cesarskie cięcię robi się po wyraźnych wskazaniach, mogą to być wady wzroku, jakieś choroby matki, ale również sytuacje ryzykowne z zagrożeniem życia dziecka i matki, np. gdy brak jest rozwarcia, a wody płodowe odeszły wcześniej lub gdy podczas badania ktg czy też usg spada tętno dziecka a brak jest akcji porodowej, czasami ułożenie pośladkowe dziecka może być wskazaniem do cesarki, a spadek tętna i wzrost ciśnienia matki też jest wskazaniem. Pewnie jest jeszcze wiele innych sytuacji.
powrót do zdrowia i normalnego funkcjonowania jest zależny od powikłań po operacyjnych i przebiegu operacji. Jeżeli wszystko było w porządku - po operacji kilka dni jest bolesne podbrzusze, wiadomo do 6tygodniu nie można się nadwyrężać (po każdym porodzie i jakimkolwiek szyciu) ale da się przeżyć i robić wszystko wokół maleństwa. Jak są powikłania to może być różnie, duża utrata krwi i nie wiadomo kiedy da się radę stanąć na nogach.
podejrzewam, że nie ma czego pozwalać, czy też pilnować, podczas operacji jesteś pod działaniem głupiego jasia i znieczulenia zewnątrzoponowego lub w ogólnym znieczuleniu i nic nie wiesz Smile musisz się oddać pod opiekę lekarzy i położńych z bezgranicznym zaufaniem..
a mimo wszystko jednak wolałabym mieć znów cesarkę.. qrczę zaczynam się bać porodu
Odpowiedz
#3
Esko, mogę napisać Ci, dlaczego ja miałam cesarkę. Bo przyczyny bywają rózne. Bóle porodowe zaczęły się u mnie w nocy z 1 na 2 października. Oprócz nich pojawiły się wymioty(Tak może być przy zbliżającym się porodzie). Ale zdecydowałam się nie czekać ze względu na bóle i skórcze, o któryh wześniej nie wspomniałam. Na izbie przyjęć położna zbadała mnie, oświadczyła, że rozwarcie jest na 2 palce i jak to u wieloródki, niekoniecznie musi świadczyć o rozpoczynającym sie porodzie. Ale skoro czuję bóle i skórcze, to...na porodówę marsz:-)Na porodówce bóle ustały. Wymioty się nasiliły, dostałam jeszcze rozwolnienia...Chcieli mnie odesłsć na patologię, ale ze względu na obciążający wywiad medyczny(urodzenie martwego dziecka z bezmózgowiem) podłązyli mnie pod kroplówę, aby wywołać skórcze. Zaczęto podejrzewać grypę żolądkową. :\'( Na domiar złego tętno dziecka zaczęło wzrastać( do badania min. tętna u dziecka służy ktg). Kroplówa nie przyniosła oczekiwanego skutku, tzn. skórcze się nie nasiliły. Zebrano wzystko \"do kupy\":
1/wymioty
2/rozwolnienie
3/brak działania kroplówki takiego, które było zamierzone
3/wywiad obciążający
5/wzrost tętna u dziecka
Zadecydowano o cesarce... :roll:
No cóż, nie byłam na to przygotowana. Strach ma wielkie oczy Confusedhock:
Ale dziś śpi w wózku 3 miesięczna Julka. Ma charakterek, w łóżeczku spać nie chce.
Przepraszam za chaotyczny post. Jeśli coś jeszcze chciałabyś wiedzieć na temat mojego porodu przez cc, pytaj śmiało :?
Odpowiedz
#4
Dziewczyny, czyli mozna wybraz rodzaj \"znieczulenia\" ? Narkoza lub zewnatrzoponowe ? Czy razem ?
Odpowiedz
#5
Można wybrać, ale do narkozy musisz być na czczo i ileś czasu przed nic nie jeść i nie pić.Nie wiem ile dokładnie czasu musi minąć od ostatniego posiłku.
Odpowiedz
#6
Z tego co wiem, to lekarze ostatecznie podejmują decyzję o rodzaju znieczulenia. Jeśli nie ma przeciwskazań do wkłucia w kręgosłup, ani nie ma pośpiechu to nie stosują ogólnej narkozy. Tą stosuje przede wszystkim gdy liczy się czas. Ja zdążyłam oswoić się z myślą o cc i sam poród wspominam bardzo miło, wszytsko pamiętam. Jedyne co było nieprzyjemne to fakt że miałam problemy z wzieciem głębszego oddechu w trakcie zabiegu i no i 1 doba. Ale potem to już smigałam i nic mnie nie bolało.
Odpowiedz
#7
Aniu 77, tak masz rację, ostateczną decyzję o rodzaju znieczulenia podejmują oczywiście lekarze. Mnie osobiście pytali, czy zgadzam się na znieczulenie zewnątrzoponowe. Byłam zdziwiona, nieprzygotowana.Myślałam, że będę rodzić siłami natury. Zapytałam czy ten rodzaj znieczulenia jest bardziej niebezpieczny od narkozy. Dowiedziałam się, że nie. Narkozę mogłam dostać, warunkiem było to, żebym była na czczo. U mnie nie byłoby problemu, bo jak pisałam wcześniej miałam wymioty. :\'( Ostatecznie jakby poród nie wyglądał najważniejsze jest szczęśliwe zakończenie. Moja przyjaciółka opowiadała mi, że łyżeczkowanie bardzo boli, że jest gorsze niż poród. Dla mnie nie było to aż tak bardzo bolesne i nieprzyjemne doświadczenie. Przyjemne też nie, ale dało się przeżyć. Dlatego myślę, że ile kobiet i ile porodów(każda z pań ma lub bęzie miała inne doświadczenia). Nie ma się co na zapas martwić i nastawiać, że będzie tak czy inaczej. Życie często przynosi nam niespodzianki. :roll:
Odpowiedz
#8
Cześć dziewczyny, Ja jestem dopiero w 4 miesiącu ciąży, ale wierzcie mi, że zrobiłabym wszystko żeby mieć cesarkę. Nie wyobrażam sobie siebie rodzącej naturalnie i po prostu panicznie się boję, że coś będzie nie tak. Jestem zdecydowana w 100% na cesarkę, ale nie wiem czy jest to możliwe \"na życzenie\". Poradźcie co robić !!!!????
Odpowiedz
#9
Monako - z tego co wiem - wszystko kwestia kasy! Płacisz i masz cesarke!!! Ale z doświadczenia mam, które miały cesarke i rodziły naturalnie - przekazuję \"nigdy wiecej cesarki\"!!!

Głowa do góry! Poród nie jest taki zły i straszny... Ja bym chciała, a tymczasem...

pozdrawiam
Odpowiedz
#10
ja jestem po cc wiadomo przez pierwszy tydzień bolał a teraz nic mnie nie boli moge wszystko robic wiadomo rana jeszcze całkowicie sie nie zagoiła ale jest ok mam nadzieje że dostaniesz szwy rozpuszczalne bo u mnie w szpitalu są tylko dla wybranych pacjetek tz. te co chodziły prywanie pozdrawiam
Odpowiedz
#11
Kwestia kasy, no ale jak mam przyjechać do szpitala i witam chciałabym cc. Przecież mnie wyśmieją... . Muszę pomyśleć (zanim urodzęSmile) i jeśli będę mogła mieć cc to się skuszę. Może mój strach jest powodowany tym bólem, który mi towarzyszył przy stracie Aniołka, bo ja Go sama urodziałam z łożyskiem razem i nie wspominam tego najlepiej. Po prostu się panicznie boję...
Odpowiedz
#12
Monaco - oczywiscie, że musisz ustalic to wczesniej z lekarzem w szpitalu, gdzie zamierzasz rodzić!!! Wszystko zależy od pana doktora!
Nie przejmuj się strachem - ja też po drugim porodzie, który bolał jak cholera i niestety bez szczęsliwego finału nabrałam strachu przed kolejnym - ale i ten niestety (choc juz nie bolał) nie miał szczęśliwego finału!

życzę powodzenia i głowa do góry! będzie dobrze!!!! :mrgreen:
Odpowiedz
#13
Osobiście dla mnie była to jedyna opcja porodu, bo jestem panikara i bałam sie naturalnego jak cholerka, a przede wszystkim bałam sie bólu i tego ze coś bedzie nie tak i zrobie krzywde małej.
Miałam cesarke na życzenie i troszke ze wskazaniem,. Musiałam przyjść do szpitala na konkretną godzine 19;30, nie jeść 6 godzin wczesniej,zabrano mnie na sale, wypełniono dokumenty przyjecia,przebrano w szpitalna zieloną jednorazową,seksowną ( rozcięcie aż do pepka)koszulke i położono na łóżku, założono cewnik na żel znieczulajacy, nic nie bolało,i przewieziono na operacyjną,. Dostałam zastrzyk do kręgosłupa, troche szczypie, bo wolno sie go podaje, i zaczeły mi drętwieć nogi, cały czas byłam przytomna i słuchałam o czym rozmawiaja lekarze. trwało to ok 10-15 min i zobaczyłam małą w rekach lekarza i po ok 5 min byłam zaszyta i umyta w okolicy brzucha i przewieziona na sale poporodową gdzie była już kobieta po cesarce.
urodziłam małą o 20;30. po jakimś czasie połozna przyniosła mi ją i położyła obok żebym sie z nią przywitałai potem zabrała do specjalnej sali dla noworodków, gdzie miały dobrą opieke.
znieczulenie schodziło stopniowo i całkowicie zeszło po ok 6 godz.
Na drugi dzień z pomocą położnej wstałam przed południem i poszłam pod prysznic. Najtrudniejsze są pierwsze 3 dni bo troche ciągnie rana na brzuchu, ale potem jest ok,teraz nawet śladu prawie nie widać.
Aha cesarka jest naprawde godna polecenia, ale pod warunkiem że robi ją dobry fachowiec i naprawde zna sie na tym, bo wiem że ktoś kto nie robi tego zbyt czesto może spaprać i zostanie nieładna blizna.
Odpowiedz
#14
Monako ,musisz wybrać lekarza który pracuje w szpitalu w którym chcesz rodzić i isć do niego prywatnie na badanie i wszystko obgadać i wypytać, jeśli nie bedzie chętny to szukaj innego. W mniejszych miastach ceny za cc to 1000-1500 zł w szpitalu, a w klinice pryw. to ok 2000, oczywiscie w małych miastach w dużych te kwoty potrafią sie podwoić lub potroić zależnie od kliniki.
Odpowiedz
#15
zabko, ja dokładnie to samo czuję co ty. Panika, strach, ból i przerażenie, że coś będzie nie tak. Potwornie się tego boję i nie moge sobie wyobrazić porodu, tzn. siebie rodzącej... Po prostu strasznie się boję. Cesarka jest dla mnie rozwiązaniem, najmniej bolesnym - tak sądzę, ponieważ mój próg bólu jest strasznie niski, a jak widzę krew to mi słabo... no chyba nie jestem stworzona do szpitala. A do tego te wspomnienia z porodu gdzy poroniłam, strasznie się boje tego bólu i strachu, kojarzę poród ze stratą i nie mogę sobie z tym poradzić. Chyba Cię zabko posłucham i wybiorę się do szpitala w poszukiwaniu lekarza, który mnie zrozumie i pomoże nam w przyjściu na świat naszego synusia Smile.
Żabko - podniosłaś mnie na duchu, dziękuję.

Pozdrawiam Was cieplutko.
Odpowiedz
#16
Monako
Jesli chodzi o bol to ja tez tak mam... mnie nawet badanie ginekologiczne boli !!! i 2 godziny po wyjsciu z gabinetu jeszcze czuje ze bylam badana... a co mowic porod !!!
Tyle ze zauwazylam, ze z czasem im blizej konca to jakos to inaczej wyglada. Wiesz ze urodzic musisz, ciaza juz tak meczy ze chcesz zeby to bylo juz i tak naprawde to inaczje sie na to patrzy...
Moze ja tez przestalam o tym tak myslec i sie bac, bo sa inne rzeczy, ale tak mi sie wydaje... wiele kobiet tak mowi.
Tez zastanawiam sie nad cesarka, tyle ze co potem ?
Ile jeszcze mozna miec dzieci ?
ponoc przez cesarke mozna urodzic 2 ... a ja nie wiem ile bede chciala miec... moze mi zupelnie odbije i bede chciala tak jak kiedys przed strata 6 czy 7 8)
Nie no zarty zartami, ale boje sie tego ograniczenia.
A i z tym znieczuleniem... ogladalam w tv jakis miesiac temu o dziewczynie ktora znieczulali i zle sie wbili... i lezy jak warzywko w lozku.
Oczywiscie panika ;] bo co to bedzie jak beda mi sie wbijac a tu skurcz czy cos ?
Monako, najwazniejsze to miec to lekarza zaufanie! ja nie mam takiej mozliwosci. Jednak gdybym mogla to bym zaplacila zeby byl przy porodzie, albo polozna. Przy cc to bym juz zaplacila naprawde sprawdzonemu.
Nie boj sie Smile Damy rade Smile nie wiem jak, ale wszystko co chodzi po ziemi to rodzone - jak to mowi moja mama Wink
Odpowiedz
#17
Cytat:[autor cytatu=eska]
wszystko co chodzi po ziemi to rodzone
a nieprawda, bo niektóre wyklute Wink
Odpowiedz
#18
nie bójcie sie znieczulenia, wszystko polega na tym żeby cesarke robił odpowiedni lekarz, a co do ograniczeń, można mieć nawet troje, po prostu odstep między porodami musi wynosic 2 lata.Blizna zawsze jest 1 bo, wycina sie poprzednia i w jej miejsce jest nowa.
Moja koleżanka ma w ten sposób już trzecie dziecko, ponieważ problemy z kręgosłupem ( operacja) wykluczały naturalne porody. Cały czas powtarzam jednak, że najważniejszy jest lekarz który wykonuje takie ciecia bardzo często, a nie z doskoku i dobra placówka medyczna. Najlepiej popytać wsród kobiet które tak rodziły, albo wybrac dobry szpital u siebie i isć bezposrednio do np ordynatora oddziału ginekologiczno- połozniczego na prywatną wizyte i wszystko obgadać za odpowiednią opłatą, bo niestety u nas w kraju tak to sie niestety w większości odbywa. Pozdrawiam!
Odpowiedz
#19
Miałam cc - awaryjne. I w pewnym zakresie wyrobiło mi się zdanie na ten temat. Dotyczy tylko położenia miednicowego, bo to sprawdziłam na nas. Leżałam na w-wskiej Karowej na patologii, po 36 tc i gwałtownym odstawieniu baterii leków rozkurczowych, zaczął się poród. Niestety, Karowa po 36 tc każe rodzić w położeniu miednicowym sn. Skończyło się cesarką - spadki tętna. Jasiek nie obrócił się główką do dołu, bo po prostu nie mógł - był podwieszony na pępowinie. Gdyby nie usiłowali sobie w szpitalu poprawiać statystyk, pewnie Janek nie miałby niedotlenienia okołoporodowego. Być może nie musiałby trafić na patologię noworodka. Być może nie ganialibyśmy teraz po wszystkich specjalistach jacy przychodzą kolejnym lekarzom do głowy. Raczej nie musielibyśmy robić usg główki, bo nie byłoby asymetrii płatów czołowych. Chwilowo z tego ganiania po lekarzach i asymetrii nic nie wynika (w usg ciążowych struktury mózgowe były prawidłowe, asymetria jest prawdopodobnie wynikiem niedotlenienia).
Uoj, a miało być o cc... Na pewno jeśli jeszcze będą w ciąży to przy ułożeniu pośladkowym będę domagać się cc. Za duże ryzyko. Choć chciałabym przeżyć jakoś \"ładniej\" ewentualny kolejny poród - wszystko jedno czy sn czy cc. Bo w tej sytuacji czułam się absolutnie bezwolna.
A co do wkłucia - nawet go nie poczułam. \"Śmiesznie\" było tylko jak kobiety za moimi plecami mówiły, żebym się nie ruszała. Wstrzymywałam oddech a one nadal mówiły, żebym się nie ruszała. Cóż, skurcze...
Odpowiedz
#20
Zaiso, współczuję bardzo - problemów zupełnie niepotrzebnych- ach ci lekarze i ich statystki! Mam nadzieję, że u Jasia wszystko wróci do zdrowej normy i nie będzie mu przeszkadzało w rozwoju.
Dlaczego jak poród naturalny nie idzie gładko, nie decydują się od razu na cięcie? Tłumaczą, że nigdy naturalny nie idzie gładko, czekają na wskazania do cięcia, czyli na uduszenie się naszego dziecka! przecież mają ratować życie! czemu w momencie porodu zapominają o ratowaniu?
z moim pierwszym synkiem też czekano na wskazania do cięcia!
o godzinie 11 zanotowanao pierwszy spadek tętna do zera, potem sprawdzili, że wszystko jest ok, mały się ruszał, serce biło, na usg lekarz nic nie zauważył złego (nawet pępowiny wokół szyi, to był młody lekarz!), przyjęli mnie na oddział i podłączyli na stałe do ktg, kilometry papieru poszły ze szlaczkami do śmieci, około 16 nastąpił spadek tętna, ale.. to była sobota i mieli tylko jeden komplet operacyjny, a właśnie przywieziono karetką pacjentkę do cesarki z zagrożeniem życia matki (16tc, dziecko nie miało szans, wody odeszły), więc co zrobili? podali mi leki rozkurczowe i pisało się dalej, bo tętno spadało tylko podczas skurczu. po zakończonej cesarce zdziwili się że teraz to już zadnej akcji porodowej nie ma, więc.. podali oxytocynę, skurcze przychodziły, rozwarcia nie było, przynajmniej wiedziałam, że dziecko żyje (ktg pisało cały czas), kroplówka się skończyła, podali drugą- efektu nie było. O 21 powiedzieli mojemu mężowi, że dzisiaj to już nic z tego i niech sobie idzie spać do domku, w tym samym czasie lekarz opisywał mi jak to będę rodzić naturalnie (rozwarcie 0.5! po pdwójnej dawce oxyto) jutro. Dzwonię do męża i mówię mu dobranoc. W tym momencie skurcz, tętno spadło i nagle zespół lekarsko-położniczy się obudził, mieli salę, mieli komplet rąk, mieli napisane wskazania i zaczęli na mnie krzyczeć (!) żebym odłożyła telefon, bo mi się dziecko dusi! wcześniej nie przejmowali się duszeniem dziecka przez cały dzień! przeszłam na salę operacyjną, weszłam na wysokie łóżko (wieloryb na górze Smile ), i panie kazały mi się nie ruszać, a ja się trzęsłam i to nie ze strachu, czy skurczy, ale tam chyba zimno strasznie było, nie wiem sama, telepało mną równo, ale wkłuły się gładko i o godzinie 21:09 przyszedł na świat mój pierwszy synek- ciemno fioletowy, ale zdrowy, kolor mu powrócił i tylko noc leżał w inkubatorze, żeby się ugrzać.
W tym przypadku nie doszło do poważnych zaburzeń, niektórzy wiążą podduszenie przyporodowe z problemami skórnymi (skóra atopowa), ale oprócz tego zdrów jak ryba. Nie można było od razu zrobić cięcia? Pierwszy spadek tętna też mieli zapisany, tylko zanim mnie przyjęli na oddział to tętno się ustabilizowało i już... nie mieli wskazań!
u mnie na szczęście (dla mnie i dziecka) nie dochodziło wogóle do rozwarcia, te koleżanki, które choć trochę się otworzyły- męczono dużo dłużej, zanim pokroili i wydobyli dziecko. W naszej służbie zdrowia cesarka jest ostatecznością, a nie ratowaniem życia.
pewna położna powiedziała \"co to za poród, bez bólu i krzyku\" i to mi tak w uszach dzwoni!
ależ sobie popisałam
Odpowiedz
#21
Cytat:[autor cytatu=Kolejna Ania]

W tym przypadku nie doszło do poważnych zaburzeń, niektórzy wiążą podduszenie przyporodowe z problemami skórnymi (skóra atopowa)

Aniu, a mogłabyś coś więcej o takiej zależności napisać?
Rozalka urodziła się z sześcioma punktami, też miałam cięcie z powodu spadającego tętna małej - przygniotła ramieniem pępowinę - i właściwie od urodzenia prawie bez przerwy ma kłopoty ze skórą, takie właśnie \"atopoidalne\". Był pomysł, że to skaza białkowa, ale ja nie widzę prawie żadnej poprawy mimo, że nie dostaje białka krowiego w absolutnie żadnej postaci.
Odpowiedz
#22
U nas, na szczęście, oprócz usg główki, pozostałe badania wychodzą prawidłowo. Mieliśmy np. farta do okulistki - zdarza się, że lekarze wychodzą z założenia przy niemowlętach i małych dzieciach, że dziecko nie da sobie obejrzeć oczu. Na szczęście ta pani dr do takich nie należała a Janek podczas badania spokojnie sobie leżał na rękach i kolanach mężaSmile Nie mam pojęcia, co może wyniknąć z asymetrii w mózgu, mam nadzieję, że nie wyniknie nic. Lekarz, który przeprowadzał badanie, w odpowiedzi na moje pytanie, zaczął mówić o terminie kolejnej kontroli...
Ja miałam 9 cm rozwarcia - do których szybko doszło, dziecko nie schodziło, cały czas były zachowane wody. Synek, kochany, nawet smółki w tym wszystkim nie oddałSmile I na nasze szczęście spadek tętna nastąpił podczas obchodu, więc decyzja już była szybka.
Kolejna Aniu - etap trzęsienia z zimna też przeszłam - temp. była 35 st., stażystka czy inna jakaś studentka, jak zobaczyła taki wynik na termometrze to nie wpisała go w kartę! Niestety, luksusu koca nie zaznałam. Cieplej się zrobiło jak podłączyli kroplówkę z nawodnieniem.
Podobno w części porodów takie oziębienie/uczucie zimna występuje. Przyczyn nie wymyślono a może nikt nie szukał.
O coraz większej ilości dzieci dowiaduję się, że były urodzone przez awaryjne cc.
Mąż był świadkiem jak lekarz, który podjął decyzję o cc tłumaczył się z niej ordynatorowi. Ordynator potwierdził słuszność decyzji. Aż mi się pcha określenie \"łaskawie\"Wink
A ta położna chyba nie zauważyła, że cc jest porodem chwilowo bez bólu. I większość z nas przed decyzją o cc zdążyła już jego sporą dawkę \"zaliczyć\".
Pozdrawiam Was serdecznie i wszystkie dzieciaczki po obu stronach brzucha. I te gdzieś wyżej.
Odpowiedz
#23
Scalaczek! Mój mały co prawda urodził sie normalnie, szybko i bez żadnych problemów, ale tez ma problemy ze skórą! Jesli interesuje cię sam temat \"skazy białkoej\" i \"atopowego zapalenia skóry \" - napisz do mnie na: kjozwiak15@wp.pl - chętnie odpowiem na wszelkie pytania!

pozdrawiam
Odpowiedz
#24
Scalaczku
to w zasadzie niepotwierdzone medycznie
mam koleżankę po 40, która była podduszona przy porodzie i od urodzenia ma potworne problemy ze skórą, jej lekarka stwierdziła, że to od podduszenia. Przez całe życie na właśną rękę \"badała\" znajomych i ich dzieci i właśnie wynik był taki, że te dzieci, które się dusiły mają problemy z atopową skórą i róznymi alergiami.
dzieci nie duszone, też miewają problemy skórne :?
mój syncio na moim mleku wyglądał jak biedronka, alergolodzy i dermatolodzy wymyślali różne rzeczy i w zasadzie to nic nie skutkowało na dłuższą metę. Po pierwsze - dieta eliminacyjna matki karmiącej- w zasadzie jadłam jedynie ryż, marchewkę, ziemniaki, czasami pietruszkę i gotowaną pierś kurczaka (podobno lepszy byłby królik, ale wtedy jeszcze nie było go w sklepachSad ) Po takiej diecie i braku rezultatów uznano, że mam za dużo hormonów i małemu się udziela i to jest \"trądzik niemowlęcy\".
Jak zaczął samodzielnie jeść prowadziłam dziennik jedzenia i występowania kropek i wysypek. Zrobiono testy alergiczne i nie wykryto alergentów, tzn. jakieś wyniczki były (na mleko zero), ale zbyt niskie żeby pani alergolog chciała się tym zająć.
Gdy kiedyś zmiany na brzuszku i pleckach, w zgięciach łokci i kolankach przybrały mocno- alergolog stwierdziła \"łupież różowaty\" i nadal twierdzi, że moje dziecko nie jest alergikiem, tylko ma pecha do chorób skórnych.
Teraz Daniel ma 5lat i od czasu do czasu (raz do roku) ma szorstki brzuszek i plamy w łokciach. Dermatolodzy już nie próbują znaleźć przyczyn, tylko podają maść, zmiany znikają i na jakiś czas jest spokój.
Początkowo wpadłam w panikę i paranoję, bo przecież alergie skórne mogą prowadzić do astmy, która występuje w mojej rodzinie. Teraz już wyluzowałam, nie wiem czy właściwie.

Zaiso- oj masz rację łaskawość pozwolenia na cesarkę- tak właśnie należy nazwać sposób postępowania lekarzy..
Mam nadzieję, że Jasiowi na kolejnej kontroli powiedzą, że wszystko jest ok.
Odpowiedz
#25
podnosze Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości